Narkomańskie anegdoty z życia wzięte

Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 2458 Strona 244 z 246
Rejestracja: 2010
  • 4068 / 492 / 11


Jakoś to było zimą.
Ustawiłem się z siorą i jej kumpelą na takiego małego tripa.
Zeżarłem garść grzybów plus moklobemid, coby wzmocnić grzyby.
One miały czekać na mnie, aż zrobię zakupy (wodę mineralną) i przyjdę do nich.
Nawet nie wiem kiedy znalazłem się w sklepie. Grzyby zaczęły dosyć mocno wchodzić, jak to grzyby. Uliczne lampy świeciły tysiącami barw.
Już zapomniałem co mam kupić, wszystkie butelki uśmiechały się do mnie, nawet paczki z podpaskami, miałem ochotę kupić cały ten sklep, łącznie z pracownicami.
Dzwonię do Suchego - "stary, ble blu, bla, bo ja słabo już ogarniam", - "Spoko, już idę do ciebie, nie szalej".
Kupiłem tą wodę, no i nie byłbym sobą gdybym nie kupił kilku piw.
Szampańska zabawa, haha.
Dzwoni siora - "Gdzie kurwa jesteś ? Za ile będziesz??".
Nie jestem dzieckiem, wiem co robię, luzuj majty kurwa.
Jest Suchy, po drodze do apteki.
W aptece znowu dzwoni, mówię, będę za 20 minut, w aptece jestem.
<Co kurwa ? Co on robi w aptece, pewnie kota wali chuj jebany, żarł moklar, przecież go przekręci !>.
Wychodzimy.
Po drodze na bajzel, bo postanowiłem zapalić trawy.
Miałem już grubo. Wesoło maszerowałem, obok mnie Suchy, z kradzionym rowerem, jeden z największych lujów z miasta. Chodzenie z nim to proszenie się o przypał.
Śmiałem się całą drogę. Znowu dzwoni. 5 połączeń nie odebranych, odbieram i słyszę :
- "Gdzie jesteś kurwa ?"
"Szpoko, zara będę".
"- "Z kim tam jesteś, z Suchym, kurwa co robisz ?"
Zaczęła mnie irytować. Mamy towar idziemy do nich.
Znowu dzwoni.
- "Kurwa co ty tam robisz do cholery, miałeś przyjść do nas !"
- " Nie mooogę !! Policja nas zatrzymała ! Suchy ma kilo koksu, nie wiemy co mam robić, Booże !!!!"
- "Cooo ? Wyrzuć to!"
"Nieeee, o nie, ty nie mogę gadać, trzepią mnie, aaaaaaa..."
Bip, bip, bip...
Połączenie zakończone. Wybuchnąłem iście szatańskim śmiechem.
Idziemy, już nie daleko.
Czekają na mnie, pod blokiem.
Siora ryczy, wpadła w histerię.
Zjebała mnie, że popsułem im tripa, i że co ja wyprawiam. Całe dexiwo jej zeszło. Ogólnie masakra psychiczna.
Śmiałem się i zacząłem się tłumaczyć, że jaja sobie robiłem.
-"No co ty, kilo koksu do chuja >? W Wieluniu, przecież ci dawałem drobne aluzje."
- "Ty debiluu, wiesz jak się bałam, ty jesteś do wszystkiego zdolny !
Pytam kumpeli.
- "No ty chyba zczaiłaś, że to fake, c'nie ?"
- "Noooo..."
- "No wiedziałaś na bank, nie ufacie mi ?"
- "No wiesz, po tobie się można wszystkiego spodziewać".
Rejestracja: 2017
  • 10 / 4 / 0


Pamiętam jak nie dawno na skręcie (moją dawką jest 600 mg kodeiny) wbijam do apteki wkurwiony bo miałem tylko 20 zł i czekam. Była jakaś starsza pani z receptą w kolejce i nagle słyszę jak owa pani mówi coś w stylu ,, A w jakiej cenie ten Oxykodin?” Ja odrazu oszołomiony ze szczęścia pomyślałem że odkupie od niej tabletkę albo dwie, odrazu wyszedłem z apteki ucieszony jak chuj i czekam aż wyjdzie. Drzwi się otwarły i idę chwilkę za tą panią, podchodzę
Ja: Dzień dobry, głupio mi pytać ale słyszałem że kupuje pani Oxycontin, a akurat mi się skończył i nie mam jak do lekarza dzisiaj podjechać a mnie strasznie kręgosłup boli, była by mi pani skłonna odsprzedać ze 2 tabletki za 20 zł?
Ona: Jaki lek ?
Ja: Oxycontin.
Ona: Proszę pana, chętnie ale ja kupywałam Oxycardil.

Kurwa mac

Europejski Raport Narkotykowy 2019 – najważniejsze wnioski

Europejskie Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii wypuściło coroczny raport na temat trendów narkotykowych w krajach Unii Europejskiej, Norwegii i Turcji. Oto najważniejsze wnioski.

Problematyczne opodatkowanie VAT sprzedaży marihuany

Handel marihuaną ma różne aspekty podatkowe, jak choćby to, czy sprzedaż nielegalnej marihuany podlega VAT, albo to z jaką stawką sprzedawać legalną, leczniczą marihuanę. Pojawiają się już pierwsze interpretacje i wyroki w tym zakresie.
Rejestracja: 2014
  • 403 / 65 / 0


Kumpel przyniósł koks. Prawie sam pył i do tego ledwo smyrający. Dialog dzień po:
- Jak znowu to gówno przyniesiesz to cię grzecznie poproszę o opuszczenie mojego mieszkania.
- A co, zły?
Świruje pawiana.
- No co ty kurwa przyniosłeś jakiegoś zjebanego pokruchu co nawet nie klepie!
Kreski to kilkukrotnie większe niż z mojego.
- Ty no ale kurwa ej czekaj co się wkurwiasz.
- Bo mi kurwa gówno przyniosłeś jakieś...
- Ja tam wolę ten, bo mnie tak nie wypierdala...
- ...wał zwykły. Co kurwa?
- No nie wypierdala tak, bo po tym twoim to aż nic mi się nie chce jak się naćpam czasem.
KURTYNA
Rejestracja: 2016
  • 471 / 253 / 2


No to ja w n-tej aptece od wyrywania 930 kodżitsu. Zauważyłam dla Transtece 20 mg, tak więc nawet się nie krygotowałam spokojnie. Jak zwykle panienki wyparowały za blat, tak więc ja przeczytałam sobie zgrubnie co tam dzisiaj serwują (współpacjenci nawet nie wrzucili krzywym okiem jak wyjmowałam spory woreczek foliowy
Mam nawet sprawne futerały na soczewki kontaktowe :D
Okazuje się że nie wiele, bięc poza zapezpieczeniu apty ogarnęła sobie, co mi było trzeba:
  • Biofenac - 200 mg aceclofenacum per tabs
  • Tetralysal - 300 mg tetracykliny per tabs
  • Amitryptylinum - amytryptylinka, 25 mg per tabs
  • Pramolan - z 20 tabeletek powkelanych, 50 mg
  • Asaris - fluticasoni propionas 500 ug + samleterolum + 50 ug
Terapie zarzucić mam zamiar dopiero za pół roku, pod nadzorem psychiatry.

Poza zabezpieczeniu apteki mam:
  • fenylopiracetam 150 mg
  • CHP-Cholina 20 g
  • fluoksetyna olbrzymi zapas tabletek 20 mg
  • Trazodon olbrzymi zapas 100-150 mg
  • 4 table do LL żółte (=1 miligram flualprazolamu, jeśłi tam ktoś z których kłamczuszków nie zwalił sprawy :D


Przyda się czoś do uśpienia po nocce z metkotem z pół paczki (jadę już na 0,75 mg fluo + flualprazolam robił zawsze świetną robotę w dawkach do 0,5mg). Zarzucić ten pomysl psychiatrze?

Przyjamniej załóż się do jakiegoś Ośrodka Terapii Uzależnień. Psychiatra jest bardzo dorbry, rzeczony i dość roztropnie wcina się w zdania.
Rejestracja: 2019
  • 32 / 8 / 0


To było w sumie dawno, za szczyla można powiedzieć (okres kiedy zaczynało się palić mj). Było lato, na dworze cieplutko, więc z kumplami postanowiliśmy, że zapalimy zioło i coś porobimy. Po jakimś czasie z jednym kolegą postanowiliśmy, że pójdziemy do sklepu, żeby kupić coś dobrego do jedzenia. Był to mały sklep - tak mały, że gdy rozmawiało się z jednej jego strony to rozmowę było słychać normalnie na drugim końcu. Weszliśmy tam we dwójkę i mówię do pani, że chciałbym ciastka na wagę (pokazałem które)
-ile tych ciastek?
-no nie wiem, tak żeby trochę ich było
Pani poszła pakować te ciastka do worka i czekamy z kolegą. Patrzę na panią, potem patrzę na kolegę - miał on neutralny wyraz twarzy, potem znowu na panią, potem znowu na kolegę - delikatny uśmiech, potem znowu na panią i potem znowu na kolegę - duży uśmiech, twarz cała czerwona, ja widząc go, po chwili też miałem taki wyraz twarzy. Patrzymy oboje na panią i cali czerwoni już ze łzami w oczach dusimy śmiech w sobie. Myślę sobie "nie no nie patrzę na tego debila bo zaraz nie wytrzymam xD". Nie udało się, popatrzyłem się na niego. Jak nie wybuchliśmy śmiechem na cały sklep. W sklepie tylko ja, on i pani, pani kończy nakładać ciastka, a my nic wcześniej do siebie nie mówiąc nagle zwijamy się ze śmiechu. Chciałem się ogarnąć i przestać się śmiać, ale gdy widziałem, że on dalej się śmieje to ja śmiałem się z niego, że on się tak śmieje, a on równolegle widząc mnie też się śmiał, że ja się tak śmieję i takie błędne koło - śmialiśmy się po prostu z siebie jak debile. Kolega cały czerwony ze łzami w oczach nie wytrzymał i wyszedł ze sklepu. Pani przez jeszcze jakieś 20 sekund musiała czekać aż przestanę się śmiać i jednocześnie patrzyła się na mnie jak na idiotę. Gdy skończyłem zapytała:
-ze mnie się tak śmialiście?
Tu nie wiedząc co powiedzieć odparłem:
-niee, nie, kawał nam się przypomniał xD
Za ciastka oczywiście trzeba było zapłacić.
Pani miała te ciastka jeszcze po swojej stronie lady i mówi:
-to będzie 5,50
Ja wyciągam z kieszeni drobne i zaczynam liczyć (a każdy chyba wie jak to jest z liczeniem drobnych po jaraniu). Mimo, że minęła już dłuższa chwila i na ręce miałem tylko cztery monety to za nic nie mogłem się doliczyć 5,50. Położyłem na ladę 5zł i patrzę na nią, ona patrzy na mnie, mija z 5 sekund i dalej nie podała mi ciastek. Myślę sobie "za mało", więc dałem jeszcze złotówkę. Patrzę na nią, ona na mnie, ale dalej nie podaje mi ciastek. Dałem jeszcze 2 złote i czekam, dalej nie podaje mi ciastek, myślę "kurwa jak to". Już miałem dawać jeszcze jedną monetę, ale w końcu podała mi te ciastka i wydała resztę - 50gr z tamtej złotówki i to 2 dodatkowe złote, które wcześniej położyłem. 50 groszy schowałem do kieszeni, a 2zł zostawiłem na ladzie i wyszedłem z ciastkami.

Ciastka były dobre.
Rejestracja: 2017
  • 1481 / 143 / 0


Gotowałem kota przy jakiejś gimbiarze,
mówiła,że chce iść do liceum, że ją chemia i biologia interesuje,
to jej mówie ''chemii cie naucze patrz ucz się i świeć latarką bo ciemno''
nauczyłem jak się robi kota od podstaw w polowych warunkach
świeciła mi na łapę jak ładowałem i.v i jak robiłem w kotle
potem ją odprowadziłem do domu, nawet czekoladę kupiłem.

Waliłem kota i.v na oczach matki,
obudziłem się w szpitalu w pasach z cewnikiem w kutasie totalnie najebany

------------------

Tak mnie sponiewierali w domu, że szok, cała ściana w pokoju we krwi,
łazienka też ujebana, i szyba wybita bo się zabarykadowałem

Scalono. taurinnn
Rejestracja: 2014
  • 1607 / 143 / 1


Nauczyłeś kogoś robić kota? Ja raz tylko robiłem koledze i cieszę się że się nie nauczył. To wielka krzywda, tym bardziej jeśli ta osoba może miec skłonności/ słabość do używek. Wielka krzywda... Głupota z Twojej strony
Rejestracja: 2010
  • 2842 / 252 / 0


Sadziłem dzisiaj krzaki. No bo w sumie ciepło, ładnie, sadzonki podrosły a chuj tam. Wymyśliłem sobie, że jednego automata wrzuce na takie nieużywane z dawna pole na które właściciel nawiózł od cholery gruzu - rozbiórka budynku starej firmy, może nie miał co z tym zrobić a może postanowił, że fajnie jak młodzież będzie miała gdzie trzymać marihuanę.

Zasadniczym problemem związanym z tym miejscem jest fakt, że widać je z pewnego domku. Uznałem filozoficznie, że skoro to jest niecałe 2 km ode mnie to dam rade łazić tam po nocy. Poczekałem, aż będzie ciemno i zaszedłem nonszalancko od nieogrodzonej strony. Okazało się, że przełażenie po ciemku przez 200 metrów betonu, drutów i innych gówien to naprawdę słaba sprawa. Na plecach 10 litrow ziemii i woda, w ręku sadzona i ruch wybitnie trójkończynowy.

Kiedy dotarłem w końcu na miejsce miałem chęć rozpłakać sie ze szczęścia. Wykopalem saperką odpowiedni dołek, uznałem że miejscówka jest dobra, wsadziłem planta, wylałem wodę i poszedłem. Tym razem skróciłem sobie drogę i po prostu przelazłem przez siatkę uznając to za prostsze niż potencjalne skręcenie kostki w tym syfie.

Dumny ze swojego osiągnięcia, kroczący ciemną drogą zobaczyłem jakiś ruch. I tak oto, z rosnącego zboża wynurzył się dzik. Stanąłem jak wryty pół metra od tego wielkiego skurwysyna. Zwieracze jakimś cudem wytrzymały. Popatrzyliśmy na siebie (znaczy się mogę tylko przypuszczać co dzik robił bo słabo go widziałem i byłem zajęty inicjowaniem spierdalania) a potem zaczęliśmy się od siebie oddalać.

Liczę na dużo deszczu w to lato
Rejestracja: 2016
  • 160 / 20 / 0


Ładna agengdotaka, ale bardziej podobałaby mi się sformuowanie bardziej w stylu ' Dumny ze swojego osiągnięcia, wynurzyłem się z rozsnącego zboża. Chwilę później, z przeciwnej strony pola - wynurzył się dzik.'

Żeby nie było offtopu utrzymam gówniany poziom wątku anegodtką o tym jak dostałem wreszcie w aptecę pompki z gumowymi tłoczkami, w dodatku aptekarka nabiła mi jakąś dychę mniej, a wcześniej dostałem rolki, listek zolpi i 200 tramców za 55 zł 8). Wybaczcie że nie było nic o kupowaniu Akodinu, następnym razem bardziej się postaram :świnia:

Ps. Zawsze myślałem że masz nick 'Fatamorgan' i jakoś nie mogę się przestawić na poprawną wersję xD
Rejestracja: 2014
  • 403 / 65 / 0


Ale mi chuj wczoraj tripa zrobił. Zeżerliśmy hometa, wyszliśmy na balkon, a ten przyjeb (turas spory, kolo 2 metrów) się chyba zgubił i dwie takie jebitne torby zakupów ponad 2h tam i z powrotem nosił. I jak w jakimś Benny Hillu łapał się za głowę i rozglądał xD albo postawił te torby, postał kilka minut, złapał nagle i jeb! dzida gdzieś, że go nie było widać. Ale wrócił za chwilę. Zawsze wracał.
My to w sumie kilka metrów od niego na balkonie go dopingowaliśmy ale chyba udawał, że nie słyszy.
Poszedłem zalać sobie "nudle" i kumpel woła, że jebany torby zostawił i poszedł. Ja z takim bananem drę mordę "NO CO TY PIERDOLISZ HAAAAAAAAAAAAA" wyskakuję na balkon, wywieszam się przez barierkę, a ten stoi w tym miejscu. Jak wypadłem tak wpadłem z powrotem tylko na glebę i śmiech.
Wszedł gdzieś do bloku, stara szmatogłowa go wpuściła jakaś. Za kilka minut wyszedł i znowu pod balkon i te kręcenie głową. No kruwa tak komicznie to wyglądało, że hej. xD

W końcu poszedł... i wrócił z drugiej strony i to samo.
W końcu poszedł... i nie wrócił.

I się martwić zaczęliśmy, bo burza szła i ciemno się robić zaczynało, a on kurtki nawet nie miał. Już miałem go iść szukać, narzeczona zupę gotować coś w ten deseń.

Potem co jakiś czas sprawdzaliśmy czy go nie ma (serio się martwić zaczynałem %-D :korposzczur: %-D )
Posty: 2458 Strona 244 z 246
Wróć do „Substancje psychoaktywne a człowiek”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości