Więcej informacji: Dekstrometorfan w Narkopedii [H]yperreala
Drugą "wkrętka" jest powtarzające się uczucie świetnego zrozumienia z kimś w czasie rozmowy - używanie skrótów myślowych, gestów, jakichś przenośni (nieskończone zrozumienie z drugą osobą) - Zawsze wtedy nachodzi mnie motyw, iż ludzie połączeni są "kanałami do skrótów myślowych", które wyglądają tak samo, jak zielone rury z mario bros - te z których wychodzą te kwiaty, jakoby rosiczki czy coś;
Co do telefonów komórkowych - zawsze wydaje mi się, ze jakikolwiek telefon który trzymam, czy widzę jest wielkim "walkie talkie" do nurkowania (?) z charakterystyczną żółtą ramką z gumy, cały czarny. Efekt osiąga 100% gdy w pomieszczeniu, czy na dworzu jest baaardzo ciemno.
Otóż jedna z moich przyjaciółek miała akurat wtedy okres. Bardzo się stresowała, bo nie wiedziała czy poradzi sobie z wymianą tampona. Kiedy poczuła, że to już pora zebrała się jakoś z łóżka i krokiem dziwnego dinozaura udała się do toalety w celu wiadomym. Usiadła na muszli klozetowej, a tam spotkało ją wiele nieprzyjemności. Zaczęło się od człowieka, starego, łysego, grubawego dziada, który zaczął wyrzucać jej, że na pewno sobie nie poradzi, że nie jest w stanie, że nigdy jej się to nie uda, a który jednocześnie zwalał swoją winę na innych i był podstępnym oszustem. Okazało się nagle, że stoi tam też pełno ludzi, których to dziadyga zaczął nastawiać przeciwko mojej biednej przyjaciółce i przekonywać, że tampona na pewno zmienić się jej nie uda. Ludzie po jakimś czasie, choć niepewnie, zaczęli przyznawać mu rację: "no faktycznie może jej się nie udać", a ona biedna siedziała tam i resztkami sił próbowała się bronić tłumacząc, że może jednak się uda, że może chociaż spróbuje, że może to nie jest takie trudne. Skończyło się na tym, że w końcu dała sobie radę, ludzie równo stwierdzili, że dziadek rzeczywiście krętacz i oszust i gratulowali jej serdecznie sukcesu
Cheshire Cat ❤
Po chwili kontemplacji doszedłem do wniosku, że księżyc (!) jest kobietą, która w jakiś niepojęty sposób straciła swoje włosy, i dlatego ma taki smutny wyraz twarzy bo nie może czuć się piękna.
Podjęłem się więc zadania pomocy naszemu satelicie i zaczęłem ją pocieszać, że strata włosów to nic takiego strasznego, i że można żyć bez tego.
Pani Księżyc nagle zaczęła się krzywić, aż w końcu zauważyłem że ten smutny wyraz twarzy zmienił się w wyraz radości, widocznie ucieszyła się z moich słów pociechy.
Zauważyłem wtedy że księżyc zmienił swoją powierzchowność i zaczęła przypominać całkiem ładną z twarzy kobietę która ma na dodatek pomalowane usta czerwoną szminką.
Pocałowałem więc księżyc w te ładne usta, po czym zauważyłem że dookoła księżyca pokazała się taka świetlista poświata która wyglądała jak dzika grzywa ładnych włosów.
Nasz księżyc z zacieszem na twarzy wysłał mi całusa po czym zaczął się cieszyć swoimi nowymi włosami.
Tym oto sposobem przywróciłem radość naszej sąsiadce Księżyc. Po chwili jednak się ogarnęłem co się przed chwilą stało i zasłoniłem firanki, po czym schowałem się pod kołdrę bo uznałem tą wkrętę za przegięcie.
Teraz księżyc ciągle na mnie spogląda i patrzy a ja staram się unikać rozmów z nią.
2. Za każdym razem gdy jestem naćpany dexem dziwnym trafem znajduję się u babci, która co sobotę około 20 zabiera mnie swoim samochodem na cmentarz bym jej pomógł posprzątać różne groby. Zajebista wkręta, dookoła nazwiska zmarłych ludzi wraz z datami ich śmierci, co najlepsze czułem tam totalny spokój, mając tysiące rozkmin na temat życia i śmierci, w dodatku cmentarz jest tak ładnie umiejscowiony że widać było zachód słońca które ładnie przyświecało robiąc kontrast z nadchodzącą nocą. Zadziałało psychodeliczne, czułem obecność natury i wszechświata.
3. Trip na koziołku w ogrodzie, ponieważ jest on na wzniesieniu, i leżąc na nim znajduję się ponad metr nad ziemią wkręciłem sobie że lewituje nad ziemią. świadomość tego że latam pomogła mi później gdy zamknęłem oczy wznieść się wyżej ku niebu, i stać się duchem latającym po okolicy, który jest niecielesnym bytem, i po prostu istnieje pomiędzy podmuchami wiatru i dźwiękami otoczenia.
Mianowicie zażuciłem 5mg/kg i siedziałem przed kompem czytając coś i pisząc z ludźmi, aż nagle poczułem zawroty głowy więc włączyłem jakąś muzyke i położyłem się na kanapie ale muzyka nie bardzo mi wchodziła więc sprubowałem wstać żeby włączyć coś innego, wtedy poczułem że ruszam się jak drewniana kukiełka i coś we mnie zaczyna protestować, nie mogłem się ogarnąć dosłownie zgieło mnie w pół.
Po dwóch bełtach pojąłem że muzyka musi docierać do całego ciebie, do każdej najmniejszej cząsteczki i nie może być to coś puszczone tak od niechcenia, bo wszystko opiera się na falach dźwiękowych więc jeżeli muzyka będzie nie odpowiednia to pękniesz jak szklany kieliszek.(Wiem że to dziwne ale jakoś wtedy wydawało mi się szczytem zrozumienia)
Po pojęciu tej myśli i zmianie muzyki odleciałem w krajnę cev'ów i oev'ów delektując się wibracją fal dźwiękowych wspułgrających z całym mojm ciałem.
Jakoś jeszcze DXM nie powyginało mnie aż tak.
Nieskończoność w szklance mieść.
Czuję się na krawędzi wyjścia z ciała. Zaczynam "słyszeć" niewerbalne porozumiewanie się istot, które sprawiają wrażenie bycia bogami astrala. Zdaje się, że zauważyli moją obecność w ich świecie. Witają mnie tak, jakbyśmy byli odwiecznymi kumplami. Nawet mimo ich nieziemskości i wyczuwalnej potęgi, sprawiają jednocześnie wrażenie jakby byli zwyczajnymi ziomkami siedzącymi sobie tam gdzieś w astralu i dyskutującymi o różnych sprawach przy astralnym piwku. No więc dołączyłem do nich i rozmawialiśmy sobie o tym jak to każdy ma swoją role i jak niewiele ludzi docenia kryjący się za fizyczną kurtyną potencjał. Oni sprawiali wrażenie lekko zażenowanych poziomem ludzkości i wszechobecną ignorancją.
Gdy peak się skończył, wróciłem na ziemię, okazjonalnie słysząc jeszcze pomrukiwania z tamtego świata. Przepełniał mnie optymizm.
Dziś trochę się z tego śmieję, wierząc, że owi bogowie to jakaś wyidealizowana wizja znajomych, a prowadzona dyskusja i wnioski, to moje własne, ówczesne podejście do tych tematów.
W każdym razie było to jedno z najsilniejszych przeżyć, pomimo swej lekkiej, rozrywkowej natury. W końcu obcowałem z bogami, którzy po prostu okazali się być wyjątkowo ludzcy :-D
1. Piramidy. Wysłannicy Boga, i jego kontrolująca i karząca ręka we wszechświecie. Pilnują byśmy się nie rozwinęli zbyt bardzo, chcą zdobyć nad nami kontrolę. Nie łudźcie się że miliardy władowane w NASA i eksplorację otoczenia ziemi mają służyć rozwoju ludzkości. To tylko pic na wodę, bo NASA buduje im naszym kosztem infrastrukturę międzyplanetarną.. Rządy stosują inżynierię społeczną, przekazy podprogowe, popkulturę by nas zaczipować. A nad wszystkim czuwają piramidy... Ludzie mają je wyznawać.. taki jest ich cel. Zniszczyć kolejną rasę we wszechświecie po to by mieć miliony kolejnych fanatycznych wyznawców i niewolników. Piramidy są ogromne, wielkości całych planet.. a jednocześnie ich moc sięga daleko po za zasięg ich niszczących broni. Oni nas są w stanie kontrolować na odległość.. kontrolują nasze umysły..
Gdy ktoś uwolni swoją świadomość od ograniczeń rzeczywistości, a jego dusza i świadomość odlecą w przestrzeń, one nas znajdują.. i badają nas. Kim jesteśmy, i dlaczego uwolniliśmy swoją świadomość aż tak daleko na manowce wszechkosmicznej świadomości. Skanują nas...
Piramida zawsze patrzy. Nigdy nie przestaje, i nigdy nie rezygnuje. Będą nas obserwować, i ingerować w życie na ziemi tak długo aż nie podporządkują sobie naszej rasy... Podkopują ludzkie poczucie siły własną boskością.. Są częścią najpotężniejszej machiny we wszechświecie która rządzi wszystkim, i chce wszystko zdominować. Ta machina i była cywilizacja zarazem to BÓG...
Mógłbym tak pisać bez końca. Moja ulubiona wkręta ostatnio.
PS.To mój pierwszy post.
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Badanie: użytkownicy psychodelików mogą inaczej przetwarzać emocje
...czyli raz jeszcze na temat ostatnio omawiamy.
Ponad miliard euro w kokainie. Rekordowy transport przechwycony
Hiszpańskie służby przejęły statek towarowy Arconian, który mógł transportować od 30 do 45 ton kokainy wartej ponad miliard euro. Jednostka wystartowała z portu w Sierra Leone, gdzie zbiegł znany holenderski król przemytu narkotyków Bolle Jos Leijdekkers. Dla hiszpańskiej policji to największy udaremniony przemyt w historii.
MZ: Nielegalna marihuana i legalny alkohol to balans pomiędzy zdrowiem publicznym, a innymi dziedzi
Do Ministerstwa Zdrowia trafiło zapytanie „Czy Ministerstwo uznaje, że alkohol jest substancją mniej szkodliwą niż marihuana? Czy też uznaje, że poziom szkodliwości nie jest jedynym kryterium regulacyjnym? A jeśli tak to jakie są te kryteria?”. Autor zapytania chciał się w ten sposób dowiedzieć, z czego faktycznie wynika status prawy marihuany w kontekście statusu alkoholu. W odpowiedzi resort zdrowia wyjaśnił w jaki sposób ocenia się szkodliwość danej substancji oraz przyznał, że szkodliwość używania konopi jest znacznie mniejsza od szkodliwości alkoholu i to na każdym polu – zarówno w przypadku wpływu bezpośrednio na użytkownika ale także na społeczeństwo. MZ w swoim piśmie przyznaje też, że nie o zdrowie publiczne tu chodzi. Oto więcej informacji.