Alkohol - Uzależnienie

Alkohol etylowy pod każdą postacią.
Więcej informacji: Etanol w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: GABA

Posty: 4211 Strona 418 z 422
Rejestracja: 2019
  • 35 / 6 / 0


Ej z pijących tutaj dawkował ktoś micro LSD? Ja teraz wjeżdżam i będę dawać znać jakie mam odczucia choć nie robię tego by przestać pić czy mam depresję ale pytam Też was bo słyszałem że niektórym alkusa to pomaga. Ja po prostu chcesz spróbować jak będzie z kreatywnością i samopoczuciem . 10 mikro gram przez około 2miesiace co jakieś 3dni.

mun

Rejestracja: 2018
  • 55 / 12 / 0


@Hexe

Widocznie te bodźce nie działają, ale jak np. podupadnie na zdrowiu, albo będzie miał jakąś sytuacje podbramkową to coś "pyknie".

Ciężko powiedzieć co ma być tym bodźcem. Na każdego działa co innego. Mnie ruszyło to że byłem jedną nogą w piachu i się zwyczajnie wystraszyłem.

Są też beznadziejne przypadki, na które nic nie działa... tacy to tylko do piachu.

Alkus sam z siebie to jak to było mówione nie raz, wymyśli jedynie jak się napierdolić.

Szkoda sobie strzępić ryja i psuć nerwy przez wjebanego człowieka. Przykry fakt jest taki że wiele osób skaczę i próbuje pomóc alkusowi, a alkus ma totalnie wyjebane i tak urabia pomagającego że pomagający zostaje wkręcony w wir spierdolenia. Stąd patologie w rodzinach, gdzie następuje współuzależnienie.

Po pierwsze nie szkodzić? Nie, po pierwsze zarobić

Jan Smoleński rozmawia z osobami dotkniętymi kryzysem opioidowym w Wirginii Zachodniej.

Policjant prowadził plantację konopi. Znaleziono u niego 100 sadzonek

Funkcjonariusz służył w policji od 16 lat. Pracował w wydziale prewencji.
Rejestracja: 2016
  • 496 / 28 / 0


@mun ma racje
Lubie czytać Twoje posty o alkoholu, uzależnieniu itp
Rejestracja: 2015
  • 1368 / 175 / 0


09 września 2019mun pisze:
@Hexe
Szkoda sobie strzępić ryja i psuć nerwy przez wjebanego człowieka. Przykry fakt jest taki że wiele osób skaczę i próbuje pomóc alkusowi, a alkus ma totalnie wyjebane i tak urabia pomagającego że pomagający zostaje wkręcony w wir spierdolenia. Stąd patologie w rodzinach, gdzie następuje współuzależnienie.
Ja wiem o tym, ale no właśnie przez to, że ta osoba tyle dla mnie znaczy, to nie potrafię zostawić go samego ze sobą. Chociaż nie powiem, że to też nie jest czasami sposób. Mój ukochany przyjaciel rozstał się ze swoją dziewczyną, a właściwie ona perfidnie, brutalnie go rzuciła i odcięła się od niego i zaczęła umawiać z innymi typami, gdy przegiął pałę w jakimś momencie. A że gość jest politoxy i stwierdził, że kilkanaście lat walenia wszystkiego, co w łapy wpadnie, tracenia przez to pracy, godności i pieniędzy wystarczy, to poszedł do psychiatry i poprosił o skierowanie na odwyk. Dostał miejsce dość szybko. Przesiedział tam, ile trzeba było. Nauczył się czegoś o swoim wpierdoleniu i tym, że to jest system 0-1 - nie ma, że napije się piwka przy grillu czy z dawno niewidzianym znajomym, tylko nie pije i już albo pije i dalej pogrąża się w nałogu. Gość trzyma się na razie od lutego. Ja mu naprawdę życzę wszystkiego najzajebistszego, kocham go jak mało kogo. A laska do niego wróciła. Gdy przekonała się, że ogarnął dupę m. in. dla niej i to wtedy, gdy skończyła z nim znajomość (też brutalnie), a nie głaskała po główce i prosiła, by poszedł na odwyk. I póki co, wygląda na to, że wszystko jest okej. Mówił, że często jest mu ciężko, że są ludzie, sytuacje, nawet piosenki czy zawołania, które są jego "wyzwalaczami" do chlania i ćpania, ale łazi na mityngi, żre Naltex, napieprza w gry (komp :D), spotyka się z tą typiarą, która do niego jednak wróciła, i jest nawet zadowolony.

Nie wiem co będzie teraz, jak będzie teraz, ale dziś, przed 10, także w sumie "przed chwilą", przyjęli tę najdroższą mi osobę, o której pisałam, na oddział odwykowy. :) Mam nadzieję, że będzie dobrze, że zacznie zdawać sobie sprawę z tego, w co się wpierdolił, z pomocą terapeutów oczywiście, i że zacznie nam się układać. Ja naprawdę jestem w stanie pierdolnąć opiaty, żeby tylko było lepiej. Raz to zrobiłam na jego prośbę (naprawdę zwykłą prośbę, czy nie mogłabym nie brać) i żyłam z nim czysta jakieś 2 lata. Nie ma czym się podniecać, to krótko. No i wróciłam do tego, gdy tylko wyjechał na dłużej i o coś się poważnie pokłóciliśmy... Ale może teraz też się uda? Ale i on musi się postarać o czystość od alkoholu, bo nie powiem, że gdy się zachlewa i niszczy, to i ja nie nabieram podejścia "Wypierdolone mam, jak on, to i ja walę swoje dragi". Na razie jestem jakaś szczęśliwsza, bardziej uśmiechnięta i zmotywowana do samego życia, bo wiem, że go przyjęli i zaczną z nim pracować. :)

@AlienForms, z wieloma kwestiami, które poruszasz tutaj i nie tylko, nie sposób się nie zgodzić, niektórym nie przyznam racji, bo mam inne ich pojmowanie, ale to po prostu kwestia różnicy zdań.

Btw, moja najukochańsza osoba akurat ma 30-stkę, z czego dobre ostatnie 5 lat przechlał mniej lub bardziej. A przecież właśnie chciał jeździć po świecie, fotografować i tatuować się, etc. Faktem jest, że jemu strasznie dojebała ta dwubiegunówka i bezsenność. U niego alkoholizm zaczął się z pierdolnięciem. Codzienne chlanie do odcinki, bo nie może spać, więc jak się najebie, to na "zgonie" pośpi kilka godzin. Nie docierało, że to nie jest regeneracyjny sen. Albo znienawidzona przeze mnie kwestia, o, tego to nienawidzę całym sercem! "Dawno nie widzieliśmy się z <tutaj imię>, idziemy się napić!". NASRAĆ, kurwa. Nie-na-wi-dzę (!) ludzkiego podejścia, i to coraz młodsze osoby wykazują takie podejście, do wspólnego nachlania się, bo "dawno się nie widzieliśmy". To jest, kurwa, w takim razie wspaniały powód do wspólnego upodlenia się, najebania, zniszczenia, doprowadzenia do stanu nieużywalności, do stanu, w którym dana osoba robi z siebie pośmiewisko, wstyd samej sobie, zatacza się, bełkocze, czasami czka? Ultrażenada... A jednak większa część ludzkości wyznaje taką niepisaną zasadę... W Polsze jeszcze z przewagą walenia wódy z byle okazji. Aż mi się niedobrze robi, gdy tylko pomyślę o wyglądzie i smrodzie wódy... :rzyg: :rzyg: :rzyg:

I pamiętam, Alien, Twoją historię chlania i wyjścia z tego na rzecz heroiny. To jest tragiczne samo w sobie, a z drugiej strony, nie wiesz ile razy mi do głowy przychodziło podsunięcie mu opio zamiast alkoholu. Żeby tylko nie walił gazu. Ja mu odkopsnę swoją porcję, tylko niech nie pije. Oprócz tego, że zwyczajnie nienawidzę, gdy się nachla, to jeszcze powoduje to u mnie stres, podenerwowanie, jakieś odrealnienie, nie myślę o tym, co tu i teraz, tylko staram się jakoś wyprzedzać fakty i boję się tego, co będzie zaraz. Myślę o tym, żeby najlepiej poszedł spać mimo, że nie jest jakoś strasznie nawalony, że nie zatacza się, nie bełkocze, nie robi siary sobie czy mnie. Ale mam wrażenie, że zaraz do tego dojdzie. Dlatego dochodzi do nieporozumień, odtrącenia go, bo nie chcę go znosić w takim stanie. I dlatego przyszło mi, ostatnio kilka razy więcej, niż kiedyś, do głowy, żeby mu jednak dać tej majki, ale teraz naprawdę, a nie pod skórę, jak kiedyś, gdy celowo to zrobiłam, by nie poczuł wjazdu, by mu się nie spodobało... Teraz, gdybym miała gwarancję, że rzuci chlanie, to pogrążyłabym go w tym nałogu. A za chwilę wyję i wiem, że nie zasnę przez pół nocy przez to, że w ogóle tak myślałam, że chciałam mu taką krzywdę wyrządzić... Ale nie, teraz będzie już dobrze. Już dzisiaj siedzi na odwykówie, pisał co jest mu potrzebne (prosiłam, by to zrobił; sam ma wyrzuty sumienia, że znowu chlał, więc czułby się, jakby mi rozkazywał i przepraszałby za to, że np. prosi o przyniesienie ręcznika), że dzisiaj będzie już miał spotkanie z psychologiem, itp. Może 10 września okaże się początkiem mojego całkiem odmienionego życia?

Swoją drogą, kocham wino. Mogłabym wino pić zawsze i wszędzie! Szkoda, że nie produkują bezalkoholowych win! Piłabym. :) A jeśli produkują za jakąś rozsądną cenę, to proszę mi powiedzieć, bo chętnie nabędę drogą kupna. :D Tylko, że nie mówię o jakimś szmatławym Piccolo czy innej jego podróbce, bo to ma być dziecięca wersja szampana/wina musującego, a mnie chodzi o zwykłe, klasyczne wino półsłodkie lub półwytrawne w wersji bezalkoholowej. Swoją drogą, straszne, po prostu STRA-SZNE jest to, że dzieciorom od małego się wciska "zabawkowego" szampana bezalkoholowego na jakąś tam okazję... I od gówniaka takie się uczą, że gdy jest okazja, to trzeba się napić. Później nachlać. A później już nie potrzeba im będzie okazji...

@matthewx, a dlaczego nie chcesz iść do psychiatry na NFZ? Liczysz na to, że od prywaciarza wyłudzisz lepsze leki, jak Brutalny, który tutaj pokazał, że ma w sobie pierwiastek idioty? Na Twoim miejscu szłabym na NFZ.
Rejestracja: 2017
  • 329 / 26 / 0


Nie byłem pijany siedem miesięcy.
Rejestracja: 2019
  • 17 / 1 / 0


Hexe odpowiadam Ci na tę chwilę zapisałem sie do poradni uzaleznien i czekam na wizytę z terapeutą, z tego co tam pisalo jest też psychiatra i to jest na fundusz. Miałem iść prywatnie do psychiatry ale dluzsze terminy o dziwo.
Rejestracja: 2015
  • 1368 / 175 / 0


@matthewx, nie ma sensu chodzić prywatnie do psychiatry, jeśli potrzebne Ci skierowanie na odwyk. Z resztą sam się już o tym przekonałeś. Kurczę, powodzenia Ci w tym życzę. Wytrwałości w decyzji o odwyku, stawienia się tam w takim stanie, w jakim trzeba (w większości miejsc trzeba wydmuchać 0,0) i powodzenia w samej terapii. ;) Mam wrażenie, że czasami testują stopień zdecydowania pacjenta na taki odwyk i każą czekać 2-3 tygodnie na "komisję", która Cię kwalifikuje/dyskwalifikuje na taki oddział. Mam nadzieję, że u Ciebie to tyle nie będzie trwało. Jak z resztą u mojego lubego, który z marszu by się dostał, tylko że wydmuchał 0,14 wtedy, kiedy go chcieli przyjąć, ale dzisiaj już wszedł, jak pisałam wyżej, więc dziś mam jakiś taki lepszy humor, pozytywne nastawienie do tego typu rzeczy. :)

A tak z ciekawości - jakie miasto? Jak nie chcesz tutaj pisać, to daj w PW, jeśli w ogóle chcesz mi o tym powiedzieć.
Rejestracja: 2016
  • 93 / 2 / 0


Jakiś sposób na zapicie wszywki? Po prostu się poddaje a nie chcę coś sobie ze zdrowiem popsuć %-D
Rejestracja: 2018
  • 2503 / 852 / 1


Wszywkę się "zapala"
co 8 h wypija się 50 ml piwa średnioprocentowego. (nie więcej)
pierwsze trzy dni będą złe. Człowiek będzie zygał źle się czucie powoli spadnie
Po średnio miesiącu takiej terapii dochodzi do zapaleni w obrębie miejsc wszycia. Gorączka nawet powyżej 39,5. Breszcie poty, na zmianę zimno i ciepło.
Po czym CAŁKOWICIE TRZEŹWI OD 24H ujemy się na SOR, którego szpital ma najlepszą opiekę post opercyjned z klimą na czele.
Tam otwierają nasze miejsce WSZYWKĘ WYRZUCAJĄ oczyszczają radę i po 4 dniach wychodzimy do domu przy okzji robic z darmo kompleks wyników które kosztuj na sięcy lub tysiące jak są potrzebne posiewy, tomografie, rezonansy, usg czy EUS.

Wiecej dzisiaj nie napisze.. wybaczcie. Jestem tak zajebany ze 4 razy sprwdzam merytorycznie co napisałem żeby was nie oszukać. Na ligterówki nie zwracam nawet uwagi. próbowałem dyktować... HAHA ale jazda. Komp nie ma trybu rozpoznania: ćpun;)

PS. ten mechizm zadziałał 4 krotnie u mojego brat (był moim pierwszyn pacjentem gdy on miał 27 a ja 17 lat
Primum non nocere
, czy jakoś tsk to szło, ale
pecunia non olet
też. )- zadziałał tez u wielu, wielu innych pacjentów. Na SOR byłem specjalistą od oceny "zapalonej" wszywki. No, ale jak ktoś lubi sobie wypić, nie moja sprawa co robi żeby móc. No chyba, że miał taki wyrok sądu -wtedy chuja kasowaliśmy (tzn koordynator soru informował Policję że taki to taki unieszkodliwiłwszywkę.Niech sprawdzą czy nie miał takiego środka karnego.

O jezu. Alemżeś ujebny. Boże jak się cieszę... Z tych. ... ... ta-lla-la
Rejestracja: 2018
  • 282 / 30 / 0


Ciekawe co on jebnął. Moze wrocil do grzania ze tak nietypowo pierdoli. Mniejsza z tym. Odnosnie tej wszywki. Slyszalem ze niektorzy sami w desperacji potrafili sobie ją usunąć. Czy to mozliwe?
Posty: 4211 Strona 418 z 422
Wróć do „Etanol”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości