Narkomańskie anegdoty z życia wzięte

Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 2787 Strona 250 z 279
Rejestracja: 2018
  • 2435 / 538 / 155

Swego czasu miałam pewną ,,zaprzyjaźnioną'' aptekę, do której co jakiś czas z uporem maniaka przychodziłam w wiadomym celu po stały zestaw - Zyrtec, Dulcobis na przeczyszczenie, Cepan na blizny, heparynę w żelu, spirytus salicylowy i igły piątki. Apteka z częścią samoobsługową, więc pewnego dnia podchodzę do lady z Zyrtecem, Dulcobisem i Cepanem do lady, a farmaceutka sama z siebie już odruchowo idzie po igły, heparynę i spirytus %-D
Rejestracja: 2014
  • 1890 / 476 / 0

Ha, to typowe. Zabawniej jest, jak spotykasz w aptece gościa, z którym parę lat temu się po mak jeździło i wykłócało też, a który teraz ma piękne łapki ale nie jest do końca czysty, no ćpun ćpuna wyczuje, a na receptę na 4x największą alprę zareagował cudownie. No i wjebał się, bo użyłam w rozmowie z nim jego... hmm... tak go wołali, to nie był nick, nie wiem czy tu zaglądał; tu była osoba o b. podobnym nicku, ale to nie on.

Wyobraź sobie jego i moją konsternację, jego większą, ja czekałam niewzruszona - prawie - jak mi przyniósł najmniejszą dawkę i musiałam wyprowadzić go z błędu, że to nie 4x0,25 tylko największa razy cztery. %-D Poza tym cięższy arsenał u niego też biorę, większe ilości klono, DHC (tutaj było zabawnie) 60 i potem 90tki, mam swojego ulubionego farmaceutę-nie-do-końca-ex-ćpuna do realizowania takich recept. %-D Życie jest zabawne, 500m ode mnie apteka.

Ja go poznałam, on mnie nie - nie dziwię się, inny kolor włosów, waga zjechana, inny styl ubierania się, makijaż, głos - a jak dał mi pieczątkę na to, że nie ma DHC60 i trzeba 90 wypisać a i tak jest ich mało, to już miałam jego pełne dane -> facebook -> wszystko publiczne -> a tam komentarze w stylu "po co te okulary nocą X?" - w miejsce X jego stare, hm, przezwisko pod jakim go znałam. A wiec wątpliwości rozwiane. %-D Zawsze serdecznie się do niego uśmiecham i jak to czytasz, to czekam, aż ogarniesz kim jestem. Zawsze jak kupuję strzykawki to pytasz "a igiełki jakieś dziś?" z równie serdecznym uśmiechem, nawet, jak odmawiam. A jak były zielone tylko strzykawki i zaczęłam lekko marudzić, to sam powiedziałeś, że "no wiesz że za dobre to nie są..." i potem się poprawiłeś szybciutko. :korposzczur:

Odwyk w raju: uzależnieni z Zachodu wybierają detoks w Tajlandii

50 mężczyzn w czerwonych szatach z napisem “POKONANY” klęczy nad rynną przy murze otaczającym kompleks świątyń ze złotymi dachami. Podchodzi do nich świątynny zielarz i podaje każdemu gęsty brunatny płyn do wypicia, po którym zaczynają wymiotować do rynsztoka. Niektórzy słabną, inni się trzesą, jeszcze inni chodzą na czworaka. Nowy film Tarantino? Nie – tak wygląda jeden z najpopularniejszych odwyków w Azji.

Były pracownik KFC zbudował kryptowalutowe imperium narkotykowe. Stracił wszystko

8 czerwca Sąd w Leicester nakazał konfiskatę ponad 1,8 miliona funtów od osoby z Wielkiej Brytanii, która prowadziła wielomiliardowe, kryptowalutowe imperium narkotykowe.
Rejestracja: 2010
  • 3661 / 452 / 0

Mamy takiego fasrmaceute , koñ Rafał zwie się. Nasjtańsza apta w Lbn . Thioco 6.20 . Mòwisz co chcesz a. On po wierzchowisku jakby kopytami włącza cwał lub galop . Robi to wrażenie niezłe bo szybki jest.
Rejestracja: 2018
  • 2071 / 646 / 0

Minusem bycia takim częstym gościem aptek jest to że bywają problemy i dziwne sytuacje z realizowaniem recept. Ogólnie to zauważyłem że ilość kupowanego sprzętu do iv, kodeiny, dexa i heparyny rośnie wraz ze szansą że pani po 3 krotnym przestudiowaniu recki na jakieś benzo sprawdzi jeszcze kilka razy coś w kompie a potem z okropnym smutkiem stwierdzi że niestety nie mają i nie wiedzą kiedy będzie. Pytanie jakiś generyk kończy się szukaniem pu szufladach, pójściem na zaplecze i podobną odpowiedzią. Nie wiem czy po kilku aptekach krążył swego czasu Jaś Zapominalski-Benzowalski który wykupował wszystko najpopularniejsze czy to zbieg okoliczności, no ale macie taką ciekawostkę.
Rejestracja: 2010
Użytkownik nieaktywny
  • 191 / 12 / 0

Ja do Hipisa latałem, tak nazywałem tego aptekarza miał długie włosy i okrągłe okularki lekko przy tuszy. Od wejścia do apteki na ręce pokazywałem ilość on tylko pytał antek czy thico %-D
Kurwa kocham moje rodzinne miasto właśnie, bo tam dużo takich dziwnych akcji się działo :korposzczur:
Rejestracja: 2016
  • 885 / 99 / 0

Byłem na festiwalu techno z kobietą

podczas eventu były bony na zakupy w barze nie pieniądze.

kupiliśmy tylko bonów za 20 zł żeby mieć na wejście na piwo i wodę

potem porobieni MDMA szukaliśmy na ziemi kupony, ludzie wszyscy naćpani gubili te bony

znaleźliśmy łącznie przez noc bonów o wartości jakiś 80 zł plus sztukę zioła przed nogami jak tańczyliśmy gdy mówiliśmy do siebie : .." kure szkoda że nie mamy nic gibona... " i jebs akurat rozkruszone było od razu skręciliśmy jointa :)

a na sam koniec jeszcze podszedł do nas typ pytał czy mamy lufkę, ja mówię że tak mam kilka, dałem mu jedną a on w podzięce dał nam zajebistą trawę koka na 1,5 g

ja mówię :.." stary za dużo wystarczy wbicie "...
a on : " Trzymajcie jesteście pozytywni a ja mam w tego w chuuuuuuj ::" oczywiście razem jaraliśmy z tej lufki na odchodne zjaraliśmy z 6 szkieł po rząd w 3 osoby
Rejestracja: 2014
  • 1288 / 251 / 5

Jakiś czas temu ziomeczki walą fetę, a ja jako towarzystwo.
- Chcesz?
- Nie co ty, koks tylko.
- Jak ja współczuję wjebanym w koks
Tu minyts lejter
- To dawaj wezmiemy koko.
I jebane przez 2 dni.
%-D %-D %-D %-D %-D %-D
Rejestracja: 2010
  • 3661 / 452 / 0

Jamedris pisze:

A apteki mają zaskakujące systemy zabezpieczeń, btw. Jak przechyliłam się nad ladą próbując coś odczytać, mniejsza o to co, to zapikało ostrzeżenie o przekroczeniu linii klient-lada-leki. Wytłumaczyłam się pytaniem o jakieś tam witaminki i suple stojące dalej, że chciałam przeczytać. Ciekawy myk, pewnie wiązka podczerwieni, jak następuje jej przerwanie ciałem klienta to rozlega się jazgot.
[/quote
Skojarzyło mi się z Tomem Gruzem i Mission Impossible :extasy:
Rejestracja: 2010
  • 4518 / 733 / 25

Przypomnieliście mi taką dziwną akcję.
Środek nocy. Apteka całodobowa.
W środku jest tylko mała, drobna farmaceutka.
W środku nocy wchodzi typ w kapturze i brudnej kurtce. Śmierdzi od niego alkoholem.
- Acatar i igły, mówi.
- Podaje.
- Ja, ja muszę zmierzyć sobie ciśnienie !
Niech mnie pani wpuści. Macie ciśnieniomierz !
Cała zaczęła drzeć, próbując pokazać że kontroluje sytuację... Widać, że ogarnia ją lęk i odraza...
- Ja, ja nie mogę pana wpuścić.
- Na prawdę źle się czuje.
- Przykro mi. Proszę udać się do szpitala.
Co za dziwny koleś.
Tym gościem byłem ja. Do dzisiaj nie wiem dlaczego chciałem tam wejść, odurzony klonami na pewno miałem jakiś chory pomysł.
Hehe.
Rejestracja: 2017
  • 506 / 58 / 0

Topi się w popołudniowym słońcu bruk na ulicy Grottgera. Przechodzę obok gorejących kamienic, których zdewastowane fasady, niszczejąc, ukazują przechodniom stary, jeszcze niemiecki tynk i niemieckie na nim napisy: "R.G. Leuch". O ile pod wpływem fenyloetyloamin teksturowość tych fasad miałaby "tysiące linii papilarnych", teraz to wszystko zlewa się, rozlewa. Ile farb, i ile kolorów! Zderzają się niedostępny mi świat przeszklonych biurowców i zagrożone zawaleniem osiemnastowieczne rudery. Jestem na III plateau dekstrometorfanu. (...)

W swoim pokoju już człapię zniewieściale lub jak porażony (czym? przez co? - nie wiem, tak nasunęło mi się na myśl), zapętlając swoje działania. Co podnoszę, to upuszczam, i tak w kółko. Oprócz tego ścielę jeszcze sobie łóżko do wygodnego podróżowania.

Do domu wchodzi mama.

- Piłeś? - pyta.
- Nie! Ćpałem! To... eter z dekstrometorfanem... leki! - odpowiadam.

Żadnego eteru nie było (marzenie...). Posłużyłem się nim tylko dlatego, że eksperiencję określałem w tamtym momencie "duchową", "eteryczną", poza tym eter dla kobiety z rocznika '62 jest na pewno bardziej znany, niż nasz millenialski DXM.

- Ty jesteś zamroczony... Zjesz pierożki? - zagaiła zupełnie spokojnie.
- Tak. A mogę tutaj usiąść?

Ona, zazwyczaj agresywna słownie, apodyktyczna i zaburzona osobowościowo, teraz potulna jak baranek. Z myślą o trosce i opiece nad intoksykowanym synem. Ja, zazwyczaj agresywny słownie, narcystyczny, zaburzony osobowościowo, teraz grzeczny, potulny jak baranek.

Praktycznie przekonałem matkę o obecności w naszym domu duchów - dusz zmarłych kolejno w 2015, 1999, 1994, 1990, 1954 babci Ireny, dziadka Antoniego, prababci Weroniki, pradziadka Stanisława i brata Ireny Henryka. Wspólnie płacząc, wznosiłem ręce i wykonywałem bliżej niezidentyfikowane ruchy, mające mieć charakter rytualny. Całość określiłem "zmarłych obcowaniem". 11 września.

Wielokrotnie powtarzałem matce, że ją kocham, jednocześnie płacząc i całując ją po stopach.
Posty: 2787 Strona 250 z 279
Wróć do „Substancje psychoaktywne a człowiek”
Na czacie siedzi 1314 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości