Życie po heroinie

Dyskusja o głównym alkaloidzie opium, oraz jego półsyntetycznej pochodnej.
Więcej informacji: Morfina w Narkopedii [H]yperreala,Heroina w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Opioidy

Posty: 62 Strona 6 z 7
Rejestracja: 2016
  • 15 / 4 / 0


Większość moich znajomych doświadczonych w temacie detoksów zgadza się ze mną, że ten pierwszy był najlepszy. W takim znaczeniu, że najłatwiej się po nim dochodzi do siebie. Organizm pierwszy raz w życiu jest odtruty po ciągu i jeśli przetrwa się dyskomfort psychiczny, to po jakimś czasie wszystko będzie całkiem ok. Po każdym kolejnym detoksie, jeśli do niego dojdzie, coś nas próbuje tam w środku oszukać, że nie jest się dobrze odtrutym, że jeszcze głosy się ciągną, i kusić. Bo wie że pewnie i tak to dostanie, jak ostatnio. Że ten detoks to była tylko ściema. Detoks? Jaki detoks, po co w huja walisz, detoks miałeś, cały czas palisz, że tak sobie pozwolę zacytować klasyka. Powodzenia @@asijaa123 jakoś musisz to przetrwać. Jak się teraz złamiesz, to będzie się to za Tobą ciągnęło latami. Prawdopodobnie.
Rejestracja: 2016
  • 532 / 58 / 0


U mnie była przerwa 3 miesięczna od morfiny i heroiny. Zapoczątkowała ją sytuacja tragiczna - przedawkowanie przyjaciółki na moich oczach i jej śmierć. Jeden człowiek zamyka oczy, a drugiemu się otwierają... jednak nie na długo, bo przyszły pieniądze z renty zdrowotnej i już poszło na majkę.
Pluję sobie w twarz, ale wewnątrz mnie diabeł się cieszy jak małe dziecko.

Organizatorzy imprez opisują najdziwniejsze sposoby szmuglowania na nie narkotyków

Jeśli jest jakaś zasada, która nagminnie łamana jest we wszystkich klubach, barach i na festiwalach muzycznych, z pewnością będzie nią ta dotycząca narkotyków i zakazu i ich wnoszenia...

Jakie mogą być konsekwencje palenia marihuany z brudnego bonga lub lufki?

Zarazki są wszędzie. Są nieuniknione, ale są całkowicie normalną częścią życia, a twój układ odpornościowy ochroni cię przed większością z nich. Istnieje jednak unikalny dla społeczności konopnej problem związany z zarazkami: grupowe palenie z bonga, jointa czy waporyzatora.
Rejestracja: 2016
  • 15 / 4 / 0


Tam wyżej - bo nie mogę zedytować - chodziło mi że głody się ciągną a nie głosy.

@EjFinn Dobrze wiem o czym mówisz. Doświadczyłam podobnych sytuacji kilkakrotnie. Raz sama przedawkowałam, straciłam przytomność na kilka godzin, ocknęłam się na podłodze w swoim pokoju, z brakiem czucia w kończynach, z pompką wbitą w rękę. Byłam przerażona, ale chwilę później głód nie pozwolił mi na nic innego, jak tylko jechać do dilera.

Najgorsze jest to, że teraz znowu płynę, i w ogóle nie wiem jak to się stało :płacz:
Rejestracja: 2016
  • 46 / 19 / 0


Nie ma życia są tylko wspomnienia i chwile i szczęście które jest tylko twoje jedyne prawdziwe tylko własne, tylko własne, i są spełnione marzenia i zrobione straszne zabawne śmieszne głupoty. Zostaje jeszcze cały świat to całkiem dużo. I możesz mieć wszystko i może nawet to wszystko masz. Nie żyje się dla siebie mówią ludzie, tylko dlatego jeszcze tu jestem
Rejestracja: 2018
  • 2032 / 375 / 154


@Bunny22 Jeśli to nie metafora (z których rozumieniem mam problemy), to nie zgodzę się. Właśnie to szczęście, wspomnienia i chwile są składowymi naszego życia. Tylko zależy, co ma dać nam to szczęście. Jeśli jedyne warte wspominania nasze chwile to te z heroiną, to pytanie - W jakiej iluzji żyjemy? Prawdą jest, że chemiczne, opiatowe szczęście jest wielkie i obezwładniające. Ale z każdym kolejnym razem jest coraz mniejsze, a zamiast niego do braku innych szczęśliwych forum dochodzą tylko kolejne złe, a problemy się piętrzą. Skręty, kłótnie, kradzieże, problemy z prawem, rodziną, przyjaciółmi... I tu właśnie rodzi się filozoficzna dysputa, czy warto ryzykować tę stabilność (choćby była ona tylko minimalna) dla chwili szczęścia, a następnie staczania się po równi pochyłej? Coś jak w tym filmiku o uzależnieniach, że z każdym kolejnym wzlotem ptaszek leci coraz niżej i coraz krócej, a upada coraz mocniej. Niestety nie mogę przypomnieć sobie teraz tytułu, ech...
Rejestracja: 2017
  • 284 / 47 / 0


Rejestracja: 2016
  • 46 / 19 / 0


@taurinnn A to mnie nie chodziło o „szczęście” po heroinie/opiatach tylko takie naturalne, mnie jest bardzo trudno zilustrować to na sobie ale np. szczęście widzę w ludziach jak coś im się udaje, jak ktoś się cieszy, że np. mąż gdzieś podwiezie, i w dzieciach widzę szczęście i czuję radość ja sama dzięki temu i chyba nawet jestem szczęśliwa ale w czym rzecz dawno, dawno temu w moich wspomnieniach jestem szczęśliwa w zupełnie inny sposób potrafiłam być z siebie dumna, cieszyć się sobą ja nie potrafię tego opisać bo też to nie znaczy, że teraz nie jestem z siebie dumna - jestem tylko jest haczyk jaka była kiedyś tego przyczyna a jaka jest teraz kiedyś robiłam coś tylko dla siebie byłam dumna bo czułam większą wartość siebie, nie mam humanistycznego umysłu i najlepiej było by mi to zilustrować równaniem haha Teraz jeszcze dodatkowo nie potrzebuje w swoim liczniku więcej punktów sukcesu, coś jakbym wszystko co chciała osiągnąć osiągnęła <- to jest metafora bo istnieją na tym świecie rzeczy, których nie wiem haha Dlatego właśnie moim zdaniem tą subtelną rzecz mianowicie BEZTROSKĄ PRZYCZYNĘ szczęścia życiowego opiaty zabierają bezpowrotnie. Co oczywiście nie oznacza, że później nie można być zadowolonym, szczęśliwym i spełnionym człowiekiem. Dodatkiem jest jeszcze taka rzecz, która właśnie jest radością płynącą z autodestrukcji, zabójstwa, ect cholernie wielka i kto tego zazna ten wie, na szczęście dzięki Bogu nie każdemu dane jest to. Z wielu m.in socjologicznych i społecznych przyczyn. I chciałabym jak Mickiewicz opisywać uczucia i swoje uzewnętrznianie i te Stepy Akermańskie tak słowami namalować, może kiedyś mi się uda, dlatego warto żyć, poetą być!
Rejestracja: 2010
  • 343 / 45 / 0


@SandyBackToBlack przepraszam , że to piszę ale jak oglądałam ten temat to tak myślałam , że właśnie wrócisz, nie wiem czemu... eh,

życie po heroinie? piękne, zajebiste, kolorowe, euforyczne, wspaniałe, pełne miłości, zaufania, obcowania z drugim człowiekiem tak blisko że nawet żadna igła tam nie była, nasza banieczka szklana, imprezy, przyjaciele, nierozerwane więzi , poczucie wyjątkowości, jakbym mogła to bym sobie na czole wypisała ćpam herę - napisałam na plecach, heroinistka to brzmi dumnie, chodzę z odsłonietymi rękami całymi w siniakach i smiejemy się, jakbym mogła krzyczałabym jestem szczęśliwa jestem naćpana, plany, "bo my będziemy inni, my się nie stoczymy i będziemy brać kiedy chcemy" ,"jakiś skręt, wymyślili sobie, ja mogę odstawić" ,"oddam Ci ostatnią działkę mrs papaveris", - niebo---- NA POCZĄTKU

nerwy, płacz, śmierci przyjaciól, problemy z wkłuciem się, wyzwiska, ten którego kochasz cię ojebał, wybaczasz mu, idziecie razem na sklepy, tracisz prace, myślisz jak tu zdobyć hajs, zdobywasz, pukasz , jest miło fajnie, może dołożyć coś, psychodeliki, koka, no ciekawe - inne, w sumie nie jest dobrze ale nie jest źle, raz jest dobrze a raz źle, czyli średnio jest, najlepiej to zostawić... a może nie? bitwa z myślami, zdecydowałam - idę na odwyk, telepie mnie zimno, śmierdzę chemicznym potem, a nic umyję się, dają metadon, o nie jest źle, stoi on, cholera jest wspaniały dumny heroinista wyniszczony życiem ale ja mu pomogę dochodzi do mnie -"benzo czy amfetamina?" -"hera, a ty?" - "co??? ty hera nie wierzę, ja też", mijaja dni jestem szczęśliwa, -"kocham cie",- "ja ciebie tez", -"wyjdziemy z tąd i nie będziemy ćpać" "-masz rację będziemy narkotyzować się uczuciem", -"może wyjdzmy wcześniej?" , ......wychodzimy, mija dzien dwa ......-" może załatwimy towar" - "mielismy nie brać, ale dobra" ....euforia....... -"ty kurwo zarobiłabyś" - "ty chuju przecpałes cały swój i mój hajs" - "to załatw szmato ty" - "pierdol sie"...... skręt..........- "przepraszam" - "ja też , weźmy kredyt"....... euforia....... psy pukają do drzwi, parter, skakamy...........ZIEMIA -ŚRODEK

zimno, kurwa jest zimno, muszę isc po interferon, cholery hcv, koszulka mokra od potu i ten beton też zimny jebana piwnica, może pojde dzis do noclegowni? nie, przyniose maku, ktoś przenocuje.... monar, igły dają cholera nie ma 4,5? tylko 5?, no nic trzeba brać co jest, autobus na wieś, "cholera nie mam na bilet, co panie kierowco, to pierścionek z przed 20 lat , on jest srebrny... ""no dobrze dobrze, ale wrócę też z powrotem do miasta?" jestem na wsi, kurcze gdzie to pole, bolą mnie nogi już nie dam rady, dobrze że ten stasiek ma te maki, nic tniemy i do wora, żeby tylko nie widział... kurwa tylko walizka jedna, musiał pierdolony pies szczekać, nieważne na przystanek, ale mnie skręca, jestem w mieście, ide do anki trzeba gdzieś to zrobić, "-co tak mało?" "-nie gadaj dobrze że jest, daj na teraz to przygotujemy potem, ""-cholera nie mogę się wkłuć? ""-ja też, sraczkę mam,"" -a ja będę rzygać, 25 lat walimy nic dziwnego że nawet na szyi są zrosty" "-spróbuj mi wbić ja się strasznie trzęsę" .... godzina..... " -dobra jestem w kanale, sory że tętnicę ruszyłam, ręka mi się zatrzęsła" "-kurwa bolało", .....euforia? a co to, nie czułam tego naście lat, poprostu mnie nie boli 5 godzin.... cholera ta proteza mnie uwiera w dziąsła,ale bez zębów nie zarobię,boże jakie krosty na gębie, ten fluid będzie dobry, no w sumie nie wyglądam tak źle jak na 45 latkę, może da ktoś 50 zł, "pan nie szuka doświadczonej kochanki?" "ale tylko 50 zł" .... kurwa przecież nie jestem ostatnia, czemu nikt nie chce....ja pierdolę przecież za godzinę mnie skręci a ja nie mam na ćwiarę, na maki już nie pojadę, szukają mnie....jebany dziad idzie, ale nic nie mam wyjścia " cześć makowa panienko, to co nocka wzamian za przeżycie dnia? ""co za noc dasz mi towaru trochę?, nie przesadzaj" -"tak ale rano też sobie pukniesz na drugi dzień, tylko wiesz co ja lubie" .......jezu niech on już przestanie, ta feta nie była jakaś wyjątkowa, jestem zmęczona , speedball on chyba żartuje......... jutro odwiedzę Helenkę w bidulu, nie wiem czemu tak nazwałam córkę może dlatego że wciąż byłam zafascynowana?..... trzeba dziecku czekoladę przynieśc i lalkę jakąś.... może kaufland? ..... "panie policjancie, ja to dziecku zanoszę, niech mnie pan puści, wie pan że jestem narkomanka i nie mam pieniędzy zeby kupic".....jebany pies myśli że zapłace te 2 stówy..... bidul.... "mamoo" "córeczko nie mam dla ciebie nic, zły pan zabrał nie rozumie że mamusia nie ma pieniędzy bo narkomani ich nie mają..." "mamo a kim jest narkoman?" "narkoman to bardzo nieszczęśliwy człowiek, to taki ktoś kto jest na samym dnie drabiny społecznej, który robi bardzo złe rzeczy żeby móc żyć, bo jeśli ich nie zrobi i nie będzie miał pieniążkow może umrzeć powiedzmy.... z głodu, to bardzo chora osoba na duszy i ciele, to taki ktoś kto nie chce już żyć ale dla kogoś musi " - PIEKŁO


Jestem na ziemi......od wielu lat się na tej ziemi kręce ale powoli z niej schodzę a do piekła nie chcę iść dlatego idę na odwyk, bardzo obrazowo to napisałam, może z tym piekłem przesadziłam ale to dno dna, taki mam styl, dziś wogóle pisze długie posty na trzeźwo. ...
Rejestracja: 2013
  • 4 / / 0


@Kometha Swietnie sie to czytalo :D Jesli mozna spytac z czego jest twoj avatar @@Kometha

Nie cytujemy posta bezpośrednio nad swoim. taurinnn
Rejestracja: 2016
  • 15 / 4 / 0


heroina wzięta po kilku latach przerwy smakuje b o s k o. Fajnymi słowami ktoś to ujął wyżej - jakiś diabeł we mnie w środku cieszył się jak małe dziecko. Tak było kilka miesięcy temu. Wzięłam raz i przeszłam nad tym do porządku dziennego. Po kilku dniach wzięłam kolejny raz, bo przecież się nie wjebię. Za stara i za mądra już na to jestem. Za bardzo doświadczona. A potem był kolejny raz i kolejny. Bo przecież wiem, że wystarczy robić przerwy. Gdy mój organizm dał mi pierwsze sygnały do niepokoju w formie kichania, ziewania i łzawiących oczu a także ogólnego osłabienia i przygnębienia, stwierdziłam że załatwię sobie odrobinę metadonu, no bo po co się męczyć, poza tym muszę codziennie chodzić do pracy i muszę być w formie. Przez kilka dni dla złagodzenia złego samopoczucia piłam zmniejszając codziennie o piątkę, począwszy od 20ml. Trzeci czy czwarty dzień bez metadonu okazał się koszmarem. Może ktoś inny zniósłby to lepiej, ale przypomniało mi się jaka ja jestem cienka w te klocki. Trzeba było załatwić znowu. I znowu wytrzymałam do trzeciego dnia na czysto. A potem znowu, i znowu. Tak upłynęło kilka miesięcy. W końcu zrozumiałam, że to jest ten moment, że albo zrobię coś z tym teraz, albo zabrnę za daleko i nie będzie dla mnie odwrotu. Przypomniało mi się o istnieniu pregabaliny, szkoła w sobie jedno opakowanie i po dojściu do zera metki udało mi się w końcu zamknąć ten temat. Jedno opakowanie pregi plus jedno nasenu i udało mi się zamknąć ten temat mam nadzieję raz na zawsze. Dziś znowu jestem czysta i wydaje mi się, że te kilka miesięcy to był tylko dziwny sen. Straciłam przez ten czas sporo pieniędzy, straciłam faceta i narobiłam sobie trochę niegroźnych problemów w pracy. Podsumowując mogę powiedzieć chyba tylko tyle, że jeśli się nie ma już 20 lat, pakowanie się w herę z nadzieją że uda się grzać na sportowo to naiwność. Nie te lata, nie ta siła wewnętrzna i nie ta odporność. Ja już dziękuję za eksperymenty. I żegnam to forum, nie chce się nakręcać. Trzymam kciuki za wszystkich którzy próbują wyjść na prostą, a wszystkim którzy jeszcze się zastanawiają nad spróbowaniem hery po raz pierwszy szczerze odradzam, bo szkoda życia, choć wiem że i tak każdy zrobi po swojemu.
Posty: 62 Strona 6 z 7
Wróć do „Morfina i heroina”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: ElHubio, gzup, Mrkawqa, suchyjar i 7 gości