Farmakotyki w komplecie - detoks generalny

...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 9 Strona 1 z 1
Rejestracja: 2015
  • 1910 / 292 / 0

Cześć siemanko, ostatnie sytuację zyciowe znów z głupiej chęci czucia szczęścia i spokoju sprowadziły do nałogów. Żeby było śmieszniej wcześniej zażywałem antydepresanty z których ciężko mi właściwie zejść.
Zapędziłem się myślę ostro, ale co ciekawe - jestem taki jak by normalny/zdrowy psychicznie na tych dawkach i zejście to zbyt twardy orzech dla mnie.
Powoli z każdym dniem na raty tracę zdrowie i narażam się na niekorzystne sytuację, do tego finanse, chciałbym to skończyć ale doszedłem do dziwnego etapu że już nie wiem jak się do tego dobrać.

Aktualnie dobowo to wygląda tak:
kodeina - 720mg
alpra - 5mg
paroksetyna - 10mg
Pregabalina - 600mg
THC - 0,25g
nikotyna - paczka szlugow.

Dawki oczywiście są dynamiczne ale to takie maksimum aktualne.
Wiem, że powolne schodzenie z dawek jest najmądrzejsze ale wbrew skuteczności nigdy nie dawało mi prawidłowych efektów tylko przedłużało dysfunkcje i doprowadzało do nawrotów.
Chyba że jakiś specjalista rozpisze mi zejście. CT całkowity jest zbyt mozgojebny, choć wiele z tych środków będę musiał odstawić w ten sposób, w robocie od razu by się zorientowali a mam wymagający zawód z ludźmi.

Ktoś ma jakiś pomysł na rzetelny kalendarzyk schodzenia z dawek do zera.
Wbrew pozorom zejście z takiej paroksetyna już po obniżeniu 2,5mg wywołuje sajdy w głowie.

Mój pomysł był taki.
Wejść na końska dawkę pregabaliny żeby odstawić kodeinę, potem schodzenie co trzy dni o 75mg pręgi do zera między czasie mając pod ręką 4mg alpry.
Paroksetyne będę niwelował zamiast pół tabletki kruszyć na 2/3 to zrobię 3/4.
THC, nikotyna to od ręki CT.
Na sam koniec zostawię sobie xanaxik który będę redukować do zera albo zrobię nawet CT, nie raz się robiło.

Teraz co zrobić z depresją? Wiem że można się czymś zająć ale umysł musi zaświecić motywacja. Jakie ewentualne środki pomocnicze tutaj odegrają jakaś rolę? Chuj wie kiedy ona zniknie całkowicie. Może nawet nigdy ale znam smak czystości od uzależnień i bardzo bym chciał go jak najszybciej przywrócić.
Rejestracja: 2018
  • 3607 / 1528 / 1

Hej. Kolejność którą zaproponowałeś bym lekko zmienił.

Najpierw bym odjął alprę do 0,5 2x dziennie. Musisz zaopatrzyć się w małe nominały i zejść co 0,5mg co 4-5 dni. Nie powinieneś zauważyć różnicy tak schodząc. Następnie tę alprę zastąpił bym diazepamem 2x10mg i schodził po 2,5 mg co tydzień i wreszcie odstawił.
Przy dawkach 10 mg diazepamu lub trochę wcześniej był rozpoczął redukcję kodeiny. Schodź co 2-3 dni po 60mg dziennie. Z tym, że te 720 początkowe bym rozdzielił na jak najwięcej dawek dziennych. Np 4
Jak dojdziesz do 4x80mg to obniż ilość dawek do 3 i schodź do 3x40mg. Wtedy bym odstawił CT.
Odstawienie alpry i kody by się nałożyły, na ten sam okres, ale tak czy siak byłbyś wyjebany przy każdym zejściu, a tak zrobisz to tylko raz (jedno zwolnienie a nie dwa w pracy)

Podczas schodzenia z 2 ww środków bym trzymał pregabalinę, paro i THC niezmienne (no THC można odciąć, ale pewnie będziesz potrzebował coś rozluźniającego).
Jak odstawisz kodę i alprę, to pomyślimy o odstawce pregabaliny.
Paro trzymaj jako regulator nastroju. Musisz jakoś żyć w tym czasie gdy dawki będą spadać.

To odstawienie na kilka miesięcy, ale daje szanse na minimalizację skutków. Wymaga jednak systematyczności. Jak jej nie masz i odjebiesz manianę z zajebaniem 10mg alpry któregoś dnia, cała sprawa się pojebie.

Narkotyk, którym odurzono Hitlera. Pod jego wpływem zmienił historię wojny

W lipcu 1943 r. Benito Mussolini poważnie rozważał wycofanie Włoch z działań wojennych. Wiadomość o możliwej zdradzie sojusznika załamała Adolfa Hitlera. Na 19 lipca, dzień po kluczowej przegranej z Armią Czerwoną pod Kurskiem, Führer miał zaplanowane spotkanie z Duce, ale był cieniem samego siebie. Na takie okazje jego przyboczny lekarz, Theo Morell, trzymał specjalne „lekarstwo”.

Prawie tona kokainy w węglu. Śledczy rozbili narkotykowy gang

Funkcjonariusze hiszpańskiej policji wraz z pracownikami portugalskich służb rozbili międzynarodowy gang, który od kilku lat zajmował się przerzutem narkotyków do Europy. W policyjnej akcji przejęta została niemal tona kokainy, która przewożona była w ładunku z węglem.
Rejestracja: 2015
  • 1910 / 292 / 0

Ogólnie taki ciąg trwa od 3 miesięcy, nie wiem czy wielomiesięczna rozpiska w tym wypadku jest rozsądna.
Nie lepiej zwiększyć na tydzień pregabaline z 600 na 1200 + loperamid bo kodeinę da się w ten sposób łatwo zniwelowac i potem z dnia na dzień pregabaline obniżyć z powrotem do 600 zanim wystąpi zespół. Potem co 3 dni kroić o 75mg do zera.
Alpre ograniczyc będzie najciężej z wiadomego względu, dlatego zostawię ją na małych regularnych dawkach na sam koniec tak jak wskazałes tylko bardziej martwi mnie paroksetyna bo z niej wyjścia nie widzę. Ludzie pisali że zapsy trwają bardzo długo i to mega zniechęca.

Będę obcinał pył po prostu i zniżał o 2mg tylko nie mam pojęcia co jaki czas robić te kroki bo zapsy się szybko pojawiają.

Oczywiście słusznie zauważyłeś że względu na stabilizowanie nastroju paro zostawię na sam koniec i jednak wolę mieć pod ręką też alpre żeby ograniczyć ryzyko nawrotu. Myślę że z benzo zejdę CT z dawki 1mg, tydzień koszmaru potem z górki.

Zmiana na środki długo działające daje mi poczucie utraty kontroli nad schodzeniem i wydłuża niepotrzebnie lekkie symptomy co ostatecznie źle się kończyło bo długofalowo to irytuje. Zreszta z benzo wiadomo jak jest, może się coś pojebac z konsekwencją dawkowania.
Rejestracja: 2017
  • 2088 / 332 / 0

Hm, dużo tutaj podobnych przypadków widywałem odnośnie paroksetyny, ja ją osobiście z dnia na dzień odstawiłem (ale była zastąpiona wenlafaksyną), nic a nic się nie działo - bo benzo krążyło w żyłach.
Co do tej kody mhm, jak długo walisz takie dawki ? 600mg pregabaliny to wbrew pozorom dosyć dużo. Jesteś pewien, że taka dawka nawet trochę nie zbije Ci skręta ?
Pregabalinę i baklofen na skręta polecam, mi pomogło dużo, dodatkowo z benzo i mj wchodzą w mocną synergię.
Generalnie pomysł jest dobry, bardzo dobry. Tyle, że z pregabaliną jest taki problem... mhm sam wiesz o co chodzi pewnie ;) Żeby się nie zrobiło z deszczu pod rynnę, czy wręcz do studni - tj. podbijanie kody pregą, to mocna potencjalizacja kody (a przynajmniej u mnie).
Benzo bym sobie zamienił na długo działające np. klony, potem rolki.
Szlugi, w zasadzie tytoń podobno osłabiają działanie benzodiazepin, nie wiem jak z nikotyną vapo (ponoć zdrowsza, bo nie ma smoły).
Jeśli jedziesz takim schematem kilka lat dzień w dzień, to fakt - zapędziłeś się w kozi róg, i będzie ciężko w chuj.
Ale jeśli to było parę miesięcy, to luz, poboli i przestanie... i wcale nie będziesz cierpieć katuszy tyyygodnie, czy miesiące (najprawdopodobniej, bo to jednak też uzależnienie psychiczne).
Mi do odstawiania opio pomagały NLPZ różne.
Jak tak bardzo jesteś napalony na odstawkę tego wszystkiego to bym rżnął 50% co 1.5 tygodnia.

Pozdrawiam, życzę zdrówka.

Edit. Jest jeszcze opcja zejścia z kody za pomocą tramadolu o przedłużonym uwalnianiu, można by zacząć od setek, zjeżdżając do pięćdziesiątek, choć można i od nich zacząć. Na pewno na skręta pomoże, i na paroksetynę, ale jak już wspominałem, możesz sobie zafundować jeszcze większe wjebane, bo przez głowę może przelecieć pomysł, że może by tak zmixować tramadol z kodą i alprą i się skurwić na amen - ostatni raz - który się będzie się ciągnąć - jeszcze większy bardziej destrukcyjny ciąg.

Pewnie większość doradzi Ci dużo zajebistych, świetnych pomysłów, które pewnie by zrobiły swoje, gdyby były konsekwentnie stosowane.
Lecz po swoich doświadczeniach stwierdzam, że takie fantazyjne myślenie, rozkminianie rozpisek to za przeproszeniem o kant chuja rozbić.
Tutaj bym się skłaniał ku ''starej szkole'', tj. cisnąć oporowo, ja na przykład podałem 50% dawek co 1.5 tygodnia, i tak jebać konsekwentnie dzień w dzień.
Nie raz się taką wizją pięknej rozpiski zaczarowywałem, potem rozczarowywałem, bo do chuja za dużo tego było,
uprość sobie życie.
Rejestracja: 2015
  • 1910 / 292 / 0

Dobra robie ten detoks, trochę skrajniej zmniejszam dawki żeby wyczuć to minimum i stopniowo to odpierać.

Ale co mogę po za tym powiedzieć, wróciła depresja i nie moc do realizowania rzeczy których się w środku bardzo chce. Ciężko już specjalnie odróżnić co jest w tym moje a co efektem poodstawiennym.
Rejestracja: 2019
  • 110 / 62 / 0

Ja polecam też jakąś książkę o introwertyzmie- wyobrażam sobie, że po takim fajnym miksie bardzo fajnie funkcjonowało ci się wśród ludzi, czy to w pracy, czy po niej, śmiałeś się, miałeś fajne riposty, nawiązywałeś więzi, i trochę szokiem może być dla ciebie teraz powrót do prawdziwego siebie, czyli cichego zjeba, który nie wie co wiedzieć w najprostszej sytuacji. Jakaś tam coachowa książka o introwertykach zrobi namiastke tego, co zrobiłaby terapia, czyli pomoże ci zrozumieć twój rodzaj temperamentu, to w jaki sposób twój mózg jest okablowany inaczej niż mózgi dynamicznych śmieszków, i absolutnie nie jest to równoznaczne z tym, że jesteś upośledzonym zamulaczem

powodzenia stary, trochę popłynąłeś, i długa droga przed tobą. Mi za mniejsze dawki alpry branej codziennie sugerowano ośrodek. Prawdopodbnie powinieneś wykorzystać swoje parę tygodni urlopu na leżenie w łóżku obcinając dawki trochę bardziej
Rejestracja: 2014
  • 2367 / 308 / 1

Wg mnie walenie końskiej dawki pregi na odstawkę kody to ślepy strzał.
Zacznij od krojenie alpry jak mówi dex, ale kode bym zaczął rozciągac czasowo: nie zażywaj aż do objawów braku. Jak zaczniesz ziewać, smarkac, łzawić- zazyj 480 i zobacz czy katar się zahamuje. Powinien.
(Ja bym to robił np do drugiego stopnia nasilenia objawów odstawienia, czyli u mnie ww+ cieplo\zimno poty dreszcze, ból brzucha, kosci i sraczka.)
Mi na te pierwsze symptomy czyli łzawienie i ziewanie katar pomaga buszek, ale raptem ok 3h. Zawsze to jest coś i krok bliżej do mety. Bezsenność i noc to osobny temat. Kod a krótko działa. Myślałeś o buprze?
Gorzej z prega. Alpre zastąp długim benzo, systematycznie, jak ci pisze dr deks.
Niepotrzebnie żeś ją brał codziennie.
paroksetyna zostaje do końca. Jest nieprzyjemna w redukcji, ale prądy to nie jest coś znowu tragicznego.
trawę potraktuj jako środek wypełniający braki w psychice w czasie tego detoksu.

Co do odstawki pregi ci nie doradze, ale są tu tacy którzy to przechodzili
Także ten- ode mnie masz przede wszystkim rozciąganie czasu zażywania kody do objawów. Kup nawet te 3h zalepione buchem. Jak ze dwa razy to masz 6h ;) wtedy dawka pomniejszona, ale nie musi to być dokładnie 480, skoryguj wedle wytrzymałości. Drugą porcję zazyj przed pójściem spać, ale ona już ci dużo nie da, nie wiem jak będzie ze snem. Ostatecznie pewnie będziesz drżeć jape ze 3 dni... Nie będzie to komfortowe, ale kode łatwo odstawić przeskakując i dwa schody zamiast pojedynczymi kroczkami.
(Ja np pierwszy- drugi dzień po odstawieniu kody robiłem kota i te łagodne symptomy niweczył swoim hamskim, brutalnym działaniem. Ale broń Boże nie polecam. Tylko gwoli ścisłości).
Jaranie i paroksetyna to jest nic.
Myśl o tej pregabalinę i alpr jak zejdziesz z kody. Kode radzę jako 1.
Rejestracja: 2016
  • 599 / 122 / 0

Ja z pregabalina dawki 450/600 zszedłem z dnia na dzień do dawki 150 mg ciężko ją odstawić całkowicie, bez niej nie ma chęci do działania także te 150mg musi być najlepiej po południu dla lepszego spania, bo z nim będzie największy problem, nie będzie ci się chciało ruszyć z łóżka i przez to nie będziesz mógł w nocy spać, najlepiej zacisnąć zęby i zmusić się do jakiejś pracy fizycznej posprzątaj pokój ale tak dokładnie pod łóżkiem za meblami wyjdź gdzieś pobiegać, zaciśniej zęby bo wiesz że z czasem te objawy miną jak nie dasz sobie z nimi rady na trzeźwo to zawsze będziesz coś brać, bez x czas bawiłeś się fajnie a teraz przyjdzie za to zapłacić niestety.
Rejestracja: 2015
  • 1910 / 292 / 0

Ja już schodziłem z pregabaliny 1500mg do zera ale wróciłem przez tą głupia kodeinę. Narazie dawka 600 robi robotę na skręta tylko nie mogę wyjść z ciągu kodeinowego, nie mam głowy czym sobie zastąpić gdy czuję po robocie chętke na kupienie sobie 3 duże paki, gdy w któryś dzień nie wezmę czuję się dużo lepiej ale jednak chętki wygrywają po meczacym dniu.
Benzo będę schodził stopniowo do dawki 2mg dziennie a potem CT, już nie raz się robiło. Bez benzo bym nie zachował zimnej krwi i leciał krzyżowo na maksymalnych dawkach różnych substancji.

Paro już powoli odstawiam bo nie mam zapsow jak biorę połówkę co drugi dzień a to dobry znak. I tak nie daje mi to praktycznie żadnego działania pozytywnego, a jedynie frustruje.
Posty: 9 Strona 1 z 1
Wróć do „Detox”
Na czacie siedzi 2424 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości