A głupi, myśli że wszystko jest ok, że jest zajebisty. Niepotrzebne mu żadne specyfiki. Ktoś kiedyś ładnie to opisał na <H>.
Miałem takiego kumpla. Do szklanki, czasem do lufki. Ale totalnie nie szło z nim porozmawiać na "trudne tematy". Coś o Bogu, o filozofii, historii - niet. Żył tylko sprawami przyziemnymi, rodziną, dziewczyną, pracą. Dla niego byłem chorym ćpunem. Zawsze tylko się chwalił. Totalnie żadnej wiedzy. Typowy matoł, z zawodówką. Tyle, że ogarnięty. Gość żadnej książki nie przeczytał. Teraz siedzi na kasie, wozi się furą. Śmieje się. Jest szczęśliwy.
jak89 pisze:Jest coś w tej teorii- uważam również, że tzw "mądrzy" często odczuwają więcej i trudniej jest im się pogodzić z tym co się wokół dzieje, patrz, Cobain, Winehouse.
jak89 pisze: patrz, Cobain, Winehouse.
Ktoś naprawdę odleciał
Wracając do rzeczy.
Podtekst tego tematu jest oczywisty i raczej zabawny. Powoływanie się na znane osobistości o ponadprzeciętnym intelekcie lub talencie, w duchu dodając "oni też ćpali! inteligentni ludzie biorą narkotyki!" kojarzy mi się z tym mechanizmem:
[ external image ]
Istnieje wiele ćpuńskich mitów mających na celu polepszenie samopoczucia używających. "Ludzie od psychodelików to poszukujący inteligenci", "intelektualista-morfinista-wrażliwiec", kiedyś istniał etos inteligenta-alkoholika etc. Kto czytał "Wyznania angielskiego opiumisty" ten wie o co chodzi - usprawiedliwianie swojego nałogu przez pretensje intelektualne, dziwacznie wybujałe ego pomimo zerowych osiągnięć, patrzenie z góry na ludzi nieużywajacych (zamknięte umysły! nigdy nie zrozumieją doświadczenia psychodelicznego!). Sama kiedyś wpadłam w taką pułapkę.
Prawda jest niestety taka, że po używki sięga cały przekrój społeczny, od osób tak tępych, że aż dziw, że ogarnęli rejestrację na tym forum, po ludzi tak inteligentnych, że aż dziw, że potrafią tu wytrzymać. Większość z nas jest gdzieś po środku. Jestem przeciętnie inteligentna (statystyka każe założyć, że Ty, osobo czytająca tego posta - też), może nieco wrażliwsza i dlatego częściej szukam ucieczki od stresu codziennego życia? Może po prostu słabsza psychicznie i podatniejsza na uzależnienia. A może po prostu bezdennie głupia, bo przyjmowanie silnie uzależniających substancji z pełną wiedzą i dobrodziejstwem inwentarza oznaką inteligencji (czy mądrości) ZDECYDOWANIE NIE JEST. Ta prawda jest niestety ciężka do przełknięcia, dlatego wspomagamy się zabawnym mechanizmem samo-pocieszenia. W końcu Dickens brał opium.
Użytkowniku, zanim dojdziesz do wniosku, że jesteś jak Huxley, bo przyjmujesz psychodeliki - spójrz na swoje CV. Philip K. Dick i Samuel Coleridge robili coś jeszcze poza ćpaniem.
Switched my sulph to AJAX.
- Fakers gonna fake
A głupi, myśli że wszystko jest ok, że jest zajebisty. Niepotrzebne mu żadne specyfiki.
To jest odpowiedź na wasze wątłe wątpliwości.
Poznajcie takie pojęcie jak Inteligencja emocjonalna.
Jeden patrzy na kwiat i myśli gówno, inny widząc ten sam kwiat ma przed oczyma niepowtarzalność życia.
Jakby się zastanowić- jesteśmy tak naprawdę niewolnikami swojego własnego mózgu. Mózg wytwarza nam potrzebę, jeśli jej nie spełnimy- kara. Nie zjesz? Głód. Nie pojdziesz spotkać się z ludzmi? Wyobcowanie, samotność. Nie chcesz się rozwijać? Uczucie stania w miejscu, wyrzuty sumienia- to również kara od mózgu. Natomiast jak odhaczamy pokolei te potrzeby dostajemy nagrode- brak kary, czasami radość.
To czym my jesteśmy? Na co dokładnie oddziałowywują te wszystkie neuroprzekazniki, które mówią nam co mamy robić?
Jesteśmy tym małym głosikiem w środku każdej z naszych głów i jedyną sytuacją, w której to ten głosik kontroluje mózg, to wtedy kiedy zażywa jakis narkotyk. Wtedy ten głosik decyduje który neuroprzekaznik ma wzrosnąć, jak się chce czuć, czego potrzebować, nie odwrotnie.
Dążę do tego, że jest to paradoksalnie jedyna chwila całkowitej kontroli nad tym co zawsze nas kontroluje. Ludzie inteligentni nie cenią sobie niczego bardziej niż wolności ---> ludzie inteligentni ćpią.
Ten temat to esencja zażywania narkotyków.
Prawda jest taka, że narkotyki są zażywane przez cały przekrój społeczeństwa, zaczynając od sebów przeżartych kryształem, kończąc na osobach o ponadprzeciętnej inteligencji. Od dworcowych żuli żebrzących o drobniaki na denaturat, do biznesmenów wciągających koks i pijących drogie alkohole. LucretiaMyReflection wyczerpała temat tym postem wyżej.
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Pacjenci szukają ulgi w bólu. Jak zmienia się podejście do medycznej marihuany w Polsce
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
Przełom w walce z depresją: jedna dawka DMT działa trzy miesiące
Wyobraź sobie, że jedna dawka substancji, trwająca zaledwie kilka minut, mogłaby rozpędzić ciężką depresję na pół roku. Naukowcy z Imperial College London przetestowali dimetylotryptaminę (DMT) u osób, u których standardowe leki zawiodły. Wyniki? Rewolucyjne. Czy to przełom w walce z depresją lekooporną, która dotyka milionów?
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie
W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.
Holandia: Marihuana zastąpiła kokainę w liczbie przejęć
Holandia była kiedyś uważana za europejskie centrum konopi, jednak w ubiegłym roku port w Rotterdamie został nagle zalany zagraniczną marihuaną. Jednocześnie liczba przechwyceń kokainy w porcie znacząco spadła. Według dziennika AD handel konopiami okazuje się dla przestępczego półświatka niemal tak samo dochodowy jak kokaina, ale przy znacznie mniejszym ryzyku.
