Mefedron vs. kokaina

4-MMC, M-CAT, metyloefedron
Więcej informacji: Mefedron w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Stymulanty

Posty: 176 Strona 18 z 18
Rejestracja: 2018
  • 3 / / 0


tylko kokaina, zadnych tanich zamiennikow :heart:
Rejestracja: 2018
  • 144 / 52 / 0


Króciutko.

4-MMC, czyli mefedron (piszę o tym, bo przeglądając kilka poprzednich stron odniosłem wrażenie, że wiele osób nadal postrzega randomowy beta-keton jako mefę) = ale jest zajebiście

kokaina = ale jestem zajebisty

A teraz dłużej ;)

To tylko różnica powierzchowna. Główne różnice widać w interakcjach międzyludzkich.
mefedron = "yeaaa rozumiem cię tak doskonale, teraz ja ci o czymś opowiem..." Empatia jest bardzo mocno uwydatniona, zauważalna dla samego użytkownika, a potrzeba opowiedzenia o tej empatii jest przytłaczająco silna.
Znacie to, mefedroniarze? "Stary, muszę ci o czymś powiedzieć - bardzo dobrze cię rozumiem i czuję że ty też mnie bardzo dobrze rozumiesz i ogólnie to muszę ci powiedzieć, że wspaniale mi się teraz rozmawia, wiesz?" ;)

kokaina jest inna. Widzisz grupkę rozmawiających ludzi, podchodzisz i z kozacką pewnością siebie zagadujesz ich o papierosa. 10-minutowa rozmowa mija jakby trwała sekundę. Przez całe to 10 minut byłeś kurewsko skupiony. Po zakończonej rozmowie myślisz sobie "wow, ale zajebiście przeprowadziłem tę rozmowę!"
Zaznaczam, że pewność siebie po kokainie jest niezauważalna na pierwszy rzut oka. Jest naturalna. W przypadku mefedronu wystarczy ktoś bardziej kumaty i w kilka sekund pojawi się w jego głowie myśl "ocho, chyba czymś porobiony..."

Odbiór muzyki:
- mefedron - "łaaaa ale to jest świetne!!! TO JEST ŚWIETNE!!! jak to zajebiście brzmi o jezuuuuu!!!"
- kokaina - "yea, leci coś co fajnie buja" no i dalej skupiasz się na swojej zajebistości i świeżości, muzyka jest tylko dodatkiem, nie absorbuje twojej uwagi tak mocno

Seks?
mefedron = sex machine.
kokaina? Też :)
mefedron jest jednak trochę bardziej hm... "miłosny", przez swój empatyczny charakter.
koks jest strasznie "szorstki" - IDZIEMY SIĘ RUCHAĆ. Zero głębszej ideologii.


Różnic jest wiele...
mefedron nie pozwala o sobie zapomnieć podczas trwania fazy. Non stop masz na uwadze to, że jesteś pod wpływem mefedronu. Czasami działanie jest tak radośnie nachalne, że masz ochotę to wykrzyczeć wszystkim i każdemu posypać kreskę, like a LUDZIEEEE ALE SIE ZAJEBIŚCIE NAĆPAŁEM MEFĄ!!!!
Ochota posypania tego wszystkim, żeby każdy poczuł się zajebiście... koks? Coś w stylu "haha, jestem taki porobiony a banda tych debili tego nie widzi. Jestem na "god mode", oni nigdy się nie dowiedzą". Nie ma nawet wewnętrznej potrzeby, żeby z kimś się podzielić tym zajebistym stanem. On jest only for you.

Zjazd?
Przez słabe doświadczenie z kokainą nie mogę wypowiedzieć się o ciężkich zwałach po tej substancji.
Za to o mefedronie mógłbym zajebać elaborat...

Tak czy owak - to co łączy te substancje to zdecydowanie:
1.Chęć na więcej i to po stosunkowo krótkim okresie od ostatniego zażycia. Powiem nawet, że po koksie już 15-20 minut po ostatniej kresce, w głowie zapala się lampka, która alarmuje, że chyba czas na little more (mimo, że czuję wyraźnie działanie)...
W przypadku mefy jak jebnie się konkretnie (czyli 120mg+), nieogar i wgniatająca euforia są tak mocne, że dopiero za jakieś 45min - godzinę ma się ochotę na więcej.
2.Obniżenie nastroju po uświadomieniu sobie że to by było na tyle i zabawa z tą substancją dobiegła końca...

Chęć na koks chodziła za mną przez kilka dni, jakiś tydzień a nawet może i dwa od zażycia.
Chęć na mefedron? Kurwa mać...

To są wieloletnie poszukiwania mojej ukochanej bomby. To są kurwa TACZKI CHLOROWYCH KETONÓW wpierdolonych w moje biedne dziury w nosie, żeby tylko dogonić coś, czego się nie da dogonić. Żeby znaleźć coś, co jest BARDZO TRUDNE do znalezienia. Żeby poczuć coś, czego kurwa i tak już nie poczujesz bo nic nie przebije tego pierwszego, legendarnego mefienia.

I nie kurwa, tu nie chodzi o to, że w 2010 czy w 2009 był JEDYNY PRAWDZIWY NIESKAZITELNY mefedron. Nie!!!
Tu chodzi o to, że ten sam mefedron zażyty któryś raz z kolei traci swoją magię. Ale pozostawia typowy i charakterystyczny stan niedosytu (stan ten jest typowy dla wszystkich ketonów, mefa nie jest tu wyjątkiem).
Dlaczego więc ludzie nie jebną tego mefedronu, skoro on i tak już nie da tego co za pierwszym razem? Skoro jesteś tego świadomy to nie bierz tego!!!
Taki chuj :)) Póki każda kolejna dorzutka daje chociaż pierdoloną namiastkę tego, w czym się zakochałeś podczas pierwszego mefienia, to zaprawdę powiadam ci - będziesz to napierdalał póki się nie skończy. A potem będziesz szukał, mając w głowie skrzywiony punkt odniesienia w postaci tego pierwszego, najlepszego ever razu.


Osobiście wolę mefedron. Proste :) Jednakże gdybym był jakimś celebrytą, osobą publiczną, czy upraszczając - KIMŚ WAŻNYM, A NIE KURWA ZWYKŁYM ĆPUNEM ;) To by mi było głupio iść na spotkanie biznesowe z kontrahentem po mefie, bo bym podszedł zbyt empatycznie do negocjacji i podpisał umowę na chujowych warunkach. Przy okazji opowiedziałbym mu historie mojego życia, która probably by go chuj obchodziła, ale musiałbym to zrobić. Bo tak. ;)

Po koksie prawdopodobnie negocjacje poszłyby zgodnie z planem, a nawet i lepiej niż planowałem. Po wszystkim usiadłbym sobie, zapalił fajkę i pomyślał sobie "wow, ale to zajebiście zorbiłem, ja to jednak jestem gość".

No i to jest też już ostatnia różnica o której wspomnę. mefedron często ceniłem sobie z pewnych masochistycznych względów, bowiem sprowadzał mnie on na ziemię. Pokazywał mi gdzie jest moje miejsce w szeregu. Nie dawał mi wpaść w jakiś nieuzasadniony egoizm. Miejscami lubiłem to, że czułem się po nim jak wytargane gówno, totalnie do niczego psychicznie. Dawał mi do zrozumienia - "jesteś marnym gównem, do tego ćpasz mefedron i tylko to jest sensem twojego marnego istnienia". Wydaje się to idiotyczne, jednak dla mnie to było jedyne, rozsądne i paradoksalnie trzeźwe spojrzenie na moje życie podczas ciągów na mefce.

koks zaś sprawia, że ludzie popadają w jakiś zjebany samozachwyt. Jeszcze ta cena - "ćpam proch z najwyższej półki dla prawdziwych bossów". Wiadomo - kokaina jest w stanie dać ci dużo wymiernie i realnie utylitarnych profitów.
mefa? Jedyne co dobrego dała mi mefa, to polepszyła moje relacje z przyjaciółmi, które później za sprawą wjebania całej mojej paczki kumpli w mefę... zepsuła ;) Ale to już jest temat na dłuższą historię i na JESZCZE DŁUŻSZY (!!!) post, bo dotyczy zażywania obu substancji w ciągach, a zażywanie mefy/'koksu okazjonalnie a dzień w dzień to też zupełnie inna para kaloszy
Ponadto mój incydent z kokainą nie daje mi odpowiednich kompetencji abym mógł pisać o kokainowych ciągach, zatem bez sensu byłoby się produkować, bo pisałbym only o mefedronie.

Pozdrawiam, Static.

PS. Love you, 4-MMC.

"Agresja na Polskę była dla Niemców polem doświadczalnym dla siły metamfetaminy"

Teresa Kowalik i Przemysław Słowiński, autorzy książki „Dragi i wojna – narkotyki w działaniach wojennych” w wywiadzie dla serwisu wPolityce.pl

Opakowania na marihuanę typu “potrzyj i powąchaj” – najnowszy trend w branży konopnej?

Opakowanie marihuany typu “potrzyj i powąchaj” może być najnowszym trendem w branży konopi indyjskich. Wniosek o patent dotyczący koncepcji pojemnika na konopie indyjskie został opublikowany w czwartek przez Urząd Patentowy i Znaków Towarowych USA.
Rejestracja: 2018
  • 1 / / 0


koks spoko, ale zdecydowanie bardziej mefedron <3
Rejestracja: 2018
  • 55 / 14 / 0


to zabawne jak inaczej postrzegam ten cały kokainowy nałóg z pozycji (miejmy nadzieję byłego) konsumenta z uk, gdzie ten szajs jest dosłolwnie wszedzie. to całe kokainowe towarzystwo z uk też obłudne w chuj. niby wszyscy są kumplami, ale jeśli chodzio towar to każdy uważa żeby nie zostać wyjebanym przez druga osobę. w pewnym sensie poziom skurwienia przez ten nałóg stawiam niżej od użytkownika mefa. to kurwa przemykanie do kibla co pół godziny na kreske kiepskiej jakości koki. kosztuje wpizdu hajsu, "bania" trwa 30min. od razu przypałowe w robocie, ale wszyscy maja to w chuju, bo polowa i tak też wciąga. i tak - wiecznie spłukani (bo wiecznie porobieni) tkwią w tej chujowiźnie. nie dostrzegam tu prestiżu.
Rejestracja: 2010
  • 243 / 17 / 0


05 listopada 2018statyczny pisze:
koks jest strasznie "szorstki" - IDZIEMY SIĘ RUCHAĆ. Zero głębszej ideologii.
Dawał mi do zrozumienia - "jesteś marnym gównem, do tego ćpasz mefedron i tylko to jest sensem twojego marnego istnienia". Wydaje się to idiotyczne, jednak dla mnie to było jedyne, rozsądne i paradoksalnie trzeźwe spojrzenie na moje życie podczas ciągów na mefce.
Ja pierdole nawet nie muszę pytać czy byłeś naćpany pisząc to XD Weź ten swój cały post przeczytaj na trzeźwo i zastanów się nad sobą (ja się właśnie nad sobą zastanawiam jakby co xD).

A to przeintelektualizowane zdanie niech Cię prześladuje do końca życia
05 listopada 2018statyczny pisze:
Wiadomo - kokaina jest w stanie dać ci dużo wymiernie i realnie utylitarnych profitów.
A co do tematu - zdecydowanie na plus kokaina - mefedron jest spoko, ale sprawia że czujemy się na zejściu jak ostatnie gówno. kokaina jest taka jakby bliższa naturze a w związku z tym też jakoś lepiej jest przez człowieka przyswajalna
Rejestracja: 2012
  • 619 / 68 / 0


18 lutego 2019Nawiedzony Szaman pisze:
05 listopada 2018statyczny pisze:
koks jest strasznie "szorstki" - IDZIEMY SIĘ RUCHAĆ. Zero głębszej ideologii.
Dawał mi do zrozumienia - "jesteś marnym gównem, do tego ćpasz mefedron i tylko to jest sensem twojego marnego istnienia". Wydaje się to idiotyczne, jednak dla mnie to było jedyne, rozsądne i paradoksalnie trzeźwe spojrzenie na moje życie podczas ciągów na mefce.
Ja pierdole nawet nie muszę pytać czy byłeś naćpany pisząc to XD Weź ten swój cały post przeczytaj na trzeźwo i zastanów się nad sobą (ja się właśnie nad sobą zastanawiam jakby co xD).

A to przeintelektualizowane zdanie niech Cię prześladuje do końca życia
05 listopada 2018statyczny pisze:
Wiadomo - kokaina jest w stanie dać ci dużo wymiernie i realnie utylitarnych profitów.
A co do tematu - zdecydowanie na plus kokaina - mefedron jest spoko, ale sprawia że czujemy się na zejściu jak ostatnie gówno. kokaina jest taka jakby bliższa naturze a w związku z tym też jakoś lepiej jest przez człowieka przyswajalna
moje szczury przyswajaja dobrze i to i to ... :kreska: natomiast zjazdy MOIM ZDANIEM to kwestia osobnicza każdego człowieka i tego:
- jak czysty ma towar ( głownie dodatki, wypełniacze powoduja kardio zwały zwłaszcza kofeina dodawana i do tego i do tego )
- jak żyje - czy tylko ćpa dziennie, nie śpi, nie je, nie uprawia sportu ( zwłaszcza kardio ), suple itp
- i rzecz jasna - jakie dawki się stosuje - z naciskiem jak czysty ma towar

pozdrawiam was ćpuny ;)
Posty: 176 Strona 18 z 18
Wróć do „Mefedron”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości