Dekstrometorfan - nazwy generyczne: Acodin, Tussidex.
Więcej informacji: Dekstrometorfan w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 162 • Strona 8 z 17
  • 5 / / 0
Moja, wiecznie powtarzająca się wkrętka w domu (czyimkolwiek) polega na tym, że mieszkanie wydaje się być całym światem, a poza nim nie ma niczego, kompletne zapomnienie o "dworze". Wszystko po jakimś czasie układa się w motyw, że znajduje się na pokładzie okrętu podwodnego (?) a dookoła (wszędzie poza domem) jest bezkresny i niemożliwy do zbadania ocean. Czasem owy ocean zmienia się w jakąkolwiek przestrzeń "niemal nieskończoną" - pustynie czy kosmos. Wkrętka udziela się również moim znajomym.

Drugą "wkrętka" jest powtarzające się uczucie świetnego zrozumienia z kimś w czasie rozmowy - używanie skrótów myślowych, gestów, jakichś przenośni (nieskończone zrozumienie z drugą osobą) - Zawsze wtedy nachodzi mnie motyw, iż ludzie połączeni są "kanałami do skrótów myślowych", które wyglądają tak samo, jak zielone rury z mario bros - te z których wychodzą te kwiaty, jakoby rosiczki czy coś;

Co do telefonów komórkowych - zawsze wydaje mi się, ze jakikolwiek telefon który trzymam, czy widzę jest wielkim "walkie talkie" do nurkowania (?) z charakterystyczną żółtą ramką z gumy, cały czarny. Efekt osiąga 100% gdy w pomieszczeniu, czy na dworzu jest baaardzo ciemno.
  • 285 / 2 / 0
Ja raz po 450 (w domu, sam) wyszedłem sobie na podwórko na chwilkę, a w pokoju zostawiłem Shpongle'a, leciał jakiś szamański album, nie pamiętam. I jak już wracałem do siebie, słyszałem muzykę, te rytmy. Jeszcze nie będąc w pokoju czułem osadników i ich misję. I stwierdziłem, że jestem jednym z nich. W następstwie podarowałem mój pokój "Panu" (pomieszczenie pana), tańczyłem dla niego i czułem potrzebę przekazania tej skumulowanej, skondensowanej boskiej energii w moim domu innym ludziom, bardziej nieświadomym. Coś tam jeszcze było ze światem zewnętrznym, ale nie pamiętam. Ale to był jeden z moich najlepszych lotów, uwielbiam deksową euforię i uczucie zrozumienia każdej, nawet najmniejszej rzeczy we wszechświecie.
  • 216 / 2 / 0
Niecały rok temu mieszkałam jeszcze z moimi trzema przyjaciółkami i lubiłyśmy sobie czasem (no dobra, często) wrzucić coś na ruszt dla urozmaicenia naszego wspólnego życia. W pewnym momencie zabrakło nam już narkotyków na wieczór i musiałyśmy zadowolić się apteką. Wyboru dużego nie było, więc zakupiłyśmy Acodin. Zażyłyśmy i położyłyśmy się wszystkie do łóżek by trochę popodróżować po krainach odległych, ciekawych i przyjemnych zarazem. Nazajutrz, kiedy opowiadałyśmy sobie o naszych przygodach usłyszałam dosyć zabawną historię którą chciałabym się z Wami podzielić.
Otóż jedna z moich przyjaciółek miała akurat wtedy okres. Bardzo się stresowała, bo nie wiedziała czy poradzi sobie z wymianą tampona. Kiedy poczuła, że to już pora zebrała się jakoś z łóżka i krokiem dziwnego dinozaura udała się do toalety w celu wiadomym. Usiadła na muszli klozetowej, a tam spotkało ją wiele nieprzyjemności. Zaczęło się od człowieka, starego, łysego, grubawego dziada, który zaczął wyrzucać jej, że na pewno sobie nie poradzi, że nie jest w stanie, że nigdy jej się to nie uda, a który jednocześnie zwalał swoją winę na innych i był podstępnym oszustem. Okazało się nagle, że stoi tam też pełno ludzi, których to dziadyga zaczął nastawiać przeciwko mojej biednej przyjaciółce i przekonywać, że tampona na pewno zmienić się jej nie uda. Ludzie po jakimś czasie, choć niepewnie, zaczęli przyznawać mu rację: "no faktycznie może jej się nie udać", a ona biedna siedziała tam i resztkami sił próbowała się bronić tłumacząc, że może jednak się uda, że może chociaż spróbuje, że może to nie jest takie trudne. Skończyło się na tym, że w końcu dała sobie radę, ludzie równo stwierdzili, że dziadek rzeczywiście krętacz i oszust i gratulowali jej serdecznie sukcesu
"Purrrfect. When you're not on the edge, you're taking up too much space."
Cheshire Cat ❤
  • 175 / 1 / 0
Na zjeździe raz miałem wkręt, że doznałem trwałego uszkodzenia mózgu (po 300mg :nuts: ?) i zawieszę się taki otępiały...odlałem się i mi przeszło, na szczęście. Innym razem wkręta o tym jaki ja jestem wielki, a że dookoła mnie są same dzieci. Podobno takiego stanu można doświadczyć po PCP ;]
BTC:1GA9NVZBYY1H7pduhoPw2s8HywQYEzncm2


