...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje
ODPOWIEDZ
Posty: 91 • Strona 2 z 10
  • 1933 / 450 / 4
rzucanie - to jest indywidualna kwestia każdego - zależna od tysiąca czynników...
tak czy inaczej najważniejsza z nich jest sam fakt "miejsca" w swoim życiu

inaczej będzie rzucał ćpanie małolat - bez rodziny - dzieci, żony i pracy - inaczej będzie rzucał 40 letni ćpun, który ma na wyżywieniu rodzinę, prowadzi firmę i ma jakieś pojęcie o życiu "na swoim" ...

tak czy inaczej trzeba przestać brać - najlepiej nie stosując żadnych zamienników - a jaka ty czy Ty metode na to weźmiecie to już jest loteria - trzeba próbować - sam fakt, że próbujesz jest juz pewnym DOBRYM krokiem ku końcowi...

i każdemu ćpunowi życzę - NIE ćpania!
DXM
  • 2362 / 31 / 0
Niekonsekwentne rzucanie ćpania 5 razy w miesiącu jest tak samo dobrym krokiem jak przypierdalanie w nos kolejnej kreski
BS
  • 53 / / 0
Rzucanie cpania 5 razy w miesiacu to masochizm :)
  • 5299 / 106 / 0
Ośrodek długoterminowy i dżez. Inaczej nie rzucisz tylko będziesz się kreślił i ślinił na sam widok
Spokój jest najwyższym szczęściem :*) Czanga tak bardzo
  • 510 / 6 / 0
Ludzie chcą Ci pomóc, a Ty się na nich złościsz i ich wyzywasz? Zastanów się koleś trochę nad sobą. Liczysz, że ktoś Ci poda jakiś super sposób, po którym tak nagle przestaniesz ćpać? Gdyby to było takie proste, to nie byłoby uzależnionych. Tak się nie da. Rzucanie uzależnienia to proces długotrwały, wymagający przede wszystkim szczerej chęci, bez tego nic nie zdziałasz i zawsze będziesz wracał do tego. Skoro przez tyle lat nie byłeś w stanie sam tego rzucić, to może pora w końcu przestać działać na własną rękę i zacząć terapię? To według mnie jedyne wyjście w Twojej sytuacji. Nie musisz od razu iść na leczenie zamknięte do ośrodka (choć tak by było najlepiej), poszukaj w Twoich okolicach jakiegoś terapeuty, z którym mógłbyś się spotykać, nie musząc rezygnować z pracy. Być może, chociażby w niewielkim stopniu, ułatwi Ci to zerwanie z nałogiem.
Uwaga! Użytkownik qarhodron nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 33 / 8 / 0
Widać, że typ od fuki maksymalnie pojebany już jest, współczuję serio. :-/
  • 744 / 29 / 0
amfetamina to jak jazda na łyżwach, super sprawa i sama przyjemność na pierwszy rzut oka, ale po zrobieniu paru kółeczek na lodowisku, zostawiamy na lodzie straszne rysy, powtarzając tą czynność zostawiamy coraz więcej tych śladów które się na siebie nachodzą, pogłębiają i przecinają. I tak właśnie działają te stymulanty jak w tej analogi do łyżew, dokładnie rzecz biorąc zostawią straszne rysy na psychice które nie tak łatwo się zagoją jak się nam może wydawać. I to co na początku wydawało nam się niewinną zabawą po pewnym czasie staję się uporczywym problemem z którym sobie ciężko poradzić i to nawet po wielu latach. Już nawet nie wspomnę, że podczas tej przyjemnej przejażdżki możemy się przypadkowo wypierdolić na dupsko, a to już bardzo boli- choć takie siniaki szybko się zagoją i po upadku wstajemy i jedziemy dalej, ale rysy na psychice to już zupełnie inna bajka i właśnie one potrafią się ciągnąc za nami latami, już nawet długo po odstawce.


No ale wracając do tematu, to jest to kwestia silnego uzależnienia psychicznego. Jeśli sam sobie nie dajesz rady, to faktycznie najlepiej skorzystać z ośrodka i fachowej pomocy, a najważniejsze dostaniesz odpowiednie leki. Możesz też spróbować sam, myślę że dałbyś radę. Jednak to zależy jak bardzo Ci na tym zależy. Musisz jednak wiedzieć, że nawet jak Ci się uda, w co oczywiście liczę :) - to możesz się borykać z innymi psychicznymi problemami, różne depresje, lęki, fobie, psychozy oraz spłycenie emocjonalne... tak jak to w tej historycyjne wyżej o łyzwach, lodzie i rysach które powstają i jak ciężko znikają. Jest bardzo duża ilość osób którym to się udało, może nie koniecznie udało im się zerwać kompletnie z używkami, ale skutecznie udało się przestać wciągać, pukać, walić w bombkach naszą krajową amfe.

Mają normalne życie, pracę, DOM, dzieci. Są szczęśliwi bez amfetaminy.

Uzależnienie psychiczne, silne i mocne ale dasz radę... musisz tego chcieć, stworzyć jakiś system kojarzenia amfy jako czegoś negatywnego. Tak żeby np. jej zapach Cię odrzucał, tak żebyś miał negatywne odczucia do tej substancji, itp. Zrobić sobie lekkie pranie mózgu ;) przestawić się i może się udać. Będzie ciężko, ale widać że starasz się, próbujesz. Pamiętaj, że to proces długi i wymagający samozaparcia, a na swojej drodze pewnie spotkasz wiele okazji do przywalenia. Wiele kryzysów, kiedy będziesz musiał nauczyć się radzić bez wspomagania. To w zasadzie prawie jak nauka od podstaw. Musisz sobie postanowić, że już nigdy nie wezmiesz amfy i koniec. Jak już Ci się uda, to nawet jak będą walić przy tobie, podtykać Ci pod nos, to zawsze odmówisz, stwórz schematy które Ci się będą źle kojarzyć z nią.

Niektórym się udaje np. odstawić ścierwo. Niektórym udaje się tylko przejść na inną grupę substancji, niektórym udaję się na zawsze.

Życzę powodzenia.
Spoiler:
Maybe the Chinese were using second class citizens as guinea pigs for the initial human trials of their new drugs.
Kwiecień plecień co przeplata trochę kwasa, trochę lata
  • 159 / 43 / 0
pilleater ma 101% racji, bez zadnych ale.
Proste: idz na terapię chłopie.
jak masz mozliwosc to na taką konkretną - terapię za granicą, w osrodku zamkniętym, gdzies daleko, na długi czas. minimum to 6 miechów - tak chlopie, pol roku, a to i tak nie za duzo. krocej to sobie nawet dupy nie zawracaj z twoim stazem. jak ktos powie ci ze krocej da rade - gowno prawda, nie zna sie absolutnie na fachu.
sam sobie nie dasz rady bo już sobie nie dałeś milion razy i dlatego już sobie samemu nie wierzysz. teraz sobie nie uwierzysz - to jutro albo za godzinę sobie tez nie uwierzysz. ta niewiara stała się juz normą dla ciebie i czesc jak czapka, pozamiatane. poza tym - tu już nie ty trzymasz kierownicę tylko uzaleznienie, tylko tobie wydaje się ze uzaleznienie to ty, a to jest choroba nabyta - z jednej strony choroba ducha a z drugiej - chemia i biologia. sam sobie tego nie przetłumaczysz bo musial bys miec zdrową głowę, a w twojej głowie siedzi błąd w systemie. sorki ze wypowiadam się z niewiarą w twoja osobę, ale taka bolesna prawda. jeszcze raz: idz na terapię. to wcale nie jest nic haniebnego, dziecinnego, cwelowatego. to myslenie ze terapia jest dla frajerów - ono jest wlasnie cwelowate i wyprodukowane przez chory mózg.
i nie jest tak ze terapia jest dla słabych - równie dobrze mozna by powiedziec ze nauka jest dla słabych - w szkole sam sie nie uczyles, tylko ktos ci tłumaczył i pomagał.

trzymam mocno kciuki ze pojdziesz. daj sobie szansę, pomyśl: a co mi szkodzi - najwyzej pomoze!
wyobraz sobie tak: jak bys mial złamaną nogę to musial bys isc do lekarza. i tutaj jest tak samo, to juz jest problem i chemii mózgu i funkcjonowania twojego ciała. tylko złudzenie - ze jak nie widać złamanej nogi, to mozna samemu sie pozszywac.

i jedna rada: jesli pojdziesz to przyjdzie wreszcie taki czas ze nalog odpusci, po prostu odejdzie od ciebie. i pierwszy raz bedziesz wolny, bedziesz czul ze masz to za sobą i mozesz normalnie zyc. i wlasnie jest to tylko początek - nie przerywaj wtedy terapii bo jeszcze nie jest okej. siedz dalej w osrodku az do pierwszego nawrotu. jeszcze jestes uzalezniony jak cholera, tylko sie po wierzchu zaleczyłeś. bestia musi wykonać jeszcze przedsmiertny skok, ale tym skokiem znow moze cie powalic. jak pokonasz ten nawrót to dopiero bedzie wtedy jako tako i mozliwosc kontrolowania się samemu.
jak nie doczekasz do nawrotu w osrodku, to on cie pokona. wrocisz do cpania i nawet jak nastepny raz pojdziesz na terapię - to będzie duzo, nieproporcjonalnie duzo trudniej, i dluzej oczywiscie niz za pierwszym razem. i nastepne 10 czy iles lat zmarnowanych - ta swiadomosc bedzie ci coraz bardziej wtedy siedziala jak kloc na klacie.

to nie są jakies moje prywatne wymysły i pomysły tylko norma, normalna fachowa procedura i opis choroby jaką jest narkomania. kazdy porządny terapeuta ci to powie i wszyscy ktorzy sie ostro wjebali mieli ten sam schemat, wychodzili w ten sam sposob, bo jednak jako ludzie wszyscy jestesmy w materii dragów podobni.

zycze ci powodzenia

PS: nie gadaj i nie szukaj rozwiązania dłużej, bo szkoda czasu na babskie ploteczki. wszystko co masz robic juz wiesz.
  • 1095 / 34 / 0
Bardzo ladnie napisane, mi pomoglo.
Wszystko co napisałem na tym forum to nieprawda; opisywane sytuacje nigdy nie miały miejsca.
  • 5 / 1 / 0
Juz nie szukam rozwiazania tak jestem chory psychicznie dawno to juz do mnie dotarlo wyzucilem reszte towaru ja juz nie ciacham wiecej bo to niema sensu oczywiscie pisze to pod wplywem ale poraz pierwszy od kilku lat niemam wyzutow sumienia ze zafurgalem nic mi nie dalo nic mi nie zmienilo zjadlem 3g bardzo dobrej jakosci spida naprawde towar zadko spotykany bardzo czysty i smierdzacy szpitalem typowo taki jak kiedys :)... Ale kiedys to bym latal po tym tydzien i modlil sie zeby sie juz skonczylo i nikogo do pomocy bo zachlanny cpun nie dzieli sie z nikim bo ma malo i tylko dla siebie w każdym razie nie poczulem nic jedynie serce mnie troche kuje i tak dziwnie bije nie rytmicznie takie potrojne uderzenia i tetnice na szyji cos jakby bulgotaly od nadmiaru krwi z tad wiem ze bardzo dobry a sama faza to jakby... Brak tak jak by palacz odpalal kolejnego szluga pali go i nic z tego niema poprostu nic niema sensu taka glupota...
Odejde od tematu z 2 pytaniami jak najskuteczniej oczyscic zatoki z tego syfu? Czy ja mam jeszcze watrobe? Dziekuje wszystkim za posty sa ciekawe i zastanawiajace przepraszam wszystkich ludzi ktorych na tym forum urazilem i dziekuje za wyrozumialosc :*) 8-( I 8-( :diabolic: :heart: :motz: :emo: %-D :gun: :emo:
ODPOWIEDZ
Posty: 91 • Strona 2 z 10
Newsy
[img]
Badanie: użytkownicy psychodelików mogą inaczej przetwarzać emocje

...czyli raz jeszcze na temat ostatnio omawiamy.

[img]
Ponad miliard euro w kokainie. Rekordowy transport przechwycony

Hiszpańskie służby przejęły statek towarowy Arconian, który mógł transportować od 30 do 45 ton kokainy wartej ponad miliard euro. Jednostka wystartowała z portu w Sierra Leone, gdzie zbiegł znany holenderski król przemytu narkotyków Bolle Jos Leijdekkers. Dla hiszpańskiej policji to największy udaremniony przemyt w historii.

[img]
MZ: Nielegalna marihuana i legalny alkohol to balans pomiędzy zdrowiem publicznym, a innymi dziedzi

Do Ministerstwa Zdrowia trafiło zapytanie „Czy Ministerstwo uznaje, że alkohol jest substancją mniej szkodliwą niż marihuana? Czy też uznaje, że poziom szkodliwości nie jest jedynym kryterium regulacyjnym? A jeśli tak to jakie są te kryteria?”. Autor zapytania chciał się w ten sposób dowiedzieć, z czego faktycznie wynika status prawy marihuany w kontekście statusu alkoholu. W odpowiedzi resort zdrowia wyjaśnił w jaki sposób ocenia się szkodliwość danej substancji oraz przyznał, że szkodliwość używania konopi jest znacznie mniejsza od szkodliwości alkoholu i to na każdym polu – zarówno w przypadku wpływu bezpośrednio na użytkownika ale także na społeczeństwo. MZ w swoim piśmie przyznaje też, że nie o zdrowie publiczne tu chodzi. Oto więcej informacji.