DXM - Wątek ogólny vol. 2 [REGULAMIN w pierwszym poście]

Dekstrometorfan - nazwy generyczne: Acodin, Tussidex.
Więcej informacji: Dekstrometorfan w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Dysocjanty

Posty: 1131 Strona 110 z 114
Rejestracja: 2015
  • 751 / 164 / 0

Chłopie ja nie napisałem nic takiego z czego mógłbyś wywnioskować że zrobiłbyś krzywdę sugerując taką możliwość dawkowania. Ty nadal nie rozumiesz o co mi chodzi gdy mówie że ta pierwsza metoda zarzucania jest chujowa. Do tych trzech pozostałych metod to jak najbardziej jestem na tak ale ta pierwsza nie ma kurwa żadnego sensu, żadnego logicznego powodu dla którego mogłaby ona być pomocna. Jest po prostu nieopłacalna i większość deksa pójdzie się po prostu jebać. Jeśli chcesz wiedzieć o co mi dokładnie chodzi i dlaczego uważam że jest to zmarnowanie DXM to poszukaj na angielskich forach w tematach o dorzucaniu/rozkładaniu dawek. Niestety nie mam w tym momencie linka ale specjalnie dla ciebie dziś wieczorem spróbuje poszukać żeby nie było że to ja sobie wyssałem z dupy że takie zarzucanie nie ma sensu
Rejestracja: 2011
  • 473 / 54 / 32

Zrozumiałem, co miałeś na myśli, zrozumiałem. O czym może świadczyć moja odpowiedź. Fakt, napisałem w niej też zdanko o tym, że sugerujesz mi, iż komuś mogę wyrządzić krzywdę. Tu nadinterpretowałem twoją przedostatnią odpowiedź (pewnie jakoś mi się zlała z tą tego drugiego). Mój błąd. Jednak wykręcasz kota ogonem i zwyczajnie się przypierdalasz. Czy ja wartościowałem te metody? Czy pisałem, która jest lepsza, która jest gorsza; albo że wszystkie są zajebiste i nie ma innych? Nie przypominam sobie, abym coś takiego robił. Przeciwnie, napisałem, że to, co podaję, to tylko możliwości, które jako pierwsze mi przyszły na myśl; że możliwości jest więcej i niech szuka odpowiedniej dla siebie. Ogromne straty DXM przy tej metodzie, którą zacytowałeś... Uwierz, niektórym te straty nie przeszkadzają, jeśli chcą w ogóle odczuć cokolwiek dexa, nie chcąc rzygać i chcąc cokolwiek kontaktować. Kwestie osobnicze, nie wszyscy mają tytanowe żołądki i łby ze stali..

Uważam, że się zwyczajnie do mnie dopierdalasz. Jeślibyś tylko uważał, że metoda ta jest niewydajna, to byś to grzecznie napisał i uzasadnił swoje stanowisko. Ale ty tego nie robisz, ty się śmiejesz, nabijasz, a niedoświadczeni, na których tak się powołujesz, wcale bardziej uświadomieni nie są.

MDMA w leczeniu zaburzeń psychicznych

Psychodeliki są badane jako środki do leczenia zaburzeń psychicznych od lat. Niektóre z nich jak np. ketamina zostały już zatwierdzone przez amerykańską Agencję Żywności i Leków FDA w terapii depresji lekoopornej. Inne takie jak LSD, psylocybina, a zwłaszcza MDMA, są poddawane szczegółowym badaniom w tym kierunku.

Skarpetki nasączone narkotykami. Nietypową paczkę miał otrzymać skazany z Nysy

Nie ustaje pomysłowość tych, którzy w korespondencji i paczkach na teren więzienia próbują przemycić substancje odurzające. Przykłady takich działań odnotowali ostatnio funkcjonariusze w Zakładzie Karnym w Nysie.
Rejestracja: 2020
  • 52 / 6 / 0

Po pierwsze to nie wiem po co te obelgi w moja stronę, po drugie nie wiem skąd masz info kiedy dokladnie mam zamiar wypić piwo. (idę spać w swoim domu, ze swoją kobieta, obok mojego dziecka, bo zaraz spytasz i mnie komu ja to się.moge żalić). Ostatnie wypowiedzi tylko pokazują jak niedojrzały emocjonalnie jesteś i myślę, że ktoś kto ma czas pisać litanię co drugi post paradoksalnie pisze o sobie. Tak czy inaczej milych lotów 🙂
Rejestracja: 2008
  • 2714 / 12 / 0

Veni, aco, vici.

To tak w trzech słowach, bo gdyby postarać się przyłożyć do opisania ostatniego podejścia do dzielonych (a jakże!) 1200mg, to pewnie nawet trzy strony A4 by nie wystarczyły.

Może to kwestia set and setting. Może kilkumiesięczna przerwa też zrobiła swoje. A może po prostu tak miało być, bo poczucie "to już czas" i "to ma się stać wtedy i wtedy" nie odpuszczało mnie przez co najmniej półtora tygodnia wstecz. No i, kuuuuurwa, stało się po trzykroć do sześcianu.

Już samo zaopatrywanie się w niezbędną ilość białych skurwysynków musiało pokazać pazurki z kategorii przeczucia, chociaż angielskie premonition pasuje mi tutaj bardziej. Nie wiem czemu - może chociażby dlatego że przeczucie to można mieć że się zaraz zesrasz, a premonition, to po prostu TO.

O co chodziło? Wszytko będzie OK, ale akurat ta konkretna apteka - tu będzie jakiś zgrzyt. Mimo to poszedłem, była czwarta w kolejce pielgrzymki i mimo że życie nauczyło mnie już by słuchać intuicji, to postanowiłem, że sprawdzę. Z czystej ciekawości pt. "o chuj chodzi temu wewnętrznemu uczuciu". No i wyszedłem z bananem na ryjku i bez Acodinu, za to z paczką Neoazariny, która 100m dalej wylądowała w śmietniku.

Nawet nie chciało mi się bić piany i kłócić ze starą raszplą z syndromem Matki Teresy. Jeszcze parę lat temu pewnie zeżarłbym ją merytorycznie i zrobił koło dupy u kierownictwa, ale na chuj sobie aptekę praktycznie spalić, to raz, a dwa - po chuj tracić czas i energię, skoro aptek jak przysłowiowych mrówków. Spojrzałem tylko z pogardą na wyniesiony "zamiennik" i mimo że kiedyś pewnie wpierdoliłbym go na zejściu ze smakiem, tak teraz wyjebałem go tam gdzie jego miejsce, czyli gdzieś pomiędzy folię aluminiową z kebaba, a osmarkaną chusteczkę.

Dobra, przenieśmy się nieco w czasie, bo za długie to intro. Jestem już po pierwszych 330mg. Dobre cztery godziny, jak nie pięć. Dorzutka miała być szybciej, no, ale RZYCIE i OBOWIONZKI postawiły mnie trochę pod ścianą. I może właśnie to było punktem kulminacyjnym w całym mind-settingu, bo długa i męcząca rozmowa z moją niedocenioną żoną zdjęła z nadchodzącej głównej fazy poczucie robienia czegokolwiek po kryjomu i ewentualne późniejsze krzywe wkręty. No bo jak ma być źle, skoro już wie i chyba nawet nieco uspokoiłem temat? Jackpot, baby.

No to dojadam 870mg, przegryzam 150mg DMH, co by ten rzadki tripping pokazał nieco więcej niż DXM solo ma do zaoferowania, wkładam w uszy moje nowiutkie dokanałówki z dźwiękiem tak krystalicznie czystym, że już nawet podczas pierwszych trzeźwych testów łzy się same do oczu cisnęły, bo takich tonów nie wyciągały chyba jeszcze żadne jakie miałem, układam swoją fizyczną skorupę we względnie wygodnej pozycji i odpalam podpowiekową wersję reżyserską aktualnej wersji podświadomości. Kurwa, ile gówna tam się nazbierało, to sobie nie wyobrażacie.

Mogło być lepiej - pierwsze uczucie na długo wyczekiwanym wejściu, gdy płaszczyzną cev'ovych wizuali okazała się niedomalowana ściana subtelnie pokrywana kolejnymi warstwami. I tak zostało do samego końca, muszę przyznać.

Bo wizualnie było mocno średnio, z naciskiem na słabo. To ten moment, gdy do człowieka dociera, że 20kg ponad to co miało się za swoich złotych czasów po prostu nie wystarczy i do fazowej dawki należy zajebać już te 200mg, bo jak nie, to będzie chujnia.

No i trochę była. Za mało by dać się puścić w objęcia delirycznym wizjom, a za dużo by pozwolić deiksemowym bytom przejąć stery i dać się w pełni objąć mistycyzmowi w wersji ultra hard.

Takie chuj-wie-co w sumie, ale, człowieku, jak to było mi BARDZO potrzebne. Kwintesencja oczyszczenia, podręcznikowe katharsis, przeinaczenie osobowości z ruchaniem w trzecie oko aż do spustu włącznie.

Za wiele się pamięciowo z tego tripa nie ostało, jakby nie patrzeć. Może dwa, trzy krótkie tracki, które zawiesiły się na wspomnieniowym loop'ie. Na szczęście na tyle charakterystycznym, żeby pierwsze takty już przywoływały mgliste wspomnienia uczucia na pograniczu mózgo-rgazmu i bycia gotowym poświęcenia całego swojego jestestwa na rzecz kontynuowania TEGO uczucia. Kurwa, jak to musiało wtedy zajebiście smyrać po neuronach. Podejrzewam, że żadna dawka żadnego narkotyku nie może się równać z tą wejściową euforią. Siadają tu nawet ketony i inne euforyki z MDMA włącznie. Trochę herezja, hej, ale spróbujcie ćpać raz-dwa do roku, to się wam zmieni trochę perspektywa.

Mógłbym tu się długo spuszczać nad sednem tego tripa. Wywlec z podświadomości na światło dzienne wszelkie niesnaski. Prawie że publicznie zmasturbować się nad istotą deikseminizmu, ale, ćpuny... co moje, to moje i serdeczny chuj wam do tego. Było zajebiście i to wystarczy. Ćpanie co kilka miesięcy z sentymentu.. ba, przekreślam wręcz, bo to dużo głębsze uczucie. Pokusiłbym się nawet o dużo bardziej górnolotne słowa, ale zostawię je sobie w serduszku. To była po prostu bomba.

A najlepsze w tym wszystkim jest to, że jak wezmę odpowiednią poprawkę na dawkowanie, to następnym razem to nie będzie zwykła bomba.

To będzie jebana atomówka.
Rejestracja: 2011
  • 473 / 54 / 32

good post! może z atomówki jakiś raporcik na ng?
Rejestracja: 2017
  • 603 / 153 / 0

Przy takich postach zastanawiam sie wlasnie jak beda wygladaly moje tripy jesli dojde do tak dlugiego stazu jak @hennessy. Ja w ogole nie odczuwam jakiejs "utraty magii , 50 trip limit" czy innych mitycznych scian do ktorych niby coniektorzy dochodzili . Wiadomo nie jest to tez pierwszy raz i czlowiek wie mniej-wiecej czego sie spodziewac ale dex i inne dyso dalej zaskakuja .
Moglbys sie do tego jakos odniesc , jak to sie zmienia na przestrzeni czasu ?
Rejestracja: 2011
  • 473 / 54 / 32

Ja mogę. To przychodzi od tak. Tripujesz, tripujesz i wszystko jest dobrze, każdy trip bliski temu pierwszemu - jest magia, jest cudownie. Bierzesz któregoś razu, jak brałeś wcześniej, i wszystko to, co było tak niezwykłe, cudowne i w ogóle co sprawiało, że bierzesz, wszystko to znika. Wiesz i czujesz, że jesteś pod wpływem substancji, którą przyjąłeś, ale działanie jej jest powszednie, nie ma w tym nic niezwykłego; efekty wizualne praktycznie nie występują i czujesz jedynie nieprzyjemną, łagodną dysocjacje i pobudzenie fizyczne. I rozdrażnienie psychiczne. Zadajesz sobie pytanie: Czy coś zrobiłem nie tak? Nie działa jak należy. Trzeźwiejesz i zachodzisz w głowę, co mogło być przyczyną tak nieudanego tripa. Bierzesz znów i znów to samo. Więc zwiększasz dawkę następnym razem, a to niczego nie zmienia. Przepadło. Wszystko to, co było tak wspaniałe już nie występuje. Nie przenosi do innego świata, pozostawia w tym i rodzi tęsknotę za tamtym, do którego już nie możesz powrócić. Jakbyś miał klucz do drzwi, za którymi kryje się baśń, i jakby ten klucz nagle, z nieznanych Ci przyczyn, nie pasował do zamka i drzwi nie otwierał.
Rejestracja: 2015
  • 751 / 164 / 0

Już jakiś miesiąc nie biorę deksa albo troskzę dłużej i kurwa jednak ta "dłuższa przerwa" będzie krótsza bo jutro nakurwiam znowu. Nie umiem się od tej pojebanej substancji uwolnić ale póki daje mi więcej niż zabiera to nie widzę powodów by z niej całkowicie zrezygnować. Pozdrawiam was wszystkich i życzę wszystkim udanych lotów. @Klamm Ciebie też pozdrawiam !
Rejestracja: 2020
  • 38 / / 0

Na za tydzien zaplanowałem sobie tripa,chce sie do niego porządnie przygotowac .Z najlepszych podrozy najbardziej zapamietałem wizje i transformacje ciała zwiazane z morzami ,wodą i ogólnie pojętym ciekłym stanem skupienia. Zacząlem wkręcac się w tą tematyke i jestem dobrej mysli.Prawdopodobnie zmienie pokój,w ktorym tripuje na wiekszy i bardziej przestronny,spróbuje uregulowac choc troche sen zeby nie byc wyjebanym bo bede wrzucal napewno wieczorkiem.Nawet zmienie kołderke na taką z falami xD.No i co do dawki(800mg),w jaki sposob to wrzucac?Dotychczas wrzucalem wszystko na raz,co skutkowalo jebnieciem,skokiem tetna,i wyrzutem histaminy odczuwalnym po duuuzej dawce desloradatyny.Myslalem o dzieleniu na 3 dawki i zjedzeniu ich w prezciagu okolo 5 h.Jak myslicie?
Rejestracja: 2018
  • 1986 / 415 / 37

Ja bym podzielił to na dwie dawki, np. 300 mg + 500 mg. Na trzy nigdy nie waliłem, natomiast przy podziale na dwie zawsze byłem zadowolony. Najpierw zjadasz 300 mg, czekasz aż się załaduje (1-2h) i dorzucasz resztę. Na wyrzut histaminy desloratydyna powinna być git, sam nigdy antyhistamin innych niż DMH nie używałem, i to nie żeby zniwelować wyrzut a przeciwwymiotnie i dla wzmocnienia tripa.
Posty: 1131 Strona 110 z 114
Wróć do „DXM”
Na czacie siedzi 2263 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości