tak czy inaczej najważniejsza z nich jest sam fakt "miejsca" w swoim życiu
inaczej będzie rzucał ćpanie małolat - bez rodziny - dzieci, żony i pracy - inaczej będzie rzucał 40 letni ćpun, który ma na wyżywieniu rodzinę, prowadzi firmę i ma jakieś pojęcie o życiu "na swoim" ...
tak czy inaczej trzeba przestać brać - najlepiej nie stosując żadnych zamienników - a jaka ty czy Ty metode na to weźmiecie to już jest loteria - trzeba próbować - sam fakt, że próbujesz jest juz pewnym DOBRYM krokiem ku końcowi...
i każdemu ćpunowi życzę - NIE ćpania!
No ale wracając do tematu, to jest to kwestia silnego uzależnienia psychicznego. Jeśli sam sobie nie dajesz rady, to faktycznie najlepiej skorzystać z ośrodka i fachowej pomocy, a najważniejsze dostaniesz odpowiednie leki. Możesz też spróbować sam, myślę że dałbyś radę. Jednak to zależy jak bardzo Ci na tym zależy. Musisz jednak wiedzieć, że nawet jak Ci się uda, w co oczywiście liczę :) - to możesz się borykać z innymi psychicznymi problemami, różne depresje, lęki, fobie, psychozy oraz spłycenie emocjonalne... tak jak to w tej historycyjne wyżej o łyzwach, lodzie i rysach które powstają i jak ciężko znikają. Jest bardzo duża ilość osób którym to się udało, może nie koniecznie udało im się zerwać kompletnie z używkami, ale skutecznie udało się przestać wciągać, pukać, walić w bombkach naszą krajową amfe.
Mają normalne życie, pracę, DOM, dzieci. Są szczęśliwi bez amfetaminy.
Uzależnienie psychiczne, silne i mocne ale dasz radę... musisz tego chcieć, stworzyć jakiś system kojarzenia amfy jako czegoś negatywnego. Tak żeby np. jej zapach Cię odrzucał, tak żebyś miał negatywne odczucia do tej substancji, itp. Zrobić sobie lekkie pranie mózgu ;) przestawić się i może się udać. Będzie ciężko, ale widać że starasz się, próbujesz. Pamiętaj, że to proces długi i wymagający samozaparcia, a na swojej drodze pewnie spotkasz wiele okazji do przywalenia. Wiele kryzysów, kiedy będziesz musiał nauczyć się radzić bez wspomagania. To w zasadzie prawie jak nauka od podstaw. Musisz sobie postanowić, że już nigdy nie wezmiesz amfy i koniec. Jak już Ci się uda, to nawet jak będą walić przy tobie, podtykać Ci pod nos, to zawsze odmówisz, stwórz schematy które Ci się będą źle kojarzyć z nią.
Niektórym się udaje np. odstawić ścierwo. Niektórym udaje się tylko przejść na inną grupę substancji, niektórym udaję się na zawsze.
Życzę powodzenia.
Kwiecień plecień co przeplata trochę kwasa, trochę lata
Proste: idz na terapię chłopie.
jak masz mozliwosc to na taką konkretną - terapię za granicą, w osrodku zamkniętym, gdzies daleko, na długi czas. minimum to 6 miechów - tak chlopie, pol roku, a to i tak nie za duzo. krocej to sobie nawet dupy nie zawracaj z twoim stazem. jak ktos powie ci ze krocej da rade - gowno prawda, nie zna sie absolutnie na fachu.
sam sobie nie dasz rady bo już sobie nie dałeś milion razy i dlatego już sobie samemu nie wierzysz. teraz sobie nie uwierzysz - to jutro albo za godzinę sobie tez nie uwierzysz. ta niewiara stała się juz normą dla ciebie i czesc jak czapka, pozamiatane. poza tym - tu już nie ty trzymasz kierownicę tylko uzaleznienie, tylko tobie wydaje się ze uzaleznienie to ty, a to jest choroba nabyta - z jednej strony choroba ducha a z drugiej - chemia i biologia. sam sobie tego nie przetłumaczysz bo musial bys miec zdrową głowę, a w twojej głowie siedzi błąd w systemie. sorki ze wypowiadam się z niewiarą w twoja osobę, ale taka bolesna prawda. jeszcze raz: idz na terapię. to wcale nie jest nic haniebnego, dziecinnego, cwelowatego. to myslenie ze terapia jest dla frajerów - ono jest wlasnie cwelowate i wyprodukowane przez chory mózg.
i nie jest tak ze terapia jest dla słabych - równie dobrze mozna by powiedziec ze nauka jest dla słabych - w szkole sam sie nie uczyles, tylko ktos ci tłumaczył i pomagał.
trzymam mocno kciuki ze pojdziesz. daj sobie szansę, pomyśl: a co mi szkodzi - najwyzej pomoze!
wyobraz sobie tak: jak bys mial złamaną nogę to musial bys isc do lekarza. i tutaj jest tak samo, to juz jest problem i chemii mózgu i funkcjonowania twojego ciała. tylko złudzenie - ze jak nie widać złamanej nogi, to mozna samemu sie pozszywac.
i jedna rada: jesli pojdziesz to przyjdzie wreszcie taki czas ze nalog odpusci, po prostu odejdzie od ciebie. i pierwszy raz bedziesz wolny, bedziesz czul ze masz to za sobą i mozesz normalnie zyc. i wlasnie jest to tylko początek - nie przerywaj wtedy terapii bo jeszcze nie jest okej. siedz dalej w osrodku az do pierwszego nawrotu. jeszcze jestes uzalezniony jak cholera, tylko sie po wierzchu zaleczyłeś. bestia musi wykonać jeszcze przedsmiertny skok, ale tym skokiem znow moze cie powalic. jak pokonasz ten nawrót to dopiero bedzie wtedy jako tako i mozliwosc kontrolowania się samemu.
jak nie doczekasz do nawrotu w osrodku, to on cie pokona. wrocisz do cpania i nawet jak nastepny raz pojdziesz na terapię - to będzie duzo, nieproporcjonalnie duzo trudniej, i dluzej oczywiscie niz za pierwszym razem. i nastepne 10 czy iles lat zmarnowanych - ta swiadomosc bedzie ci coraz bardziej wtedy siedziala jak kloc na klacie.
to nie są jakies moje prywatne wymysły i pomysły tylko norma, normalna fachowa procedura i opis choroby jaką jest narkomania. kazdy porządny terapeuta ci to powie i wszyscy ktorzy sie ostro wjebali mieli ten sam schemat, wychodzili w ten sam sposob, bo jednak jako ludzie wszyscy jestesmy w materii dragów podobni.
zycze ci powodzenia
PS: nie gadaj i nie szukaj rozwiązania dłużej, bo szkoda czasu na babskie ploteczki. wszystko co masz robic juz wiesz.
Odejde od tematu z 2 pytaniami jak najskuteczniej oczyscic zatoki z tego syfu? Czy ja mam jeszcze watrobe? Dziekuje wszystkim za posty sa ciekawe i zastanawiajace przepraszam wszystkich ludzi ktorych na tym forum urazilem i dziekuje za wyrozumialosc
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Badanie: użytkownicy psychodelików mogą inaczej przetwarzać emocje
...czyli raz jeszcze na temat ostatnio omawiamy.
Ponad miliard euro w kokainie. Rekordowy transport przechwycony
Hiszpańskie służby przejęły statek towarowy Arconian, który mógł transportować od 30 do 45 ton kokainy wartej ponad miliard euro. Jednostka wystartowała z portu w Sierra Leone, gdzie zbiegł znany holenderski król przemytu narkotyków Bolle Jos Leijdekkers. Dla hiszpańskiej policji to największy udaremniony przemyt w historii.
MZ: Nielegalna marihuana i legalny alkohol to balans pomiędzy zdrowiem publicznym, a innymi dziedzi
Do Ministerstwa Zdrowia trafiło zapytanie „Czy Ministerstwo uznaje, że alkohol jest substancją mniej szkodliwą niż marihuana? Czy też uznaje, że poziom szkodliwości nie jest jedynym kryterium regulacyjnym? A jeśli tak to jakie są te kryteria?”. Autor zapytania chciał się w ten sposób dowiedzieć, z czego faktycznie wynika status prawy marihuany w kontekście statusu alkoholu. W odpowiedzi resort zdrowia wyjaśnił w jaki sposób ocenia się szkodliwość danej substancji oraz przyznał, że szkodliwość używania konopi jest znacznie mniejsza od szkodliwości alkoholu i to na każdym polu – zarówno w przypadku wpływu bezpośrednio na użytkownika ale także na społeczeństwo. MZ w swoim piśmie przyznaje też, że nie o zdrowie publiczne tu chodzi. Oto więcej informacji.
