Narkotyki a sukces zawodowy

Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 550 Strona 55 z 55
Rejestracja: 2020
Użytkownik nieaktywny
  • 101 / 27 / 0

No mi się zdarzyło pół roku temu kilka razy niestety być nawet najebanym "pracując" niby zdalnie. Ogólnie miałem raptem kilka nawrotów alkoholizmu w ciągu ostatnich ponad 3 lat i akurat raz się zdarzyło. Nie jestem z tego dumny. Z tego, że jarałem gibony, podczas gdy ważniaki z korpo popisywali się na telekonferencjach, to w sumie niby też nie, ale z drugiej wówczas to była sytuacja której nabliżej do dostawania pieniędzy za jaranie, więc - profit %-D. Oni mogą marnować ileś dni pracy pracowników na pierdolenie o dalekosiężnych planach, nie wiedzą tylko że mam wypierdolone w tą pracę coraz bardziej, bo wiem że za chwilę i tak będę pracował zdalnie dla kogoś kto zapłaci więcej. Ostatecznie co mnie obchodzi, kto płaci. Ja tu tylko te klawisze wciskam, kurwa twa! I make computer go beep-boop-beep-boop. Sukces jak skurwysyn, tylko żeby mi się chciało robić tak jak mi się nie chce ;). Jakby tak rentę na to wszystko co w życiu wyćpałem się dało, to jeszcze mógłbym być może zrobić działalność jako jednoosobowy zakład pracy chronionej, kurwa, to by było coś %-D.
Rejestracja: 2010
  • 406 / 51 / 0

Co do narkotyków i pracy to miałem w swojej karierze zawodowej ze 3 albo i 4 okresy ciągów heroinowych (ciągi trwały od kilku miesięcy do ok. 2 lat) oraz 1 okres gdzie byłem w 3 letnim ciągu heroinowo-amfetaminowym, także co nie co mogę ze swojej strony powiedzieć.

Ogólnie to cykl mojej pracy aż do pobytu w ośrodku leczenia uzależnień wyglądał mniej więcej tak: rozpoczynam nową pracę, idzie mi świetnie, jestem doceniany i szanowany, następuje szczyt uzależnienia i zupełny brak kontroli nad tym ile zażywam, następuje powolne lub gwałtowne (z każdym kolejnym ciągiem mój upadek pojawiał się szybciej i gwałtowniej przebiegał) niewywiązywanie się z obowiązków, dochodzi do punktu krytycznego na linii pracodawca-pracownik (albo się ogarniesz albo wypierdalasz) no i tu różnie, raz szedłem na detoks co poprawiało na krótki czas sytuację a raz zmieniałem pracę bo w swojej głowie całkiem sprawnie sobie radziłem. No i tak to się toczyło aż do pobytu w ośrodku, aktualnie od kilku lat pracuje czysty, zdarza mi się tylko (albo aż) od czasu do czasu w wolny weekend walnąć mefedron.

Ogólnie co do samej pracy po narkotykach to początkowo przynosi to same korzyści: zaangażowanie, odporność na stres (heroina), duża wydajność (amfetamina), kreatywność, przyjemność z robienia nawet nielubianych rzeczy itp. Tylko, że to jak z wystawnym życiem prowadzonym na kolejne zaciągane kredyty - kiedyś nastąpi dzień, że trzeba będzie oddać. Niestety oprocentowanie w takich przypadkach jest zabójcze i szybko okazuje się, że bez substancji nie byłem w stanie wykonać nawet najprostszych czynności, żeby zrobić cokolwiek to musiałem się do tego wręcz nadludzkim wysiłkiem zmusić, do tego dochodziły niedyspozycje (skręt po heroinie - tydzień L4), urlopy na żądanie (bo całą noc waliłem konia na speedzie xD), wahania nastrojów - raz masz humor wspaniały, towarzyski a na drugi dzień taki nastrój, że po robocie pewnie się idziesz się zajebać xD

Był też taki czas, że miałem tygodnie w których trzy dni ćpałem, dwa na czysto (tyle że skręt leczony Tramalem), wtedy w okresach górki starałem się maksymalnie wykorzystać falę do nadrobienia zaległości, bo wiedziałem że w "czyste" dni co najwyżej będę płakał w klawiaturę. Cóż, ten system również nie zadziałał xD

Niemniej ćpając i tak zawsze osiągałem mniejsze lub większe sukcesy zawodowe, byłem cenionym pracownikiem i zawsze spotykałem się z dużą życzliwością ze strony pracodawców także kiedy dowiadywali się o moim ćpaniu.

Podsumowując w mojej ocenie nie ma takiej kurwa możliwości żeby ćpać nałogowo i normalnie pracować (no kto by się spodziewał xD). Aktualnie od 3 lat pracuję na trzeźwo i kurwa nie ma nawet porównania, pracuję rzetelnie, nie zawalam terminów (a po dragach - notorycznie), zawsze mam dobry humor (tzn. jak to w życiu - czasem jest gorszy), nie mam lęków idąc do pracy (kurwa, ciekawe która z X rzeczy które zawaliłem dziś wypłynie), nie przejmuje się czy ludzie się wiedzą że jestem naćpany. Ogólnie nie ma tu kurwa czego porównywać, to w ogóle inna jakość. Zawodowo pnę się regularnie do góry, odnoszę sukcesy i przede wszystkim jest stabilizacja - nie ma już okresów gdzie mam wydajność ~0.02% a później 273%, jest stabilne 75% (bo jestem leniwy i w sumie tyle wystarcza xD)

Odwyk w raju: uzależnieni z Zachodu wybierają detoks w Tajlandii

50 mężczyzn w czerwonych szatach z napisem “POKONANY” klęczy nad rynną przy murze otaczającym kompleks świątyń ze złotymi dachami. Podchodzi do nich świątynny zielarz i podaje każdemu gęsty brunatny płyn do wypicia, po którym zaczynają wymiotować do rynsztoka. Niektórzy słabną, inni się trzesą, jeszcze inni chodzą na czworaka. Nowy film Tarantino? Nie – tak wygląda jeden z najpopularniejszych odwyków w Azji.

Bułgaria: Dymisje w MSW po aferze narkotykowej

Dyrektor bułgarskiej Głównej Dyrekcji do Walki z Przestępczością Zorganizowaną (GDBOP) Iwajło Spiridonow i wiceszef służb operacyjnych MSW Georgi Arabadżijew podali się w piątek po południu do dymisji w związku z aferą narkotykową - poinformowało MSW.
Rejestracja: 2017
  • 332 / 72 / 0

27 czerwca 2020Nawiedzony Szaman pisze:
Podsumowując w mojej ocenie nie ma takiej kurwa możliwości żeby ćpać nałogowo i normalnie pracować
Przypominam, że można być np. muzykiem jazzowym %-D
Rejestracja: 2010
  • 406 / 51 / 0

Ja wiem że to heheszki ale chuja tam muzyk jazzowy, do czasu. W ostatnim stadium nałogu nikt nie zaprosi na koncert kogoś osranego i zarzyganego (alko), osranego i skręconego z bólu w pół (opio), sam odmówisz bo się będziesz bał wyjść z domu (stimy) XD
Rejestracja: 2017
  • 412 / 97 / 0

Jakbym mial jakis zawod kreatywny - np. artysta czy filozof to na pewno sajko i dyso by pomoglo w karierze klopot w tym , ze nikt nie chce placic mi za rzeczy , w ktorych jestem naprawde dobry i musze sprzedawac sie niestety w normalnej pracy .

Ale i tak pewien dystans do "rzeczywistosci" i rozumienie niektorych spraw pomagaja mi nie dawac sie wciagac w jakies gierki/dramaty ludzi z roboty . Paradoksalnie bedac najbardziej kompetentynm do wyzszych stanowisk trzymam sie ich z dala wiedzac jakim stresem i obowiazkami sa obarczone te nedzne grosze podwyzki .
Pewnie przez ten mindset hipisa obiboka nigdy nie osiagne "sukcesu zawodowego" ale wystarcza mi sukces zycia na codzien %-D
Rejestracja: 2020
  • 213 / 23 / 0

Z tego co napisales Poducha, to sukces zawodowy nie jest Ci potrzebny do niczego, wiec masz racje zeby nie tracic zycia na gonienie za czyms co itak nie da Ci zbyt wiele korzysci.

Sukces zawodowy to z tego co sie nie myle to subiektywne pojecie?
No bo jeden lubi zapierdalac zestresowanym jako manager 12/24 nawet za dobra kase, mi raczej nie kojarzy sie z sukcesem zawodowym, ale ktos moze byc z tego bardzo dumny.
Rejestracja: 2017
  • 332 / 72 / 0

27 czerwca 2020Nawiedzony Szaman pisze:
W ostatnim stadium nałogu nikt nie zaprosi na koncert kogoś osranego i zarzyganego (alko), osranego i skręconego z bólu w pół (opio)
E tam, Charliemu Parkerowi to nawet przed koncertami organizatorzy wykupywali jego saksofon, który ten uprzednio zastawiał w lombardach by mieć na herę %-D Trochę heheszki, ale możliwe, że jednostkom naprawdę wybitnym, chyba nawet narkotyki nie są w stanie przeszkodzić w osiągnięciu „sukcesu zawodowego".
Rejestracja: 2012
  • 724 / 67 / 0

Ale co to znaczy "na prawdę wybitny"? Charlie Parker miał szczęście, że trafił na ludzi będących mu przyjaciółmi wielu innych nie trafiło na osoby, które ich kochały i polegli w przedbiegach. Narkotyki jestem na 100% przekonany nie pomagają zwłaszcza w dążeniu do kariery naukowej, ale również biznesowej czy sportowej. Nawet jeśli na moment masz koncepcje, prawidłowo oceniasz sytuacje, to zostaną pogrzebane wcześniej czy później w nałogu. Odradzam osobom, które chcą w życiu osiągnąć karierę, szczęście osobiste używanie nawet okazyjne jakichkolwiek szkodliwych substancji.
Rejestracja: 2017
  • 332 / 72 / 0

29 czerwca 2020Metropolis pisze:
Ale co to znaczy "na prawdę wybitny"?
Nie wiem, dobre pytanie. Ale raczej nikogo nie obchodzi fakt, że Miles Davis napierdalał w latach 70tych speedball, tylko raczej fakt, że miał wpływ na bieg historii muzyki będąc pionierem znaczących tendencji w muzyce jazzowej. To czy takie jednostki osiągają pomimo swoich zasług „sukces życia na co dzień", o którym pisze wyżej @CieplaPoduszka, to jest kompletnie inna sprawa, wydaje mi się, że nie osiągają jednak, chuj wie.
Rejestracja: 2020
  • 1 / / 0

Dzięki alprze, jestem mega pewny siebie i stonowany i mimo braku żadnych umiejętności dostałem świetną pracę i bardzo dobrze płatną :D
Posty: 550 Strona 55 z 55
Wróć do „Substancje psychoaktywne a człowiek”
Na czacie siedzi 1215 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: kotbezoka i 2 gości