Mr.LaTacha a palisz jeszcze dla przyjemności(chcesz tego), czy po tak długim czasie palisz jakby z takiej bardziej fizycznej potrzeby?
Palenie jest dla mnie kurewsko przyjemne. Ogólnie teoretyk juz napisał jak z tym jest.
Bo ja np. mj pale bo chce, bo to lubie i sprawia mi przyjemność. A np z fajkami to mam tak że pale bo muszę, nie lubie tego, mam myśli typu"kurwa ale bym sobie zapalił", zapale i "kurwa po chuj ja to pale, nawet mi to przyjemności nie sprawia".
Tylko, że ta przyjemność byłą taka 'subtelna'.
Kurwa nawet z naukowego punktu widzenia wiadomo, że fajki dają przyjemność. Wypierdoli ci XX% dopaminy więcej to wiadomo, że jest przyjemnie ;) hehehe
Chociaż w sumie to od ok 2 miesięcy pale kilka razy w tyg, to o fajkach prawie zapominam, bo zajmuje się kombinowaniem kasy na mj.
Ogólnie fajki są kurewskim nałogiem, ale wydaje mi się, że to jest kwestia nastawienia się do "rzucenia".
Jak sie lubi to się jara. Chyba nikogo nie telepie i zalewa potem jak się nie pali tydzien czy dwa haha. Wg. mnie najwiekszym problemem odstawienia jarania sa utarte schematy typu...
fajny film w tv! trzeba sie... o kurwa przeciez nie jaram
Ja zauważyłem, że mam problem z organizacją czasu wolnego jak nie jaram. Wczoraj jak wracałem ze szkoly to zastanawiałem się co ja będe robił cały dzień. Nic ciekawego nie wymyśliłem
Ogólnie to piątek spędziłem przed tv/komputerem a wieczorem się spotkałem ze znajomymi, oglądnęliśmy sobie filmik i wypiliśmy pare browarów (nie tylko ja postanowiłem, przestać palić mj ale każdy podjął tą decyzje co jest najśmieszniejsze całkowicie niezależnie i suwerennie. Cały czas sie z tego wszyscy śmiejemy).
To jest najtrudniejsze dla mnie. Zoorganizować sobie czas, wypełnić go ciekawymi zajęciami... wiadomo.
Bo na ziole zawsze jest ciekawie, zawsze coś ciekawego wymyślisz... ;)
kurwa to są takie rozkminy długie i skomplikowane, że chłopaki nie jestem w stanie przelać tego na papier tudzież ekran. Na realu o wiele lepiej można wyjaśnić o co kaman.
BTW: Nie mam żadnego ciśnienia na jaranie. Leżą u mnie dwa wielkie worki z zajebistą trawą spierdzącą w HUJ zajebiscie ale nie kuszą mnie za bardzo. Najbardziej ciśnienia mam na to zeby sobie zajrać i "popłynąć" z dniem który sie sam zoorganizuje, ale trudno nazwać to ciśnieniem po prostu taka chęć skorzystania z opcji "pójścia na łatwizje"
rzucanie mj to jest mały huj... - tak mogę powiedzieć po paru dniach niepalenia ze świadomością, że przez najbliższe pare miesięcy nie zajaram :)
BTW:
Kumpel który jarał równie dużo co ja, a nawet więcej - nigdy nie mielismy problemu z 'posiadaniem' materiału i mielismy go pod dostatkiem. Przestał na 3 miesiące i się zjarał (ale i tak dalej nie pali) to mówił, że po worku an trzech był BLADY w huj hehehe :)
Ale nie ma co się tak nastawiać bo wtedy znowu bedzie powrót do tego samego utartego schematu z którego sie wyrywam ;)
WildMonkey pisze: @agntx masz schizofrenię a to dyskwalifikuje cię jako narkomańskiego podróżnika. Nie bierz nic bo sobie albo innym krzywdę zrobisz
którą nie można się nauczyć.
Trzeba ją przeżyć
Piszesz tak, bowiem na pewno to wiesz, czy dlatego, bo takie stwierdzenie jest trendy? Bo gdzie bym nie spojrzał, czego bym nie przeczytał - wszędzie piszą, że schizofrenik + uciechy dnia codziennego (narkotyki, browary, wódka, seks) = STOP! i zakaz korzystania z tego. Jakoś się tak utarło czy co? I przez jedną jebaną chorobę grzeczny chłopczyk musi stronić od wszelkich używek przez całe pierdolone życie? Ci wszyscy lekarze nie poznają dobrze mechanizmów choroby i automatycznie wszystkie używki dla człowieka są zabronione]
3lata jarania praktycznie dzień w dzien każdego dnia roboczego przez pierwsze 2lata.
Było nas kilku w tym temacie, jeden się poschizował...
nie będę sie rozpisywał objawów, jak to sie zaczęło, w ciągu jednego roku zmieni się nie do poznania.
Akcji z Shizofrenikiem miałem od zajebania....
Impreza, alkohol
wyskoczył PO PUDELKO PO ZAPALKACH z balkonu
efekt:
2nogi w gipsie, aa co najlepsze z buta poszedł do domu 5km
Rutynowe spisywanie po thc i alko:
obezwładnił psa, gdy go wpychał do kabaryny, znał krav mage...
sąd grodzki i wpierdol na komendzie
Powrót z melanżu, akcja pod nocnym
"spoko ja biore 4ech na siebie wy po 2ch i sie napierdalamy, hardkor musi byc"
A przy jednym upaleniu gdy myślelismy że jest wszystko ok zbudzil starzego w nocy z nożem kuchennym i chciał kluczyki od samochodu "bo jedzie na wojne" Nie dostał ich, wybił szybe i próbował bawić sie w mc guywera...
choroba:
zdiagnozowana schizofrenia paranoidalna, obecnie ma dobre klony, że chodzi przymulony i nic nie odpierdala, Trzeba 2dni zawiadomić o jaraniu czy cos i wraca w bardzo małej częsći stary ziom :-)
Nie komentuje tej choroby, przykłady wystarczą.
cos o tym wiem, moj znajomy miał podobnie... tez mial sceny z napierdalaniem ludzi itd... po prostu nagle cos mu sie wlewało ze gosciu zasluzyl na to w huj i tyle. ciezko to wytlumaczyc.
z tym ze najczesciej jednak przez tabletki ludzia tak popierdoli dekiel a ziolo sprawi ze dluzej beda 'zachowywac' pozory normalnosci a choroba bedzie po cichu narastac...
Opisz jak to sie zaczeło (jak jeszcze nikt nie wiedział, że to jest choroba) mysle ze wielu osoba tutaj sie to przyda bo nie ma sie co oszukiwac ze osoby uzywajace czesto uzywek (czyli zmieniajace stan swiadomosci) sa bardziej narazone na zmiany tej swiadomosci bez uzywania tych uzywek ;)
Ogólnie to wszystkie (we wiekszosci) dragi nasilają objawy schizofreni i mogą powodować nawrót choroby. Także odradzam ćpanie i polecam cieszyć się normalnym życiem...
Mr.LaTacha pisze:Także odradzam ćpanie i polecam cieszyć się normalnym życiem...
którą nie można się nauczyć.
Trzeba ją przeżyć
Chyba cały tydzień zajęłoby mi opisywanie wszystkich rzeczy, jakie mi się pierdolą
sowity bob przyjęty "pod ciśnieniem" to dużo jak na pierwszy kontakt z ganja. jeszcze 3, góra 4 dni i wszystko wróci do względnej normalności z jaką miałeś do czynienia zanim zakopciłeś.
how he could just make the law to bend
Fucking fascist and retarded slut of his
don't let them tell you to do that or this
Cripples rule everything around me
C.R.E.A.M, that's not my place to be
Wiesz, sądziłem, że mogę sobie pozwolić choćby na używki i odejść od tej schizofrenicznej codzienności, która kompletnie otumania człowieka i pozbawia go jakiejkolwiek radości z życia. A tu klops - jeszcze więcej rzeczy się pierdoli... Do tej pory, szczerze mówiąc, przed śmiercią trzymały mnie tylko nieliczne rzeczy, ćpanie było jedną z nich, a teraz niestety z dnia na dzień jest tych pierdół coraz mniej i pewnego dnia (piszę to poważnie) nic nie będzie mnie trzymało by jeszcze dłużej sobie pożyć.
