wenlafaksyna 2 razy wyciągnęła mnie z bagna i zapewniła pełną i długą remisję objawów. Innym razem dała ciała kompletnie, nawet w dawce rzędu 375mg.
PS. 1500 depakiny to sporo.
do not let these questions strain or trouble you,
find your strength in the sound and make your transition.
Przed pierwszą kuracją byłem w zupełnym dole, świat się na mnie walił. Miałem fobię społeczną od dobrych kilku lat, ale doszedłem już do takiego momentu, że było to moim najmniejszym zmartwieniem, bo czułem przerażającą pustkę, kompletne dno psychiczne, a z każdym dniem było coraz gorzej, dostawałem ataków paniki takich, że nie byłem w stanie się ruszyć.
Po wenlafaksynie sprawy przyjęły taki obrót, że z jej pomocą pozbyłem się lęku przed ludźmi, ataki paniki i depresja ustąpiły (wenla wcale nie musi być lękorodna, jak ktoś napisał wyżej) i zacząłem patrzeć na rzeczywistość optymistycznie (ale trzeźwo, bez zbędnej przesady jak to miałem po escitalopramie, gdzie cieszyłem się nie wiadomo z czego). W koło mówią, że antydepresanty kastrują emocje, robią z człowieka zombie. W zasadzie jest w tym ziarno prawdy, na wenli w zbyt wysokich dawkach czułem tę nieznośną neutralność, gdzie zupełnie nic mnie nie ruszało. Teraz biorę jej mniej (150) i dodatkowo mianserynę wieczorem (stwierdzam, że wenla jakoś inaczej działa przy dołożeniu miansy, ale nie wiem na ile to zasługa mniejszej dawki vfx a na ile synergii swojskiej wersji kalifornijskiego paliwa rakietowego
1500 depakiny mam zamiast litu, który wcześniej brałem. W ogóle wyszło, że poprzedni lekarz mnie "przeleczył" i dał jakąś w ogóle z dupy kombinację leków (tj własnie wenla + lit, gdy nie mam zdiagnozowanego chadu).
Najgorsze jest to, że gdy wszyscy na około mówią "będzie lepiej", ja wiem że wcale tak nie będzie. Mam wrażenie, że skończyły mi się możliwości. Pregabalina coś by pomogła? Lamotrygina zamiast Depakiny (kw. walpr)?
Generalnie to nie przepadam za stabilizatorami, brałam swego czasu kwas walproinowy, lamotryginę, lit. Lamotryginę i kw. walpro. lekarz zastąpił solami litu, które popsuły tarczycę. Trzeba było odstawić. Od tamtej pory, mimo bipolarności nie biorę żadnego stabilizatora, ba, na depresję łykam klomipraminę, która jest wszem i wobec znana z indukowania różnych stanów maniakalnych/psychotycznych. Mimo wszystko jakoś sobie radzę. Dopiero klomipramina postawiła mnie na nogi, a przed nią został przetestowany cały arsenał SSRI/SARI/SNRI, NaSSA, NDRI, MAOi.
Co do pregaby, podejrzewam, że odpowiednio wysoka dawka wyciągnęłaby Cię z dołka momentalnie, ale tylko na krótką chwilę.
Mi by wystarczył ten kop na początek, bo to co teraz jest to masakra. Klomipramina z opisu też brzmi zachęcająco, stanów maniakalnych nie miałem nigdy więc to by bylo doświadczenie (tjaaa ...). No dobra, ale OT się robi.
Ps. Najgorsze jest to, że wszystkie te zmiany leków zabierają czas. A tego nam nikt nie zwróci ...
Ps2. Co do dragów - jestem świadom, że "albo ćpanie, albo leczenie". Ale w życiu różnie bywa, choć czasy "złotych" eksperymentów mam za sobą.
Szkoda że sobie nie zajebałam na to wszystko jeszcze jakiegoś psychodelika dla urozmaicenia.
Any ideas?
Logika Valium, a nie LSD: narkotyki, artyści, mieszczaństwo i codzienność do znieczulenia [WYWIAD]
Badanie: Brak dowodów na resztkowe efekty marihuany w prowadzeniu pojazdów
Podróż z medyczną marihuaną samolotem – co musisz wiedzieć?
Palenie marihuany na mrozie: Dlaczego „faza” uderza dopiero po wejściu do ciepła?
Stoisz na balkonie, skulony w kurtce, przestępując z nogi na nogę. Jest minus pięć stopni. Odpalasz jointa, zaciągasz się mroźnym powietrzem i… masz wrażenie, że to nic nie daje. „Słaby temat?” – myślisz. Dopiero gdy wchodzisz do ciepłego salonu i zdejmujesz czapkę, rzeczywistość uderza Cię z siłą pociągu towarowego. Nogi robią się miękkie, a głowa nagle waży tonę.
Narkotyki w starożytnym Egipcie i Mezopotamii? Archeolodzy mają koronny dowód
Nowe badania przenoszą nas w czasie o ponad 2500 lat. Odkryto dowód na to, że elity starożytnego Egiptu i Mezopotamii regularnie używały opium. Był to stały element ich życia. Prawdę ujawniło alabastrowe naczynko.
Flara wyniuchała narkotyki. Były ukryte w paczce
Ponad pół kilograma amfetaminy przechwycili funkcjonariusze Pomorskiego Urzędu Celno-Skarbowego podczas rutynowej kontroli przesyłek w sortowni w Pruszczu Gdańskim. Narkotyki ukryte w paczce zostały wykryte dzięki czujności psa służbowego Flara.
