John Stuart Mill pisze: Tak, tak Ty wiesz lepiej a wszycy inni to chuj, mylą się, są popierdoleni i się nie znają.
Jak chcesz w samochodzie robić fikołki to owszem, moze to być niewygodne, ale jak się siedzi na dupie i się jedzie to nie wiem, naprawdę, jaka to jest niewygoda. Ale rób jak chcesz. Ja w samochodzie bez pasów czuję się "nagi". Wolę być przytwierdozny twaro do siedzenia. Moim zdaniem lepiej się jedzie i nie lata się jak żyd po pustym sklepie jako pasażer.
[/quote]
A Ty znowu przekonujesz mnie, że pasy wcale nie są takie złe, zamiast przyjąć do wiadomości, że moje sprawy są moimi i tylko moimi sprawami. Czerwona kartka.
John Stuart Mill pisze:Egzekwowalność jak egzekwowalność to już zależy od ludzi. I nie wiem czy wiesz, ale w Polsce nie mamy kary śmierci.Bob Arctor pisze: Ale prawo zakazuje też morderstw, kradzieży i tym podobnych, co wielce mnie cieszy, za to fhuj martwi egzekwowalność tych zakazów. Albo porównanie ilości wyroków skazujących za mimoprawne posiadanie z ilością wyroków skazujących na karę śmierci za morderstwa (...wydanych przez polskie sądy, żeby było oczywiściej.) - tzn. też mnie martwi.
Może to będzie najlepsze wyjście]
(...) nic nie pijam ostatnio. Napisałeś bzdurę :"Ludziom się takie oczywistości nie mieszczą w głowie Ludzie wychodzą z założenia, że kiedy nie obowiązuje nakaz - nie ma powodu do rozsądnego działania."
[/quote]
Od pisania bzdur w tym wątku jesteś Ty.
Nie mieści Ci się to w głowie, przecież. Czyli stwierdziłem fakt, nie dodając komentarza.
Poza tym coraz wyraźniej widać, że masz problemy z pisaniem po kolei i zrozumiale... Chociaż czekaj, chyba właśnie złapałem ! <jupi> Ale teraz widzę, że to Ty nie zrozumiałeś mnie.
Już tłumaczę: kiedy np. mówi się o zniesieniu obowiązku ubezpieczeń, natychmiast następuje zmasowany protest. Fhuj wiele razy słyszałem o ludziach, którzy nie zadbają o starość i zostaną bez pieniędzy. Czyli wychodzi na to, że kiedy człowiekowi nie nakaże się zadbania o swoje dobro, człowiek o nie nie zadba. Bo po co, skoro za zaniedbanie nie spotka go żadna kara?
Kumasz?
A w ogóle to "ludzie" byli tu dawno temu.
John Stuart Mill pisze: No cóż, wygląda na to, że obcujemy z innymi "większościami". (...)
John Stuart Mill pisze: Nie da się uniknać wypadków komunikacyjnych, z tym się zgodzę. Jednak można zapobiegać ich efektom ]
Natomiast Ty zauważ, że poduszka powietrzna i inne wymienione przez Ciebie wynalazki nie służą zapobieżeniu wypadkowi, bo przecież poduszka nie ma wpływu na zajście kolizji, a tylko zbiera to co jeszcze jest do zebrania po wypadku, do którego z pewnością kiedyś dojdzie. W jednym na od huja przypadków. Nigdy nie wiadomo, komu to się przydarzy, a mimo to tłumy ludzi codziennie wychodzą z chat i wsiadają do samochodów. Potem do windy, która przecież z pewnością kiedyś jebnie w dół, a jeśli nie ta, to inna, i na pewno będą w niej ludzie, którzy zginą.
Chińczycy i zwierzęta hodowane na mięso nie mają tego problemu, co najwyżej zawali się dach chlewniaka ;-)
John Stuart Mill pisze:Bob Arctor pisze: Wierzę. Inaczej napisałbym]
:nuts:
Możesz to jakos uzasadnić, bo jakoś w mojej głupiutkiej głowie się to nie mieści.
John Stuart Mill pisze: Nie napisałeś jednak o najbardziej interesujących mnie rzeczach]
No na tego odpisałem. W takim razie został z jakiegoś powodu usunięty.
[Miśku, zaraz się pogniewamy]
W ogóle to do czego to doszło, ja pierdolę. Potrafiłem się kłucić nt boga, teorii Danikena, polityki ale aby kurwa przyszło mi się kłucić z kimś o jakąś oczywistość to ja pierdolę... Nie zapinaj pasów i jak "podrośniesz", a właściwie nabierzesz doswiadczenia życiowego (co zresztą przychodzi z wiekiem) po tym wypadku to możemy wrócic do tej dyskusji.
Nie wiem, jak to skomentować
Może to będzie najlepsze wyjście: tak, wiem.
Od pisania bzdur w tym wątku jesteś Ty.
Już tłumaczę: kiedy np. mówi się o zniesieniu obowiązku ubezpieczeń
Czemu się nie da zapobiec! A to przecież huj prawda Nakazy i zakazy są hujowe, kropka.
W jednym na od huja przypadków. Nigdy nie wiadomo, komu to się przydarzy, a mimo to tłumy ludzi codziennie wychodzą z chat i wsiadają do samochodów.
Potem do windy, która przecież z pewnością kiedyś jebnie w dół, a jeśli nie ta, to inna, i na pewno będą w niej ludzie, którzy zginą.
Ale co Ci się nie mieści w głowie? Że ludzie wierzą w to, co mówią albo piszą? A raczej: są pewni, że mają rację. Gdyby tak nie było, uważaliby inaczej. W związku z tym pytanie: "czy wierzysz w to, co napisałeś?" uważam za bezprzedmiotowe i nieaktualne.
No na tego odpisałem. W takim razie został z jakiegoś powodu usunięty.
John Stuart Mill pisze: Chyba nie wiesz czym jest upojenie alkoholowe. Są takie akcję, że wypijesz 4 piwa i czujesz się trzeźwy, a tylko otoczenie dostrzega, że już jesteś zrobiony. Naprawdę niedomyślny jesteś. Wg Twojego, że Ty wiesz, że jesteś pijany to właśnie Ty tego nie widzisz, a tylko otoczenie to widzi. Tak samo w tej sytuacji. Gadasz głupoty, za które kilka osób daje Ci zjebkę (...)
Tam, gdzie obserwatorzy nie mają dostępu. Z zewnątrz człowiek może tylko przypominać pijanego, ale być może udaje albo zachowuje się w sposób typowy dla najebanych z innego powodu, niż najebanie. Nikt poza mną nie ma rzetelnego wglądu w mój mózg. Swoją drogą]
W ogóle to do czego to doszło, ja pierdolę. Potrafiłem się kłucić nt boga, teorii Danikena, polityki ale aby kurwa przyszło mi się kłucić z kimś o jakąś oczywistość to ja pierdolę...
[/quote]
No właśnie. Dopóki Ci się jednak nie znudzi - pewno tak to będzie wyglądać...
John Stuart Mill pisze: Nie zapinaj pasów i jak "podrośniesz", a właściwie nabierzesz doswiadczenia życiowego (co zresztą przychodzi z wiekiem) po tym wypadku to możemy wrócic do tej dyskusji.
John Stuart Mill pisze:Nie wiem, jak skomentować Twoje pytanie, czy wiem o karze śmierci. Na tym właśnie miałoby polegać porównanie o którym pisałem, i zaznaczyłem, że chodzi o sądy w Polsce. To nie był wytrawny absurd i nie powinieneś nie zrozumieć.Nie wiem, jak to skomentować
Może to będzie najlepsze wyjście]
To jak wiesz to po co jakieś bzdury wypisujesz? :scared:
John Stuart Mill pisze:To był przykład. Przykładami powinny być sytuacje proste i zrozumiałe, jeżeli omawiana sprawa nie jest wystarczająco jasna przykładem może być jakaś inna.Już tłumaczę]
Ale po chuj mi to mówisz? :scared: Odwracasz już po raz kolejny kota ogonem, uciekasz od niewygodnego tematu i schodzisz na co innego. Nie rozmawialismy o ubezpieczeniach, nie wiem jak to się ma do pasów i tego o czym gadalismy... :nuts: Są to dwie inne sprawy.
W takim razie na przykładzie pasów: argument entuzjastów nakazu to setki tysięcy ofiar śmiertelnych na godzinę, kobiety, dzieci i starcy, którzy nie zapięli pasów, bo nie zostało to nakazane. Wynika z tego, że nie jest w interesie człowieka nie wyrządzić sobie szkody, a uniknąć odpowiedzialności za bezprawne uczynienie sobie krzywdy,.
Czy to ma sens, Twoim zdaniem?
John Stuart Mill pisze: Ja piedolę... umiesz czytać? Wypakowi nie zapobiegniesz zawsze, ale jego EFEKTOM. Wypadki zawsze będą, ale to od kierowcy i pasażerów zależy jak bardzo sie potłuką czy umrą. ]
Ale czy ja napisałem coś, co by temu przeczyło? Naprawdę robisz się prymitywny i niezrozumiały, co mnie trochę martwi. Wyraziłem tylko pogardę dla szkoły zapobiegania, i entuzjazm wobec metody usuwania problemów dopiero po ich wystąpieniu.
Gdyby Orłoś miał opowiadać o każdym samochodzie, który pokonał dzisiaj bezpiecznie zaplanowaną trasę, TVP musiałaby uruchomić osobny kanał dla teleekspresu. Owszem, wypadki zdarzają się często, ale znacznie częściej się nie zdarzają!
No i ?
Rzeczywiście celnie strzelone, chyba powinienem poprosić o dobrowolnego bana, bo tak będzie dla mnie lepiej ;-)
Od początku pisaliśmy na zmianę, odpisywałem na Twojego posta i dopiero wtedy Ty odpisywałeś na mojego, i tak dalej. Dlatego z pewnością odpisałem też na tego, o który pytasz, ale nie pamiętam dokładnie, który cytat jest z którego postu i o której godzinie odpisałem, i w związku z tym, co jest odpowiedzią na co. Nie pomijałem raczej niczego.
Wiesz, gdzie odbywa się nietrzeźwość człowieka?
Zgodnie z Twoją teorią wiedzę o prawie pozyskuje się metodą uczestnictwa w wypadkach
Nie wiem, jak skomentować Twoje pytanie, czy wiem o karze śmierci. Na tym właśnie miałoby polegać porównanie o którym pisałem, i zaznaczyłem, że chodzi o sądy w Polsce. To nie był wytrawny absurd i nie powinieneś nie zrozumieć.
To był przykład. Przykładami powinny być sytuacje proste i zrozumiałe, jeżeli omawiana sprawa nie jest wystarczająco jasna przykładem może być jakaś inna.
W takim razie na przykładzie pasów: argument entuzjastów nakazu to setki tysięcy ofiar śmiertelnych na godzinę, kobiety, dzieci i starcy, którzy nie zapięli pasów, bo nie zostało to nakazane. Wynika z tego, że nie jest w interesie człowieka nie wyrządzić sobie szkody, a uniknąć odpowiedzialności za bezprawne uczynienie sobie krzywdy,.
Czy to ma sens, Twoim zdaniem?
Ale czy ja napisałem coś, co by temu przeczyło? Naprawdę robisz się prymitywny i niezrozumiały, co mnie trochę martwi.
cały czas starasz się udowodnić, że uogólnianie, jednolicenie i związany z tym dyskomfort całej nieprzystosowanej reszty, w pełni usprawiedliwia szlachetny cel zapobieżenia czemuś. Czemu się nie da zapobiec! A to przecież huj prawda Nakazy i zakazy są hujowe, kropka.
Wyraziłem tylko pogardę dla szkoły zapobiegania, i entuzjazm wobec metody usuwania problemów dopiero po ich wystąpieniu.
Owszem, wypadki zdarzają się często, ale znacznie częściej się nie zdarzają!
Ale co znowu robię?
Spytałeś: czy wierzę w to, co napisałem.
Odpowiedziałem: wierzę we wszystko, co piszę, a raczej jestem pewien, że mam rację, w przeciwnym wypadku napisałbym inaczej.
Od początku pisaliśmy na zmianę, odpisywałem na Twojego posta i dopiero wtedy Ty odpisywałeś na mojego, i tak dalej. Dlatego z pewnością odpisałem też na tego, o który pytasz, ale nie pamiętam dokładnie, który cytat jest z którego postu i o której godzinie odpisałem, i w związku z tym, co jest odpowiedzią na co. Nie pomijałem raczej niczego.
Kask na motocyklu/ rowerze przy braku finansowanej z budżetu państwa służby zdrowia powinien być dla chętnych. W razie wypadku to twoja głowa i jeśli uderzysz nią o asfalt bo byłeś głupi, to umrzesz tylko ty/ za leczenie zapłacisz sam.
Pasy to nie tylko bezpieczeństwo ciebie, bo jadąc z kimś w razie wypadku szkodzisz nie tylko sobie. Poza tym jeśli zostaniesz ranny z powodu ich niezapięcia, to przyjedzie do ciebie pogotowie, które finansuję m.in. JA.
Może zrozumiesz, że zapinanie pasów to mała niedogodność za cenę podniesienia bezpieczeństwa jak wreszcie zdasz prawo jazdy ( znalazłeś już drag, który pomaga w jego zdobyciu
Druga kwestia to trzeźwość, którą rzekomo ocenia się samodzielnie. Posłużę się przykładem buprenorfiny. Siedzę ze znajomymi, rozmowa, herbatka itp. Uczucie lekkiego ciepła, ale niby nic poza tym. Kolega mówi, że wyglądam i gadam jak zupełnie naćpany, koleżanka to samo. Idąc twoim tokiem rozumowania powinienem iść w zaparte, bo psychicznie czułem się niby trzeźwy i np. wsiąść do auta? Wystarczyło zerknąć w lusterko i skupić się na swoim głosie, żebym zorientował się, że tak jest ( a chwile po tym naćpanie nie podlegało już żadnej dyskusji, ale to inna bajkaXD).
Pilzenzeit, pilzenzeit, pilzenzeit...
John Stuart Mill pisze:Tylko, że tu nie chodzi o Twój mózg a o czynniki zewnętrzne, Twoje zachowanie. W tym wypadku Twoje tezy nt niezapinania pasów. Uzewnętrzniasz je tak jak człowiek podpity uzewnętrznia to poprzez swoje zachowanie. A jak tylko udajesz "pijanego" to mimo tego, że udajesz, też zostaniesz nazwany "pijanym". Podobnie udajać idiotę nie dziw się, że inni Cię tak postrzgają. Proste i nie ma co się więcej nad tym rozwodzić.Wiesz, gdzie odbywa się nietrzeźwość człowieka?
Do tematu: jednak "pijany" to termin określający "człowieka w stanie nietrzeźwości", nie "człowieka, z którym należy obchodzić się tak ostrożnie, jakby był pijany". Dlatego czynniki zewnętrzne nie mają najmniejszego znaczenia.
John Stuart Mill pisze:Znów coś PRZEKRĘCASZ!(...)Zgodnie z Twoją teorią wiedzę o prawie pozyskuje się metodą uczestnictwa w wypadkach
Czy Ty masz jakiekolwiek poczucie humoru? (nie spytam o sarkazm, i ironię, bo wszyscy się na nie powołują).
A odpowiadając]
Nie wiem, jak skomentować Twoje pytanie, czy wiem o karze śmierci. Na tym właśnie miałoby polegać porównanie o którym pisałem, i zaznaczyłem, że chodzi o sądy w Polsce. To nie był wytrawny absurd i nie powinieneś nie zrozumieć.
[/quote]
w odpowiedzi:
Bob Arctor pisze: Albo porównanie ilości wyroków skazujących za mimoprawne posiadanie z ilością wyroków skazujących na karę śmierci za morderstwa (...wydanych przez polskie sądy, żeby było oczywiściej.) - tzn. też mnie martwi.
John Stuart Mill pisze:Ale to się nijak ma do tego o czym pisalismy.To był przykład. Przykładami powinny być sytuacje proste i zrozumiałe, jeżeli omawiana sprawa nie jest wystarczająco jasna przykładem może być jakaś inna.
John Stuart Mill pisze: (...) Mój argument to moje zdrowie, które jest w mojim interesie, a ci co umarli i się połamiali są tylko przestrogą. Nakaz zapinania pasów jest chyba tylko dla takich ludzi "buntowników" jak Ty - jeżeli sam nie potrafisz siezabezpieczyć przed konsekwencjami wypadku to państwo wprowadzi sankcję za nieracjonalne zachowanie. Zapłaci taki jeden raz, drugi to w końcu stwierdzi, że będzie jeździć w pasach i już będzie pierdolił "wygodę" ze względów materialnych. Bo przeceiż w interesie człowieka jest kasa.
John Stuart Mill pisze: (...) Gadasz, że nic nie zapobiegnie WYPADKOM wiec na chuj zapinać pasy bo to i tak nic nie da(bo wypadek jest jeden na ileś tam). Cytuje]
cały czas starasz się udowodnić, że uogólnianie, jednolicenie i związany z tym dyskomfort całej nieprzystosowanej reszty, w pełni usprawiedliwia szlachetny cel zapobieżenia czemuś. Czemu się nie da zapobiec! A to przecież huj prawda Nakazy i zakazy są hujowe, kropka.
[/quote]
Sama idea zdawania egzaminu na "prawo" jazdy jest jedną wielką prewencją. Dopuszczalne prędkości, zakazy prowadzenia pod wpływem czegoś tam - to służy zapobieganiu wypadkom. Pasy tak naprawdę też, ponieważ ich permanentne niezapinanie to jeden z wielu powodów do ujebania kierowcy, a im mniej kierowców i samochodów - tym mniej wypadków (tzn. z takiego założenia wychodzisz Ty i podobni do Ciebie, od teraz będę Cię informował o każdym miejscu, w którym nie pisałem na poważnie, żebyś nie miał możliwości błyskotliwego poprawienia mnie, jak było np. z karą śmierci, i potem demaskowania urojonych mistyfikacji i kłamstw mojego autorstwa :-) ).
John Stuart Mill pisze:Zapobieganiem po ich wystąpieiu jest leczenie i rehabilitacja, a NIE zapiecei pasów przed wypadkiem. Pomyśl trochę i zastanów się nad tym co piszesz. Już pisałem, że mozesz przepisowo i powoli jadąc bez pasów ucierpieć w wypadku przez kogoś kto sie w Ciebie wpierdoli. Przed tym się też zabezpieczasz.Wyraziłem tylko pogardę dla szkoły zapobiegania, i entuzjazm wobec metody usuwania problemów dopiero po ich wystąpieniu.
Myślę, że w ogóle nie rozumiesz, o czym piszę, a potem ja nie rozumiem, co mi zarzucasz, bo np. nie podejrzewam, że tego nie rozumiałeś, i dopiero kiedy zgadnę, co Ty myślisz że ja uważam, mogę odpowiedzieć ]
Owszem, wypadki zdarzają się często, ale znacznie częściej się nie zdarzają!
[/quote]
Kondoma założę, bo nie jest tak niewygodny jak pasy.
Ale może mój sąsiad uważa inaczej, a kolega z Ośki nie lubi ani pasów, ani kondomów. I dobrze. RÓŻNORODNOŚĆ, człowieku! A Ty pytasz, co JA bym zrobił, i z pewnością wydawało Ci się, że akurat tematem prezerwatywy postawiłeś mnie pod ścianą i zmusiłeś do przyznania Ci racji.
John Stuart Mill pisze:Ale co mam Ci wytłumaczyć? Z jakiego powodu mówię to, co uznaję za prawdę, albo dlaczego uznaję za prawdę to, o czym mówię? Bo tego dotyczy ten cytat.Ale co znowu robię?
Spytałeś]
To wytłumacz mi bo nie rozumiem. Uzasadnij swoja odpowiedź. Jam masz rację to napewno masz szereg argumentów, któe jest w stanie potwierdzic hisotria i ogółnie dizedzictwo ludzkosci, że to właśnie Ty masz rację. A jezeli wierzysz by wierzyć to wiesz gdize można sobie taką wiarę wsadzić...
John Stuart Mill pisze:Od początku pisaliśmy na zmianę, odpisywałem na Twojego posta i dopiero wtedy Ty odpisywałeś na mojego, i tak dalej. Dlatego z pewnością odpisałem też na tego, o który pytasz, ale nie pamiętam dokładnie, który cytat jest z którego postu i o której godzinie odpisałem, i w związku z tym, co jest odpowiedzią na co. Nie pomijałem raczej niczego.
Nie rozumiem teraz, o co Ci chodzi. To odpowiedziałem, czy nie? Podałeś linka do mojej odpowiedzi przecież. Jeżeli jednak uważasz, że pominąłem najważniejsze kwestje, wskaż mi, które z kwestii są najważniejsze, najlepiej dokładnymi cytatami, i natychmiast odpowiem.
Bob Arctor pisze:Uczyłeś się w szkole, albo na studiach, o stosowaniu "będąc", "biegnąc", "udając"? Moja polonistka przytoczyła nam kiedyś przykład niepoprawnego użycia tychże]Umierając rozbolała go głowa.[/b] Masz z tym wybitne problemy i wybitnie mnie to wkurwia, bo najczęściej używasz tych części mowy, o których zastosowaniu masz najmniejsze pojęcie.John Stuart Mill pisze:Tylko, że tu nie chodzi o Twój mózg a o czynniki zewnętrzne, Twoje zachowanie. W tym wypadku Twoje tezy nt niezapinania pasów. Uzewnętrzniasz je tak jak człowiek podpity uzewnętrznia to poprzez swoje zachowanie. A jak tylko udajesz "pijanego" to mimo tego, że udajesz, też zostaniesz nazwany "pijanym". Podobnie udajać idiotę nie dziw się, że inni Cię tak postrzgają. Proste i nie ma co się więcej nad tym rozwodzić.Wiesz, gdzie odbywa się nietrzeźwość człowieka?
http://demotywatory.pl/46028/--Patrz-napisal-alkochol
Co Ty znów gadasz? Znów Cię nie kumam. Schodzisz na jakieś posrane tematy, a ja tam nie widze abym coś źle zastosował. Gdzie ja pisałem cos w stylu "Umierając rozbolała go głowa" wtf?
btw Ty pierdolisz wybitne głupoty (nie tylko w tym temacie jak widzę) i mnie to też wkurwia wiec jest po równo :)
Bob Arctor pisze: Do tematu]
Kurwa, Ty nawet najprostszych słow nie rozumiesz i gadasz dalej swoje dyrdymały. Jaki obchodzenie ostrożnei? Co Ty gadasz? Jezeli proste słowa do Ciebie nie trafiają to napisze to najpościej jak się da - jesteś w błędzie co do swoich teorii i przekonań co każdy Ci to powie.
A no tak. Znów zjebałeś wybitnie i teraz odwołujesz się do mojego poczucia humoru, czisas, co za człowiek ]Bob Arctor pisze:Człowieku!!!John Stuart Mill pisze: Znów coś PRZEKRĘCASZ!(...)
Czy Ty masz jakiekolwiek poczucie humoru? (nie spytam o sarkazm, i ironię, bo wszyscy się na nie powołują).
A odpowiadając: jedyny wypadek, w którym brałem udział wydarzył się podczas kursu prawa jazdy :-P wskutek różnic interpretacji "gwałtownego hamowania" na pomarańczowym świetle. Nie brałem udziału w żadnym z wypadków, które mógłbyś mieć na myśli.
Bob Arctor pisze:wtf? 8-( naprawdę masz chyba problemy z wysłowieniem się w tym temacie a'la Korwin ;) Z tego wskazuje cos napisał, polonisto, że chodzi o kary śmierci i z aposiadanie wydane przez polskie sądy. Zwrot "żeby było oczywiściej" to tylko potwierdza i wyklucza inne sądy. Dałeś ciała ewidentnie, po raz kolejny, i zamiast się przyznać do błędu ciagle stojisz uparcei na swoim.John Stuart Mill pisze:Albo napisałeś po raz kolejny tam głupotę i się z tego wykręcasz zdaniem "nie powinienieś nie zroumieć", albo nie potrafisz przekazać poprzez tekst pisany to o czym chcesz powiedzieć. Dałeś jakieś dziwne z dupy porównanie niemajace się nijak do rzeczyswistości i masz pretensje, że ktosczegoś nie zrozumiał ]Nie wiem, jak skomentować Twoje pytanie, czy wiem o karze śmierci. Na tym właśnie miałoby polegać porównanie o którym pisałem, i zaznaczyłem, że chodzi o sądy w Polsce. To nie był wytrawny absurd i nie powinieneś nie zrozumieć.
w odpowiedzi:Jasne?Bob Arctor pisze: Albo porównanie ilości wyroków skazujących za mimoprawne posiadanie z ilością wyroków skazujących na karę śmierci za morderstwa (...wydanych przez polskie sądy, żeby było oczywiściej.) - tzn. też mnie martwi.
No bo jak jeszcze chyba nie wiesz pasy, a ubezpieczenia to dwie diametralnie różne sprawy i pierdzielenie o ubezpiezeniach jak jest mowa o pasach nijak mija sie z celem i jakim kolwiek sensem. Co ma piernik do wiatraka?! (pewnie zaraz i za to przysłowie się przyczepisz, nie?) I pasy był powrotem do tematu....Bob Arctor pisze:Owszem, ma, bo przyjebałeś się do tego, że zamiast o pasach napisałem o ubezpieczeniach. Ubezpieczenia były przykładem. A potem przykładem były pasy, na Twoje życzenie.John Stuart Mill pisze: Ale to się nijak ma do tego o czym pisalismy.
I znów najprostszych przykładów nie potrafisz zrozumieć dalej stojac na swoim. Zresztą nie ma o czym gadać bo nie masz pojęcia o czym mówisz.Bob Arctor pisze:W moim interesie jest to, co mi się podoba! I kropka.John Stuart Mill pisze: (...) Mój argument to moje zdrowie, które jest w mojim interesie, a ci co umarli i się połamiali są tylko przestrogą. Nakaz zapinania pasów jest chyba tylko dla takich ludzi "buntowników" jak Ty - jeżeli sam nie potrafisz siezabezpieczyć przed konsekwencjami wypadku to państwo wprowadzi sankcję za nieracjonalne zachowanie. Zapłaci taki jeden raz, drugi to w końcu stwierdzi, że będzie jeździć w pasach i już będzie pierdolił "wygodę" ze względów materialnych. Bo przeceiż w interesie człowieka jest kasa.
Sama idea zdawania egzaminu na "prawo" jazdy jest jedną wielką prewencją. Dopuszczalne prędkości, zakazy prowadzenia pod wpływem czegoś tam - to służy zapobieganiu wypadkom. Pasy tak naprawdę też, ponieważ ich permanentne niezapinanie to jeden z wielu powodów do ujebania kierowcy, a im mniej kierowców i samochodów - tym mniej wypadków (tzn. z takiego założenia wychodzisz Ty i podobni do Ciebie, od teraz będę Cię informował o każdym miejscu, w którym nie pisałem na poważnie, żebyś nie miał możliwości błyskotliwego poprawienia mnie, jak było np. z karą śmierci, i potem demaskowania urojonych mistyfikacji i kłamstw mojego autorstwa :-) ).]Bob Arctor pisze:Ja mówię, że to zapobiega EFEKTOM [ ;] ] tych wypadków. Weź moze zacznij czytać swoje posty przed ich wysłaniem, bo chyba coś tam myślisz o czymś i wydaje Ci się, że to napisałeś a tak naprawde to napisałeś coś zupełnie innego.John Stuart Mill pisze: (...) Gadasz, że nic nie zapobiegnie WYPADKOM wiec na chuj zapinać pasy bo to i tak nic nie da(bo wypadek jest jeden na ileś tam). Cytuje]
cały czas starasz się udowodnić, że uogólnianie, jednolicenie i związany z tym dyskomfort całej nieprzystosowanej reszty, w pełni usprawiedliwia szlachetny cel zapobieżenia czemuś. Czemu się nie da zapobiec! A to przecież huj prawda Nakazy i zakazy są hujowe, kropka.
Bob Arctor pisze:Często wysyłasz mnie na studia, z pewnością dając zarazem do zrozumienia, że Ty już je skończyłeś. Co studiowałeś??? Na pewno nic związanego z naukami humanistycznymi, a jeżeli tak - to zachowaj to dla siebie. Tak będzie lepiej dla uczelni.John Stuart Mill pisze:Zapobieganiem po ich wystąpieiu jest leczenie i rehabilitacja, a NIE zapiecei pasów przed wypadkiem. Pomyśl trochę i zastanów się nad tym co piszesz. Już pisałem, że mozesz przepisowo i powoli jadąc bez pasów ucierpieć w wypadku przez kogoś kto sie w Ciebie wpierdoli. Przed tym się też zabezpieczasz.Wyraziłem tylko pogardę dla szkoły zapobiegania, i entuzjazm wobec metody usuwania problemów dopiero po ich wystąpieniu.
Myślę, że w ogóle nie rozumiesz, o czym piszę, a potem ja nie rozumiem, co mi zarzucasz, bo np. nie podejrzewam, że tego nie rozumiałeś, i dopiero kiedy zgadnę, co Ty myślisz że ja uważam, mogę odpowiedzieć ]
Ale zapetliłeś. Ja myślę, że Ty nie wiesz już sam co piszesz, albo jak pisałem chcesz cos napisać a piszesz cośzupełnie innego. A wysyłam Cię na studia nie dlatego, że chodzi mi o analogie do "wypierdalaj do szkoły" tylko widziałem wcześniej w Tobie jakiś potencjał i myślałem, że studia Cię wyprostuja. Ale chyba sie myliłem. Jeszcze studiuje i coś z nauk humanistycznych ku Twemu niezadowoleniu :)
Bob Arctor pisze:Nie jest tak nie wygodne jak pasy? lol, a ruchałeś kiedyś? czy też nie masz pojęcia o czym mówisz? Tu nie chodziło o to co kto lubi ale o zabezpieczenie! Aż tak trudno było to wydedukować? I nie, nie chodziło mi abyś przyznał mi rację tylko abyś się sam nad sobą zastanowił. Ty racji jak widzę za chuja nikomu nie przyznasz - wolisz iść w zapartę i gadać bzdury, a będąc pod ściana zmieniasz temat czy odwołujesz sie do poczucia humoru.John Stuart Mill pisze: I co z tego? Kondoma też nie zaożysz bo ryzyko zajścia w ciaze jest żadnsze niż nie zajście? ]
Kondoma założę, bo nie jest tak niewygodny jak pasy.
Ale może mój sąsiad uważa inaczej, a kolega z Ośki nie lubi ani pasów, ani kondomów. I dobrze. RÓŻNORODNOŚĆ, człowieku! A Ty pytasz, co JA bym zrobił, i z pewnością wydawało Ci się, że akurat tematem prezerwatywy postawiłeś mnie pod ścianą i zmusiłeś do przyznania Ci racji.
Bob Arctor pisze: Nie, masz wytłumaczyć dlaczego twierdzisz, ze nakazy i zakazy są nie sktuteczne i absurdalne i dlaczego tak twierdzisz. Stawiasz tezę to pewnie i masz szereg argumentów aby ja poprzeć. A jeżeli nie to pitolisz trzy po trzy.
Ale prosże dla Ciebie ogólne podsumowanie tego co pominełeś, abardoz mnie interesuje co masz na ten temat realnie do powiedzenia. Jest teżdruga opcja, udajesz po prostu by zyskać na czasie a teraz szukasz odpowiedzi na te pytania na blogu Korwian :D
Nie napisałeś jednak o najbardziej interesujących mnie rzeczach: jak było dobrze 100 lat temu i dlaczego? jak mają głosowąc ludize by bylo naprawdę lepiej? do jakiego społeczeństwa uciekasz? jak delegalizacja uświadamia obywatelom o ich niewoli? jak zlikiwdownaie formalność takiej jak prawk ma poprawic bezpeiczeństwo na drogach? i tak już na marginesie na jakie studia się wybierasz?
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Badanie: użytkownicy psychodelików mogą inaczej przetwarzać emocje
...czyli raz jeszcze na temat ostatnio omawiamy.
Ponad miliard euro w kokainie. Rekordowy transport przechwycony
Hiszpańskie służby przejęły statek towarowy Arconian, który mógł transportować od 30 do 45 ton kokainy wartej ponad miliard euro. Jednostka wystartowała z portu w Sierra Leone, gdzie zbiegł znany holenderski król przemytu narkotyków Bolle Jos Leijdekkers. Dla hiszpańskiej policji to największy udaremniony przemyt w historii.
MZ: Nielegalna marihuana i legalny alkohol to balans pomiędzy zdrowiem publicznym, a innymi dziedzi
Do Ministerstwa Zdrowia trafiło zapytanie „Czy Ministerstwo uznaje, że alkohol jest substancją mniej szkodliwą niż marihuana? Czy też uznaje, że poziom szkodliwości nie jest jedynym kryterium regulacyjnym? A jeśli tak to jakie są te kryteria?”. Autor zapytania chciał się w ten sposób dowiedzieć, z czego faktycznie wynika status prawy marihuany w kontekście statusu alkoholu. W odpowiedzi resort zdrowia wyjaśnił w jaki sposób ocenia się szkodliwość danej substancji oraz przyznał, że szkodliwość używania konopi jest znacznie mniejsza od szkodliwości alkoholu i to na każdym polu – zarówno w przypadku wpływu bezpośrednio na użytkownika ale także na społeczeństwo. MZ w swoim piśmie przyznaje też, że nie o zdrowie publiczne tu chodzi. Oto więcej informacji.