http://www.ermail.pl/klik/VnJfYGUF
  • 488 / 13 / 2
1. Raz po dexie popatrzyłem na księżyc i się zainteresowałem czemu te dziury na nim wyglądają jakby tworzyły taką twarz, i to w dodatku smutną.

Po chwili kontemplacji doszedłem do wniosku, że księżyc (!) jest kobietą, która w jakiś niepojęty sposób straciła swoje włosy, i dlatego ma taki smutny wyraz twarzy bo nie może czuć się piękna.
Podjęłem się więc zadania pomocy naszemu satelicie i zaczęłem ją pocieszać, że strata włosów to nic takiego strasznego, i że można żyć bez tego.

Pani Księżyc nagle zaczęła się krzywić, aż w końcu zauważyłem że ten smutny wyraz twarzy zmienił się w wyraz radości, widocznie ucieszyła się z moich słów pociechy.
Zauważyłem wtedy że księżyc zmienił swoją powierzchowność i zaczęła przypominać całkiem ładną z twarzy kobietę która ma na dodatek pomalowane usta czerwoną szminką.
Pocałowałem więc księżyc w te ładne usta, po czym zauważyłem że dookoła księżyca pokazała się taka świetlista poświata która wyglądała jak dzika grzywa ładnych włosów.

Nasz księżyc z zacieszem na twarzy wysłał mi całusa po czym zaczął się cieszyć swoimi nowymi włosami.
Tym oto sposobem przywróciłem radość naszej sąsiadce Księżyc. Po chwili jednak się ogarnęłem co się przed chwilą stało i zasłoniłem firanki, po czym schowałem się pod kołdrę bo uznałem tą wkrętę za przegięcie.
Teraz księżyc ciągle na mnie spogląda i patrzy a ja staram się unikać rozmów z nią.

2. Za każdym razem gdy jestem naćpany dexem dziwnym trafem znajduję się u babci, która co sobotę około 20 zabiera mnie swoim samochodem na cmentarz bym jej pomógł posprzątać różne groby. Zajebista wkręta, dookoła nazwiska zmarłych ludzi wraz z datami ich śmierci, co najlepsze czułem tam totalny spokój, mając tysiące rozkmin na temat życia i śmierci, w dodatku cmentarz jest tak ładnie umiejscowiony że widać było zachód słońca które ładnie przyświecało robiąc kontrast z nadchodzącą nocą. Zadziałało psychodeliczne, czułem obecność natury i wszechświata.

3. Trip na koziołku w ogrodzie, ponieważ jest on na wzniesieniu, i leżąc na nim znajduję się ponad metr nad ziemią wkręciłem sobie że lewituje nad ziemią. świadomość tego że latam pomogła mi później gdy zamknęłem oczy wznieść się wyżej ku niebu, i stać się duchem latającym po okolicy, który jest niecielesnym bytem, i po prostu istnieje pomiędzy podmuchami wiatru i dźwiękami otoczenia.
  • 48 / 1 / 0
Pamiętam wkręt po pierwszym razie, który był specyficzny i na początku mnie wytarmosił ale skończył się zaj*bistym odlotem...

Mianowicie zażuciłem 5mg/kg i siedziałem przed kompem czytając coś i pisząc z ludźmi, aż nagle poczułem zawroty głowy więc włączyłem jakąś muzyke i położyłem się na kanapie ale muzyka nie bardzo mi wchodziła więc sprubowałem wstać żeby włączyć coś innego, wtedy poczułem że ruszam się jak drewniana kukiełka i coś we mnie zaczyna protestować, nie mogłem się ogarnąć dosłownie zgieło mnie w pół.
Po dwóch bełtach pojąłem że muzyka musi docierać do całego ciebie, do każdej najmniejszej cząsteczki i nie może być to coś puszczone tak od niechcenia, bo wszystko opiera się na falach dźwiękowych więc jeżeli muzyka będzie nie odpowiednia to pękniesz jak szklany kieliszek.(Wiem że to dziwne ale jakoś wtedy wydawało mi się szczytem zrozumienia)
Po pojęciu tej myśli i zmianie muzyki odleciałem w krajnę cev'ów i oev'ów delektując się wibracją fal dźwiękowych wspułgrających z całym mojm ciałem.
Uwaga! Użytkownik Testament nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 418 / 1 / 0
miałem coś w stylu że na suficie otworzyły mi się jakieś magiczne wrota, portal który kręcił się w okół, chociaż szczerze schiza była słaba, nie wyraźna i krótka.
Jakoś jeszcze DXM nie powyginało mnie aż tak.
Aa, a, kotków sześć,
Nieskończoność w szklance mieść.
  • 246 / 11 / 0
10mg/kg
Czuję się na krawędzi wyjścia z ciała. Zaczynam "słyszeć" niewerbalne porozumiewanie się istot, które sprawiają wrażenie bycia bogami astrala. Zdaje się, że zauważyli moją obecność w ich świecie. Witają mnie tak, jakbyśmy byli odwiecznymi kumplami. Nawet mimo ich nieziemskości i wyczuwalnej potęgi, sprawiają jednocześnie wrażenie jakby byli zwyczajnymi ziomkami siedzącymi sobie tam gdzieś w astralu i dyskutującymi o różnych sprawach przy astralnym piwku. No więc dołączyłem do nich i rozmawialiśmy sobie o tym jak to każdy ma swoją role i jak niewiele ludzi docenia kryjący się za fizyczną kurtyną potencjał. Oni sprawiali wrażenie lekko zażenowanych poziomem ludzkości i wszechobecną ignorancją.
Gdy peak się skończył, wróciłem na ziemię, okazjonalnie słysząc jeszcze pomrukiwania z tamtego świata. Przepełniał mnie optymizm.

Dziś trochę się z tego śmieję, wierząc, że owi bogowie to jakaś wyidealizowana wizja znajomych, a prowadzona dyskusja i wnioski, to moje własne, ówczesne podejście do tych tematów.

W każdym razie było to jedno z najsilniejszych przeżyć, pomimo swej lekkiej, rozrywkowej natury. W końcu obcowałem z bogami, którzy po prostu okazali się być wyjątkowo ludzcy :-D
“We are not entitled to our opinions; we are entitled to our informed opinions. Without research, without background, without understanding, it’s nothing. It’s just bibble-babble. It’s like a fart in a wind tunnel, folks.”
  • 488 / 13 / 2
[ external image ]

1. Piramidy. Wysłannicy Boga, i jego kontrolująca i karząca ręka we wszechświecie. Pilnują byśmy się nie rozwinęli zbyt bardzo, chcą zdobyć nad nami kontrolę. Nie łudźcie się że miliardy władowane w NASA i eksplorację otoczenia ziemi mają służyć rozwoju ludzkości. To tylko pic na wodę, bo NASA buduje im naszym kosztem infrastrukturę międzyplanetarną.. Rządy stosują inżynierię społeczną, przekazy podprogowe, popkulturę by nas zaczipować. A nad wszystkim czuwają piramidy... Ludzie mają je wyznawać.. taki jest ich cel. Zniszczyć kolejną rasę we wszechświecie po to by mieć miliony kolejnych fanatycznych wyznawców i niewolników. Piramidy są ogromne, wielkości całych planet.. a jednocześnie ich moc sięga daleko po za zasięg ich niszczących broni. Oni nas są w stanie kontrolować na odległość.. kontrolują nasze umysły..
Gdy ktoś uwolni swoją świadomość od ograniczeń rzeczywistości, a jego dusza i świadomość odlecą w przestrzeń, one nas znajdują.. i badają nas. Kim jesteśmy, i dlaczego uwolniliśmy swoją świadomość aż tak daleko na manowce wszechkosmicznej świadomości. Skanują nas...

Piramida zawsze patrzy. Nigdy nie przestaje, i nigdy nie rezygnuje. Będą nas obserwować, i ingerować w życie na ziemi tak długo aż nie podporządkują sobie naszej rasy... Podkopują ludzkie poczucie siły własną boskością.. Są częścią najpotężniejszej machiny we wszechświecie która rządzi wszystkim, i chce wszystko zdominować. Ta machina i była cywilizacja zarazem to BÓG...

Mógłbym tak pisać bez końca. Moja ulubiona wkręta ostatnio.
  • 24 / / 0
Kiedyś jak jeszcze brałem DXM często, kolega mnie wkręcił że jak wejde do tojtoja przy cmentarzu to przeniosę się w inne miejsce, zaciekawiło mnie to więc wlazłem do środka i zamknąłem drzwi wtedy mój kumpel schował się za tojtoja. Kiedy otworzyłem drzwi jego już nie było, a ja zacząłem rozpaczliwie krzyczeć jego imię ale jego nadal nie było widać. Szybko zamknąłem drzwi i zacząłem się modlić w środku żeby wrócić do swojej rzeczywistości. Otworzyłem drzwi i ujrzałem kumpla nigdy nie byłem tak zajebiście szczęśliwy, mówiłem mu że ma racje i już nigdy nie zwątpię i nie będę sprawdzał. Straszną schize wtedy chwyciłem. To był ogólnie chujowy dzień bo tego samego dnia też wyjebali mnie z internatu.

PS.To mój pierwszy post.
ODPOWIEDZ
Posty: 162 • Strona 8 z 17
Newsy
[img]
Magiczne grzyby w walce z uzależnieniem od nikotyny - przełom czy obiecujący eksperyment?

Nowe badania sugerują, że psylocybina - substancja psychoaktywna zawarta w tzw. "magicznych grzybach" - w połączeniu z psychoterapią może znacząco zwiększyć skuteczność rzucania palenia. Choć wyniki są obiecujące, naukowcy podkreślają potrzebę dalszych badań.

[img]
Polak zatrzymany na granicy. Próbował wwieźć do Rosji 40 kg haszyszu

Na przejściu granicznym w Grzechotkach polskie służby zatrzymały mężczyznę, który próbował wjechać do Rosji z ponad 40 kg haszyszu o czarnorynkowej wartości ponad 2 mln zł - poinformowała Krajowa Administracja Skarbowa w Olsztynie.

[img]
Farmakoterapia przewlekłego bólu w USA – nowy i nie do końca bezpieczny wzorzec

Okryte złą sławą leki opioidowe przez lata stanowiły w USA. fundament farmakoterapii przewlekłych dolegliwości bólowych. Naukowcy z Uniwersytetu Michigan zdecydowali się sprawdzić czy opioidy są nadal tak często wykorzystywane w leczeniu chronicznego bólu.