2. Wlaśnie jak sobie pozwolisz (jeśli masz schizofrenie) na używki to nie odejdziesz od tej codzienności i tylko Twoje zaburzenia zostaną pogłębione.
Jeśli będziesz się leczył to masz duże szanse że wrócisz do normy. Schizofrenia jest chorobą przewlekłą której nie idzie wyleczyć niestety. Jednak objawy mogą ci zniknąć (same z siebie - małe szanse, po leczeniu - większe) nawet do końca życia i nigdy sie nie pojawić. Mogą również zniknąć na 10 lat i po 10 latach znowu sie uaktywnić.
Mogą Ci zniknąć rówież na 20 lat, zajasz jointa co wyprowadzi twoja głowe z równowagi i powrócą znowu ze zdwojoną siłą.
Ogólnie to na forum sobie mozemy pogadać, ale wszystko wytłumaczy ci dopiero lekaż.
Chyba nie musze Tobie też mówić, że leczenie trwa pare miesięcy, a nawet pare lat więc nie ma sie co poddawać. Na początku bedziesz dostawał hujowe leki po których bedziesz praktycznie jak warzywo. Kumpel dostał schizofrenie wszyscy mysleli ze juz jest skonczony, poszedł na leczenie, dostawał takie tabletki ze wszyscy musieli ze nic juz z niego nie zostanie, a tutaj po paru miesiacach zaczął wracać do 'normalnosci'. Teraz jak za dawnych lat chodzi na siłkę i wraca co 'zycia'
Idz do lekaża, pogadaj z nim o tym. Im wcześniej schizofrenia zostanie wykryta i im wcześniej zostanie leczona tym większe szanse na ustąpienie objawów.
A tak szczerze:
Sam nie wiem co bym zrobił gdybym zachorował na taką chorobę. Szczerze mówiąc sam chyba rozważałbym samobójstwo. Jest to najprostsze wyjście. Jednak po przyjrzeniu sie paru przypadkom dojdziesz do wniosku, że ludzie po leczeniu wracają do normalnego życia i znowu sie nim cieszą i nie mają w głowie 'chorych' jazd.
Życie jest tylko jedno więc zastanów sie sam czy warto je przejebać przez jakąś schizofrenie tym bardziej że masz duże szanse na jej wyleczenie/zaleczenie.
Zresztą powtórzę to co mówiłem wcześniej: IDŹ DO LEKARZA NIECH CIEBIE UŚWIADOMI I PRZEDSTAWI CI SYTUACJE TAK JAK WYGLĄDA REALNIE BO TY I MY MAMY O TYM RACZEJ MALE POJECIE.
Najgorzej jest podejmować decyzje w nieświadomości...
PS: Sorry jesli nieczytylny post ale pisany w pospiechy
PS2: Ale tutaj kurwa jest sprzątania ;P Niech sie ktos tym zajmie bo ja ostatnio nie mam czasu ;P
EDIT:
I nie pierdol, że nic już Ciebie nie będzie trzymało itd jak nie będzie dragów.
Człowieku mam wiele znajomych którzy palili trawe po 5, 8 lat, nagle przestali i mówią, że żyje im sie o wiele lepiej.
Zacznij sobie uprawiać jakiś sport (dla siebie a nie dla sportu czy dla kondycji), chodzić z ziomkami na jakąś salę gimnastyczną popizgać w kosza itd.
To Ci da satysfakcje. Większość ludzi musi do tego dorosnąć, żeby przejrzeć na oczy że trawa nie jest zła, ale na trzeźwo też się idzie dobrze bawić a często nawet lepiej niż naćpanym.
Poza tym na trzeźwo zupełnie inaczej się zapisują wspomnienia w głowie, są pełniejsze emocji które po wielu latach możesz przywołać. A jak trafisz sie na dysce kołami naprzykład i po miesiącu sobie impreze przypomnisz to wiesz tylko tyle ze bylo zajebiscie w huj i ze byles szczesliwy w huj, ale ni huja sobie tego szczescia nawet wyobrazic nie mozesz i go przywolac i wtedy odczuwasz taki hujowy lekki doł, taką pustke w swojej głowie bo czegoś ci brakuje...
Mr.LaTacha pisze: Opisz jak to sie zaczeło (jak jeszcze nikt nie wiedział, że to jest choroba) mysle ze wielu osoba tutaj sie to przyda bo nie ma sie co oszukiwac ze osoby uzywajace czesto uzywek (czyli zmieniajace stan swiadomosci) sa bardziej narazone na zmiany tej swiadomosci bez uzywania tych uzywek ;)
Zaczęło sie od pierdolenia o szatanie, który siedzi w dragach i nas opętał i nudzie jaka otacza, codziennosci, takie rozkminki się łapalo i gadało, ale z nim juz konczyla sie polemika na normalnej wymianie zdan...
Zawieszki na "imprezach masowych" i ucieczka do kościola, aby sie pomodlić. Gadanie o łatwości krecenia hajsu na na jakis burdelach etc, generalnie zaczela ponosic niezla fantazja, zaczęła się wkręcac opcja zakładania jakiegoś zakonu żołnierzy LOL Jakby cofanie się w rozwoju, nieprawdopodobne teksty cytowane prosto z bibli etc
To był taki początek, gdzie zauważylem, że jest cos nie tak. Dalej poleciało z górki, gdy do akcji wkroczyli rodzice troche pojeździli na psychice wożąc do egzorcysty, gdy psychiatra "od ręki" nie dawał rady.
Ale typ nie był durny, bo sam się przyznawal, że dzieki temu ma luz w szkole i nikt go nie ruszał z pedagogów, mógł odpierdalać co chce i dalej z nami palił, gdy miał juz dobre prochy i było w miarę hahaah (o było głupie, ale to było dawno :-) )
Zaliczył kilka psychiatryków, mature zdał w normalnych terminach bez taryfy ulgowej (już na nową robilismy), pracuje i studiuje, da się z tym żyć, zajebiście programuje. Człowiek nie jest rośliną, tylko nie wiadomo ile osób w nim siedzi :-)
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Są narkotyki, których zażycie prowadzi do przestępstwa częściej, niż innych. Wyniki badania
Nowe badanie opublikowane w „Journal of Psychopharmacology” pokazuje wpływ substancji psychoaktywnych na zachowania przestępcze. Okazuje się, że zażywanie niektórych środków wiąże się z niższym ryzykiem zatrzymań, zaś inne wykazują silne związki z różnymi kategoriami przestępstw.
MZ: Nielegalna marihuana i legalny alkohol to balans pomiędzy zdrowiem publicznym, a innymi dziedzi
Do Ministerstwa Zdrowia trafiło zapytanie „Czy Ministerstwo uznaje, że alkohol jest substancją mniej szkodliwą niż marihuana? Czy też uznaje, że poziom szkodliwości nie jest jedynym kryterium regulacyjnym? A jeśli tak to jakie są te kryteria?”. Autor zapytania chciał się w ten sposób dowiedzieć, z czego faktycznie wynika status prawy marihuany w kontekście statusu alkoholu. W odpowiedzi resort zdrowia wyjaśnił w jaki sposób ocenia się szkodliwość danej substancji oraz przyznał, że szkodliwość używania konopi jest znacznie mniejsza od szkodliwości alkoholu i to na każdym polu – zarówno w przypadku wpływu bezpośrednio na użytkownika ale także na społeczeństwo. MZ w swoim piśmie przyznaje też, że nie o zdrowie publiczne tu chodzi. Oto więcej informacji.
Mentzen radzi młodym, by pili alkohol i palili. "Nie piją (...), nie ma z tego dzieci"
Zdaniem Sławomira Mentzena młodzi ludzie powinni robić tylko trzy rzeczy: uczyć się, pracować i... pić alkohol. Swoimi przemyśleniami prezes Nowej Nadziei i lider Konfederacji podzielił się w środę, 20 maja, podczas spotkania z mieszkańcami Świebodzina.