[HFA] Moje życie jako "High functioning drug addict"

Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 73 Strona 7 z 8
Rejestracja: 2018
Użytkownik zbanowany
  • 91 / 3 / 0


Autorze pominąłeś kwestię poziomu cukrów we krwi.
Rejestracja: 2011
  • 5 / 3 / 0


HDA mi się kojarzy z opio-ćpunem, który mimo wszystko jest zdolny do utrzymania dobrze płatnej pracy, więc stać go na pożywne jedzenie i witaminy, śpi w mieszkaniu a nie pod mostem, ćpa w regularnych odstępach, ma pieniądze na sprzęt i towar więc nie pożycza nigdy igły od zaropiałej kurwy z dworca i dlatego może wieść swoje smutne życie długo, wolny od AIDS i WZW.

Albo HDA, którzy lubują się w alkoholu - pewnie nierzadko prawnicy, lekarze, managerowie i też byście nie pomyśleli, że taka osoba zawsze jak o 6:00 rano idzie na spacerek z pieskiem to od razu wstępuje do monopolowego po małpeczkę do wyjebania w bramie. Wtedy przestają mu/jej się trząść ręce i może spokojnie iść do pracy udając że ogarnia i wszystko jest OK. Niestety akurat po XX latach walenia alkoholu takiej osobie żółkną białka oczu i ciężko już jest udawać, że nic się nie dzieje jak się ma zdiagnozowaną marskość wątroby.

Jak się jest politoksykomanem to ciężko IMHO być HDA, bo to już jest kurwa zbyt grube. (Przy czym rozumiem tutaj politoksykomanię jako uzależnienie od haju, haju po czymkolwiek).

Natomiast ja określiłabym siebie jako HDU (High Functioning User). I myślę, że to jest tajemnica sukcesu. Jak zakładałam pierwsze moje konto na [h] kilkanaście lat temu to byłam nastolatką, rzucającą się na wszystko co klepie - ale tak, żeby nie widzieli tego starzy. Z [h], a w zasadzie z łamiących serce historii degrengolady niektórych userów, dowiedziałam się m.in. że opioidy łatwo uzależniają, więc mądrzej będzie ich unikać. Udało mi się nie zjebać sobie życia wtedy. Potem były studia (już bez starych, ale za to były dla mnie ważne, bo studiowałam temat który jest nadal moją pasją i teraz dodatkowo źródłem utrzymania) - i to, że zawsze starałam się mieć stypendium naukowe trochę ograniczało moje ciągoty. Z [h], a w zasadzie z coraz bardziej nieskładnych wypowiedzi niektórych userów dowiedziałam się, że RC-ki mają potencjał szybkiego ugotowania mózgu. (Dziękuję Wam, bezimienni bohaterowie, którzy zmieniliście się dobrowolnie w warzywa aby niektóre jednostki mogły uniknąć takiego losu %-D ).

A teraz już od ładnych paru lat pracuję, razem z przyjaciółmi o podobnych poglądach wciąż zdarza nam się wybrać na ćpuński urlop do jakiejś chaty w lesie, gdzie można się ukryć przed społeczeństwem i polecieć w chuj grubo ze wszystkim przez parę dni, albo walnąć jakieś sajko przy sobocie. Co więcej, znam kobiety, które z godnością przeszły przez okres ciąży i karmienia piersią w 100% abstynencji tylko zerkając wtedy zazdrośnie na partnerów, którzy mogli nadal jeździć na tripy. Natomiast po 2-3 latach taka abstynencja się kończy wraz z momentem jak dziecku wyrastają zęby, zaczyna wpierdalać normalne rzeczy i można je podrzucić babci na weekend. Słyszałam opinie koleżanek, że warto czekać nie tylko ze względu na dobro małego ssaka, ale też wszystko po takiej przerwie klepie jak za pierwszym razem %-D

Ja na razie stałego partnera ani dzieci nie mam i nie planuję, więc takich długich przerw nie robię. Gibbona i kieliszeka czerwonego wina z przyjaciółką raczej nie odmawiam. Wychodzi więc, że zwykle co najmniej raz na tydzień się czymś intoksykuję. Nie są to jednak toksyczne wyziewy z chińskich laboratoriów, więc podsumowując: mam wszelkie powody aby sądzić, że jako HDU mogę żyć długo i w dobrym zdrowiu. Co zresztą Wam wszystkim polecam.

Tylko jeszcze wskazówka: żeby tak żyć, trzeba mieć zawód, pracę i obracać się w towarzystwie ludzi, którzy mają w głowie coś więcej niż ćpanie. I warto jednak zaczynać dorosłe życie od zdobywania zawodu a nie narkotyków.

Jak działają dopalacze?

Dobrze wiedzieć przed Sylwestrem ;) Dość obszerny i w większości całkiem do rzeczy artykuł z periodyku „Służba Zdrowia”.

Palenie marihuany przyczyną remisji choroby Leśniewskiego-Crohna u 45% pacjentów

Badanie z roku 2013 sugeruje, że palenie marihuany powoduje całkowitą remisję choroby Leśniowskiego-Crohna u 45% pacjentów.
Rejestracja: 2019
  • 21 / / 0


Nie uważam się za HFA, ale z tego co widzę autorowi tematu do HFA jeszcze dalej, jak poczytałem jego posty o przepłuczkach i opublikował swoje zdjęcie to zobaczyłem zobrazowanie mojego wyobrażenia o ZAPRZECZENIU hfa xD
Rejestracja: 2016
  • 739 / 81 / 0


@matematyka, dobrze mówisz.
Tylko jest jedno ALE. Jeśli takiemu nastolatkowi nie pomoże się w pewnym momencie zastopować, a jego problemy, w tym pogrążanie się w politoksykomanie, się rozwiną, to potem jest na bardzo prostej drodze do zawalenia studiów, nie znalezienia pracy i posiadania bezmózgich znajomych. Bo taki człowiek zatrzymuje się w miejscu, a cała reszta pędzie do przodu. I zostaje sam. Zostają mu wtedy narkotyki. Nie można powiedzieć, że ma jeszcze rodzinę, bo gdyby miał i wszystko byłoby w niej dobrze, a przynajmniej stabilnie i bezpiecznie, nie znalazłby się w tym miejscu, w którym tkwi tak wiele osób z Hajpa.
Ciesz się, że Tobie się udało i że w pewnym momencie życia nie zabrakło Ci oleju w głowie.
Nic, tylko pozazdrościć. I nie piszę tego z przekąsem. Pozdrowionka!
Rejestracja: 2017
  • 4325 / 424 / 0


09 lutego 2019Ivival pisze:
Jeśli takiemu nastolatkowi nie pomoże się w pewnym momencie
Błąd.
Jakikolwiek cpajacy nastolatek to problem do smierci.
Ksztaltujacy sie umysl zostaje rozjebany.
I nieważne- mj, psajko, klej czy speedy.
Rejestracja: 2010
  • 2413 / 190 / 0


09 lutego 2019Stteetart pisze:


Błąd.
Jakikolwiek cpajacy nastolatek to problem do smierci.
(...)
I nieważne- mj, psajko, klej czy speedy.
Jako zupełnie poważną kwestię chciałbym poruszyć to, że w powyższej grupie substancji psychoaktywnych Stteetart nie wymienia dysocjantów. Nie wiem czy jest to zabieg celowy, ale wnioski nie są trudne do wyciagniecia
Spoiler:
Rejestracja: 2017
  • 4325 / 424 / 0


Nie jest celowy:)
Wszystko co psychoaktywne wykurwia psychike w kosmos.
Rejestracja: 2016
  • 739 / 81 / 0


A według mnie nie jest to błąd.
Ćpający nastolatek to też taki, który raz na miesiąc weźmie z kumplami acodin.
Jeśli odpowiednio wcześnie i w odpowiedni sposób (zaznaczam- nie wiem jaki!) się mu pomoże to nie będzie on problemem do końca życia.
A w umyśle już wcześniej zapewne było coś nie tak, skoro zdecydował się przyćpać mimo ogólnosłyszalnej nagonki anty-narkotykowej.
Choć to wszystko to raptem spekulacje.
Rejestracja: 2010
  • 2413 / 190 / 0


@up
Trochę myslenie życzeniowe w aspekcie tego, że ktokolwiek w fazie fascynacji narkotykami i wieku lat kilkunastu - kiedy najistotniejszy jest bunt - przyjmie taka pomoc.
10 lutego 2019Stteetart pisze:
Nie jest celowy:)
Wszystko co psychoaktywne wykurwia psychike w kosmos.
Przeklęta teobromina!
Rejestracja: 2018
Użytkownik zbanowany
  • 421 / 82 / 0


10 lutego 2019Ivival pisze:
A w umyśle już wcześniej zapewne było coś nie tak, skoro zdecydował się przyćpać mimo ogólnosłyszalnej nagonki anty-narkotykowej.
Choć to wszystko to raptem spekulacje.
Tutaj już się wchodzi w temat dyskusji gdzie już jest "coś nie tak w umyśle" a gdzie jeszcze świadoma decyzja (znając lub nie znając konsekwencji). Porównanie z kosmosu, ale wycinanie sobie wzorków na ciele dla nas jest samookaleczaniem i sygnałem zaburzeń psychicznych. Z kolei dla jakichś plemion na drugim końcu świata może to być ważny element kultury lub religii. I kto tu ma rację? Czy taki nastolatek (lub dorosły, żeby nie zawężać pytania) nie może podjąć po prostu decyzji że chce czegoś spróbować bez dostania etykietki "chorego"? Czy taki sam problem miał każdy kto przed 18-stką pił z kumplami? Ilu z nich zostało alkoholikami/narkomanami? Ilu z nich miało problemy w życiu akurat przez to picie w młodym wieku?

W ogóle to poszedłbym tutaj dalej pytając o samobójstwo w tym aspekcie (zaburzenie kontra świadoma decyzja, chociaż pewnie z medycznego punktu widzenia pierwsze wyklucza drugie, tylko kto naprawdę ma prawo to ocenić?) ale nie o tym temat. Ogólnie odnoszę wrażenie że gdyby się stosować do tego co sugerują badania i wypowiedzi lekarzy lub naukowców to wyszłoby że każdy na świecie jest strasznie chory i tylko cudem jeszcze jakoś funkcjonuje (ale powinniście kupić więcej tableteczek, już niedługo będą skuteczniejsze i ładniej opakowane!). Na codzień widzę zupełnie co innego, nie wiem jak wygląda życie każdego 24/7, ale mogę ocenić że w porównaniu do mnie 99% społeczeństwa (a więc wliczamy tych chlających/ćpających od bardzo młodego wieku i tych żyjących w wiecznej abstynencji - tak znam takie przypadki) jest zupełnie i stuprocentowo normalna i zdrowa.
Posty: 73 Strona 7 z 8
Wróć do „Substancje psychoaktywne a człowiek”
Na czacie siedzi 86 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Flammeus i 1 gość