[HFA] Moje życie jako "High functioning drug addict"

Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 73 Strona 1 z 8
Rejestracja: 2009
  • 1766 / 219 / 0


Post nie służy do rekomendowania jakiegoś tam stylu czy też sposoby życia, a jedynie opis praktyk które umożliwiły mi bycie tzw. high-functioning drug addict przez blisko 10 lat. Również przez opisanie tego typu praktyk czy też sposobu bycia post ma na celu uświadomienie, iż żadna osoba nie jest odporna na uzależnienie - niezależnie od stopnia ogarniania rzeczywistości w okół własnej osoby. Uzależnienie zawsze i bez wyjątku prowadzi do degeneracji (społecznej, zawodowej, moralnej itp.). Post ma również na celu uświadomienie, iż fakt bycia właśnie taką niby "ogarniętą" jednostką nie chroni przed uzależnieniem.

-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=

Na marginesie: Osobiście podejrzewam, że najmniej 1/5 użytkowników tego forum zalicza się do tego rodzaju osób uzależnionych (zwłaszcza starszych userów) - nie wliczam w to osób zaczynających swą niewdzięczną przygodę z narkotykami, w ich przypadku to czas pokaże w którą stronę się skierują

-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=

Kim jest high-functioning addict (HFA)?
hfa.png
W skrócie to zwykły narkoman, którego uzależnienie ma niski bądź zerowy wpływ na inne kwestie jego życia:
- społeczne;
- zawodowe;
- oraz relacji międzyludzkich.
Pozornie jest to osoba ogarnięta, lecz ciągle uzależnioną. Często osoby HFA mają znacznie większy problem z uświadomieniem sobie problemu swojego uzależnienia, aniżeli reszta osób uzależnionych (LFA/Low functioning addict/normalny narkoman). "Nie jestem uzależniony, przecież jestem ogarnięty - wszystko w moim życiu jest okej". Dodatkowym problemem w trakcie walki z uzależnieniem czy też w trakcie terapii uzależnień jest problem w dostrzeżeniu strat/negatywów swojego uzależnienia, gdyż pozornie taka osoba świetnie sobie radzi. Dodatkowo bym powiedział, że HFA to osoby najbardziej zakłamane, gdyż najwięcej kłamią o sobie starając się utrzymać obraz osoby normalnej i niećpającej.


-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=
Dyscyplina - lub raczej "Samodyscyplina"
Pomimo bycia osobą uzależnioną od pierwszego momentu zetknięcia się z narkotykami i dalszego ich zażywania ustaliłem sobie szereg podstawowych zasad. Zasad które ułatwiły mi "normalne" funkcjonowanie. Te zasady opierały się po prostu o logiczne rozumowanie, znajomość ryzyka uzależnienia oraz samą świadomość tego, że w najbliższym czasie z pewnością nie zrezygnuje ze swojego "hobby" (które tak na początku postrzegałem - nie mniej rzeczywistość to zweryfikowała w swoim czasie). Poniżej możecie zaznajomić się z takimi tam 10 przykazaniami, choć prawdę powieszawszy to trochę wyciągniętymi z kapelusza - gdyż nigdy wcześniej ich nie spisałem, choć się do nich zawsze stosowałem.
ambicje.png
1. Priorytety - Zawsze rozróżniałem terminy takie jak 'narkoman' i 'ćpun'. Gdzie 'narkoman' to po prostu osoba uzależniona od narkotyków. Podczas gdy 'ćpun' to osoba, która już ma całkowicie wywalone na życie (skrajny objaw braku ambicji i instynktów samozachowawczych oraz społecznych), liczy się tylko to aby się naćpać. O ile dopuszczałem możliwość bycia narkomanem, o tyle bycie ćpunem było zawsze dla mnie nie do pomyślenia (żywie nawet teraz skrajną pogardę dla tego typu osobników). Tym bardziej, że zawsze sobie jakoś tak na końcu głowy myślałem, że kiedyś się ogarnę z życiem (=przestane ćpać) czy tam założę rodzinę itp.
Dlatego też dla mnie ważne było z miejsca ustalenie jakiś priorytetów i ambicji w życiu, aby się kompletnie nie pogrążyć w gonieniu za high'em.
1-A. Narkotyki mają być dodatkiem do życia, a nie życiem samym w sobie. To wydaje się oczywiste, aby nie skończyć jak zwykły ćpun. No ale wydaje mi się ważnym podkreślenia iż narkotyki mają co najwyżej służyć umileniu czasu i nigdy nie mogą stanowić wartości większej niż praca, ludzie, dobra materialne.
2. Ambicje/Praca - chcę coś osiągnąć w życiu i nie chcę zapierdalać jak głupi wół za gówniane pieniądze. Ale ambicje to nie tylko to. Ambicje dają naturalnego kopa energetycznego, dają powód aby wstawać co rano czy też aby nie rzucić wszystkiego w pizdu i zostać zwykłym ćpunem. W tym celu dokształcam się na bieżąco, rozwijam swoje umiejętności, wiedzę i doświadczenie na polu swojego zawodu (osobiście preferuje rozwój w ramach struktur korporacyjnych, tym bardziej że przez to jestem zawsze na widoku - a to z kolei powoduje dodatkowy rygor, aby się dobrze prezentować).
To z kolei samo z siebie stworzyło dwie proste zasady:
a) Najpierw praca, potem przyjemności (work first, play later - przysłowie angielskie) - to wydaje się oczywiste, nie mniej nie dla każdego i do tego nawet nie trzeba być ćpunem bez ambicji. Wielu z nas (narkomanów) popełnia ten błąd, iż np.zażywa przed lub w trakcie pracy. Nie mniej to jest proste równanie prowadzące do problemów. Raz, że mniej ogarniamy (niezależnie co sobie sami wmówimy lub pod wpływem czego jesteśmy), a dwa że ryzykujemy w ten sposób wykrycie - a przez to ewentualne zwolnienie dyscyplinarne.
b) jeśli zażywam coś w tygodniu to z jednoczesną kalkulacją jak długo będzie działać na mnie dana substancja lub czy będzie powodowała problemy ze snem. Powód wydaje mi się oczywisty, bycie niewyspanym/wymęczonym/wczorajszym jest niebezpieczne i może spowodować, iż jesteśmy wykryci.
c) długo-trwające substancje zażywam jedynie w dni wolne - z wyłączeniem niedzieli (lub jakiegokolwiek ostatniego wolnego dnia od pracy), tak aby mieć czas na bezstresowy powrót do rzeczywistości, ogarniania i swoich obowiązków.
2-A. Ambicje/Hobby. Równie ważnym jest posiadanie jakiegoś hobby, pasji. Tak, aby realizować się nie tylko poprzez pracę, ale również przez pozostałe własne zainteresowania. Dodatkową korzyścią jest to, iż podobnie jak z pracą i rozwojem umiejętności zawodowych, przez to nie mam czasu za dużo myśleć/posiadać zbyt dużo wolnego czasu - co same w sobie może (i zazwyczaj) stanowić wyzwalacz do bezmyślnego nakurwiania narkotyków.
2-B. Ambicje/Wiedza i rozwój - równocześnie z tych samych powodów ważny jest dla mnie rozwój osobisty, w tym przypadku rozumiany jako poszerzanie swoich horyzontów np. poprzez zaczytywanie się w literaturę. W tymże przypadku wiedzie prym literatura naukowa (psychologia, socjologia, antropologia i etnologia) oraz proza (m.in. Marek Hłasko, Charles Bukowski i inni).
[zasady zasady 3 & 4 naturalnie są ze sobą powiązane]
2-C. Ambicje/Pieniądze - oczywistym jest, że chcemy zarabiać jak najwięcej, ale równie ważnym jest aby nie przeznaczać zbyt dużych kwot na narkotyki. Chodzi po prostu o prostą kalkulację: high przemija, dobra materialne nie (do nich zaliczam również kasę wydaną na szkolenia oraz wakacje).
3. Wizerunek - zawsze dla mnie był ważny sposób w jaki jestem postrzegany przez swoich bliskich (dziewczyn, znajomych, rodzinę), pracodawcę i współpracowników. Stąd też zawsze zaopatrzony jestem w nienaganny i wyprasowany ubiór*, ponadto ważne jest dla mnie aby prezentować się przed osobami ważnymi lub mającymi wpływ na moje życie tak, aby pokazywać się jak z najlepszej strony.
Dlatego też, nigdy nie zażywam narkotyków i nie jestem pod ich wpływem, gdy wiem iż będę miał do czynienia z osobami dla mnie bliskimi (j/w), pracodawcą czy też współpracownikami.
[+] Jedynym odstępstwem od tej reguły jest moment, w którym mogę sobie na to pozwolić wiedząc iż pozostałe osoby również sobie nie żałują (z tym, że: wśród współpracowników nigdy nie zaczynam/rozwijam kwestii narkotyków, to musi wyjść od nich i nawet wtedy ograniczam się jedynie do marihuany oraz alkoholu).
*na co dzień noszę włosy wytapirowane w paście do włosów oraz ubieram się w stylu smart casual, gdyż taki jest wymóg pośród białych kołnierzy oraz dlatego, że po prostu lubię dobrze wyglądać.
3-A. Wizerunek/Internet- podobnie jak w życiu w mediach społecznościowych unikam wszelkiej tematyki około-narkotykowej, nie znajdziecie mojej osoby w publicznie widocznych miejscach mających jakichkolwiek związków z tym światem (dotyczy to również wszelkich petycji, wydarzeń itp.). Po za tym wszelkie afiszowanie się tematyką narkotykową uważam za skrajnie niedojrzałe i po prostu przypałowe ze względów prawnych (po co być na radarze?) i zawodowych (jeśłi myślicie, że rekruterzy nie zaglądają na Facebooka to jesteście w grubym błędzie + dotyczy to również współpracowników oraz przełożonych, których niejednokrotnie posiadam w gronie znajomych)
3-B. Wizerunek/Imprezy np. pracownicze - nigdy nie zażywam w takim przypadkach narkotyków, a alkohol ograniczam do minimum aby nie być pijanym - tylko lekko wstawionym. Ogólnie prócz tego w jakichkolwiek imprezach staram się nie dopuszczać do sytuacja w której jestem pijany, gdyż a. wtedy odpierdalam i po prostu nie ufam sam sobie b. stanowi to wyzwalacz do wpadnięcia w jakiś genialny pomysł ogarniania czegoś, aby "wytrzeźwieć" c. można stracić w oczach innych osób np. przełożonych.
4. Z kim się zadajesz takim się stajesz & jedna owca parszywa całe stado zarazi. - być może dla niektórych zabrzmi to jak hipokryzja, lecz staram się ograniczać kontakty z innymi osobami zażywającymi narkotyki. Gdyż z doświadczenia wiem, iż tego typu relacje mają charakter toksyczny, jak samonapędzająca się machina zagłady. Czyli im więcej przebywamy z innymi narkomanami, tym więcej sami ćpamy.
Po za tym, jeśli zadaje się z narkomanami to ograniczam swoje kontakty do tych osób które uważam za "ogarnięte". Tj.
W najlepszym scenariuszu tacy znajomi nie mają powiązania z innymi, "normalnymi" znajomymi, mając na uwadze dobro mojego imienia.
5. Zdrowe relacje międzyludzkie - tj. oparte o wspólne zainteresowania, przeżycia czy też doświadczenia; do tego wspólne wypady na różne wydarzenia kulturalne (np. muzea, festiwale kultury, koncerty itp.), imprezowanie oraz ogólnopojęte uspołecznianie się. Czasem nawet wbrew samemu sobie, tj. nawet wtedy gdy mi się nie chce. Gdyż widzę w tym spory benefit, nie tylko w postaci utrwalania więzi, ale również poprzez posiadanie jakiś doświadczeń w życiu. Tym bardziej, że nie chce, aby moje życie opierało się w głównej mierze o narkotyki jak już wcześniej wspomniałem.
5-A. Zdrowe relacje z innymi narkomanami/osobami zażywającymi narkotyki. Mam taką prostą zasadę, również co do osób które także zażywają narkotyki: Jeśli jedyne co nas łączy to narkotyki to nie możemy być znajomymi. Nasza znajomość nie może się opierać wyłącznie na wspólnym zażywaniu bądź też ogarnianiu narkotyków. Te "inne" (tj. nie narkomańskie) zajęcia mogą być przeróżne, począwszy na wspólnym spędzaniu czasu na wydarzeniach kulturalnych (np. Comicon) na wspólnych podróżach kończąc (np. na stopa w okół Polski). Również, jeśli taki narkoman jest osobą afiszującą się swoim narkomaństwem (od rzeczy drobnych jak poparcie dla wolnych konopii, po rzeczy większe i znacznie głupsze) bądź też ma znaczący problem w ogarnianiu rzeczywistości to nie zamierzam się z taką osobą bardziej zaznajomiać (być znajomymi).
5-B One strike and out. Dość oczywista zasada jak mi się wydaje. W kwestii "normalnych" osób raczej nie stanowiąca problemu, choć i to nie jest regułą. Nie mniej chodzi po prostu o to, iż jeśli jakakolwiek osoba dopuści się jakiegokolwiek nadużycia mojego dobrego zaufania lub też w jakiś sposób przyczyni się do możliwości "wykrycia" mojego narkomaństwa - to kończę w takim przypadku znajomość.
5-C. Narkotyki nigdy kosztem relacji międzyludzkich. Można to interpretować na wiele sposobów, wydaje mi się to dość oczywiste. Nie mniej jako przykład: gdy mam do wyboru spotkać się z kimś czy się naćpać - to spotkanie z drugim człowiekiem jest ważniejsze i ma większy priorytet.
6. Jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać jak i one. Przysłowie być może nie do końca adekwatne, a jednak. Chodzi o to, aby właśnie być częścią społeczeństwa* - próbować zrozumieć, asymilować się i adaptować do panujących norm społecznych i ekonomicznych wyzbywając się tak powszechnej pomiędzy narkomanami zdegenerowanej postawy plebsu: roszczeniowości.
*tutaj poprzez społeczeństwo mam na myśli wszelkie jego komórki, w tym np. kulturę organizacyjną w miejscu pracy.
6-1. Bycie aktywną częścią społeczeństwa. Rozumiem przez to udzielanie się w kwestiach społecznych, obywatelskich (np. głosowanie), wydarzeniach kulturowych/społecznych jak i okazyjny udział w wolontariatach.
7. Wgląd wewnętrzny - rozumiany jako próbę zrozumienia samego siebie, ew. zmian zachodzących w moim zachowaniu czy też sposobie bycia. Tak, aby móc zawczasu reagować na potencjalnie negatywne rzeczy. Mając na uwagę efekt domina, tj. iż jeśli raz coś się spierdoli i zrobi negatywne, to w zwyczaju nie trudno aby dalej popłynąć bądź też zalać się morzem negatywnego gówna.
8. "Nie chcem, ale muszem". Ta zasada polega po prostu na tym, iż im bardziej czegoś mi się nie chce lub czegoś się obawiam, to tym bardziej muszę to zrobić.
9. Odpoczynek to świętość. Odpoczynek jest ważny, zarówno dla ciała jak i psychiki - tego chyba tłumaczyć nie trzeba. Nie mniej nie koniecznie chodzi mi tu o odpoczynek od powyższych zasad, gdyż i tak bywa do pewnego - umiarkowanego - poziomu na jakiś krótki okres czasu, aby kompletnie nie zwariować. Ale chodzi również o odpoczynek od tego narkomańskiego życia od czasu do czasu, o zwykłą regenerację. Dlatego:
9-A. Zdrowy tryb życia. (Będąc świadomym, iż jakiekolwiek spożywanie narkotyków jest z definicji niezdrowe). Rozumiem przez to spożywanie 4-6 umiarkowanych posiłków dziennie - bogatych w białko (spożywam głównie mięso i warzywa; produktów z mąki jak pieczywo unikam), rekomendowanej ilości owoców i warzyw dziennie (6 razy/dzień) oraz częste picie napojów (głównie wodę, czarną herbatę i dużą ilość soków - mojego głównego, obok owoców i warzyw źródła węglowodanów). Staram się spożywać jak najbardziej odżywcze posiłki, przy czym nigdy tak aby się kompletnie najeść - gdyż wtedy po prostu robie się senny (bo cała krew mi spływa z mózgu do układu trawiennego, ale to temat na inny wątek hehe).
9-A-A. W trakcie i po zażyciu narkotyków, niezależnie od ich rodzaju staram się jeść i pić odpowiednio w miarę możliwości. W tym staram się przełamywać jadłowstręt w trakcie high'u i zjazdu po stymulantach.
9-B. Omijać ciągi szerokim łukiem. Starać się omijać wszelkie ciągi, tendencje do ciągów itp. w zarodku (z różnym skutkiem, nie mniej raczej sukcesywnie).
9-B-A. Nigdy nie spożywam stymulantów* dłużej, aniżeli 24 godziny w ciągu jednej sesji. Oraz zwykle po jakimkolwiek kontakcie ze stymulantami nie dotykam ich już ich przez najmniej kilka tygodni (doświadczenie nabrane po 3-miesięcznym ciągu na 4-MMC w 2010 roku).
9-C. 3 miesiące czystości. Każdego roku od kiedy zacząłem ćpać, przynajmniej 3 miesiące pod rząd spędzam będąc absolutnie trzeźwym i wolnym od używek innych, aniżeli papierosy (w tym nie pijąc alkoholu). Traktuje ten czas, aby nabrać jakiejś tam harmonii, uspokojenie się, nabranie wagi na późniejsze ew. chudnięcie (hehe %-D ) oraz
*te stymulanty to głównie serotoninergetyczne i dopaminergiczne narkotyki.
10. Charakterność - Sztywne trzymanie się w/w zasad. Jest to absolutnie ważne, gdyż nawet okazyjne lekkie odpuszczenie sobie będzie zawsze prowadzić do dalszego i częstszego odpuszczania sobie pozostałych zasad.
10-A. Jak coś robisz to rób to dobrze, albo nie rób tego wcale / "Dyscyplina, dyscyplina to podstawa wychowania"- cytując pana Kleksa %-D Polega to po prostu na tym, iż na wszystkich płaszczyznach życia staram się być zdyscyplinowany tak, aby wykazując się jak najlepszą efektywnością. Jest to dla mnie bardzo ważne, chociażby dlatego że jak każdy normalny człowiek lubię oglądać "owoce swojej pracy". Staram się być przy tym maksymalnie zdyscyplinowany. Nie mniej oczywiście z jakimiś tam ograniczeniami, gdyż wszelkie fanatyzmy/dogmatyzmy prowadzą zwykle do efektu odmiennego od założonego (np. właśnie przez zbycie zbyt do przodu zwykle się cofamy/lub poprzez bycie zbyt fanatycznie popierdolonym nt. dyscypliny ciągłego sprzątania w końcu mamy dość, odpuszczamy sobie bo nie wytrzymujemy narzuconego samemu sobie rygoru).

-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=
Tak czy siak, nie miejcie złudzeń każdy nawet najbardziej ogarnięty narkoman prędzej czy później w jakimś tam stopniu się stoczy. Nie teraz, to później. Dlatego trzeba zacząć się ogarniać, nawet z tego "ogarniętego" ćpania nim będzie za późno - Lepiej zapobiegać, niż leczyć :old:
-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=
Dodatkowo do przeczytania nt. HFA:
http://www.poradnikzdrowie.pl/psycholog ... 44077.html
https://luxury.rehabs.com/drug-addictio ... ng-addict/



Zapraszam do ewentualnej dyskusji nt. zasada których się trzymam oraz wypowiedzenie się nt. własnych doświadczeń czy też własnych zasad, których się trzymacie.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Rejestracja: 2017
  • 161 / 35 / 0


Wedlug mnie te zasady to sa dobre dla niewolnika/chlopa panszczyznianego a nie swiadomego czlowieka XXI wieku ale co kto lubi . Widac , ze mnostwo rzeczy robisz na pokaz , na sile zeby dobrze wypasc przed innymi . No i mam tez odwrotna klasyfikacje - cpun to ktos kto lubi cos zarzucic , natomiast narkoman to juz chory , ktory musi brac .

"Niektórzy twierdzą, że MDMA uratowało im życie". Żyjemy w epoce renesansu psychodelików

Rozmowa z Maciejem Lorencem, autorem książki "Czy psychodeliki uratują świat?", który na potrzeby swojej publikacji przeprowadził szereg rozmów z neuronaukowcami, zajmującymi się tą grupą substancji w swojej pracy.

Trzech nastolatków w plecaku zamiast książek i zeszytów miało narkotyki

Policjanci z Oleśnicy zatrzymali trzech nastolatków, którzy posiadali szeroki asortyment różnych środków odurzających.
Rejestracja: 2009
  • 1766 / 219 / 0


Masz prawo do swojej opini, nawet błędnej :) Tym bardziej, że przy dość błędnych analogiach i sofizmatach.

Przyznaje Ci tylko w jednym rację - jestem niewolnikiem, gdyż jestem uzależniony - a nie ze względu na posiadanie jakiegoś zbioru zasad (które sam sobie de facto stworzyłem w oparciu o świadome postrzeganie tego w jaki sposób ludzie są postrzegani). Nie mniej osoby HFA mimo wszystko wykazują większą zdolność do samokontroli, aniżeli pozostałe osoby zażywające narkotyki - czego jest chociażby fakt bogatego życia towarzyskiego przy jednoczesnym zbalansowanym podejściu do zażywania narkotyków, a rozwoju zawodowym. No ale od chłopa pańszczyźnianego to mi daleko, prędzej do szlachty która podobnie jak ja - i odwrotnie od chłopstwa - wartościowała swój wizerunek (który de facto stał się częścią polskiego kodeksu honorowego, odsyłam do duckduckgo).

Nie mniej największy problem jak sądze posiadasz z faktem, iż jestem po prostu świadomy istoty wizerunku jaki posiadam. Gdyż "Świadomy człowiek XXI wieku" wie, że to jak jest odbierany przez ludzi bezpośrednio wpływa na możliwość jego rozwoju osobistego i materialnego. To jest dość oczywiste, przykładem może być chociażby fakt iż oskarżeni o ładniejszej aparycji i lepszym stroju mają w zwyczaju otrzymywać niższe wyroki, aniżeli osoby brzydkie bądź też bez garniaka. Nie chcesz mi chyba powiedzieć, że to jak jesteś widziany w oczach swoich bliskich (dziewczyny, przyjaciół czy rodziny) nie ma dla Ciebie żadnego znaczenia.

To czy się coś robi na pokaz czy nie jest raczej kwestią naturalną. Gdyż k a ż d y w mniejszym lub większym stopniu to robi. A czy na siłę, nie wydaje mi się gdyż jest to zgodne z moim typem osobowości. Z resztą w samej liście podkreśliłem jak ważnym dla mnie jest mój własny wizerunek, dlatego nie rozumiem potrzeby w zasadzie powtarzania w jakimś tam stopniu tego co sam napisałem.

No ale, jeśli zamierzasz mi tu wyskoczyć z jakimiś filozoficznymi dyskusjami, że mając w dupie wszystko jest się bardziej wolnym to wiesz - to nie jest wątek z przeznaczeniem określenia wolności. Która i tak jako wartość sama w sobie jest nierealną abstrakcyjną utopią świetnie zsyntetyzowaną przez Maxa Stirnera w "Jedynym i jego własności".

Nie mniej, skupiłeś się na czymś co w ogóle nie jest meritum wątku. Ten wątek jest poświęcony zagadnieniu Wysokofunkcyjnych Osób Uzależnionych (jak sama nazwa wskazuje, dobrze funkcjonujących na płaszczyźnie społecznej i zawodowej w odróżnieniu od osób małofunkcyjnych/przeważającej części narkomanów), gdzie podaje siebie oraz mój zestaw zasad (wcześniej niespisanych, będących raczej domyślnymi wartościami).

Ps.
Rejestracja: 2016
  • 2470 / 343 / 3


@CieplaPoduszka, na tym polega to poprawne funkcjonowanie w społeczeństwie, musisz wpaść w tłum, bo jak z niego wypadniesz to lecisz za margines. Warto trzymać się sztywnych zasas dla tego celu. Nikt nikogo nie zmusza. Kodeks Harrego, kurwa %-D
Wpadłeś na to czytając o wysoko funkcjonujących psychopatach? Podoba mi się ten post, styl życia niestety nie dla mnie, ale łap karmę, może ktoś z niego skorzysta.
Rejestracja: 2009
  • 1766 / 219 / 0


Nie słyszałem nigdy o "wysoko funkcjonujących psychopatach".
Btw.1. Zawsze mi się wydawało, że różnica pomiędzy socjopatą, a psychopatą polega na tym, iż socjopata jest zrównoważony emocjonalnie. (M.in. dlatego tak wielu z nich jest tak bardzo dobrymi manipulantami oraz pracuje na wysokich stanowiskach w korporacjach, w polityce oraz policji).
Btw.2. Nie raz zdarzyło się mi być oskarżonym o bycie socjopatą hehe %-D.

Pierwotnie (kiedyś tam)zaczytując się na Psychology Today natrafiłem na serie artykułów o wysoko funkcjonujących alkoholikach, narkomanach i osobach z depresją. Stąd też moja znajomość HFA, a moja własna diagnoza właśnie wywodzi się ze zbieżności w jej definicji.
Rejestracja: 2017
  • 1880 / 299 / 2


Paradoksalnie, taki hfa może, mimo nałogu, osiągać więcej w kwestiach zawodowych/mieć więcej pieniędzy bo w sumie tylko o to chodzi, niż niejeden przeciętny człowiek, który nie ma z narkotykami nic wspólnego, ale nie chce zmian, tkwi w stałym punkcie, żyje od 1ego do 1ego, a ilu jest takich ludzi? No właśnie. To mi się rzuciło w oczy. To nie jest tak, że jak ktoś nic nie bierze, ma łatwą drogę do sukcesu i się będzie zawsze rozwijał. Z drugiej strony, czy taki hfa, jakby nic nie brał, by jeszcze więcej osiągał?
Rejestracja: 2007
  • 1428 / 66 / 0


dobry post, bardzo.
Rejestracja: 2012
Użytkownik nieaktywny
  • 477 / 70 / 0


06 sierpnia 2018guccilui pisze:
Paradoksalnie, taki hfa może, mimo nałogu, osiągać więcej w kwestiach zawodowych/mieć więcej pieniędzy bo w sumie tylko o to chodzi,
Nie widzę tu żadnego paradoksu, od lat wiadomo, że ludzie na wyższych szczeblach lubią zabawy z narkotykami.
niż niejeden przeciętny człowiek, który nie ma z narkotykami nic wspólnego, ale nie chce zmian, tkwi w stałym punkcie, żyje od 1ego do 1ego, a ilu jest takich ludzi? No właśnie. To mi się rzuciło w oczy.
Bo jak się dorasta, ma własny DOM, rodzine, dzieci to nie można sobie pozwolić na rzucenie przeciętnej aczkolwiek stabilnej pracy (zakładając ludzi biednych/średnich pod względem materialnym) w imię "może znajdę nową lepiej płatną"
To nie jest tak, że jak ktoś nic nie bierze, ma łatwą drogę do sukcesu i się będzie zawsze rozwijał.
Oczywiście, że tak nie jest, nikt chyba (za wyjątkiem "coachów) wcale tak nie twierdzi.
Z drugiej strony, czy taki hfa, jakby nic nie brał, by jeszcze więcej osiągał?
Gdyby meteoryt nigdy nie uderzyl w Ziemie wybijając dinozaury czy byśmy byli tu gdzie jesteśmy?


btw.
Bardzo fajny, motywujący post dla tych wszystkich opiouserów co wierzą, że można brać na sportowo, ogarniać życie itp itd.
Rejestracja: 2017
  • 1880 / 299 / 2


07 sierpnia 2018Seken pisze:
06 sierpnia 2018guccilui pisze:
Paradoksalnie, taki hfa może, mimo nałogu, osiągać więcej w kwestiach zawodowych/mieć więcej pieniędzy bo w sumie tylko o to chodzi,
Nie widzę tu żadnego paradoksu, od lat wiadomo, że ludzie na wyższych szczeblach lubią zabawy z narkotykami.
Ja osobiście nie słyszałem o takich. I jeśli już, to stawiałbym u nich na benzo, kokainę, jeśli znasz przykłady ludzi na wysokich stanowiskach którzy ćpają, to rozwiń temat, bo jest ciekawy.
niż niejeden przeciętny człowiek, który nie ma z narkotykami nic wspólnego, ale nie chce zmian, tkwi w stałym punkcie, żyje od 1ego do 1ego, a ilu jest takich ludzi? No właśnie. To mi się rzuciło w oczy.
07 sierpnia 2018Seken pisze:
Bo jak się dorasta, ma własny DOM, rodzine, dzieci to nie można sobie pozwolić na rzucenie przeciętnej aczkolwiek stabilnej pracy (zakładając ludzi biednych/średnich pod względem materialnym) w imię "może znajdę nową lepiej płatną"
A czy każdy z mojego przykładu ma DOM, rodzinę dzieci? Jest wielu którzy nie mają takiej uprzęży, a i tak tkwią w "przeciętności". Nie mówiąc o innych przykładach, bardziej skrajnych - ktoś kto w ogóle nie pracuje (a może) ale i nie ćpa.
To nie jest tak, że jak ktoś nic nie bierze, ma łatwą drogę do sukcesu i się będzie zawsze rozwijał.
07 sierpnia 2018Seken pisze:
Oczywiście, że tak nie jest, nikt chyba (za wyjątkiem "coachów) wcale tak nie twierdzi.
Tak, ale ogólnie ćpanie jest demonizowane i panuje stereotyp ćpuna jako nieudacznika, a nie jest to prawda. Chciałem pokazać przykładem wyżej, że można nie ćpać i nie mieć nic, a można ćpać i mieć dużo.
Rejestracja: 2012
Użytkownik nieaktywny
  • 477 / 70 / 0


07 sierpnia 2018Seken pisze:
06 sierpnia 2018guccilui pisze:
Paradoksalnie, taki hfa może, mimo nałogu, osiągać więcej w kwestiach zawodowych/mieć więcej pieniędzy bo w sumie tylko o to chodzi,
Nie widzę tu żadnego paradoksu, od lat wiadomo, że ludzie na wyższych szczeblach lubią zabawy z narkotykami.
Ja osobiście nie słyszałem o takich. I jeśli już, to stawiałbym u nich na benzo, kokainę, jeśli znasz przykłady ludzi na wysokich stanowiskach którzy ćpają, to rozwiń temat, bo jest ciekawy.
Ehh była ostatnio nawet afera w Warszawie o firmie na wzór "Wilk z Wall Street" gdzie pracowniczka za xxxx zl przeszła się nago po biurowcu, a ogólnie wszyscy tam ładnie ćpali. Edit: To miejsce nazywało się "kotłownia".
Naprawdę nie mam czasu i szczerze mówiąc nie chce mi się nawet, pogoogluj trochę jeżeli tak cię interesuje ten temat to znajdziesz sporo informacji w parę minut i nie rozumiem czemu benzo czy kokaina mają być jakimiś wyjątkowymi substancjami, które nie są ćpaniem %-D.
P.S. https://pl.sputniknews.com/swiat/201802 ... wa-biznes/
P.S.2 Muzyczy i szeroko pojęci artyści to też często ludzie z "wyższego szczebla" ;-).
niż niejeden przeciętny człowiek, który nie ma z narkotykami nic wspólnego, ale nie chce zmian, tkwi w stałym punkcie, żyje od 1ego do 1ego, a ilu jest takich ludzi? No właśnie. To mi się rzuciło w oczy.
07 sierpnia 2018Seken pisze:
Bo jak się dorasta, ma własny DOM, rodzine, dzieci to nie można sobie pozwolić na rzucenie przeciętnej aczkolwiek stabilnej pracy (zakładając ludzi biednych/średnich pod względem materialnym) w imię "może znajdę nową lepiej płatną"
A czy każdy z mojego przykładu ma DOM, rodzinę dzieci? Jest wielu którzy nie mają takiej uprzęży, a i tak tkwią w "przeciętności". Nie mówiąc o innych przykładach, bardziej skrajnych - ktoś kto w ogóle nie pracuje (a może) ale i nie ćpa.
Operując ogólnikami domyślnie zwracamy się do wiekszości pod względem statystycznym gdzie zdecydowanie "dominującym" stanem cywilnym w Polsce jest "żonaty/zamężna": https://scr.hu/l80Lge
Oczywiście możemy rozmawiać o kohabitantach, rozwodnikach itp, ale do czego nas do doprowadzi jeżeli mówimy o obszernym temacie jakim są narkotyki?
To nie jest tak, że jak ktoś nic nie bierze, ma łatwą drogę do sukcesu i się będzie zawsze rozwijał.
07 sierpnia 2018Seken pisze:
Oczywiście, że tak nie jest, nikt chyba (za wyjątkiem "coachów) wcale tak nie twierdzi.
Tak, ale ogólnie ćpanie jest demonizowane i panuje stereotyp ćpuna jako nieudacznika, a nie jest to prawda. Chciałem pokazać przykładem wyżej, że można nie ćpać i nie mieć nic, a można ćpać i mieć dużo.
Cóż za nieudolna tautologia to ja nawet nie mam zamiaru na to odpowiadać %-D.
Posty: 73 Strona 1 z 8
Wróć do „Substancje psychoaktywne a człowiek”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość