Przymglone funkcje poznawcze

Moderator: Zdrowie

Posty: 3 Strona 1 z 1
Rejestracja: 2018
  • 30 / 5 / 0


Zacznę może od sedna. Od ponad roku mam narastające problemy z funkcjami poznawczymi. Czuję się, jakbym stracił zdolność do analizy, myślenia abstrakcyjnego, logiki. Jeśli mam jakiś problem do rozwiązania, to nie umiem nawet zacząć o tym myśleć. Czuję się, jakbym nie umiał myśleć logicznie, jakbym nie umiał wnioskować, planować, stracił wyobraźnię. Mam problemy z pamięcią. Mam często problemy z przypomnieniem sobie nawet co jadłem tego samego dnia na obiad. Ciągle zapominam o tym co mam zrobić, co chciałem zrobić, co chcę zrobić. Zdarzyło mi się nawet kilka razy zapomnieć w środku zdania na jaki temat w ogóle mówię. Moja koncentracja jest tragiczna i ciągle odlatuję. Zapominam prawie wszystko z tego co czytam i niewiele z tego rozumiem. Nawet pisząc ten post ciągle przełączam strony i moje myśli koncentrują się na tym, nad czym nie powinny. Dosyć wolno przetwarzam to, co ktoś mówi. Mam problemy z wykonywaniem poleceń. Myślę bardzo wolno, przez co podczas mówienia strzelam gafy oraz zapominam często słów, przez co moja mowa stała się bardziej uboga oraz mało uporządkowana. Z języka angielskiego korzystam na co dzień, a jednak czuję, że się cofam i mam coraz większe z nim problemy. Czuję się, jakby moja inteligencja niby była zachowana, schematy jakoś ogarniam (jestem na rozszerzeniu z matematyki i mniej więcej wszystko rozumiem), ale jak mam zrobić coś logicznego, coś stworzyć, zająć się czymś, co wymaga pracy umysłowej to zaczynają się duże problemy. Czuję, że nie umiem wykorzystać dużej ilości mojego potencjału, jakby był przymglony (nazwa "brain fog" pasuje tu idealnie). Dodatkowo stałem się leniwy, muszę się zmuszać nawet do rzeczy przyjemnych, życie mnie nudzi, przeklinam życie za to, że się w ogóle urodziłem i to wszystko przez to, że mój umysł mi plata takie figle. Depresji jako tako nie mam, bo umiem się czasami cieszyć, ale mam już tego życia coraz bardziej dosyć przez mój ślamazarny mózg. Dodatkowo często mnie bolą mięśnie, kości i stawy. Czasami lekko, a czasami bardzo mocno. Czuję się również lekko osłabiony i zmęczony, jak się przeciągam zdarza mi się upaść na ziemię. Ciągle się garbię, bo jak się wyprostuję, to czuję się, jakby mi krew odpłynęła z wszystkich kończyn.

Zaczęło się od tego, że półtora roku temu miałem wahania nastrojów. Czasami czułem się świetnie, a czasami dosyć źle. Nie spełniałem teoretycznie kryteriów depresji i częściej czułem się dobrze (i to o wiele lepiej niż teraz), ale rodzice wysłali mnie do psychiatry, bo robiłem cyrki i lekarz mi zapisał 50 mg sertraliny. Na początku niby dobrze, bo już nawet przed tym jak zacząłem brać było nawet stabilnie. Z miesiąca na miesiąc jednak jakoś po tych SSRI moje emocje zaczynały być coraz bardziej spłycone (mocno reaguję nawet na małe dawki wszystkiego, co psychoaktywne lub psychotropowe np. drżę mocno nawet po jednej kawie). Potem zaczynałem bać się czegoś, co miało nastąpić w moim życiu, ale leki zabiły lęk i nie miałem jak go wyładować, przez co zacząłem się bardzo mocno trząść przez 2 tygodnie, po czym wylądowałem na neurologii, dostałem diazepam strzykawą i się uspokoiłem. Potem stopniowo emocje zaczynały być jeszcze bardziej sztuczne, moje funkcje poznawcze zaczynały szwankować, miałem zmienianą dawkę Sertry (50 mg -> 75 mg -> 100 mg -> 50 mg), a i tak było coraz gorzej. Zaczynałem lekko świrować, bo nie umiałem poczuć tego, jak się naprawdę czuję. Potem dostałem Escitalopram (10 mg) i poczułem się trochę lepiej. Jednak niestety moje funkcje poznawcze szwankowały, dodatkowo zaczęły mnie boleć mięśnie od rana do wieczora, a więc rzuciłem po kilku miesiącach i ten lek, dzięki czemu moje emocje wróciły do normy (poniekąd do normy). Brain fog i bóle niestety pozostały.

Jeśli chodzi o badania, to miałem robione MRI (tuż po drgawkach, ale wtedy jeszcze nie miałem problemu z brain fogiem) i nic nie wykazał. Morfologia wychodzi w porządku. Boreliozy nie mam (miałem lekką hipochondrię rok temu i zbadałem). Ferrytyna podwyższona, ale byłem wtedy chory, powtórzyłem teraz badanie i nadal czekam na wyniki. Z badań więc nic konkretnego nie wynika. Co więc mogę zrobić? Zbadać coś jeszcze? Może jednak wszystko psychologiczne, a ja nie potrafię znaleźć co? Obecnie biorę różeniec górski, chodzę na biofeedback, pogrywam w szachy (idzie mi gorzej niż kiedyś), spaceruję, ale jakoś mi to szczególnie nie pomaga. Odżywiam się również dosyć zdrowo. Unikam słodyczy i pustych kalorii. Staram się uzupełniać witaminy.
Rejestracja: 2018
  • 1 / / 0


Hejka.... Nie wiem bo może przeoczylam albo nie umiem czytac ze Zrozumieniem ale czy ty coś brales lub bierzesz tzn narko jakieś i to niby jest przyczyną czy co było głównym powodem że coś wogole się zadzialo? Ogólnie to ja mam negatywne nastawienie do leków działających na ssri wzrost serotoniny początkowo może zludnie pomaga ale po kilku mcach jak przestaje się brać znów spadek i to jeszcze bardziej odczuwalny niż na początku moja matka choruje na depresję brala seronil głównie i za każdym razem jest to samo jak odstawi trochę jeszcze jest spoko później jest lipa każdy taki dołek bardziej odczuwa i za każdym razem ten seronil też mniej pomaga aż w końcu przestał pomagać i stara pojebalo z nocy dzień robi spać się kładzie o 18 potem siedzi w kuchni od 3w nocy i chleje browary bo ona pije zamiast przyznać się do nałogu u lekarza uzalala się tylko nad sobą i tak zaczęła się przygoda z depresją i seronilem na dzień dzisiejszy miesza roZne leki z alkoholem ale o co mi chodzi o to właśnie ze opisywales siebie a jakbym czytała o mojej matce po szpitalu jak tam trafiła nieprzytomna od psychotropowych leków i alkoholu tak zajebana poprostu to jakby zglupiala stała się otepiala mówi rZecZy takie że się dziwię skad wogole to się wzięło w jej bani już samo to że żyje jest dla niej wysiłkiem takim że o tym aby wyjść z domu choć na spacer czy nawet myć się regularnie to nie ma mowy siedzi i chleje jedyna jakas zmiana jest to że albo ma szlafrok na sobie albo nie ogólnie to popierdala po chałupie z tydzień w tym samym myję głowę może raz na dwa tygodnie i ma wyjebane na wszystko wokół byle było piwo i jakieś piguly bo na sen prZed18tez coś wpierdala ale ogólnie nastrój ma zły chceci do życia brak ogólnie nie cieszy się z niczego potrafi się śmiać jak zrobię coś głupiego albo coś głupio gadam to się śmieje że mnie ale ogólnie nie odczuwa przyjemności z niczego jeśli już coś robi to na siłę zmusza się do podstawowych czynności kiedyś bardziej teraz to tak jak pisałam o tym myciu zmianie ciuchów itp już to nawet jest Zbyt dużym wysiłkiem żebyś się taki nie stał przed te tabletki na ssri bo te psychotropy bardziej ryja cZereb niz narkotyki nawet te twarde ja od trzech lat na amfetaminie już teraz to drugi rok leci jak wale codziennie różne miałam Stany co spowodowane jest głównie nie sama feta a problemami finansowymi nie przez cpaniem bo nie o to chodzi ale to zA długa historia codo cpania nigdy nie wzięłam nawet grama na keche nie pozyczylam na to ani nie sprzedalam niczego z chaty podejście mam takie żeby na swoje cpanie zarabiać normalnie pracując a nie motac hajsy byleby miec ale byłam u psychiatry bo l4chcialan no i trochę wtedy poqynyslalan że mi gorzej niż naprawdę też dostałam receptę na seronil później chcialam dalej pociągnąć Zwolnienie więc żeby je mieć dalej sciemnialam ale powiedziała że chcę inne tabletki tych nie brałam no ale ściema poszła więc dostałam rozpiske na dwa tygodnie żeby z tego seronilu branego niby miesiąc schodzic i wtedy do mnie dotarło co to za gowno bo powiedziała lekarka zeby nie odstawiac nagle bo będzie "bolało"kurwa od lat brana feta jak się skończy nic mnie nie boli a po miesiącu tabletek nie można odstawić Aby tobie była nie pojebalo sie

Jak ochronić amerykański pejotl?

Mały, bulwiasty kaktus ma kluczowe znaczenie dla ceremonii religijnych Kościoła Tubylczoamerykańskiego, jednak kłusownictwo i niezrównoważone praktyki zbiorów powodują, że na terenie Stanów Zjednoczonych istnieje ryzyko jego wyginięcia.

Dzielnicowi zlikwidowali zaplecze narkotykowe w akademiku

Do dzielnicowego z Komisariatu Policji IV w Krakowie docierały sygnały o dilerze narkotykowym, który mieszkać miał w miasteczku studenckim jednej z krakowskich uczelni...
Rejestracja: 2018
  • 30 / 5 / 0


Nie brałem nigdy niczego, co mogłoby to spowodować. Tylko diazepam przez 2 tygodnie, SSRI przez rok, a teraz pijam czasem kavę kavę na poprawę nastroju oraz funkcji poznawczych, alkoholu nigdy nie piłem, ale wg rodziców wyglądam jakbym ciągle był "naćpany". Zresztą ta "mgła" w moim umyśle jest trochę jakby normalny człowiek nie spał przez dobę, albo wypił kilka kielichów wódy i zapalił blanta, ale nie miał z tego żadnej przyjemności. Tak samo jak osoba pijana nie umiem w ogóle przemyśleć żadnej z moich decyzji oraz mówię dosyć biednie, powoli oraz impulsywnie, przez co mówię dosyć często jakieś głupoty. Nie jest to tak, jakbym był otępiony lub głupi, ale jakbym miał problem z użyciem mojego intelektu, przez co się taki niestety czuję i cierpi na tym mocno moja samoocena. Mam pewne plany i chciałbym je zacząć realizować, ale mam uczucie, jakby mój mózg był w jakimś syropie co go zamula i przez to cierpi też motywacja. Zastanawia mnie co może być w moim wypadku tego przyczyną i chyba muszę ją znaleźć, bo jak spróbuję o tym nie myśleć i się czymś zająć, to i tak cały czas odczuwam, że mi tego mózgu brakuje. Pamiętam za to, że wszystkie większe problemy zaczęły się od tego, że zacząłem mieć bardzo częste odbijania oraz regurgitacje, a gastroskopia nic nie pokazała. Może to jest jakoś powiązane? Powietrza nie połykam więcej niż normalny człowiek, więc to nie aerofagia. Może powinienem zbadać nietolerancje pokarmowe, ale nie wiem czy jeden/dwa objawy pokarmowe (od których się niby zaczęło wszystko inne) to wystarczający powód aby badać coś takiego. Już często o czymś myślałem, ale jak badałem, to zawsze nic nie wychodziło.
Posty: 3 Strona 1 z 1
Wróć do „Opisz swój przypadek”
Na czacie siedzi 86 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości