Można też brać opio w ciągu i doczekać skręta
Można też podliczyć ile kosztuje miesięcznie nasza przyjemność.
Generalnie – trzeba przesadzić, zrobić sobie krzywdę tak by skojarzyć substancje z przykrymi bodźcami.
"Rutyna to rzecz zgubna "
Następnego dnia gdy się obudziłem i ledwo byłem wstanie się ruszać próbowałem zarzyć jednego lajnika na pobudzenie się (1minute później byłem już nad kiblem) 10min później kolejna próba(znowu rzyg), i tak chyba z 5razy. Bombki działały w podobny sposób tyle ze biegłem do kibla po 5minutach a dodam ze próbowałem je nawet pakować do kapsułek glicerynowych żeby nie czuć smaku.
Zwała trwała około 3dni, objawy obejmowały: Kompletna anhedonia, bardzo silny craveing, rozdrażnienie, ciągły dyskomfort, Fosfeny pobudzeniowe (zamknięte oczy = geometrie, światła, wzory, kalejdoskopowe obrazy), uczucie wysuszenia, brak energi, bezsennosc, niepokój ruchowy jak mały chłopczyk z ADHD. Zjazd nie zniknął stopniowo lecz nagle po 3dniach. Dodam ze klony i lorazepam nic nie pomagały.
Przez następne 2lata miałem odruch wymiotny na widok kryształu i bełtałem za każdym razem przy najmniejszym powąchaniu czegokolwiek o wyglądzie kryształu.
Może przypadkowo odkryłem metodę na zbrzydzenie sobie B-K bo ziomek sprobowal,100mg doksycyliny przez 3dni i ostatniego dnia 200mg doksycyliny + łącznie około 5g 3mmc na raz (ważne żeby to było 3mmc bo ma najmniejsze ryzyko śmierci z przedawkowania). Przez około rok tez nie mógł patrzeć na kryształ.
Nikogo oczywiście nie zachęcam do spróbowania tej metody, możliwe ze cudem oboje to przetrwaliśmy ale zadziałało.
A jeżeli znajdzie się jakiś śmiałek uzależniony od beta-ketonów czy innych pirolidynów lub innych RC podobnych wynalazków holenderskich laboratoriów, możecie napisać do mnie czy zadziałało również na was.
Jakbyś zjadł 5g na raz "pirolidynów" rozumiem że masz na myśli np takie substancje jak MDPV, mdphp(szczegolnie) ale i każda inna substancje z tej grupy alfę pvp czy każdego innego pirolidynokatynona to byś już wąchał kwiatki od spodu. Albo "inne RC" Ty wiesz o czym mówisz? Większość z tych wynalazków nie wybacza takich błędów jak zjedzenie 5g 3mmc które jest łagodnym i nie bardzo toksycznym związkiem.
1. Eferalgan Codeine, które kiedyś rozpuściłem w wodzie, przefiltorwałem, itd... to bylo z 10 lat temu a do dzisiaj jak sobie przypomnę ten chujowy, słonawy posmak to jest mi autentycznie niedobrze.
2. Do wciągania dezodorantu. Jak zobaczyłem jakie bezmózgie zombie robi to ze mnie i odbiera kreatywność stwierdziłem "nichuja", wolę już być na mega odstawce.
3. Odstawiałem kiedyś opio przy pomocy baklofenu. Ładowałem dość duże dawki (100 mg, rano, 100 w południe, 100, po południu 100, i po pracy na sen również... Mniej więcej 4-5 dnia było mi tak niedobrze. Rzygałem cały dzień (nie mając już czym). Miałem stany deliryczne (śnieżenie obrazu, coś co alkoholicy gdy przejeżdża obok nich jakiś samochód "Ziuuum...". Stałem na przystanku w drodze do domu i autobus, który miałem 200 metrów przed sobą nagle był już daleko za mną.. Po tym doświadczeniu nie ciągnie mnie do tych specyfików. Wydaje mi się że jest tj. ktoś napisał. Mogłem sobie wyrobić "traumę" przed, niektórymi substancjami i nigdy ich nie wezmę. Natomiast jestem uzależniony od innych. Pozdrawiam
Jak ktoś ma mózg i resztki sumienia, to wystarczy czasem naodpierdalać szajsu po alkoholu czy innej używce, zaliczyć moralniaka takiego, że człowiek ma ochotę nie wychodzić z domu przez tydzień i się włącza blokada na jakiś czas conajmniej.
A jak ktoś już ma takie loty, że traci pracę, relacje, całe pieniądze, robi sobie długi, ciągle coś odpierdala to albo do niego dociera w końcu że tak być nie może i potrafi się zaprzeć i odpuścić sobie raz na zawsze przyznając się przed sobą, że nie umie się kontrolować, bo wcześniej czy później rozpierdoli(albo regularnie wracając do używki/używek wraca do punktu wyjścia), kończy z baletami raz na zawsze.
Jeszcze innemu wystarczy jedna albo parę wizyt na SOR'ze po przedawkowaniu, albo urwany film parę razy.
Albo po dłuższej przerwie myśli, że już kontroluje sytuację, a po pierwszym melanżu ocknie się na przystanku jak el menel.
Sposobów jest masa.
Niektórym nigdy nie przechodzi i po prostu z czasem uczą się samokontroli, ale z mojego osobistego doświadczenia z alkoholem wynika, że potrafię nie pić miesiącami, później przez parę miesięcy z kulturką to kontrolować, aż do jednego, niespodziewanego wieczoru jak mi coś kliknie w mózgu i się nagle okazuje, że zgubiłam marynarkę, wyjebałam się na schodach i wypiłam tyle, że to cud, że przy swojej masie ciała ja w ogóle byłam w stanie ustać na nogach, a z samego wieczoru to pamiętam urywki. Moralniak, pogubione rzeczy, poobijane ciało i nagle znowu mi przechodzi i sobie uświadamiam jaki mam problem z alkoholem. Natomiast z innymi używkami nie mam takiego problemu. Tylko ten pierdolony alkohol.
Marihuana a demencja. Nowe badanie przyniosło zaskakujące wyniki
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Lek na bazie LSD firmy Definium zmniejszył objawy lęku. Trzeci pozytywny wynik fazy III
Definium Therapeutics poinformowało o pozytywnych wynikach badania fazy III Panorama, w którym oceniano DT120 ODT – farmaceutyczną formulację lizergidu (LSD) – u dorosłych z uogólnionym zaburzeniem lękowym (GAD). Pojedyncza dawka 100 µg istotnie zmniejszała nasilenie objawów w porównaniu z placebo, a efekt utrzymywał się przez 12 tygodni. To trzecie pozytywne badanie fazy III programu DT120 ODT, po wcześniejszych wynikach w GAD i dużej depresji.
Amerykanie zamieniają alkohol na konopie. Media straszą uzależnieniem, a statystyki pokazują sukces
Nagłówki amerykańskich i światowych mediów znowu uderzyły w alarmistyczne tony. Wszystko za sprawą najnowszych badań opublikowanych na łamach prestiżowego czasopisma JAMA Psychiatry, z których wynika, że w USA rośnie odsetek osób zmagających się z problematycznym używaniem marihuany (CUD) – szczególnie wśród mężczyzn powyżej 35. roku życia.
Marihuana zmniejsza stres? To nie musi być prawda
Regularni użytkownicy konopi często deklarują, że marihuana pomaga im w walce ze stresem. Najnowsze ustalenia naukowców pokazują jednak, że subiektywne poczucie ulgi w dużej mierze wynika z efektu placebo. Choć THC faktycznie wpływa na niektóre wskaźniki fizjologiczne, inne pozostają bez zmian, a część – jak tętno – wręcz rośnie. Badanie przeprowadzone przez naukowców z Washington State University oraz Arizona State University objęło 120 osób regularnie sięgających po marihuanę. Eksperyment przeprowadzono metodą podwójnie ślepej próby (ani uczestnicy, ani badacze nie wiedzieli, kto otrzymuje substancję czynną).
