Ja podobnie jak inni, najwięcej szkód wyrządziłem po alkoholu, na szczęście nie było tego dużo, bo szybko się nauczyłem, że to po prostu nie jest używka dla mnie. Na jakimś sylwestrze u kogoś rozwaliłem kiedyś jakiś cenny obrazek wraz z ramą. Od tamtej pory staram się pilnować, szczególnie jak jestem u kogoś. U siebie zniszczyłem umywalkę i zalałem całą łazienkę, która i tak była do remontu, więc wyszło na dobre właściwie.
Kiedyś na tryptaminowym tripie prawie spowodowałem pożar, na szczęście nie miałem takiego mindfuck'a, żeby się wpatrywać w ten piękny płomień rosnący na regale z książkami (świeczkę tam postawiłem
A, kiedyś po grillu szliśmy z dwoma kumplami po alko do nocnego, wracając wyrwaliśmy drzewko rosnące po drodze. Rano po przebudzeniu patrzę, a to drzewko rośnie sobie u mnie w pokoju. Odniosłem je tam skąd zabraliśmy następnej nocy, ale nie odrosło. :-(
Od tamtego grilla w zeszłym roku ani razu się potem nie upiłem tak bardzo i mam nadzieję, że tak zostanie.
A z najebek to zdarzyło mi się z kumplem za małolata nawalić wszystkim co było w barku, później wpadliśmy na pomysł skoków z bungee z szafki z zastawą. Kurwa wszystko poszło w pizdu.
I jeszcze podczas alkoholowej libacji rozjebaliśmy dosłownie całe mieszkanie (koleś nie chciał oddać kaucji) a więc poszły w ruch puchy, markery, wyrwany drążek do podciągania się a następnie użyty do dewastacji ścian, kontaktów itd. a na drugi dzień na kacu rozpylona gaśnica w stroju muszkietera znalezionym podczas przeszukiwania pawlaczy :D.
-Podczas robienia imprezy u siebie na piętrze w akademiku tak się urżnąłem że zacząłem rzucac w znajomych kuflami, kieliszkami. Efektem jest że teraz posiadam tylko jedną szklankę w pokoju, cały zestaw poszedł w pizdu.
- Miks mega dużej ilości wódy i mj skończył się rozwaleniem stolika u kolegi przez moją głowę ( przy okazji poważnie opuchnięty nos i krzywa przegroda nosowa której do dziś nie nastawiłem )
- Zakończenie sesji , upierdolenie się do stadium "jestem niewidzialny" , pływałem o 2 w nocy w odrze na wyspie słodowej , efekt: zniszczona komórka.
-Najebany wracając do domu pomyślałem że jeszcze bym się napił czegoś z barku , skończyło się na tym że rozbiłem 3 butelki nietaniego whisky mojego ojca ;/ ( szkody spłaciłem )
ganja:
- Ujebany próbowałem wjechac tyłem do garażu. Musiałem się zamyślic i niestety rysa na tylnych drzwiach ;/
Dzielnicowy pisze:[...]znajomy miał kiedyś mandat w wysokości 1000zł za obrazę policjanta, nie zapłacił i pewnego wieczoru przyjechali po niego niebiescy panowie i zabrali do więzienia na półtora miesiąca.[...]
tinos pisze:[...] Nikogo jeszcze za samę mandaty nie wsadzili bo nie ma takiego prawa. Nawet jak kredytu spłacać nie będziesz to cię nie wsadzą. Także musiał coś innego nawiwijać. [...]
Do tematu wszystkie akcje przy akompaniamencie wódy, nochów, palenia:
- kilka par okularów zagubionych/rozjebanych
- zalany laptop (nie mój i wyjątkowo drogi...)
- spora ilość mandatów (90% ART 43 - spożywka, choć ostatnio już się nie zdarza)
- uliczne szkody, też trochę (znaki zabierane do domu, pogaszone latarnie itp. też już się nie zdarza)
- pogubione części garderoby/portfele/telefony głównie w taksówkach (część nawet się odnalazła)
- jakieś uszkodzone drzwi na domówkach, czy tam imprezach (plus drobne szkody typu szkło)
- jeden spalony domek letniskowy (tak to jest jak najebani palą w kominku)
- jeden rozjebany bar przy pomocy hookera (czego chyba z listy najbardziej żałuje)
Generalnie takie "must have" każdego drobnego hulaki.
-niezliczona ilość szyb i lusterek samochodowych przy powrotach do domu
-połamane drzewa
-wypierdalanie krzeseł przez balkon
-rozjebane słuchawki
-zgubiony telefon - niestety mój
-rozpierdolona deska klozetowa
-miliardy zgubionych/rozjebanych zapalniczek
-pół publicznej toalety ukurwionej manganem - najebany miałem chęć przyjebać kota. Udało się.
-multum zarysowanych samochodów
-granaty dymne samoróbki wrzucane do mieszkań przez okna
-dziura w drzwiach od kibla, przyjebałem z pięści
-zarzygana i zaszczana piwnica - nocka z ziomkami na fecie i F16
-cała masa wypierdolonych rzeczy ze sklepu
-rozjebana ławeczka na działce
-i ostatnia rzecz która nie zalicza się do szkód materialnych, mianowicie dawno dawno temu najebawszy i zajebawszy się blantem bardzo lubiłem z kumplami zamykać starych chujów w garażach gdy majstrowali przy samochodzie. Wyglądało to tak że dwóch lub więcej z całej siły trzymało drzwi, a jeden zamykał zasuwę i spierdalando, czasem trafiał się bonus w postaci petardy.
Z alko to norma, czasem cos zgubilem, rozwalic to juz rzadziej wolalem sie na ludziach wyzywac :-p Z dragami to napady padaczkowe po Tramalu przy kompie rozwalaly mi glosniki kubki odtwarzacze no po prostu nie mialem wplywu, jak sie budzilem to wszystko juz rozjebane lezalo. Ale wszystko staralem sie naprawic jakos, glosniki przynajmniej podreperowalem. ^_^ Tak samo przez tramal zajebali mi telefon i wyladowalem w szpitalu z rozjebana glowa, krew mi sie strumieniami lala a ja nic nie czulem. Duzo szkod bylo przez trampka nie tylko materialnych, w drugiej kolejnosci alko i dragi tez jest zabojcze.
od weekendu dopiero wczoraj sie polozylem spac normalnie, bo tyle spraw mam, wczoraj juz bylem w okropnym stanie psychicznym a mamusia tez mnie nie pociesza tylko daje do pieca, az wczoraj sobie wieczorem poplakalem troche i mysle ze nie bede tak zapierdalal zeby wszyscy wokol byli szczesliwi i dzisiaj sie wyspalem i sobie wstalem o 9, chociaz dalej nie chce mi sie jesc wogole ale wpycham nasile zeby sie na ulicy nie przewrocic
przez dragi poznalem laske ktorej dalem jedna ze swoich ulubionych koszulek, Oo, to chyba tez mozna zaliczyc, ale jebac straty materialne, sa rzeczy ktorych sie juz nie da naprawic, tak mowie znajomym-cpunom jak maja ciezkie okresy i nie wyrabiaja, zeby dbali o mozgi i zdrowie bo z tym sie juz nic nie zrobi, a rok mozna powtorzyc a prace zmienic zawsze :huh:
Ja tylko gubię rzeczy, ostatnio 0,995g UR-144 zgubiłem, uprzednio się tymi 0,005g zjarawszy. Tak, to generalnie nic.
Satif pisze:alko:
-niezliczona ilość szyb i lusterek samochodowych przy powrotach do domu
...
-granaty dymne samoróbki wrzucane do mieszkań przez okna
-dziura w drzwiach od kibla, przyjebałem z pięści
-zarzygana i zaszczana piwnica - nocka z ziomkami na fecie i F16
...
-i ostatnia rzecz która nie zalicza się do szkód materialnych, mianowicie dawno dawno temu najebawszy i zajebawszy się blantem bardzo lubiłem z kumplami zamykać starych chujów w garażach gdy majstrowali przy samochodzie. Wyglądało to tak że dwóch lub więcej z całej siły trzymało drzwi, a jeden zamykał zasuwę i spierdalando, czasem trafiał się bonus w postaci petardy.
-nie doszli do Ciebie po ścieżce zniszczeń? (terminologia zaczerpnięta z geografii-tornada)
-co to je f16?
-lol
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Mieszkańcy protestują. Sklep z marihuaną blisko parku i autobusów szkolnych
Grupa rodziców ze Scarborough sprzeciwia się planom otwarcia sklepu z marihuaną, który – jak podkreślają – miałby powstać naprzeciwko ruchliwej strefy autobusów szkolnych.
My palimy nasze rośliny, wy palicie nasze pieniądze! 13 godzin policyjnego etatu za pyłek marihuany
Wydawało Wam się, że państwo racjonalnie zarządza Waszymi podatkami? No to usiądźcie wygodnie. Komenda Powiatowa Policji w Głogowie właśnie przysłała Wolnym Konopiom kolejną odpowiedź w trybie dostępu do informacji publicznej, która czarno na białym pokazuje, jak wygląda „wojna z narkotykami” w lokalnym wydaniu za 0,06g marihuany.
Badanie: użytkownicy psychodelików mogą inaczej przetwarzać emocje
...czyli raz jeszcze na temat ostatnio omawiamy.
