MXP - Metoksyfenidyna

Substancje psychoaktywne, których działanie polega na osłabieniu transmisji bodźców zewnętrznych do mózgu.
Więcej informacji: Dysocjanty w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Dysocjanty

Posty: 321 Strona 31 z 33
Rejestracja: 2015
  • 1028 / 177 / 6

Uchodzi za gunwo, prawdopodobnie przez duże dawkowanie i dużą selektywność w oddziaływaniu na receptory (porównaj post2321483.html Difenidyna, MXP i pochodne - wartości Ki) - nie działa na DAT, SERT itp. Jednocześnie jest agonistą sigmy (zwłaszcza sigma1) co może powodować przypałogenność.

Z polskiego na ćpuński, przyjemnie działa tylko w miksach, ale należy uważać żeby nie dostać "oświecenia".
Rejestracja: 2012
  • 425 / 2 / 0

Na plus solidny agonizm rec sigma - u większości badanych już po 3 dawce trip znacząco się zmienia, przedmioty co <1s teleportują się względem siebie i zmieniają swoje rozmiary (bardzo specyficzny wizual, który nie jest powiązany z oczopląsem i o którym mówiło mi kilka osób niezależnie - sam też doświadczyłem), uczucie silnego patosu.

Na minus - tempo rośnięcia tolerancji to jakiś żart. Mam sporą tolerancję na wszystkie dysocjanty, ale kiedy walę tego ~350mg iv to jest jakaś przesada. W dodatku łapa po strzeleniu takiej ilości w ~8ml puchnie na kilka dni - jeśli to jest tak żrące, to nie wiem ile roztworu musiałbym w siebie wlewać, żeby nie było takich rewelacji. (Miałem MXP w formie HCl)

Antynarkotykowe reality show

Festyny, kolonie i pogadanki – tak wygląda w Polsce profilaktyka antynarkotykowa. Jerzy Afanasjew rozmawia z dr. Agnieszką Pisarską z Zakładu Zdrowia Publicznego Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.

Narkotykowy boss wylądował w Warszawie. Molina Lee był poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania

Na lotnisku Chopina w Warszawie wieczorem wylądowała wojskowa CASA, na której pokładzie był eskortowany przez polską policję Ivan Manuel Molina Lee. Zatrzymany na żądanie polskiej prokuratury mężczyzna jest członkiem międzynarodowego kartelu narkotykowego.
Rejestracja: 2011
  • 387 / 2 / 0

Ja właśnie przyjebałem tego 300 oral + 200 sniff i teraz żałuje, bo nos mam rozjebany, mogłem wszystko zjeść.

Raz, dwa niech się ktoś nie wyrwie i nie zacznie mnie od debili wyzywać, wiem co robię, ogarniam dyso.

Trzy, jestem po ultymatywnym kilkumiesięcznym detoksie, nie mam tolerki na nic, liczę na dobrego tripa, bo kilka postów mówi o ciekawych efektach w wysokich dawkach.
Rejestracja: 2011
  • 387 / 2 / 0

Proszę admina o scalenie, nie mogę już edytować.

Wygląda to tak, że zamiast MXP dostałem co innego, wydaje mi się, że była to difenidyna.

Wziąłem oral i od razu sniff, łącznie prawie 500mg, w poprzednim poście zaokrągliłem. Poszedłem robić swoje, wiedząc, że MXP dość długo wchodzi. Po 15 minutach byłem zaczynałem się golić i coś mnie tknęło i kurwa myślę sobie dziwne, MXP nie ma prawa jeszcze działać, ale to uczucie się szybko nasilało, 10 minut później już wiedziałem, że to nie MXP, totalnie rozwaliło mi to banie, a ja byłem akurat w trakcie golenia, którego skończenie było niezwykłym wyzwaniem. Pisałem do ziomka na czacie co chwile jakieś krótkie zdanie"
Co się stało
Co się stało
Brain zaps
Zaraz umre
Dobry podkład na wódkę
Co jest?
Słysze jakieś tupanie
Niech to minie
Fotel skrzypi
Reszty tripu mało pamiętaa, wiem, że zanim zdąrzyło mnie rozjebać zażyłem 2,5mg alprazolamu.

Koło 18 to wziąłem, kiedy się ogarnąłem i dopiero zacząłem kontaktować była 20:30. Dziwna podróż, było to wiele zdarzeń które normalnie trwałyby ponad 2h zdarzyły się w minute. jakieś banały, wiem tylko, że szukałem ładowarki, ale to był błysk, myślę sobie "Potrzebuje ładowarkę" i następne co pamiętam to mam ją w rękach, klik o już. Dziwne uczucie temu wszystkiemu towarzyszyło, ale mimo szczerych chęci, tego akurat nie jestem w stanie w żaden sposób ując w słowa. Generalnie coś na granicy bad tripa, ale Cały trip odbył się w moim pokoju, bez żadnych zniszczeń.

obudziłem się koło 10-tej, najpierw przez godzinę leżałem na łóżku w coraz to dziwniejszych pozycjach, potem na podłodze w fotelu. ogólnie tak razem z dwie 4. Czułem całkowity brak siły i motywacji do życia. Pomyślałem, przez chwilę, że chce umrzeć i myśląc dalej, że nawet umierałbym z przyjemnością. Kiedy się doprowadziłem do jako takiego stanu, ok godz. 15, poszedłem do sklepu po trochę szamy, dało radę nienarobić sobie przypału. wróciłem do domu, szamy nie tknąłem a w tym momencie nie jadłem już od 24h. Instead of zajebałem 3mg alpry bo myślałem, że doznam rozpierdolu.
Nie dziwicie się, że wale takie dawki benzo, ważę 120kg.,
Trochę poleżałem z muzą, wstałem półtorej h temu, zapaliłem bucha 20 minut temu i czuje dość drastyczne zmiany w sposobie myślenia, na początku nie pamiętałem większości zdarzeń z mojego życia, kiedy się kapnąłem, że coś mi się z pamięcią zjebało, pomyślałem sobie, że wymienie 10ciu znajomych i po 8smym miałem problem. trawka mi trochę pomogła, cały czas czuje poważny defekt umysłowy, ale już przypomniałem sobie sporo.

Samopoczucie znośne, ale da się funkcjonować w miarę normalnie, ale cały czas towarzyszy temu uczucie nie bycia sobą. Nie takie typowe jak dyso, że jest jest się czymś, innym dziwnym, nieludzkim, tylko po prostu nie wiedzenia kim się jest, Po co się tu jest i po co robić wszystko to co robię. Zachowywałem się bardzo impulsywnie, nieswojo, dziko wręcz. Generalnie mentalna rozjebka, składam się powoli w większe kawałki, ale ogólnie jest to dla mnie bardzo nieciekawe doświadczenie.

Teraz jak buch dobrze wszedł czuje się już znacząco lepiej, trochę zmęczony i w końcu zacząłem czuć głód, a ostatni raz jadłem 40 parę godzin temu. Ból głowy minął i mimo zmęczenia, czuje, że mam trochę więcej siły, ale zjadłem.

I jak wspomniałem, bankowo to nie MXP, ale co dokładnie? Nie mam pojęcia.

W każdym razie overdose potężny, ale waliłem kiedyś 300 MXP po kablu i nie działo się aż tak, ale aplikacja łatwa nie była, więc to tylko jeden raz. wydaje mi się, że dojdę do siebie całkowicie w ciągu 2-4 dni, ale bardzo ciężko z moimi ogólnymi chęciami i motywacją pewnie będzie. Bo czuje, że śmierć byłaby lepszym rozwiązaniem niż takie doświadczenia. Nigdy w życiu nie doznałem czegoś chociaż w 20% tak niszczącego, a trochę już brałem.
Rejestracja: 2016
Użytkownik nieaktywny
  • 133 / 8 / 0

Schudniesz bedzie ok, jak byłem grubszy troche też nie bardzo lubiłem siebie.
Rejestracja: 2006
  • 894 / 17 / 0

To i ja dodam kilka słów od siebie. Miły, lajtowy (w rozsądnych dawkach) dysocjant. Nie taki chłodny jak difenidyna, ale trochę chłodniejszy od efenidyny. Testowałem w dawkach do 150 mg zarzuconych jednorazowo. Za każdym razem z dużą ilością soku z cytryny (wzmacnia i przyspiesza wejście przez konwersję do cytrynianu) i tylko doustnie. Przyjemne wyciszenie, stan klarowności, wyostrzony słuch. Dobrze wchodzi muzyka (polecam np. Carbon Based Lifeforms), chociaż basy wydają się mocno przycięte. W niewielkich dawkach (tak do 80 mg) ogarnia się rzeczywistość na tyle, że interakcje face to face z trzeźwymi są do zrobienia. W większych dawkach nie pojawiałbym się w społeczeństwie, ale i tak w porównaniu z MXE czy DXM, to jest lajtowo. Większe dawki, a zwłaszcza dorzucanie generują solidną, przyjemną manię. Życie się chce porządkować, plany snuć, skakać do bitu też. Przy większych dawkach trochę świecą się krawędzie przedmiotów ("halo") - podobnie do MXE.

Brakuje, przynajmniej mi, w tym środku mindfucku. Dla tych co próbowali DXM, MXE czy choćby *-PCMo faza może się wydawać nijaka. Trochę podstępne fałszywe poczucie trzeźwości - np. próba wpisania długiego hasła w komputerze albo zmierzenia sobie tętna ze stoperem może się okazać podejrzanie trudna mimo przekonania "nic mi nie jest". Zdarzało mi się, że sekundnik w zegarku skakał co 2-3 sekundy mimo skoncentrowania się z całej siły na obserwowaniu wskazówki.

Bardzo przyjemnie się komponuje z Marią, ale uwaga na pikawę serca przy większych dawkach (powiedzmy od 130 mg w górę). Nieźle też z psychodelikami w małych dawkach - np. 50 ug 1p-LSD (tego zjadałem po 3-4h) albo 70 mg 5/6-APB (tego zjadałem wcześniej i czekałem wpierw aż tętno trochę spadnie). Świetnie komponuje się z N2O, a absolutna rozkosz i euforia przy combo wszystkich trzech (MXP + 1p-LSD + N2O). Na zjeździe ładnie wpasowuje się 1-2 mg etizolamu albo czegoś podobnego. Mieszałem jeszcze z 5-MeO-PCMo, ale trochę trikowe to było.

W dziurkę na samym MXP nie udało mi się wpaść, ale coś na kształt dziurki osiągnąłem po 75 mg 6-ABP + 80 mg MXP @3h + 50 mg MXP @4.5h, przy niskiej chwilowo tolerancji.

Większe ilości brane na raz grożą nieogarem dysocjacyjnym wzmaganym manią typu PCP - pamiętam z TR w sieci co najmniej dwa rozpierdolone pokoje (w tym jeden z akwarium) i jedną zamordowaną nożem matkę. Tak że ostrożność wskazana.
Rejestracja: 2017
  • 2 / / 0

Zdecydowanie moje ulubione z lekkich dyso. Wspaniała mentalnie faza z nutką sigmowego oświecenia oraz opiatową pluszowością, zakończona cudownym afterglow.
Niestety system obronny mojego organizmu aktywuje odruchy wymiotne już przy samym powąchaniu substancji ;) ale da się to ominąć poprzez schłodzenie cytrynianu i wypicie z zatkanym nosem
Rejestracja: 2016
  • 688 / 108 / 0

Z "cudownym afterglow" się zgadzam, ale sama faza dla mnie dość nijaka. Nie uważam też (a propos postu [mention]Kazik[/mention]a), żeby MXP było cieplejsze niż difenidyna, która w przeciwieństwie do MXP potrafi, oprócz zdysocjowania, dać taki fajny dopaminowy rush i więcej sigmy w bukiecie wrażeń - co prawda nie powoduje to euforii w ścisłym tego słowa (narko)znaczeniu (pluszowość, zalew sero etc), ale po prostu jest ciekawiej na tripie. Ergo, przyjemniej.

No ale każdy inaczej trochę reaguje. Dla mnie przykładowo takie 2'-Oxo-PCM jest mocno pluszowe, ale nie brakuje głosów o pustym, dysocjacyjnym działaniu.
Rejestracja: 2016
  • 102 / 13 / 0

13 listopada 2017candypeak pisze:
Wspaniała mentalnie faza z nutką sigmowego oświecenia oraz opiatową pluszowością, zakończona cudownym afterglow.
Mam podobne zdanie. MXP jest dla tych którzy wolą dostać wędkę od ryby. Do tripu na metoksyfenidynie wystarczy podejść jak do rytuału, czyli zapewnić sobie odpowiednie S&AMP;S (ciemność, słuchawki na uszach itd) i można być bardziej zadowolonym niż po DPD. Ale oczywiście jak wspomniał KaramakatE, wiele zależy od organizmu laboranta i być może nie da się przenieść odczuć z tripowania 1:1 dla każdego.
Rejestracja: 2006
  • 894 / 17 / 0

13 listopada 2017KaramakatE pisze:
Nie uważam też (a propos postu [mention]Kazik[/mention]a), żeby MXP było cieplejsze niż difenidyna, która w przeciwieństwie do MXP potrafi, oprócz zdysocjowania, dać taki fajny dopaminowy rush i więcej sigmy w bukiecie wrażeń - co prawda nie powoduje to euforii w ścisłym tego słowa (narko)znaczeniu (pluszowość, zalew sero etc), ale po prostu jest ciekawiej na tripie. Ergo, przyjemniej.
Przez "cieplejsza" miałem na myśli to, że difenidyna wydaje się taka "kliniczna". Zgadzam się, że po difenidynie więcej sigmy i z upływem czasu zacząłem bardziej cenić difenidynę niż MXP. Trochę hardkorowa w difenidynie jest nagłość wejścia. W jednej minucie ustawiasz setlistę, w drugiej nie pamiętasz jak się nazywasz i na czym polega codzienne życie.
Posty: 321 Strona 31 z 33
Wróć do „Dysocjanty”
Na czacie siedzi 49 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości