Powracanie do normalnego życia.

Dział poświęcony harm reduction – metodom mającym na celu złagodzenie negatywnych konsekwencji zażywania środków psychoaktywnych.

Moderator: Zdrowie

Posty: 16 Strona 1 z 2
Rejestracja: 2006
  • 1454 / 32 / 0


Może trochę na inny temat, a mianowicie czy udało wam się powrócić już do normalnego życia po odstawieniu prochów, go ktoś tam kiedyś mówił, że narkomanowi jest trudno przestać brać, ale jeszcze trudniej wrócić do normalnego życia i ja chyba powoli wracam do normalnego życia, ale czy są jakieś sposoby psychologiczne, żeby lepiej osiągnąć ten efekt. Bo mi pomogła sertalina w dawce 200 mg.
A może wy opiszecie czy wróciliście już do normalnego życia i jak.bo mi pomaga programowanie.
Rejestracja: 2018
Użytkownik nieaktywny
  • 278 / 25 / 0


Ja brałam escitalopram, unormował mi bardzo dobrze nastrój, a olanzapina sprawiła, że pozbyłam się schiz. Początki jednak nie były proste.
O dziwo, dobrym sposobem na mózg wyprany z neuroprzekaźników jest śmianie się. Zaczęłam oglądać z siostrą pewne reality show, na początku się mocno zmuszałam, ale chcąc nie chcąc, pewne rzeczy były tak śmieszne, że musiałam się zaśmiać. Może to banalne, ale to mnie uratowało w okresie, kiedy miałam tak niski nastrój, że realnie planowałam samobójstwo.
Trochę zdrowiałam w szpitalu psychiatrycznym, trochę zdrowiałam u rodziców, aktualnie jestem na drodze do znalezienia pracy i wyprowadzenia się. Owszem, zdarzają mi się skoki w bok z eufo-speedami, ale od ponad pół roku nie zdarzył mi się żaden ciąg.

Antynarkotykowe reality show

Festyny, kolonie i pogadanki – tak wygląda w Polsce profilaktyka antynarkotykowa. Jerzy Afanasjew rozmawia z dr. Agnieszką Pisarską z Zakładu Zdrowia Publicznego Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.

Narkotyki w obcasach butów. Japoński polityk skazany na dożywocie

Sąd w Kantonie w Chinach skazał 76-letniego byłego japońskiego polityka na dożywocie za próbę przemytu narkotyków w 2013 roku. w tej samej sprawie na karę śmierci w zawieszeniu skazano obywatela Mali, a Gwinejczyka - na dożywocie.
Rejestracja: 2014
  • 1621 / 325 / 0


^ brzmi prawie jak ogarnięcie się

***
właściwie nigdy nie żyłem "normalnie" więc te klimaty to dla mnie wciąż niezbadane szlaki kryjące na ogół przykre niespodzianki :ręka:
Rejestracja: 2018
Użytkownik nieaktywny
  • 278 / 25 / 0


@NegatywneWibracje Krótka droga do usunięcia konta z tego forum.

Już wkrótce %-D
Rejestracja: 2009
  • 269 / 5 / 0


Nie trzeba usuwać konta, nigdy nie wiadomo kiedy się przyda... Właśnie jestem na etapie rzucania wszystkiego po za alko i ziołem(ograniczyć również trzeba). Zostały mi dwie piguły i jakaś bieda dawka Acodinu (sic) żeby nie mieć nic w domu(do jutra nie będzie). W zeszłym tyg wyjebałem cała morfine i MDMA. Ponad 10 lat we "wszystkim co wpadło w ręce". Czuję że moje ciało jest starsze niż wiek w którym się znajduje, to chyba wystarczający powód żeby dać sobie spokój. A to nie jedyny.
Rejestracja: 2010
  • 4230 / 594 / 16


Nie da się już podnieść i wyjść z Piekła nałogu...
Rejestracja: 2018
Użytkownik nieaktywny
  • 1010 / 197 / 2


30 grudnia 2018kosmiczny kompost pisze:
Nie trzeba usuwać konta, nigdy nie wiadomo kiedy się przyda...
Z takim myśleniem to nigdy nie wyjdziesz z nałogu.

Biorąc po uwagę fakt, że narkomanem jest się na całe życie, "najprościej" jest znaleźć sobie zamiennik - inne uzależnienie, które nie będzie aż tak destrukcyjne jak ćpanie. Tylko, że to wciąż nie będzie normalne życie. Do normalnego życia potrzeba zmiany nawyków i priorytetów, całkowitego przewartościowania wszystkiego. Dotarcia do tego co spowodowało, że się uzależniliśmy i zaakceptowania pewnych faktów, naszej osobowości. Wypracowania technik radzenia sobie z emocjami w inny sposób niż uzależnienie. Bo nie oszukujmy się - to wszystko od czego jesteśmy uzależnieni to tylko ucieczka od tego czego się boimy.
W skrócie - ze dwa lata psychoterapii i doświadczania różnych nieprzyjemnych rzeczy na trzeźwo, podczas pracy nad sobą.

Ja nie dałem rady. Nie chcę się zmienić, więc ciągle się oszukuję, że będę kontrolować swój nałóg. Mimo tej całej wiedzy teoretycznej, w praktyce nic z tym nie robię, bo łatwiej jest tkwić w tym samym miejscu, zmieniając sobie tylko co jakiś czas nałogi.

@Syropik , ja robiłem podobnie, tyle że samemu. Jak miałem fazy na samobójstwo to sobie włączałem na całą noc jakieś komedie, wybierałem taki specyficzny humor, który akurat mnie śmieszy i dzięki temu jakoś przetrwałem te ciężkie noce. Najprostsze metody są najlepsze. Odwracać uwagę od negatywnych myśli tak długo, aż przestaną się pojawiać.
Rejestracja: 2011
  • 7241 / 729 / 0


Dobrze jest znaleźć sobie ``narkotyk`` np: oglądanie seriali dokumentalnych, tworzenie muzy, nauka gry na gitarze, piłka nożna, bieganie jest wiele opcji.Odciąć się od ćpunów.Przyda się tez obstawa lekowa.
Rejestracja: 2017
  • 972 / 221 / 0


terapia, zmiana myslenia, zmiana nawykow, ale pierwszy krok to odciecie sie od ´towarzystwa´. jednym slowem ciezka praca nad soba, dodam, ze to praca na cale zycie ( inaczej powrot do uzywek gwarantowany ) jednak z roku na rok jest latwiej, wiec nie taki znowu diabel straszny...ale warto !
Rejestracja: 2017
  • 2 / / 0


Wpadłam tu specjalnie, żeby poczytać jak wracać do życia, bo u mnie kiepsko. Po 6ciu latach lotu na wszystkim co w ręce wpadło, długich ciągach od samego początku, również okresach czystości- ale niedługich w porównaniu do okresów ćpania, stwierdziłam, że już chyba dość. Około 10stycznia skończyłam odstawienie majki, ale nie byłabym sobą gdybym znowu nie poleciała na fecie. Ostatecznie kilka dni dopiero jestem czysta, ale myśli skupiają się tylko na jednym. Chyba jakaś wyższa siła nade mną czuwa i chce mi trochę pomóc, bo mam problem nawet z ogarnięciem samej mj :o. Klasycznie przesypiam całe dnie, nie mam siły do zebrania się i pozałatwiania zwykłych prostych spraw, które przez wiadome sytuacje zalegają już bardzo długo. Po dwóch latach w końcu zebrałam się za zrobienie kursu na prawo jazdy. Myślałam, że da mi on jakiegoś kopa i motywacje, że ja też coś mogę, ale mam problemy nawet, żeby doczłapać na zajęcia. Mentalnie i fizycznie własnie teraz dopiero czuje się jak wrak a nie człowiek. Zaczęłam suplementacje witaminami, już w grudniu w sumie. Różnicy nie czuje. Mam pod ręką wenlafaksynę- jednak boję się, że tak jak przy sertalinie i fluoteksynie wpadnę w manie, chociaż czuje, że to jakaś ostatnia nadzieja na tą chwilę. Z wszystkiego muszę wyjść sama. Odwyki i psychiatryki odpadają. Jak myślicie, czy SNRI będzie skuteczne w najbliższym czasie? Jak długo może zająć wychodzenie z tego najgorszego okresu? Czuje, że już nigdy nie będzie, tak jak te lata temu, ale chce, żeby chociaż w połowie żyć i radzić sobie jak normalny człowiek :/.
Posty: 16 Strona 1 z 2
Wróć do „Minimalizacja szkód i prewencja efektów ubocznych”
Na czacie siedzi 40 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości