Czechy - wszystko legalne?

Podejście do narkotyków w innych krajach.

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 518 Strona 51 z 52

pfu

Rejestracja: 2010
  • 215 / 7 / 1

co to znaczy że nie ma granicy posiadania amfetaminy? że można jej mieć ile się chce czy nie można mieć wcale?
Rejestracja: 2011
  • 2227 / 361 / 0

Co najwyżej każą Ci wyrzucić albo dostaniesz jakiś śmieszny mandat. Już opisywałem sytuację gdy znaleźli w bagażniku naszego samochodu w okolicach Ostrawy 50 gietów zielska (tzn znaleźli: kazali otworzyć bagażnik, pies poszedł sprawdzić jego zawartość, musiał zauważyć na bank bo leżało na wierzchu, ale nie powiedział ani słowa i kazał jechać dalej, generalnie chyba kogoś szukali, ja w głowie miałem już wizję puchy / deportacji %-D).
Opisywałem niejednokrotnie perypetie w Czechach, byłem x razy przyłapany na posiadaniu i konsumpcji jakiegoś towcu (w tym wiele razy posiadałem nieco więcej niż dopuszcza ichniejsze prawo), żadnych nieprzyjemności nie miałem (poza ewentualnym nakazem wyrzucenia towaru czy śmiesznym mandatem). Muszę również zaznaczyć, że generalnie większość tych sytuacji była sprowokowana przeze mnie tj. spożywałem substancje psychoaktywne w miejscu publicznym tak, że było to widać z co najmniej stu metrów, nie chodzi tu o żadne randomowe trzepania (tych miałem zaledwie kilka, opisywane na łamach tego forum).
Miałem taki okres w życiu w którym praktycznie mieszkałem w Czechach, także co nie co na ten temat wiem. Wobec Czechów ichniejsza policja jest bardziej surowa niż wobec turystów, to mogę zagwarantować, bo byłem naocznym świadkiem gnojenia czeskich znajomych, podczas gdy nas Polaków olali (mimo, że ćpaliśmy razem i posiadaliśmy praktycznie te same ilości zarówno my jak i oni).

Poza tym w Czechach nie spotkałem się jeszcze z amfą, za to meth (piko, pervitin) jest tam od zajebania. Nigdy osobiście nie próbowałem, natomiast chyba wszyscy czescy dilerzy do których miałem / mam kontakt posiadają meth w ofercie.

Na koniec muszę jeszcze zaznaczyć, że to nie znaczy, że na sto procent u kogoś innego też obędzie się bez żadnych konsekwencji. Policja ma generalnie prawo do prowadzenia dalszych czynności, jeśli znajdą więcej niż jest to dozwolone. Po prostu w moim przypadku olewali temat.

Koniec z karami za posiadanie. Polska Sieć Polityki Narkotykowej domaga się reform

Wojna z narkotykami nie działa, a wręcz szkodzi. Karanie użytkowników substancji psychoaktywnych nie rozwiązuje kwestii nadużywania narkotyków, skazuje ich na marginalizację oraz pogłębia problemy społeczne i zdrowotne – pisze Polska Sieć Polityki Narkotykowej 26 czerwca 2020, w Międzynarodowy Dzień Solidarności z Osobami Uzależnionymi od Narkotyków.

Palił marihuanę podczas turnieju. Peruwiański tenisista zdyskwalifikowany na dwa lata

Arklon Huertas Del Pino został zdyskwalifikowany na dwa lata za nielegalne stosowanie konopi indyjskich. Peruwiański tenisista palił marihuanę podczas zeszłorocznego turnieju ATP Challenger Tour w Limie.
Rejestracja: 2020
  • 9 / 2 / 0

Bywalem w Ostrawie i Brnie duzo razy. Ostatnio w Ostrawce przed swietami i cala noc musialem spedzic w niej, bo nie zdazylem na pociag. Ogolnie miasto jak dla mnie dosyc brzydkie i czasami mnie przygnebia klimatem. Czesi z innych czesci kraju tez nie maja dobrej opini o tym miescie Co do polskiego, to umie go tylko kilka osob w tym jakze popularnym barze a przypadkowi ludzie na ulicy czy sprzedawcy w sklepach itp. Nie beda go umiec. Dymek 200-250 koron przewaznie nic bardzo wybitnego, ale spoko pachnie,klepie dobrze i wyglada nie najgorzej. Od 2 lat jest przewaznie taki sam Czasami mozna trafic moze nie na mokrego ale na nie do konca wysuszonego i to w jednym worze jakas czesc moze byc suchsza a druga mniej. Da sie tam nawet cos ogarnac od po poludnia i wczesnym popoludniem w tygodniu. Przewaznie jest tam sporo stalych bywalcow i standardowi goscie dilluja przewaznie. Nie pytajcie sie barmanow, bo to ich irytuje i ci raczej nie powiedza. Jak bedziecie podchodzic do ziomka to mowcie cicho i starajcie sie nie na widoku to chowac, bo sie noga lekko spinac. Wymiencie sobie wczesniej kase, bo w barze beda chcieli za gieta wtedy 50 zl. Nie bierzcie od proponujacych na ulicy, bo czesto nie maja przy sobie Beda chcieli wziac od ciebie najpierw kase a potem gdzies uciekna czy pocisna kit ze ida do baru obok i albo przyjda i dadza ci malo albo wgl sie nie zjawia. O takich historiach slyszalem i bylem swiadkiem jednej. Teraz to lepiej tam nie jechac bo tych wyrywkowych kontrol moze byc sporo. Ja mam ogolnie tak ze Czechow lubie ,ale wiele miast robi mi taki dziwny klimat na bani i nie moglbym tam mieszkac.
Rejestracja: 2009
  • 810 / 103 / 0

Mi z kolei Ostrawa sama w sobie się podobała, ale przytłaczały mnie te cygany na każdym kroku . Nawet cygańskie dzieciaki po 10-12 lat pytały czy chce kupić zioło. Oczywiście nawet nie gadałem z nimi, ale patologia niezła tam jest, głównie cygańska ale i polskich łepków naćpanych można tam spotkać, od jednego mefke kupowałem.
Rejestracja: 2020
  • 9 / 2 / 0

30 czerwca 2020rooney pisze:
Mi z kolei Ostrawa sama w sobie się podobała, ale przytłaczały mnie te cygany na każdym kroku . Nawet cygańskie dzieciaki po 10-12 lat pytały czy chce kupić zioło. Oczywiście nawet nie gadałem z nimi, ale patologia niezła tam jest, głównie cygańska ale i polskich łepków naćpanych można tam spotkać, od jednego mefke kupowałem.
Tam co drugi jest Romem. Oczywiscie wiekszosc ci proponuje kupno a nic nie maja przy sobie xd Wsrod wielu zarabistych Polakow tam, spotkalem tez patusow. Smieszy mnie to ich podniecenie jak tam przyjada i cos dostana. Jak sie nie mieszka przy granicy to nwm po co specjalnie tam po dyma jezdzic jak to oni z Krakowa czy Kato, gdzie jest tego mase. Rozumiem jak po cos mocniejszego.
Rejestracja: 2011
  • 2227 / 361 / 0

20 czerwca 2020Aperator pisze:
Nie pytajcie sie barmanow, bo to ich irytuje i ci raczej nie powiedza.
Stali bywalcy mogą zaopatrzyć się u tych barmanów (a raczej barmanek) na zapleczu, zapewniam Cie :)

Od przypadkowych osób tak jak w Polsce - można ogarnąć coś kozackiego, a można też słabiaka. Ja po tylu wizytach mam pół książki telefonicznej w telefonie zajebaną kontaktami do dilów z Ostravy i za każdym razem jak wpadam zamawiam sobie temat dzień wcześniej, a odbieram po przyjeździe. Quality AAAA+, także można spokojnie ogarnąć kosiora. :)
Co do języka polskiego to też nie do końca masz rację, bo gdzie nie poszedłem zawsze mówiłem po Polsku i zawsze wszyscy rozumieli o co mi chodzi - czy to w knajpie, czy w mcd, tesco czy po prostu rozmawiając z przypadkowymi Czechami na ulicy. Zupełnie inaczej jest w takiej Pradze, tam albo nikt mnie nie kumał, albo nie chciał kumać - w każdym razie w stolicy posługiwałem się jedynie angielskim.

Jeśli chodzi o architekturę miasta może się ona podobać albo nie. Ja zawsze bardzo lubię chodzić w zimowe noce po Ostrawie i palić gibony. Nie uważam żeby było to wybitnie piękne miasto, ale z pewnością ma swój klimat.

A ze śniadymi chłopakami najprawdopodobniej pochodzenia romskiego interesów nie robimy nigdy - zapamiętajcie.
Rejestracja: 2009
  • 810 / 103 / 0

Zgodzę się z @UltraViolence odnośnie języka polskiego. Też gadałem głównie po polsku a czesi po swojemu i dało rade się na lajcie porozumieć. Pare razy miała miejsce sytuacja gdy probowalem po czesku z translatorem albo po angielsku to Czesi sami mówili mi żebym mówił po polsku do nich. Czesi to super ludzie, ale Ostrawa niestety jest zalana w prawie 3/4 cyganami :/
Rejestracja: 2018
  • 523 / 99 / 0

@UltraViolence Kolego, będę najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu w Ostrawie przez kilka dni, możesz podpowiedzieć, w jakim rejonie się rozglądać, zapytać?
Edit: dobra, znalazłem wątki, dzięki, sorry za zbędne wołanie
Rejestracja: 2020
  • 9 / 2 / 0

01 lipca 2020UltraViolence pisze:
20 czerwca 2020Aperator pisze:
Nie pytajcie sie barmanow, bo to ich irytuje i ci raczej nie powiedza.
Stali bywalcy mogą zaopatrzyć się u tych barmanów (a raczej barmanek) na zapleczu, zapewniam Cie :)

Od przypadkowych osób tak jak w Polsce - można ogarnąć coś kozackiego, a można też słabiaka. Ja po tylu wizytach mam pół książki telefonicznej w telefonie zajebaną kontaktami do dilów z Ostravy i za każdym razem jak wpadam zamawiam sobie temat dzień wcześniej, a odbieram po przyjeździe. Quality AAAA+, także można spokojnie ogarnąć kosiora. :)
Co do języka polskiego to też nie do końca masz rację, bo gdzie nie poszedłem zawsze mówiłem po Polsku i zawsze wszyscy rozumieli o co mi chodzi - czy to w knajpie, czy w mcd, tesco czy po prostu rozmawiając z przypadkowymi Czechami na ulicy. Zupełnie inaczej jest w takiej Pradze, tam albo nikt mnie nie kumał, albo nie chciał kumać - w każdym razie w stolicy posługiwałem się jedynie angielskim.

Jeśli chodzi o architekturę miasta może się ona podobać albo nie. Ja zawsze bardzo lubię chodzić w zimowe noce po Ostrawie i palić gibony. Nie uważam żeby było to wybitnie piękne miasto, ale z pewnością ma swój klimat.

A ze śniadymi chłopakami najprawdopodobniej pochodzenia romskiego interesów nie robimy nigdy - zapamiętajcie.
No to ja miałem problem z dogadaniem się w marketach, bo zawsze jak coś kupiłem w Billi czy Albercie to przy kasie do mnie coś gadali, a ja nie rozumiałem. Do tego miałem nie raz sytuację, że do mnie ktoś coś gadał po czesku na ulicy i mało co kumałem. Rozumiem jedynie podstawowe słowa i proste rozmowy, ale coś bardziej skomplikowanego, to nie ma bata. Jeżeli czytam po czesku to zrozumiem z ponad 60% a jeżeli do mnie mówią to z 30%. Chodzi o to, że niektóre słowa są podobne lub takie same a znowuż inne, wręcz różniące się od każdego słowiańskiego języka. Nasz język w barze jest znany, ale ogólnie powszechnie w Ostrawie nie. Bardziej to działa na zasadzie podobności języków i dlatego można się jakoś dogadać.
Miałem też chyba kilka sytuacji, że w randomowych miejscach w Ostrawie, przypadkowi ludzie mi się pytali czy pale z nimi, albo czy coś mam. Ja tam mam właśnie 3 znajomych dillów z baru. Ogólnie wolę tam jeździć w południe, bo zawsze jest mój kolega, który ma najlepsze i sprzedaje mi taniej.

Niektóre miasta w Czechach mi się na prawdę mega podobają, ale mają coś takiego w sobie, że nie mógłbym tam stałe tam zamieszkać. Na dworcu tam pół nocy spędziłem i ile tam się chorych akcji działo xd Nie zdążyłem na pociąg, mimo że znużony czekałem godzinę, ale się zamuliłem i dotarłem an dworzec 3 minuty przed odjazdem. Niestety przez to, że rozkminiałem jak dojść na ten peron mi odjechał. No to kupiłem sobie kolejny bilet na flix bus, tym razem za 35 min, miał odjechać to mówię, sobie że idę do sklepu i oczywiście zgubiłem portfel, niepotrzebnie się kolegi posłuchałem, żeby go poszukać,bo wałki mi na niego wezmą itp Ja taki zjarany, nie pomyślałem racjonalnie i przez to szukanie centralnie autobus odjechał od nas, a my byliśmy jakieś już 15 metrów od niego, biegnąc i machając, ale w dupie miał nas i takim o to sposobem, spędziłem tam noc.

Tak wgl planuje, jechać do Pragi za kilka dni. Polecasz jakieś konkretne bary czy miejscówki? Słyszałem, że z ulicy się nie opłaca, bo zazwyczaj shit.
Rejestracja: 2014
  • 3225 / 366 / 0

Ja jak byłem na stodolni kilka razy w week wieczorem to jest mega imprezowy klimat,sporo cyganów,dillow ale ogólnie mi się to podobało. Czuc taki luz,nikt się nie przejmuje niczym tym ze za g zioła czy g piko pójdzie do pierdla.

Jeśli chodzi o samo miasto to architektura nie wiem jak wam ale najbardziej mi to przypominało Kraków. Z tego co pamietam. Bo widziałem tylko stodolni i okolice,oraz drogę autem. Wiem ze na pewno tramwaje kursowały. Kopę lat.
Posty: 518 Strona 51 z 52
Wróć do „Narkotyki za granicą”
Na czacie siedzi 1241 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: demangesokeres i 4 gości