Czy warto brać leki dla lepszego ja?

...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 34 Strona 2 z 4

zebrawgroszki
Posty: 69
Rejestracja: 07 stycznia 2017
1


Seken pisze :
Dziwne, że nikt tu jeszcze nie zaproponował benzodiazepin %-D.



POLECAM alprę :-D :heart:


Emeel
Posty: 36
Rejestracja: 06 stycznia 2017
1


No, jest to jakiś sposób.
Jak się wpierdolisz, to wszystkie problemy z samoocena zejdą na dalszy plan. Obiecuję.


BR3VIRA
Posty: 48
Rejestracja: 05 stycznia 2017
5


Nie ma sensu.
Pomaga tylko na chwile. Łatwo jest wpieprzyć się w uzaleznienie.
Poza tym wcześniej czy później bedziesz musiał z tym skończyć - jesli planujesz żyć normalnie. Co wtedy?


Lordarius
Posty: 10
Rejestracja: 09 stycznia 2017


To co wyżej, leki , a w szczególności antydepresanty tworzą złudzenie lepszego ja, po odstawieniu problem wraca.


yourownsupply
Posty: 257
Rejestracja: 23 czerwca 2013
8
34


Jeśli chodzi o antydepresanty pod kontrolą lekarza, to jestem zdania, że warto. Nie chodzi tu jednak o lepsze ja, a o danie sobie chwili wytchnienia, bez niepotrzebnego niszczenia sobie psychiki dragami i energię do poprawy sytuacji. Potem, kto wie, może uda się pokonać przyczynę depresji/lęków (fizyczną czy tkwiącą w psychice) i żyć bez leków.

Swoją drogą odradzanie tego autorowi to czysta hipokryzja, nawet jeśli tkwią w tym jakieś racje :P


Autor tematu
pomasujplecki
Posty: 150
Rejestracja: 22 września 2015
3
3


Seken pisze :
Dziwne, że nikt tu jeszcze nie zaproponował benzodiazepin %-D.


panie ale wypierdalaj pan %-D

yourownsupply pisze :
Jeśli chodzi o antydepresanty pod kontrolą lekarza, to jestem zdania, że warto. Nie chodzi tu jednak o lepsze ja, a o danie sobie chwili wytchnienia, bez niepotrzebnego niszczenia sobie psychiki dragami i energię do poprawy sytuacji. Potem, kto wie, może uda się pokonać przyczynę depresji/lęków (fizyczną czy tkwiącą w psychice) i żyć bez leków.

Swoją drogą odradzanie tego autorowi to czysta hipokryzja, nawet jeśli tkwią w tym jakieś racje :P


Odstawiam obecnie wszystko, odczulem duzy kamien z serca jak zniknal glod nikotynowy i mef nie jest mile widziany. Narazie dużo jaram, ale i to musze odstawić.
Chciałbym czuć się dobrze, jak zdrowy człowiek. Wiem, że po mefie miałem przebłyski jak powinno być na trzeźwo, a czego nie ma.
Nie ma tej autentycznej ulgi, która jednocześnie daje kopa w dupe by zmieniać sie na lepsze i nie pierdolić cały czas w miejscu.

Cięzko tego dokonać, bo nei wiem czemu, poprostu. Tak jak by wszystko zależało od neuroprzekaznikow....

Zobaczymy, może się coś zmieni w tym roku i jak wyjde z tego spierdolenia i zaczne działać, dużo lepiej się czuje jak jedyna używka jaką używam to tylko trawa, ale i z nią chce skończyć, oczywiście jutro, ale głównie może poporstu te decyzje sprawia, że niebawem działając w pełni nagle magicznie poczuje się sobą. Ale nie chce mi się teraz, ide se zajarac, elo.


Autor tematu
pomasujplecki
Posty: 150
Rejestracja: 22 września 2015
3
3


a tak bardziej poważnie to strasznie boli ta niechęć do czegokolwiek i taki lęk przed napięciem wynikającym z działania, właściwie to tak silny lęk, że nawet boję się go odczuwać, więc tkwie w strefie komfortu. Może to wina THC. Jeśli nie będzie nawrotów od innych używek (a czuję się zajebiście, głównie dzięki odstawieniu fajek) i uda się odstawić ziolo to może spojrzę na sprawę inaczej. Oby


Defi
Posty: 61
Rejestracja: 29 września 2016
1
4


Dobrze dobrane leki, zgodnie z przeznaczeniem? Oczywiście że warto. Znam osobiście co najmniej trzy osoby, które po dłuższej kuracji i odstawieniu czują się świetnie a chęci do życia mogę im tylko pozazdrościć, nawet na nie-do-konca-trzezwo. Także trzeba znaleźć dobrego lekarza (ponad połowa sukcesu, moja lekarka zrobiła mi taki burdel w głowie że przez dłuższy czas czułam sens terapii i było naprawdę dobrze) i walczyć o siebie.


Autor tematu
pomasujplecki
Posty: 150
Rejestracja: 22 września 2015
3
3


Doszedłem do wniosku, że nie będę ryzykował, że stanę się nafukaną serotoninową cipą, jakkolwiek ignorancko to nie brzmi.


Konkin
Posty: 216
Rejestracja: 15 maja 2011
20
10


Utwierdzasz mnie w przekonaniu, że w dupie byłeś i gówno widziałeś. Masz jakiekolwiek odniesienie dotyczące leczenia SSRI/SNRI/ASRI, albo jakimiś atypowcami/wielopierścieniowcami? Chyba nawet nie widziałeś osoby z nieleczoną ciężką depresją, albo depresją po-odstawienną. Obraz nędzy i rozpaczy nie nadający się nawet do podniesienia z łóżka, a co dopiero do psychoterapii.

Napisał konkin leczony rok esci+valdoxan, z doświadczeniami w samodzielnym odstawianiu, które skończyło się chujem w dupie i jeszcze poważniejszym popłynięciem.

Posty: 34 Strona 2 z 4
Wróć do „Detox”
Na czacie siedzi 10 uczestników Wejdź na czata

AwatarMondengel  Awatardrumandbass  Awatarmisspill  AwatarDrSkacz  Awatarzebrawgroszki  AwatarPjaq  Awatarvirr  AwatarpasoŻyd  Awatarmochi7  AwatarAlfaBot  

Kto jest online

misspill (0 gości)