Śluzówki zniszczone przez ćpanie.

Benzedryna, psychedryna, α-metylofenyloetyloamina
Więcej informacji: Amfetamina w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Stymulanty

Posty: 60 Strona 6 z 6
Rejestracja: 2015
  • 486 / 19 / 0

Taka wydzielina może jeszcze powstawać przez papierosy/marihuanę. Palisz? Jak dolegliwość będzie się dłużej utrzymywała, to kieruj się do lekarza, póki co może zacznij brać np. flegamine?
Rejestracja: 2013
  • 445 / 25 / 1

Palenie czegokolwiek znacznie spowalnia regenerację, więc warto darować sobie w imię większego "dobra". Spreje bodajże z xylometazoliną szybko powodują wtórne pogorszenie drożności u zwykłych śmiertelników, więc stosowanie ich przy zasnifowanym nosie nie jest zbyt mądre.

Od siebie polecam płukanie solą fizjologiczną lub przegotowaną letnią wodą z solą (w sumie to to samo...), byle sterylne. Na początku może to być nieprzyjemne, ale gwarantuję, że da wspaniałe efekty. Inhalacje/parówki to też ponoć fajna sprawa, jeśli pomagają z infekcjami dróg oddechowych, to dadzą radę też przy zniszczonej śluzówce, bo podrażnienia są spowodowane nie tylko fizycznie przez proch, ale też z powodu większej wrażliwości na różne mikroorganizmy w związku z przesuszeniem -> naruszeniem naturalnej bariery ochronnej.

Warto też unikać dostarczania kolejnych bakterii poprzez dłubanie w nosie brudnymi paluchami (ah te strupy i przyschnięte gile!) czy "recykling" chusteczek higienicznych. Serio to groszowe sprawy, a mają duże znaczenie.

Skuteczność powyższego została przetestowana i sprawdzona przez osobnika podatnego na wszelkie infekcje dróg oddechowych, więc polecam całym sercem :old:

Narkotyki w przedwojennej Warszawie. Ile kosztowały i kto je zażywał?

Działkę kokainy można było dużo kupić taniej niż butelkę wódki. I kupowano. Ćpali przestępcy, ale też lekarze i urzędnicy państwowi. „Kokainistki rekrutują się przeważnie z najgorszych szumowin, morfinistki już z nieco lepszych sfer” – mówił szczerze przedwojenny diler. I nie krył nawet, ilu w Warszawie jest narkomanów.

Koszykarz NBA zjadł żelki, spanikował i… został ukarany

Koszykarz Miami Heat, Dion Waiters poczuł się źle na pokładzie samolotu, którym leciał z Phoenix do Los Angeles. Zjadł żelki nasączone narkotykiem, po czym wpadł w panikę.
Rejestracja: 2016
  • 81 / 25 / 0

Jak poprzednik pisze. Warto przed szuraniem psiknąć sól fizjologiczną w roztworze i zaraz po psiknięciu wciągnąć. Nawet na już spolerowanych śluzówkach działa.
Rejestracja: 2018
  • 3 / / 0

płukanie wodą morską + jakikolwiek krem z witaminami A + E (ja używam alantandermoline) + maść nagietkowa
zajebiste działanie :-D
Rejestracja: 2018
  • 7 / / 0

Mam nadzieję, że to odpowiedni temat.
Po ostatnim wzięciu fety trzy tygodnie temu strasznie dało mi po gardle. Na drugi dzień się czułam jakbym miała tam plastikową rurę. I teraz już trzeci tydzień boli mnie nie tylko gardło, ale też "coś głębiej". Dziwnie mi się oddycha, czuję się jakbym miała napuchnięte węzły chłonne, ciągle przełykam ślinę i spać mi się od tego chce, jakbym osłabiona była.
Ktoś miał taki problem? Zejdzie samo? Mam zamiar iść do lekarza, ale to jest strasznie upierdliwe... Momentami nawet łapie schiza, że w końcu tak się tam porobi, że już nie będę mogła oddychać (wcześniej właśnie był taki ból, jakby szczypanie w środku podczas oddychania).
Rejestracja: 2019
  • 6 / / 0

W oparciu o znaczna wiedzę, doświadczenia leczenia u innych i doswiadczenie rocznego codziennego ciągu z przerwami max 5 dni, co zdążyło się 3 razy, typowo 1 dzień przerwy na tydzień pisze Wam:

Zapalenie zatok po białym jest bardzo specyficzne. Jedna sprawa to oczywiście przewlekłe niedokrwienie śluzowek; obrazowo mówiąc, trudno oczekiwać że na ramieniu scisnietym sznurem przez rok rany będą goic się jakkolwiek bez przynajmniej okresowego poluzowania petli. I tu nie ma bata, żaden lek regenerujący, przeciwzapalne, sterydów, bakteriobojczy nic ostatecznie nie wskora, przedłuży tylko agonie błon sluzowych. O ile problem leży w samym nosie i zatokach, to pół biedy, ale jak zaczynaja puchnac i lzawic oczy, patrzysz jak przez mgle, pojawiają się zawroty głowy nie tylko przy ruchach głową, ale i nie sprowokowane niczym, bolą i puchna dziąsła albo/i policzki to wiedz że sprawa jest poważna i powinieneś szukać antybiotyku oraz bezwzględnie zrobić sobie przerwę choćby kilkudniowa. Najgorzej, gdy spływ zalewa krtan, tchawicy, potem oskrzela - większość zap. oskrzeli i płuc idzie od zatok i takiego zaniedbanego spływu. Powiedzmy sobie jasno - spływ to ropa lub zakazony śluz ktory spływa zgodnie z grawitacja i zalewa zakazajac to, co napotka. Toteż przedłużający się kaszel, osłabienie, wystrzelone ww. chłonne szyjne ale później też np. pod pacha, gorączka, dreszcze, świst z krtani i uczucie drewna w drogach oddechowych to objawy ostrzegawcze. Biorąc pod uwagę przegrzanie, osłabienie odporności i całego organizmu, destrukcji śluzowek również w osjrzelach i zahamowań odruch kaszlowy po fecie bardzo łatwo popaść w ciężka inf. płuc. Ponadto, dochód do tego refluks żołądkowy spowodowany nietypowo zaburzeniami motoryki przewodu pokarmowego, żołądek nie oproznie się zbyt chętnie do jelita i to co zjesz, wypijesz tylko go rozpycha, a poziom treści podnosi się, aż ja zaczyna zarzucac przez przełyk do krtani. Tam zalega, podrażnia, prowokując kaszel. Kaszlac atrzekasz aerozolem kwasu zoladkowego i parszywymi bakteriami naturalnie w nim bytujacymi prosto w gardło, jamę ustna, nos i zatoki dodatkowo niszcząc i zakazajac śluzówki, rozwalajac żeby kwachem. Sporo zębów ma korzenie jakiś 1-2mm od światła zatok, więc chorujące zeby dodatkowo po nich walą. A żeby już są wcześniej trochę rozwalone od szczekoscisku i suchej japy rzecz jasna. Z tym refluksen to może byc realny problem, gdy pobolewa brzuch (naprawdę albo że schizy) i natretnie podjadasz, żeby go uspokoić. A jak nie jesz, to pijesz kupę wody, coli i soków, bo płyny i cukier uzupełniać musisz. Jeszcze sprawa przegrzania - przegrzanie cialo traci gigantyczne ilości ciepla, dlatego pod warunkiem że nie masz 40 stopni i prawie umiera sx to wkładaj do snu (leżenia) koszulkę, skarpetki i miej w zanadrzu czapkę.

Pomocne rady:

-Przerwa raz na jakiś czas jest konieczna. Nawet jedna doba na czysto (a w praktyce i tak nie na czysto, tylko bez jazdy, feta rozkłada się baaaardzo powoli) zrobi różnice, 2 zrobią naprawdę spora, a tydzień zadziała cuda. Kiedy? Kiedy bolą i puchna policzki, oczy, żeby, psuje się wzrok, nasila kaszel. Nie kieruj się gorączka, szuwaks daje takie wahaniea temperatury, że nie poznasz czy to od niej, czy od choroby. Zazwyczaj nawet już po 12 godzinach, jak w sluzowkach pojawia się zbawuenna krew i komórki odporności, objawy zaczną się wycofywac. Za to przyjęcie nawet niewielkiej dawki potrafi je przywołać z powrotem z wielką mocą.

-Antybiotyki z własnego bogatego doświadczenia stosowania działają wspaniale, ale tylko w okresie przyjmowania ich, ew kilka dni dluzej, jeśli w tym czasie cały czas walisz białe. Objawy potrafią nawrócić nawet w czasie trwania terapii jeśli wysoko i stale dawkujesz. W efekcie produkujesz szczepy odporne na dany antybiotyk i kolejny raz będzie musial to być raczej inny, silniejszy preparat. A jest ich ograniczona ilość, zwaz. Posiewalem ropsko z nosa wiele razy i zazwyczaj wychodziły bakterie zwykłej flory nosa - te które na codzień z nami współpracują będąc trzymane w ryzach przez sprawny układ odpornościowy. Gdy ten znika z nosa wraz z odpływem krwi robią sobie melanż bez nadzoru, ale jeśli przerwiesz ciąg i pozwolisz krwi wrócić jest spora szansa, że bez łaski dostana po mordach od białych krwinek i wrócą na swoje miejsca. Oczywiście mogą to być inne bakterie, zwłaszcza jeśli masz problemy anatomiczne typu krzywa przegroda, niedtozne ujścia zatok, to sprawa się może skomplikowac. Dlatego jesli lleci Ci ewidentnie ropa, a nie podbarwiony nie śluz, zwłaszcza jednostronnie, wystrzeliły ci węzły i czujesz się słabo to warto jednak szukać pomocy lekarskiej u laryngologa, bo rodzinny może zaszkodzić.

-spływ i kaszel - jeśli jest uporczywy, powoduje kaszel pamiętaj, że zależy od grawitacji. Kładąc się powodujesz jego zaleganie w nosie ale oszczędzasz oskrzela i płuca, hamujesz upierdliwy potrzebę odkaslywania (a ciągły kaszel też rozwala oskrzela i pluca sam w sobie). Znów, tylko przerwa realnie je zatrzyma, ale doraźnie umili Ci to fazę i oszczędź zdrowia.

-płukanie zatok - najlepiej kupić sobie, albo zrobić zestaw do płukania zatok i plukac je roztworem soli (sól fizjologiczna stworzysz do litra przegotowanej lub najlepiej butelkowanej woda dając jedna płaska łyżeczkę soli drobnej. Do szklanki 200-250 ok 1/4 łyżeczki. Jak dasz za mało lub za dużo, będzie pięć. Dojdziesz do wprawy. Z zestawów najlepsze są grawitacyjne takie jak zatoxin rinse. Plucza jednostajnym, łagodnym przepływem, przy dużych niedroznisciach nic się nie będzie wciskać na siłę tylko wpłynie przez buzię. Butelki ściskanie ręką wymagaja wprawy, a i to nieraz nie wystarcza. Scisniesz mocniej to poczujesz jak zakazony śluz, ropa i twój roztwór pakuja Ci się przez trąbki słuchowe do uszu. Nazajutrz ropne zap ucha lub najlepiej 2 naraz. Jak walisz na codzień, żyjesz w marnych warunkach i olejesz to, bo walniesz większą dawkę tego czy tamtego i ból minie, to przejdzie ci to w formę przewlekła, w blonach zrobią się dziurki i szybko zaczniesz gluchnac. Mówię serio.

___________

Cz. 2

-o płukanie dalej

Jak już pisano, płukanie ma swoje minusy - ciągle zdzieranie sluzu, choćby zakazonego, ale jednak ochronnego skutkuje schnięciem śluzowej, ich bólem i, teoretycznie, pogorszeniem ich stanu. Mimo to, dużo gorsza robotę robią farfocle ropy i sluzu zalegają e w nosie i zatokach. Szybko odkryjesz że już po jednym płukaniu spływ i kaszel minie na jakiś czas, od kilku minut, lub nawet całkiem, jeśli plukales juz po wzieciu ostatniej dawki przed końcem melanzu i łaskawie się polozysz. Tak też najważniejsze to wypłukać no hala właśnie przed położeniem się. Zmniejszysz objętość zalegającej przez okres lezenia ropy, szuwaksu i innego szajsu i dasz sluzowom dużo lepszy wypoczynek. Dalej, czemu najlepiej woda butalkowana. Osstawcue krajowe na parę dni w ciepłe miejsce, ładnie metnieje? To bakterie, glony, grzyby i pierwotniaki się mnoza. Tak samo chetnie pomnoza się na Twoich martwiczych sluzowkach pozbawionych odporności. Raz nic ci sie nie stanie, zrób to kilka razy pod rząd to sobie niezły szajs zafundujesz. Woda z czajnika, lubi mieć kamień. Wyobraź sobie jak ten piaseczek z dna czajnika wpada do zatok, skąd wyjsc mu trudniej i się kumuluje z każdym płukaniem. A na nim jak paniska tworzą kolonie bakcyle, bezpieczne z dala od ciała, w zakamarkach kamyka - to ich koszary, z których wypuszczają nowe hordy na twoje sluzowki. Dopóki go nie usuniesz, nie będzie lepiej. Uwaga - powyższą problematykecw mniejszym czy większym stopniu sam przerobiłem mimo rozumowych i wiedzowych pobudek żeby tak nie robić. Cóż, nałóg.

-refluks - gdy jest nasilony, poznasz go po kwaśnym lub gorzkim posmak. Żeby przestanę być śliskie, pojawi się na nich biały nalot. Gardło i krtann może boleć ale najczęściej swędzi upierdliwie. Może, ale nie musi pojawiać się ewidentna gaga. Koniecznie weź gumę - zneutralizuje troche kwasu, wycisnie z Ciebie ochronna słone, powstrzyma cię przed nawykowym polykanie powietrza i dopychaniem nim żołądka, zwiększy kwasnosc soku zoladkowego co może brzmieć kontrproduktywnie, ale jak będzie w brzuchu kwasno, to chętniej się opóźni do jelit. Nie przejadaj się i nie pij niczego na umor, zwłaszcza w dalszym etapie imprezy. Motoryka jelit siada dość późno, w końcu na początku bywa wręcz nadmierna. Objawia się wzdeciami, bólami brzucha i jelit, cisza w brzuchu. Jeśli potrzebujesz zjeść, a jest to zawsze chwalebne, wal małe porcje, lekkostrawnych rzeczy - miały chleb, chalka, banan. Poczekaj z kolejną dawka az trochę w brzuchu zabulgocze - to dobry sposób, bardzo pomaga a w niewielkim stopniu opóźniona przyjmowanie kolejnych procji. Unikaj gazowanego. Leki typu rennie działaja krótko, w dodatku zwiększaja wchłanianie fety i jak nie znasz swojego ciała moga nasilic fazę ponad miarę (można to zrobić też celowo 🙂). Prazole wszystkich rodzajów silnie zmniejszają kwasote soku, więc niby mniej Cię drażni, ale dla żołądka mało kwaśny kwas to znak, ze trzeba będzie dłużej przytrzymać treść w żołądku żeby się porządnie strawila. Odzwiernik, czyli wylot do jelit się zaciska i bledno koło się toczy. Bierzesz kolejny, bo myślisz że działa słabo i tylko nasilasz problem. Tych leków z doświadczenia wolę unikać na fecie. Jeżeli już coś na nadzerki to lepiej sprawdza się ranigast, który szybciej, na duzo krocej i mniej intensywnie obniża kwasote dając lepsza kontrolę użytkownikowi. Jeśli pojawi się refluks unikaj kaslania jak tylko możesz, żeby nie podsyłać soku zoladkowego w zatoki. Pomaga leżenie na lewym boku, oddychanie nosem (mniej schnie gardło i krtan i mniej się chce kaslac. To w ogóle cenna uwaga dla tych, którzy wciąż mają drozny nos. Oddychanie przez nos dotlenia również same przyduszone feta zatoki i tlucze bakterie, które generalnie wolą mieć duszno) oraz powtarzam - czekanie. Kolejna dawka do ruchów jelit. Cokolwiek w tym czasie przesunie się ku dupie, jest to z z korzyścią dla ciebie.

_____________________

- inhalacje. Po prostu warto, że zwykłej soli fizjologiczne, nad garnkiem, lub inhalatorem. Na nos, gardło, krtan i płuca.

- sterydy donosowe i leki obkurczajace
W czasie ciągu jedne i drugie doraźnie, bardzo krótko stosowane mogą zmniejszyć spływ, poprawic droznosc. Uwaga jednak: sterydy stosowane kilka nawet dni, a co dopiero przewlekłe, scienczaja i pogarszają ukrwienie śluzowej (o to w nich zresztą chodzi, gdy je stosujesz bez uzupełniania białym). Efekt: nasilenie krwawien, nasilenie infekcji, wprowadzenie nowych upierdliwych gości do nosa, nietypowych bakterii i grzybów co rzadko moze być bardzo grozne. Unika się ich stosowania u cukrzykow, ludzi z AIDS, z białaczka i innymi chorobami walacymi po odporności. Mozna nimi w tych przypadkach ubić człowieka. A ciąg na szuwaksie to jedno wielkie zaburzenie odporności. Co do leków obkurczajacych ich działanie sprowadza się do dalszego pogorszenia ukrwienia śluzowek, ale nie tylko - stulymylacja przez nie receptorów alfa działa antagonistycznie dla układu przywspolczulnego, typowo silnie rozkreconego w u biorcow szuwaksu. Dzieje się to tak, że walac ciągle fete pobudzasz układ wspolczulny, który w sluzowkach nosa odpowiada za 'sucho i mało krwi, czyli obkurczenie'. Tym samym na jego korzyść zaburzasz równowagę między nim, a układem przywspolczulnym, odpowiadającym za 'mokro i obrzęk sluzowek'. Żeby dorównać stałe rozkreconemu wspolczulnemu przywspulczulny się samoistnie rozkręca. Nie wystarcza to żeby przebić to co robi feta, ale... po spadku stężenia białego lub dużej toleranancji układ wspolczulny jest odpowiednio wykończony, lub nie dostymulowany, a wytrzelony w kosmos przywspolczulny ma pole do popisu. Toteż zalewa cię śluz a sluzowki brzekna. Lek obkurczajacy dostymuluje rec. alfa przywracając hegemonie wspolczulnego i zablokuje tym samym zwłaszcza efekt wydzielniczy hamują spływ. Dlatego też, jesli twój splyw ci się wyjątkowo naprzykrza, zwłaszcza gdy powoduje silny kaszel i zalewa oskrzela, możesz sobie dać po strzale xylometazoliny do każdej dziury z niezłym efektem. Niej jednak w pamięci, że na dłuższą metę chroniac w ten sposób płuca, dopieprzasz dodatkowo sluzowkow nosa. Efekt obkurczajacych naczynia jest przy tych lekach silny i dość dlugotrwaly. W okresach abstynencji i regeneracji obydwa środki - leki obkurczajace i sterydy miejscowe typu Fanipos, Momester maja swoje uzasadnienie. Często w pierwszych dniach abstynencji dochodzi do silnej blokady nosa i zapalenia zatok, co bardzo psuje humor i generalnie skłania do szybkiego powrotu w ciąg. Przez pierwsze 3-4 dni warto intensywnie plukac nos butelka i bezpośrednio po płukaniu zapodac lek obkurczajacy. 2 max 3 razy dziennie. Jest to mniejsze zło. Taka infekcja bardziej szkodzi niż ostrożnie i krótko stosowany lek obkurczajacy. Po 3 dniach warto zamienić go na steryd donosowy, np.Fanipos (również zawsze po płukaniu nosa butelka, żeby nie pakować całej dawki w gila, który zaraz wydmuchasz, a na śluzówki. Sterydu unikaj, jeśli z nosa leci ropa, masz gorączkę, boli oko, żeby, puchnie policzek siada ci wzrok.

_______________________

-inne leki. Czego się nauczyłem trakcie rocznego lotu, to tego że leki po białym to śliska sprawa. Po pierwsze, bierze się je z powodu objawów, czyli własnych odczuć, a te są liczne i w większości fałszywe lub przelotne. Wziąwszy lek nerwica się lubi nasilic, gdy wyczekuje zje ekeftu, efektu ubocznego a potem przeżywa je 10 x silniej niż byłoby normalnie. I może być tak, że z tego leku, weźmie się kolejny lek itd. Często odczuwa się też słabszy niż oczekiwany efekt i pojawia się sklonnosc do zwiększania dawek. Z drugiej strony nieregularny tryb życia amfetanisty powoduje że przyjmowanie leków może być kaprysnie nieregularne, co ma w większości przypadków duże znaczenie. Zwlaszacza przy antybiotykach 2 pominięte, poprzesuwane dawki powoduja, że efekt działania staje się niewiadomy. Często nieznane są efekty lacznego zastosowania białego i danego leku. Większość wie łączenie z czym grozi śmiercią, ale łagodniej niekorzystne połączenia nie są znane. Z doświadczenia wiem, że połączenie leku anyhistaminowego np. Clemastin, telfexo, clatra i wiele innych powoduje kumulatywby efekt wysuszeniu i wydzielina staje się jak cement, bywa trudna ja wypłukać nawet wielokrotnym płukaniem butelka. Tak zafundował sobie nawrót ropne zapalenia jednej z zatok szczekowych dzien po zakończeniu antybiotyku. Resztkowa wydzielina tak zamuroqala ujście zatoki, że cały problem nawrocil, na szczęście po ustąpienia działania leku nie było trudno sprawę doleczyc. Antybiotyki źle się nie łączą, choć uważalbym z klarytromycyna, która istotnie wydłuża qt, pomagając w tym białemu i przy sporych dawkach hop, serduszko może stanąć. Jeśli już bierzesz klarytromycyna, nie oszczędzaj na asparginie - magnez istotnie skraca qt, jest zresztą docelowym leczeniem tego problemu.

_______________________

I na litość, choćbyście się gotowali nie łez ie nahovw przeciagu. Chlodźcie się piciem płynów, chroncie skore przed utratą ciepła. Tak się choruje na ciężkie anginy i zap płuc.

Ci do migdałków i angin. Ciągły splyw draznibmigdalkibpodniebienne powodując stały stan zapalny, czasem przerost, czasem zmniejszenie. Jest to odczuwalne jako tak 'rizmaslenie migdalow'. Wcześnie językiem wyczuwales konkretną, twardawa tkanke, teraz to miękka, śliska masa. Ponadto podlluwaja cię, cisna, drażnią. Migdały to baszty odporności górnych dróg oddechowych, przewlekłe zapalenie to jakby infiltracja bsszt przez wroga. Takie migdały sypia bakteriami po okolicy i do krwi, wydzielają też do krwi kupę bialkowego syfu, który źle wpływa na nery, która i tak obrywaja od bialego. Dlatego podkreślam istotnosc płukania nosa zwłaszcza przed końcem melanzu, żeby ulżyć im w tym naporze spływu. Dbać o higienę buzi, czyli myć żeby i poddać czasem coś odkazajacego, tantrum verde jest naprawdę dobre.

Pozdrawiam serdecznie

_______________________

Ostatnia rzecz: doustnie, czy donosowo? Długi czas byłem użytkownikiem doustnym chcąc oszczędzic nosa, w efekcie: nos chorował jak cholera, bo oooooolbrzymia większość efektu niszczacego sluzowki wynika z obecności substancji we krwi. W nosie szuwaks lezy kilkanaście minut. Resztki mogą i dłużej, ale nie ma to większego znaczenia. Z powodu nasilenia refluksu - wchłaniając się w brzuchu efekty pokarmowe były silnie zaznaczone, a mian: opróżnianie żołądka opóźnione, zwiększone wydzm żółci i przez to refluks zolciowy, bardzo gorzki i zracy. Refluks rozwalal zatoki i zalewal tchawicy. Do tego, białe przechodząc przez krtan dodatkowo ja draznilo powodując kaszel, śluz itd. Przechodząc przez przełyk rozwalal jego sluzowke (była gastroskopia) i do tego w dużej mierze go paralizowal, tym samym treść żołądkowe łatwiej się przezeń podnosił do krtani, pogorszona koordynacja bekania powodowała silne zgahi dalsze rozwalke. Bóle brzucha i wzdecia uciskaly od dołu klate piersiowa powodując nerwicowe odczucia z klaty, między innymi ciagla potrzebę nabrania peeeelnego wydechu. Pełne wdechy męczyły zebra i mięśnie miedzyzebrowe powodując ich bóle i poglebialy nerwice i potrzebę nabrania wydechu. I oczywiście takie wdechy powodowały pompowanie żołądka powietrzem, bóle, ucisk itd. Klasyka białego czyli błędne koło natrectw.

Po zmianę na donosowe wiele uległo poprawie. Zmniejszyły się objawy brzuszne i refluks. W dodatku wydaje się, że stałe dodawabe miejscowe dzialanie substancji na nos powoduje obkurczenie śluzowek i zmniejszenie wydzielania już przy mniejszych dawkach niż doustnie.

Każdy ma swoje preferencje, zaznaczam jednak ze równice sa i to wcale nie oczywiste. Pod warunkiem że wypełniacz nie jest wyjątkowo gowniany droga donosowa jest chyba bardziej oszczędzająca. Jedyne co bardziej cierpi to przegroda, która stałe drazniona moze wytworzyć dziurkę i będziesz swistac jak świstak.

/Scalono/ misspill
Rejestracja: 2019
  • 1 / / 0

Jestem z wujkiem "zaprzyjaźniony" od niedawna i chociaż potrafię naszurany czytać nawet po 10h bez przerw hypa to nie znalazłem nigdzie odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie. Jeśli już leci nam krew z nosa i wyciągniemy na to ścieżkę to czy dzialanie jest większe? Czy może wręcz przeciwnie? Jakie szkody może wywołać takie postępowanie?
Rejestracja: 2018
  • 326 / 38 / 0

A przepraszam bardzo, czego ty się spodziewałeś? To się tak kończy. W zależności od tego jak długo i ile się żre fukę nosem to wcześniej czy później takie problemy przychodzą. Ja kupę czasu wciągam tabakę, do tego od roku fugę(duże ilości). Mimo to, mam śluzuwkę w powiedziałabym, dostatecznym stanie, co bardzo mnie cieszy. Ale ja natomiast mam problem, bo po nockach np jak próbuję wydmuchać nos który z rana jest zajebany jak okopy francuzami to jedyne co z niego wydmuchuję to skrzepy krwi. Do tego dość często zdarzają mi się zielono-żółte, gęste wydzieliny - sugerujące infekcję. Druga sprawa, że zauważyłam, iż po odstawieniu fukania na parę dni mój nos dość szybko wraca do w miarę dobrego stanu, zostaje tylko wiecznie wysuszony, ale to już sprawa Gawitcha Apricot i Ozony white snuffy %-D
Czy jak odstawiasz fukę na jakiś czas, jest jakaś poprawa, czy nie ma żadnej? Generalnie, to ciężka sprawa z tym, bo nigdy nie wiadomo co powiedzieć lekarzowi. Ewentualnie mogę Ci podsunąć, żebyś się powołał na tabakę. Jest legalna w końcu %-D
Rejestracja: 2019
  • 74 / 7 / 0


TheFaMoUs420 pisze:
Jestem z wujkiem "zaprzyjaźniony" od niedawna i chociaż potrafię naszurany czytać nawet po 10h bez przerw hypa to nie znalazłem nigdzie odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie. Jeśli już leci nam krew z nosa i wyciągniemy na to ścieżkę to czy dzialanie jest większe? Czy może wręcz przeciwnie? Jakie szkody może wywołać takie postępowanie?
Działanie jako tako się nie zwiększy, ale może zacząć się szybciej wchłaniać przez rozwaloną klamę.
Rejestracja: 2014
  • 2783 / 219 / 0

Sluzowka jak sluzowka , zregeneruje sie po czasie. Przy większości substancji 4miechy i jest jak nowa po chloroketonach. Są wyjątki ze gdy nalogowo będziesz szurac to zniszczy Ci to nawet przegrodę (koka)

Ale z autopsji wam powiem ze sluzowka to jest chuj przy rozjebanych zatokach i polipach . Ja się juz mecze x lat ,wieczny śluz z nosa, zatkany nos mimo ze od roku nic nie sniffnalem.

Strasznie czasem to wkurwiajace ze nie da się przez nos oddychać plus inne komplikacje. Co zrobię wychodzą z powrotem nosem te kilogramy %-D
Posty: 60 Strona 6 z 6
Wróć do „Amfetamina”
Na czacie siedzi 155 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: xqzw i 7 gości