Dział, w którym omawiane są konkretne kondycje, oraz ich wpływ na i współzależności z efektami środków psychoaktywnych.
ODPOWIEDZ
Posty: 24 • Strona 2 z 3
  • 11 / / 0
PuTTy pisze:
Twoje podejscie to taki skrót tego co napisalem w sumie. Tylko z tym komentowaniem do siebie - nie przesadzać, bo moze byc tak ze tylkio bedziesz w kółko gadał do siebie. Ważna tez jest czysta osberwacja, i reagowanie - bez zbytniego myslenia.


Chodzi tu o to, że też jest ważne, aby bNIE PRZESADZAĆ zbytnio z tą narracją. Czytanie ze zrozumieniem się kłania. Napisał we wczesniejszych postach o tej narracji. W ogole przepisales praktycznie jego posty.
  • 57 / 3 / 0
Moje dotychczasowe posty na forum były jak puszczanie bąka po którym wszyscy w milczeniu się rozchodzą. Już myślałem, że mam wrodzony dar do kończenia wątków. A tu proszę.
Always look on the bright side of death
Just before u draw yr terminal breath
Life´s a piece of shit when u look at it
Life´s a laugh and death´s a joke-it´s true
You´ll see it all a show keep on laughing as u go
Just remember that the last laugh is on u
  • 3900 / 245 / 13
Tłumacz to sobie inaczej - dowalasz taki tekst, że dalsza polemika naraża ewentualnego adwersarza na obnażenie swojej niekompetencji ;)
Wkońcu zmęczony, bez sił i ochoty, bez domu i imienia w kanale zapomnienia;
  • 422 / 3 / 0
nickodem pisze:
Nie wszystko co się pomyśli nadaje się do powiedzenia, więc jest to rodzaj wewnętrznego moderowania. Wtedy to co wychodzi na zewnątrz jest już po jakiejś obróbce i nie paplasz głupot, tylko mówisz z sensem.
Boże, on co chwila patrzy sobie na ręce, nie wie gdzie wsadzić, patrzy na nogi, nie wie jak iść, na usta, nie wie co gadać. Dołóżcie mu jeszcze "troskę" o narrację a na pewno będzie uzdrowiona dusza jego.

Jego problemem jest to, że wszystko chciałby mieć pod kontrolą, że nie przystaje do własnego ideału, z tego chłopak musi się oczyścić, bez dopierdalania węgla do pieca. Puścić to wszystko w cholerę, i odnaleść się w sobie naturalnym, nie-planowanym, nie-kontrolowanym, spontanicznym.

Tego autorowi wątku życzę!

---edit---

Sam wpadłeś na to, że to, jaki jesteś jest niewłaściwe, czy jest to raczej echo czyjegoś o Tobie zdania, które wchłonęłeś, wykułeś na blachę, uczyniłeś własnym? Robisz sobie to, co robił by Ci gość mający Cię głęboko wiesz gdzie, zatrważające o tyle, że robisz sobie to sam. Czujesz się skrępowanym przez wyobrażenie ideału, przez własną wyobraźnię. Przestań wyobrażać sobie różnicę między "taki jestem" a "taki winienem być", nie lokuj własnej osoby w wyobrażeniach, komentarzach, narracjach. Więzy puszczą i zobaczysz gdzie jesteś Ty, a gdzie wyobraźnia. To co faktycznie może Ci pomóc to nie kolejne plany, schematy siebie, włanych zachowań, relacji z ludźmi, a Wielkie Sprzątanie Głowy. Nie poprawiaj tego, co w tej głowie się pojawia, bo nigdy temu błędnemu kołu nie będzie końca, a zwyczajnie, bez osądu rozpoznawaj, że to tylko myśl, wyobrażenie, bez kolejnego wkręcania sobie czegoś, a po prostu. Kiedy przyjdzie trudność, niech to będzie trudność, kiedy przyjdzie zająknięcie - niech będzie! Zrozum, że dopierdalając każdemu własnemu potknięciu, dopierdalasz temu, który się potyka, czyli sobie, krępujesz siebie potykającego się - a to przecież też jesteś Ty, też, w głębi chcesz takim istnieć. Nie uznawaj więc w sobie niczego za niepożądane, nienaturalne.

Nie nawiązuj z sobą dialogu z pośrednictwem myśli - stąd bierze się wrażenie rozminięcia z własną świadomością. Nie potrzebujesz nawiązywać z sobą kontaktu, skoroście nierozerwalne jedno. To myślenie kroi Ciebie na nieprzystające fragmenty, poza myśleniem o sobie, jesteś niepodzielną całością, jesteś spójny, tylko pozwól sobie na to.

Na straży jest jeszcze lęk, on strzeże tego abyś myślał, zastanawiał się, porównywał, a myśl z kolei stwarza ten lęk - to jest kolejne błędne koło, nie można go zniszczyć, trzeba go dojrzeć jakim jest, wtedy - tak jak samo z siebie przyszło, to koło, tak i odejdzie.

Zdrówka!
Uwaga! Użytkownik zWidzian nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 11 / / 0
Dojsc mozna do tego wlasnie w ten sposob, ktory podal PuTTy. Sam stosowalem podobne zasady i wyszedlem na plusssss. :)
  • 57 / 3 / 0
zWidzian pisze:
Boże, on co chwila patrzy sobie na ręce, nie wie gdzie wsadzić, patrzy na nogi, nie wie jak iść, na usta, nie wie co gadać. Dołóżcie mu jeszcze "troskę" o narrację a na pewno będzie uzdrowiona dusza jego.
Mieczyslawisko nie wymienił żadnego objawu, który by mnie nie dotyczył. Robiłem to wszystko co trzeba łącznie z regularnym bieganiem przez kilka lat, siłownią, odżywianiem ale stosunków z ludźmi nie miałem żadnych. Zawsze byłem gorszy od tych wszystkich normalnych wokoło, którym wszystko przychodzi samo. Kiedy koledzy toczyli życie towarzyskie ja o tym nie marzyłem bo dla mnie problemem było nawet normalne chodzenie. Myślę że tego się nie zrozumie jeśli się nie przeżyje.

Nie mówię, żeby kontrolować sztucznie myśli, ale bawić się opowiadaniem, czerpać z tego radość. Jeśli oglądałeś np. "Nic śmiesznego", "Dzień świra" to wiesz o co mi chodzi.
Always look on the bright side of death
Just before u draw yr terminal breath
Life´s a piece of shit when u look at it
Life´s a laugh and death´s a joke-it´s true
You´ll see it all a show keep on laughing as u go
Just remember that the last laugh is on u
  • 422 / 3 / 0
nickodem pisze:
Kiedy koledzy toczyli życie towarzyskie ja o tym nie marzyłem bo dla mnie problemem było nawet normalne chodzenie. Myślę że tego się nie zrozumie jeśli się nie przeżyje.
Cóż, sam nie prowadzę tzw. życia towarzyskiego, czasem spotkam się z kimś, raz na parę miesięcy, wypije czy przyćpam, towarzystwo mnie nie porywa, a ja nie porywam ich, nie towarzystwem zapycham swoją "egzystencjalną pustkę", mam pracę, rodzinę i wewnętrzną pustelnię, ani mi z tym źle ani dobrze. Kiedyś to mnie uwierało, lgnięcie jednak na siłę do towarzystwa okazało się rozmijaniem z celem. A co do "spiętego chodu" znam to z własnej codzienności - to kwestia samowkręcenia, nadmiernej chęci kontroli, korygowania, zresztą dotykało to także rozmowy i inne. Lekarstwem okazuje się, w moim przypadku zwyczajna akceptacja i wygrzebanie się z wyobrażeń, nie piszę jako teoretyk.

Gdzieś ktoś fajnie to opisał, chyba w "Ślepowidzeniu", że żaden tancerz czy pianista nie podejmie się zadania koncentrując się na nim, próbując kontrolować, bo to najkrótsza droga do zjebania występu, a wszystkim "geniuszom" największe dokonania przychodziły z totalną lekkością, bo spontanicznie, wtedy kiedy przestawali o nie zabiegać.
Uwaga! Użytkownik zWidzian nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 57 / 3 / 0
zWidzian pisze:
żaden tancerz czy pianista nie podejmie się zadania koncentrując się na nim, próbując kontrolować, bo to najkrótsza droga do zjebania występu, a wszystkim "geniuszom" największe dokonania przychodziły z totalną lekkością, bo spontanicznie, wtedy kiedy przestawali o nie zabiegać.
Na tym polega trik. Nie myślisz o tym że ktoś patrzy na ciebie i cię ocenia, bo jesteś zajęty opowieścią o tym, że robisz coś a ktoś na ciebie patrzy a ty masz do tego stosunek taki to a taki. Jesteś wtedy w narracji a mówienie ma to do siebie, że jakoś jedno klei się do drugiego, wynika coś następnego, cały czas można coś myśleć/mówić. Zanim skończysz zdanie przychodzą ci do głowy następne spostrzeżenia i nagle się okazuje, że ten kto na ciebie patrzy wcale nie jest taki do przodu, bo patrzy na świadomą osobę, która może z nim gadać, a może nawet już przewidziała co tamten powie i ma naszykowanych kilka wariantów odpowiedzi. I gdzie się podział lęk?

Co do towarzystwa - teraz nie unikam go ze strachu, tylko wyżej stawiam realizację swoich celów. To chyba podobnie jak ty.
Nie zamierzam się licytować kto przeżył większe cierpienia psychiczne. W tej konkurencji nie rozdają medali.

Przypomniało mi się właśnie że taki jeden facet, pewnie o nim słyszałeś, A. Einstein jako dziecko był podejrzewany o niedorozwój dlatego że zanim coś powiedział to najpierw powtarzał to sobie szeptem.

To nie jest kontrolowanie siebie, tylko ten sławny flow.
Always look on the bright side of death
Just before u draw yr terminal breath
Life´s a piece of shit when u look at it
Life´s a laugh and death´s a joke-it´s true
You´ll see it all a show keep on laughing as u go
Just remember that the last laugh is on u
  • 422 / 3 / 0
nickodem pisze:
I gdzie się podział lęk?
Napędza potrzebę świadomej narracji. Nie neguję odniesionych dzięki niej sukcesów, pobudką jednak wciąż pozostaje ten strach. Widzisz?
Uwaga! Użytkownik zWidzian nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 57 / 3 / 0
Najchętniej bym to pokazał na schemacie. Strach i pustka to początkowa sytuacja, mamy negatywną motywację do zmiany, wprowadzamy zmianę, jest git, mamy pozytywną motywację, ten fajny, właściwy napęd do działania. Jesteśmy w błędnym kole, ale w tym pozytywnym. Jak się wydostać z niego? Trzeba pomyśleć teraz "taki kurwa jestem zajebisty, nie muszę się starać", albo "wszytko samo mi się udaje, nie obchodzi mnie co mnie wyciągnęło z negatywnego błędnego koła". I po pewnym czasie toczysz swoje pierwsze, negatywne błędne koło.
Grunt to wiedzieć co powoduje przechodzenie między kołami.

Właśnie wymyśliłem teorię życiowych błędnych kół :gun: .
Always look on the bright side of death
Just before u draw yr terminal breath
Life´s a piece of shit when u look at it
Life´s a laugh and death´s a joke-it´s true
You´ll see it all a show keep on laughing as u go
Just remember that the last laugh is on u
ODPOWIEDZ
Posty: 24 • Strona 2 z 3
Newsy
[img]
KAS wykryła 50 kg marihuany w przesyłkach z odzieżą

Funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej z Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego w Warszawie skontrolowali przesyłki znajdujące się w jednej z firm spedycyjnych w Pruszkowie. W ośmiu paczkach wykryli narkotyki.

[img]
Medyczna marihuana – brak dowodów, by pomagała w zaburzeniach i uzależnieniach?

Naukowcy z Australii i Wielkiej Brytanii przejrzeli kilka baz danych, poszukując w nich recenzowanych artykułów naukowych opublikowanych pomiędzy 1 stycznia 1980 roku a 13 maja 2025 roku, w których opisano wyniki badań dotyczących przede wszystkim wpływu leczenia kannabinoidami na zaburzenia psychiczne i neurorozwojowe oraz uzależnienia. W ten sposób znaleźli i przeanalizowali wyniki 54 randomizowanych badań obejmujących blisko 2500 uczestników. Wyniki metaanalizy, opublikowane właśnie w Lancet Psychiatry, są dość rozczarowujące dla entuzjastów medycznej marihuany.

[img]
Magiczne grzyby w walce z uzależnieniem od nikotyny - przełom czy obiecujący eksperyment?

Nowe badania sugerują, że psylocybina - substancja psychoaktywna zawarta w tzw. "magicznych grzybach" - w połączeniu z psychoterapią może znacząco zwiększyć skuteczność rzucania palenia. Choć wyniki są obiecujące, naukowcy podkreślają potrzebę dalszych badań.