4-HO-XXXX - wątek ogólny i przeżycia

Organiczne substancje psychoaktywne, oddziałujące na receptory serotoninowe w mózgu.
Więcej informacji: Tryptaminy w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Psychodeliki

Posty: 479 Strona 47 z 48
Rejestracja: 2007
  • 261 / 13 / 0


LOL, mogliście się trochę przydymić i odziać w liście.
(w razie ingerencji obsługi, skarżyć o rasizm i nietolerancję)
Rejestracja: 2009
  • 1877 / 15 / 0


Substancja - 4-MeO-MiPT
Dawka - 20 mg

Spodziewałem sie może troszkę czegoś mocniejszego choć nie powiem zapowiada sie ciekawie napewno lepiej niz 5-meo-mipt , wejście bardzo łagodne ok 1 h , sam peak przy tej dawce też dość krótki bo tylko godzinke w tihkalu jest napisane ze 4-6 h ale to pewnie dopiero przy dawkach 30-40 mg , w działaniu troszke przypominało mi niskie dawki 5-MEO-DiPTa , poprawione samopoczucie , typowo tryptaminowe myślenie i postrzeganie , lekkie efkety wizualne ogólnie bardzo dobry feeling , nie zauważyłem natomiast afrodyzjakalnego działania o którym piszą ludzie , nastepnym razem poleci 35 mg i zobaczymy co w tej substancji drzemie.

Zastosowanie substancji psychoaktywnych w medycynie

Czasami działanie psychoaktywne jest skutkiem ubocznym substancji, a czasami właśnie ten wpływ jest pożądanym działaniem sprawiającym, że dana substancja jest lekiem.

Paluch o narkomanach w polskim rapie

"Nie częstuj mnie i nie pytaj czy coś ogarnę."
Rejestracja: 2010
  • 8 / / 0


Powracam do pytania Slima. O 4-HO-DPT ???? Czy -OH na czwartym ma znaczne znaczenie?
Bo dużo czytam pochwał o DPT, z którym przyjemności nie miałem, a 4-HO-DPT, jest raczej tańsze. Może tylko dlatego, że słabiej zbadane. Jak nikt nie podpowie wezmę ryzyko na siebie, nim odlecą bociany.
Rejestracja: 2009
  • 5086 / 196 / 8


tronnagi pisze:
Czy -OH na czwartym ma znaczne znaczenie?
Papa Shulgin napisał, że deaktywizuje cząsteczkę.
Rejestracja: 2008
Użytkownik nieaktywny
  • 2497 / 21 / 0


4-ho-DPT jest aktywne w dawkach ok. 80-100mg z tego co pamietam, poszukaj na bluelighcie, albo drugs-forum, byla dyskusja o tym zaraz jak to wprowadzili do sprzedazy z ktorej wniosek byl taki, ze to nic nadzwyczajnego i bardzo nieekonomiczne.
BTW cena DPT dochodzi do 60euro niekiedy.
Rejestracja: 2010
  • 8 / / 0


lucifer_sam pisze:
zaczalem zdawac sobie sprawe ze swoich problemów, ze swoich slabosci, ktore wczesniej za wszelką cene staralem sie ukrywać, bedac w przekonaniu ze czeka mnie inny los. Mówiac krótko zaakceptowalem po czesci swoje problemy,
Czułem podobnie i pierwszy kontakt z Hometem nazwałem totalnym zdięciem maski.
Rejestracja: 2010
  • 64 / / 0


Dawka i substancja: 20mg 4-ho-met oral.
Doświadczenie: 0 tryptamin wcześniej, tak to gałka, dxm, benzydamina, thc (w kosmicznych ilościach&dawkach np.~5000mg dxm/tydzień).

Wejście.
Spotkałem Mahometa wraz z 2 osobami z tego forum na Woodstock'u. Na wejściu do świątyni czułem znacznie poprawiający się, narastający humor, w międzyczasie wpadłem na pomysł, że co 10 minut (nie mieliśmy zegarka, to miało być '10' wyczuciowych minut) będziemy pytać przechodniów o godzinę i stwierdzać jak oceniamy czas. Okazało się, że przez pierwszą godzinę doskonale oceniałem kiedy minęło to 10 minut, ale potem zapomniałem o samym pomyśle i próbując ocenić czas gubiłem się nawet o 2-3h.
Peak
Ogólnie wszystko wspominam kolorowo i wesoło. Odciąłem się od reszty siedząc z ludźmi pod flagą hyperreala, patrząc na ludzi widziałem na ich twarzach różne, ruchome wzorki, obraz troche pofalowany, chmury układają się w różne wzorki (albo to ja próbowałem doszukać się w nich jakiegoś innego znaczenia).
Cały czas nachodziły mnie rozkminy i przemyślenia.. Muzyka brzmiała przyjemnie, jedzenie (weszliśmy na lekkiej bani do lidla :D) smakowało wyśmienicie (lepiej niż po bace!).
Powrót
Gdy zacząłem zauważać zanikanie głównych efektów, postanowiłem wyjść przed obóz hypera, popatrzałem na flage ' %-D' - i stwierdziłem - ,,Jeszcze wrócę z pod tej flagi z upierdolonym ryjem lepszy i inny niż kiedykolwiek, czuje, że zostane kimś dobrym, zaczne o siebie dbać i może nawet będę dilował jakimiś legalnymi towarkami po mieście."
Ogólnie takie myśli mnie nachodziły, pozytywne przemyślenia i 0 przygnębienia ani przez sekunde podróży, wszystko przyjemnie tylko mało, ale boje sie, że po większej dawce, słabiej pamiętałbym tripa, z resztą teraz nie mam nawet gdzie tego połapać.

Moja ponad-pozytywna jazda mogła wyniknąć z tego, że na wejściu strasznie wkręcałem sobie, że musi być zajebiście i, że nic złego nie może się stać ^^. Choć jako, że miała to być moja 1 tryptamina, strasznie się bałem przed zjedzeniem, miałem nawet zejść do 15mg.. Na szczęście zjadłem całe 20, inaczej byłoby za mało!
Rejestracja: 2011
  • 48 / / 0


Wczoraj o 18. Zarzuciłem. hometa. Powiem, Wam szczerze, że bardzo ciekawe to było :D Popełniłem jedynie jeden błąd którego nie mogę sobie wybaczyć ( dlatego zarzuce go drugi raz w dawce 50mg, bo wczoraj było około 20-25 ).

Od 11 do 17 byłem "służbowo" po za miastem gdzie wypiłem sporo wina. O 18 byłem na miejscu ( kamienica->salon - dość przestronny jasny ) gdzie zarzuciłem 20-25mg 4-HO-MET, wcześniej nie miałem styczności z tryptaminami. Siedziałem 10 minut na fotelu i gadałem z kolegą, chcieliśmy obejrzeć jakiś film na dvd, byłem lekko wstawiony, po 15 minutach poczułem się dziwnie... Przypaliłem lufe trawy po około 20. Generalnie w ciągu 30 minut od zażycia poebało mnie dość mocno. Mógłbym przypuszczać, że to wina THC ale ja zupełnie nie czułem fazy jak po ziole. Wszystko do okoła zmieniło się według mojego postrzegania. Wiele obiektów przyciągało na początku moją uwage, przez pierwsze 30-40 minut nie podejrzewałem, że cały stan się rozkręci. Złapałem lekką śmiechawkę, wstałem z fotela z uśmiechem i kierowałem się do drugiego pokoju, kolega szedł za mną ( był zupełnie trzeźwy i nic nie brał ) po przekroczeniu progu pokoju, nie do końca pamiętam co się działo, wiem, że na pewno leżałem bądź kucałem na ziemi, przez około 20-30 minut wykonywałem różne czynności w tym pokoju - bynajmniej ja uważałem, że minęło 30 minut. Po sprawdzeniu zegarka okazało się około 5 minut.
Wróciliśmy do salonu, szukanie na półce filmu zajęło też jakieś 30 minut ( w rzeczywistości chyba też około 2-3 minut ), mój stan był mocno rozfajdany. Było mi bardzo dobrze i byłem w doskonałym humorze, moja wizja była silnie zaburzona, lekko falowała, czasem zapominałem niektórych słów. Generalnie kolega puścił film - jakiś wojenny ale nie przypadł mi do gustu. Nie jestem w stanie określić poprawności kolejnych wydarzeń, nie pamiętam wielu rzeczy, nie wiem po co i czemu je robiłem. Wiele rzeczy sprawiało mi przyjemność. Niektóre czynności wykonywałem wiele razy lepiej niż na trzeźwo ( beatbox ?! ). Jej... sporo się działo, wielokrotnie słyszałem pewne dziwne dźwięki. Czasem słyszałem jakieś lekkie huki, czy trzaski gdzieś w oddali... byłem pewien, że są prawdziwe, lecz nie były. Byłem baaardzo energiczny i nie męczyłem się. Do 1 w nocy byłem pełen energii ani razu nie zamuliłem, ciągle coś gadałem, śmiałem się. W którymś momencie między chyba 20-22 zrobiliśmy eksperyment z kolegą, ja trzymałem gazeta ( oj tej gazety to sie naszukałem... ) kolega wskazał mi krótki fragment do przeczytania, jakiś mały akapit. Odpowiedziałem mu dość dziwnie, nie zrozumiał o co mi chodziło, wiem, że chciałem powiedzieć iż jest za długi, widać coś poszło nie tak... No więc, kolega wskazał akapit i zacząłem mniej więcej tak: " Witam, nazywam się 'tu imię i nazwisko' i zapraszam, gazeta ABC, Legia rozgrzała wynik meczu...boo ?! Boo.. ?! Hahaha " mniej więcej tak zakończyło sie czytanie gazety. Wniosek był taki, że nie jestem w stanie przeczytać 1/4 małego akapitu tak, aby zachował przy tym powagę i czytał tekst który mi wyznaczono. Po kilku próbach było tak samo, śmiałem się przewracałem kartki... rzucałem gazetą ostatecznie chciałem napić się wody która zalatywała moczem. Po jakimś czasie, każdy pojemnik jaki powąchałem miał zapach moczu... potem zmienił sie na inny, lecz nie pamiętam jaki. Na prawdę chciałbym to jakoś dokładniej opisać ale nie umiem. Od 18:30 do około 1 w nocy nie byłem sobą, nic nie było takie jak w rzeczywistości, miało inny charakter, bardziej ciekawy. Często się rozglądałem jak bym czegoś szukał... gdy, przeszukałem fotel na którym siedziałem byłem bardzo szczęśliwy, tak szczęśliwy, że śmiałem sie w niebogłosy. Po 2 kolega zasnął narajany, ja zgasiłem światło i chciałem się ulokować na dwóch fotelach aby tam spać, po 30 minutach zrezygnowałem ( a może po 5.. minutach.. ) byłem już o 70% bliższy rzeczywistości, nie mogłem spać... to znaczy, chciałem spać, czułem że potrzebuje snu ale się nie dało miałem w sobie energii za dużo, po jakimś czasie gdy tylko zamknąłem oczy miałem setki myśli ale były rozdupcone strasznie. Rozsunąłem fotele i położyłem się między nimi, co pare minut odsuwałem jeden fotel nogą aby mieć więcej miejsca. Gdy fotel w ogóle był po za moim zasięgiem wstałem i poszedłem do drugiego pokoju gdzie położyłem się na sofie. Zmieniałem pozycje wieele razy i wstawałem co chwile. Wszystkie te rzeczy były przyjemne... bardzo przyjmne, miałem zajebisty humor. Jakoś po 3 udało mi się zasnąć. Obudziłem sie o 6 i myślałem, że już dzień nadszedł jakiś piękny, byłem pełen energii i radosny jak sto chu*i, gdy jednak zorientowałem się, że panuje cisza doszło do mnie, że 6 rano to za wcześnie abym wstawał i że mój organizm potrzebuje jeszcze snu, wtedy zacząłem się śmiać i z radością spałem do 12. Po 12 wstałem wykonałem pare podstawowych czynności, paradowałem sie troche po mieszkaniu, baaardzo zadowolony i rozmawiałem z kolegą i tym co się działo kilka godzin wcześniej. Wszystko na dworze było piękne jasne... a mój umysł był dość przejrzysty choć spodziewałem sie jakichś kłopotów z rozumowaniem poprawnym po tej jeździe. Logiczne myślenie itp wszystko pracowało idealnie. Aż do tego momentu mam dobry humor, jestem spokojniejszy troche.

mahomet przyjęty w dawce około 20mg spisał się bardzo dobrze :)) Żałuje tylko, że spaliłem do tego zioło ( podczas tripu trawa niesamowicie mi smakowała, jarałem drugą lufe nawet nie pamiętam kiedy i nawet nie czułem, że pale ) pewnie pewne aspekty mnie ominęły...
Pod koniec miesiąca spróbuje 50mg hometa no i oczywiście sok z czarnej porzeczki :D
Rejestracja: 2010
  • 335 / / 0


4-HO-MET 25mg oral
Doświadczenie: Pierwsza tryptiamina, z psychodelików/dysocjantów DXM, MXE, 2C-C, 2C-P.

S&S: Świetne, woodstock, bierzemy z kumplem, identyczna dawka różnica masy 1kg, on żadnego doświadczenia, tego dnia brał DXM. Oboje pozytywnie zakręceni wypijamy i lecimy pod scenę na heaven shall burn.

Początek: Zaczyna się ładować już przed koncertem, wspaniałe dreszcze, cudowny humor, stoimy i czekamy. Kumpel mówi, że nie może patrzeć zbytnio przed siebie bo wydaje mu się że tam stoi. Generalnie wspaniałe odczucia, on stoi jak wryty i się gapi przed siebie. Ludzie się dziwnie patrzą bo wygląda źle, rozgląda się zdezorientowany jest cały spocony i blady. HSB zaczyna grać co wywołuje u mnie cudowne podniecenie i wizuale zaczynają łagodnie wchodzić. On stoi jakby miał się zaraz zesrać.
Peak: On stoi się trzesie, upominam go, żeby przestał bo dziwnie wygląda a on, że "to samo, on nie umie". Mi zaczyna się robić niedobrze i mam uczucie jakbym miał zaraz zemdleć. Wiem, że to on mnie nakręca, więc próbuje się uspokoić co w sumie bardzo ciężko nie przychodzi, ale postanawiam wrócić do namiotu. On ma problemy z chodzeniem prowadzę go do namiotu. On patrzy się pusto w przestrzeń i powtarza "Od początku do końca od poczatku do końca". Idziemy przez tłum ja już nieźle posrany co się z nim dzieje, a tu nagle idzie tłum poprzebieranych za zombie, kumpel wygląda jakby miał zaraz umrzeć, widzi ich i zaczyna uciekać, schodzimy na bok a on "a więc ty też umarłeś". Ja do niego żeby nie pierdolił i wlekę go do namiotu. Zastanawiam się czy serio mogliśmy przedawkować i umrzeć skoro jest tak źle, ale słyszę HSB to jest dla mnie wyznacznikiem, że jakbym umarł to nie słyszałbym po raz pierwszy w życiu jakiegoś kawałka. Muzyka jest zniekształcona jakby wolniej puszczona. On dalej nie może iść, pociska krewne głupoty nie pamięta co mu się przed chwilą powiedziało, zaczynam sobie myśleć, że przecież on zawsze był dziwny i pewnie jego skryta schizofrenia wychodzi. Wchodzi do namiotu, wchodzi i wychodzi i mówiąc ciągle te cholerne od początku do końca. Ja jestem już nieźle posrany ale próbuje wyluzować. W końcu wchodzi do namiotu i zbija niewidzialne owady, mówi coś o wężach na ścianach. Totalnie nic do niego niedociera. Powtarza ciągle te same teksty o umieraniu, jak mu przerywam nie pamięta co mówił. Kładę go do namiotu i próbuje napoić alkoholem, ale on nie chce. On kładzie się w namiocie, ja obok niego. Słucham muzyki, mi już przerażenie w jakie mnie nakręcił powoli ustepuje. On leży pociska głupoty drze się po mnie że to ja mu dałem ja mu kazałem. Leży zamyka oczy, nagle wstaje i pyta się co się stało. Totalnie nic nie pamięta, ale już chociaż można z nim normalnie pogadać. "Od początku do końca" oznaczało to, że nieustannie widział ten sam moment jak stoimy pod sceną i idziemy pod namiot i non-stop mu się to przewijało. Mówi, że wie jak powstało, życie i inne takie naćpane głupoty. Ja jeszcze mam lekkie wizuale, leżymy gadamy, totalnie puszcza i idziemy spać.

On sam opisał, to jako najbardziej przerażające i tajemnicze przeżycie w swoim życiu. U mnie generalnie nie było źle, poza krótkimi momentami kiedy mnie nakręcił i się o niego martwiłem.
Rejestracja: 2010
  • 213 / 1 / 0


Ostatnio walnąłem sobie hometa w ilości 30 mg oralnie i muszę powiedzieć, że całkiem przyjemna tryptaminka. Brałem na pusty żołądek, a pierwsze efekty czułem już po 20-30 minutach. Body load był trochę odczuwalny tzn. na samym początku miałem uczucie, że mam nogi z waty, przyśpieszone bicie serca, pocenie i zmiana temperatur, ale trwało to góra 10 minut. Pierwszymi efektami wizualnymi było tak jakby rozmazywanie obrazu - coś jakby przy dużej prędkości. Później zaczęło się oddychanie ziemi, falowanie drzew, a wszędzie gdzie się popatrzyłem widziałem kręcące się wzorki (w kształcie znaczka mercedesa, takie gwiazdki jakby). Gdy szedłem po ulicy to asfalt był pokryty kolorową poświatą oraz tymi wzorkami. Wszystko wydawało się takie bajkowe. Oprócz tego rozmowa sprawiała mi dużą przyjemność. A jeżeli chodzi o wpływ na psychikę to na początku tripa miałem takie coś, że jak przechodziłem niedaleko mojego domu to miałem wrażenie, że jestem w tym miejscu pierwszy raz. No i podziwianie przyrody w lesie - sprawiało mi to dużą radość. No i muszę powiedzieć, że homet jest przyjazny dla organizmu, po wejściu czułem się świetnie czego nie mogę powiedzieć np. po 2cp gdzie myślałem, że mi serce jebnie. Cały trip trwał około 4 godziny.
Posty: 479 Strona 47 z 48
Wróć do „Tryptaminy”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość