Metoksetamina - skutki uboczne

Pochodne aminocykloheksanu, oddziałujące jako antagonisty receptora NMDA. M.in. fencyklidyna, ketamina i metoksetamina.
Więcej informacji: Arylcykloheksaminy w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Dysocjanty

Posty: 86 Strona 3 z 9
Rejestracja: 2012
  • 44 / / 0


Darkwind pisze:
Badam metoksyketaminę od około roku, regularnie, średnio 2 razy w tygodniu, dawki 30-120mg.
Skutki uboczne: czasami zdarza mi się na trzeźwo typowy dla dysocjantów efekt "Chciałbym coś powiedzieć ale nie wiem jakie to słowo, być może nie ma takiego słowa. Cholera, czy ja stoję i patrzę na rozmówcę z otwartą mordą? Istotnie. Czas zmienić temat.", oprócz tego (prawdopodobnie jedno się z drugim wiąże) niewielkie problemy z pamięcią krótkotrwałą, typu zapominam co do mnie mówiła dziewczyna minutę temu, mimo że nadal rozmawiamy na ten sam temat, albo zapominam co sam komuś powiedziałem.

O, i jeszcze drobne problemy z pamięcią krótkotrwałą.

Innych efektów ubocznych badań nad tym niebezpiecznym narkotykiem nie stwierdziłem, jednak moje osobiste doświadczenie nie może być traktowane jako zbiór faktów na temat działania tej arylcykloheksaminy.
Myślisz że kiedyś te problemy z pamięcią ustąpią? Mam podobnie - w trakcie rozmowy czasem nie potrafię utrzymać koncentracji ( ' co mówiłaś ? ') a może po prostu jesteśmy chujowymi facetami i nie sluchamy swoich kobiet (:
Rejestracja: 2011
  • 387 / 7 / 0


O tym nie pomyślałem, hahah %-D "to przez dragi, ja taki nie jestem"
Serio to nie wiem ale wydaje mi się, że ostatnio jest coraz lepiej jak sobie zrobiłem dłuższą przerwę.

Lewico, dlaczego się boisz marihuany?

Jaś Kapela przypomina Lewicy o polityce narkotykowej, bo chyba zapomniała.

70-latkowie skazani za przemyt narkotyków o wartości miliona funtów

Brytyjska para została skazana na 8 lat więzienia za przemyt narkotyków o wartości miliona funtów. Kokainę przewozili na pokładzie luksusowego statku, w podszewce walizki.
Rejestracja: 2012
  • 6 / / 0


hej, był tam już poruszany przez kogoś ten wątek, ale zgubiłam się i nie znajdę.

chodzi mi o kilkudniowy zjazd w formie koszmarów sennych;

najpierw w czwartek sieknęłam sobie trochę MXE, na oko (do buzi i połknęłam). plan był konkret, wezmę depilator i wydepiluję nogi (mam oporowo przewrażliwioną skórę), a w końcu MXE znieczula :D nie wiem, czy to doświadczenie dzień przed interesującym mnie przeżyciem ma jakieś znaczenie, ale metodologia brania była taka sama tylko mniej.

kiedy mnie poturbowało wzięlam depilator, z imieniem boga na ustach przystąpiłam do walki. bolało strasznie, ale jakoś uznałam, że w imię boga mogę się przecierpieć, muzyka na uszach sprawiała, że wszystko odchodziło w dal, też nie patrzenie na depilator zmniejszało ból. co około 30 minut paliłam papierosa prowadząc teologiczne rozprawy na temat wartości przedsięwzięcia, po czym wąchałam kapkę by lekko podbić i leciałam dalej, w sumie 9 godzin z całkowitym sukcesem w siódmej godzinie, potem zrobiłam pranie ręczne, bo nie ogarniałam pralki. z poczuciem spełnionego obowiązku położyłam się spać, bo następnego dnia rano do psychiatryka. czułam się swietnie.

w sobotę zaczęłam o 13.05 i leciałam tak cały dzień, ostatnią dość sporą dawkę wrzuciłam w klubie około północy, popiłam piwem i się zaczęło. opiatowe wyjebanie, jest zbyt zajebiście by leżeć, ale tak zajebiście, że się nie ruszę, mogę, ale mi się nie chce. odeszły troski świata, wszytko stało się przejrzyste, bez roztrzęsionego obrazu, wróciła mi pełna manualność, błędnik i byłam przekonana, że mówię też normalnie (ale nie sprawdziłam, bo mi się nie chciało robić nic). leżałam tak około 2,5h, a gdy ogarnęłam, że już chyba chcę się ruszyć poszłam pod bar, gdzie byli tylko piękni ludzie, kochałam ich i to, że byli z mojej planety (tak, czułam, że planeta powstała jako plac zabaw dla mnie a ci piękni ludzie są też dla mojej uciechy). to już nie było w stylu opiatowym ale przypominało mi MDMA (empatia) i 'cóś' jak chodzi o poczucie bycia jedynym stałym punktem wszechświata... rzecz w tym, że ludzie aż do mnie lgneli, jak na codzień jestem aspołeczną schizoidalną dziwaczką, z którą ludzie nie wchodzą w interakcje, tak teraz każdy chciał mi kupić drinka, porozmawiać ze mną, wymieniać się numerami, opiekować się mną. na początku brania Acodinu też tak miałam; ludzie się o mnie troszczyli, prosiłam ich o cokolwiek czego chciałam i oni mi to ogarniali, nie zostawiali mnie samej itd. kosmiczna noc. z czasem efekty wyparowały i o siódmej pijana od darmowych drinków wróciłam do domu.

a w domu pojebane sny, owijanie się kołdrą przez sen, określałam swój stan i położenie w pokoju, sprawdzałam godzinę na telefonie (nie otwierając oczu, nie dowiedziałam się która jest) spałam budząc się i pocąc w pościel do poniedziałku, bo tak się sponiewierałam. normalnie takie sny mam po słoikach moidu przed zaśnięciem, ale to było złe, przez sen mówiłam sobie, że nie chcę już spać, bo to jest straszne, zwijałam się w chińskie osiem, jakby moje ciało dosłownie chciało wyjść z płapki snu. w poniedziałek w psychiatryku łamało mnie w kościach, ale stan miły, chociaż nic nie jem prawie. gdy kładę się do wyra, śni mi się, że gwałcą mnie na wojnie :P (to było straszne), wiem, że to sen, słyszę oba budziki ale nie mogę się obudzić, znowu cała przepocona się budzę, śmierdzę jak menel, zaplątana w kołdrę i prześcieradło, dzisiaj jest wtorek, mam sranie, ale poza tym jest chyba ok... istotne, że nic nie zjadłam, więc to chyba ten zjazd opisywany wcześniej, o ile o to chodzi. teraz idę spać, ciekawe co się stanie. w sumie nie byłoby sprawiedliwe, żeby tak miły stan był za darmo, nie?

mnie ciekawi tylko, czy doszedł ktoś dlaczego tak jest (z tym kurewsko euforycznym stanem po długotrwale przyjmowanych małych dawkach) i zjazdem, z którego aspektu MXE on wynika. może komś z was się to z czymś kojarzy...
Rejestracja: 2011
  • 387 / 7 / 0


Głosuję na coraz mocniej podwyższany poziom serotoniny, bo pamiętajmy, że nie spada on tak szybko po zejściu MXE. Parę takich podbić może zsumować się w coś takiego, z resztą miewałem tak. Co do chujowego zjazdu to najprawdopodobniej wina całego tego alkoholu i mieszanki najróżniejszych związków chemicznych we wszystkich napojach którymi się raczyłaś. Generalnie zawsze przy MXE unikam alkoholu, max jedno piwko na smak.

Pozdrawiam, fajnie że mimo wszystko pozytywnie oceniasz swoje przeżycia.
Rejestracja: 2010
  • 3047 / 175 / 0


MXE+alkohol= odpierdalanie i urwany film.
Rejestracja: 2012
  • 6 / / 0


Darkwind pisze:
Co do chujowego zjazdu to najprawdopodobniej wina całego tego alkoholu i mieszanki najróżniejszych związków chemicznych we wszystkich napojach którymi się raczyłaś. Generalnie zawsze przy mxe unikam alkoholu, max jedno piwko na smak.
ciekawe... nie do końca rozumiem co masz na myśli, kiedy mówisz o związkach chemicznych w napojach. alkohol to alkohol, nie wydaje mi się, żeby on dawał trzydniowego kaca... w formie koszmarów sennych. jedna dziewczyna mówiła coś o pigułkach gwałtu w drinach, ale nie sądzę żeby o to chodziło :D
Darkwind pisze:
Pozdrawiam, fajnie że mimo wszystko pozytywnie oceniasz swoje przeżycia.
a czy działo się coś złego? jeśli za dnia śni mi się dobry sen, to w nocy może się przyśnić pożar xD
FajnieJest pisze:
Mxe+alkohol= odpierdalanie i urwany film.
wszystko pamiętam. z grubsza. odpierdalałam, ale bez przesady... nie przebiło to ostatniego łykendu z piątkiem w środę i różnymi pojebkami... i... on nadal trwa... :moody:
Rejestracja: 2010
  • 3047 / 175 / 0


Z tego co opisujesz to raczej na malych dawkach jechalas. Jak bys tak 50mg jednorazowo przyjela i popila alkoholem, mogloby byc nieprzyjemnie.
Rejestracja: 2012
  • 6 / / 0


możliwe też, że mój dostawca nie ma najlepszego sortu, jak teraz mi się skończy, to sprawdzę innego. możliwe, też, że to tolerka, bo ostatnio w ciągu nocy, podczas której dużo piłam zapodałam sobie 2x po 50mg (dostałam wagę, ale nie jest dokładna) w kilkugodzinnym odstępie czasu, jedną oralnie, drugą sniffem i jakoś strasznie mnie nie poturbowało...

przy okazji mam pytanie; wiem, że grejpfrut zwiększa moc MXE i zastanawiam się nad rozpuszczeniem w napoju, a konkretniej szklance soku grejpfrutowego. ktoś tak robił?

scalono
Ignis


teraz wiem o czym mowa, nie wiem, może jestem dałnem, ale nie znalazłam opcji edit :D.

ruszyłam w bal z koleżanką, 50mg bomby padały na trzy obiekty

ja wzruszyłam ramionami na pierwszaą bombę, ona(koleżanka) miło poleciała, ale kolega który się wprosił był pijany (o czym nie wiedziałam i nawet nie zdążyłam się dowiedzieć, czy poinformować go co bierze, po prostu wziął i zjadł jakby to było jego), wrzucił 50mg i zaczął czadowac, odjebało mu jak siemasz. takie miał fazy, chodził po scianach, dosłownie, gość nie wiedział co się z nim dzieje i co dzieje się ze swiatem dookoła niego, ryczał, buczał, raz mu było zajebiście, raz chujowo, sąsiedzi myśleli, że jakieś egzorcyzmy odprawialiśmy. dopiero po jakiś trzech godzinach zaczął 'jakoś' chodzić, autentycznie bałam się, że odłoży łyżkę tej nocy, bo nie wyglądał najlepiej, a ja nieźle popłynęłam też chociaż zepsuł mi pierwszą fazę ten koleżka "co do rączki to do buzi" dopiero kolejne dwie 50mgramowe bombki utrzepały mnie do stanu niepodważalnie dzikiego, wcześniej piłam sok 100% z grejpfruta (co prawda czerwonego, nie białego, jak radzili), w ciągu dnia (około 10-5h przed wyprawą badawczą) i nie zauważyłam żadnych odchyleń od normy. poza tolerką, co chyba jasne, bo dałam po receptorach, jakbym chciała sobie zniszczyć mózg celowo...

ponieważ moje ostatnie zachowania dotyczące MXE można podsumować jako aktywny piątek+sobota, nieaktywne trzy dni, aktywne środa dzień, środa noc, czwartek... co się działo w czwartek? chyba umknął, potem aktywny piątek, sobota, noc z soboty na niedzielę, niedziela rano (11.00) i właśnie wytrzeźwiałam, więc robię sobie przerwę... co najmniej 2 tygodnie, bo czuję, że przegięłam, mam podkrążone oczy i wyglądam jakbym nie żyła od trzech godzin, więc creepy... dobrze, że wytrzeźwiałam, bo mogłabym się nie połapać że przeginam aż by mi się skończyło MXE...

-ostrożnie z tym stanem, nie sądzę, żeby to było zdrowe! :old:

podsumowując moje ostatnie doświadczenia:
-alkohol+MXE= nieprzewidywalny efekt, zasięgnęłam języka na innych stronach i dochodziły mnie wieści, że może wystąpić poważna depresja oddechowa (czy jak to się zowie) a czy tak czy siak oba te związki wykazują duło wyższą toksyczność razem niż każdy z osobna
-ciągi MXE= (w moim przypadku) szybko rosnąca tolerka, która mam nadzieje opadnie, na początku około 50mg wyjmowało mnie z kapci i pakowało na później, a na koniec 150 było podobnym efektem, wydaje mi się , że to opadnie, powinno, mam nadzieję i napiszę raport za 2 tygodnie, kiedy to powrócę na łono tego wehikułu.
-zupełnie zmienil mi się sposób mówienia i pisania, ludzie śmieją się z tego, jak nietrafnych używam słów, o tym raport jak wróci do normy, jeśli wróci :D

innymi słowy jest to nakotyk którego najlepiej się stosuje z umiarem, kto by pomyślał... jakieś nudy... :wall:

ps. cieszę się, że mogę tu być, bo wcześniej naprawde nie dało się opisać, napisać o tym wszystkim, te wspomnienia były zbyt żywe, wzbudzały we mnie śmiech, wzruszenie, a nawet chęć napisania wiersza i blogu na ten temat...
Rejestracja: 2012
  • 1787 / 111 / 0


lhobbit pisze:
Na problemy z pamięcią, trzęsącymi rękoma itp. polecam wspomniany już przeze mnie zestaw omega-3 + kurkumą. Wspiera neurogenezę czyli odbudowę komórek w mózgu. Po dłuższym okresie zamęczania mózgu różnymi specjałami, solidna porcja daje od razu kopa a po dłuższym stosowaniu poprawia nastrój i wyraźnie funkcjonowanie szarych komórek. Ja tak miałem z GBL - może nie tyle po ciągu, bo do tych mi daleko na szczęście, ale co wieczór drink przez wiele miesięcy był. Po odstawce omega-3 i kurkuma wyraźnie pomogły wrócić na właściwy poziom.
A można brać ten zestaw w trakcie dowalania się np. MXE? Jako zabezpieczenie komórek w mózgu czy coś? Czy to się mija z celem i szkoda kasy na omege i kurkume, bo żeby zadziałało porządnie musi być abstynencja od środków psychoaktywnych?
Rejestracja: 2007
  • 3742 / 38 / 0


Pytal ktos jak MXE wplywa na uklad wydalniczy. Wplywa zle, jak wiekszosc dysocjantow. Nie mowie tylko o MXE, bo moj problemy zaczely sie od DXM i niemoznosci oddania moczu. Wiadomo, ze nie powinno sie zbyt dlugo ´tego w sobie trzymac´. Po takim tripie, kiedy pecherz juz zostanie oprozniony pozostaje uczucie nadwyrezenia w tym miejscu. Poczatkowo po MXE i 3-MeO-PCP nie mialam takich problemow, ale obecnie w trakcie ciagu tez mam problem z oddaniem moczu, na szczescie nie tak dokuczliwy jak po DXM. Pare dni temu odebralam wyniki badania i mam w moczu bialko, teraz ide na przeswietlenie, bo boli mnie prawa nerka. :-/

Oczywiscie nie musicie sie tym sugerowac, bo dysocjanty biore od siedmiu lat, zaczelam w mlodym wieku, a czestotliwosc i dawki byly naprawde nieprzecietne. Poza tym ostatnio przez nieuwage mnie przewialo, wiec bol wzial sie nie tylko z ostatniej przygody z 3meo i wczesniejszych. Ale to ma najwiekszy wplyw imo.

Innych efektow ubocznych nie zaobserwowalam, poza ciaglym cisnieniem na walniecie sobie dawy w miesien, hehe.
Posty: 86 Strona 3 z 9
Wróć do „Arylcykloheksaminy”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości