Psychedeliki jako środek nootropowy.

Organiczne substancje psychoaktywne, oddziałujące na receptory serotoninowe w mózgu.
Więcej informacji: Tryptaminy w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Psychodeliki

Posty: 17 Strona 2 z 2
Rejestracja: 2011
  • 67 / 1 / 0


Noopept biorę od miesiąca, wcześniej piracetam tez ok miesiąca i raz na tydzień, dwa dorzuce jednorazowo jakaś dawkę 4-aco żeby sprawdzić działanie. Na razie szukam najlepszej ilości. (Zapomniałem wcześniej napisać ze piracetam 4-5 tab 1200mg +10mg 4-aco identycznie odczuwalem). Codziennie nie chce brać, bo szkoda żeby tolerancja rosła, chociaz jak ktos sprobuje to ciekaw jestem odczuc. Ale Mysle ze raz na jakis czas, żeby dodać trochę innego spojrzenia na zagadnienie z którym ma sie problem 4-aco będę używać. A na codzień albo noopept albo piracetam, tak jak do tej pory. Co do skutków ubocznych to nie zauważyłem, może tylko to ze na początku trudniej sie skupić na tej jednej konkretnej rzeczy, bo inne rzeczy zajmuja. ale czy to jest skutek uboczny;)? Poza tym, tak jak pisałem, efekt zależy od tego jak sie podejdzie do zagadnienia. Co masz w głowie przed rozpoczęciem zadania i jak ukierunkujesz myśli, taki będzie efekt. Kiedyś podczas jakiegos tripu przyszło mi do głowy takie zdanie: "jeżeli umiesz kontrolować swoją fazę, umiesz kontrolować swoje życie". Teraz za każdym razem gdy potrzebuje skupienia, pomaga mi ono je uzyskać (wiem ze zdanie biedne, ale lubie je:) ) Jak już sie złapie skupienie i przyjdzie do tego jeszcze czystość umysłu to wtedy nie ma granic:) nauczyc sie tylko utrzymywać ten stan jak najdłużej i jest sie prawie bogiem.
Rejestracja: 2011
Użytkownik nieaktywny
  • 370 / 8 / 0


Też zauważyłem taką właściwość (hometa w moim przypadku) - resetować wyuczone sposoby, żeby móc nauczyć się ich na nowo w nowy sposób. Z takich czysto fizycznych umiejętności, np. zmieniła mi się postawa ciała, wcześniej była mniej optymalna, przez co dużo łatwiej głębiej i mocniej oddycham, mam więcej siły (przy tych samych mięśniach), inny, lepszy głos. Myślę, że to się odnosi do wszystkich sfer życia, światopogląd, przekonania n/t siebie, ludzi, i.. td. Nazwałem ten efekt - reimprinting, bo szybkością uczenia przypomina jak kaczątko poznaje mamusię...

Dramat w szpitalu psychiatrycznym. Pacjenci trafiają na OIOM z przedawkowania

Adam jest pacjentem szpitala psychiatrycznego w Lubiążu. – Możesz tu ćpać co chcesz. Musisz mieć tylko pieniądze – mówi.

Luksemburg i legalizacja marihuany

Luksemburskie Ministerstwo Zdrowia poinformowało we wtorek, że planuje pełną legalizację marihuany w tym kraju, tj. produkcję i konsumpcję w ciągu najbliższych dwóch lat, a także wzywa inne kraje europejskie do zweryfikowania polityki narkotykowej.
Rejestracja: 2012
  • 36 / / 0


Czasem problemem jest właśnie to, że na psychodeliku niektórych czynności trzeba się tak jakby uczyć od nowa. To może przeszkadzać, gdy wykonuje się złożone motorycznie czynności wymagające długiej nauki i doskonalenia.
Rejestracja: 2013
  • 47 / / 0


Machine205 pisze:
Też zauważyłem taką właściwość (hometa w moim przypadku) - resetować wyuczone sposoby, żeby móc nauczyć się ich na nowo w nowy sposób. Z takich czysto fizycznych umiejętności, np. zmieniła mi się postawa ciała, wcześniej była mniej optymalna, przez co dużo łatwiej głębiej i mocniej oddycham, mam więcej siły (przy tych samych mięśniach), inny, lepszy głos. Myślę, że to się odnosi do wszystkich sfer życia, światopogląd, przekonania n/t siebie, ludzi, i.. td. Nazwałem ten efekt - reimprinting, bo szybkością uczenia przypomina jak kaczątko poznaje mamusię...
Brzmi aż za dobrze :-D
Ten 'reset' oraz 'reimprinting' przyszedł Ci w miarę naturalnie, czy wymagał świadomego ukierunkowania, wysiłku, pracy nad sobą etc?
Jeśli to drugie, to jak dużo w tej zmianie samego siebie, swoich zachowań, etc, mógłbyś przypisać hometowi a ile sobie? (jeśli da się tak podzielić).
Jaki czas minął by nastąpiły zauważalne zmiany?
Rejestracja: 2008
  • 228 / / 0


@Machine205 a może wreszcie dorosłeś?
Rejestracja: 2011
Użytkownik nieaktywny
  • 370 / 8 / 0


zdrowy_pacjent pisze:
Brzmi aż za dobrze :-D
Ten 'reset' oraz 'reimprinting' przyszedł Ci w miarę naturalnie, czy wymagał świadomego ukierunkowania, wysiłku, pracy nad sobą etc?
Jeśli to drugie, to jak dużo w tej zmianie samego siebie, swoich zachowań, etc, mógłbyś przypisać hometowi a ile sobie? (jeśli da się tak podzielić).
Jaki czas minął by nastąpiły zauważalne zmiany?
Myślę, że to się dzieje u każdego w większym/mniejszym stopniu i w różnym kierunku. Jeśli nie kierujesz tym, to generalnie jest loteria i ruch browna, a jeśli świadomie, to w zależności od rodzaju nawyku szybciej lub wolniej. Takie niezależne rzeczy jak gitara u kolegi koxxiura myślę że 1 tripu wystarczy, żeby się oduczyć raz na zawsze. Bardziej skomplikowanie gdy nawyk jest powiązany z innymi (jak spaghetti), mocno zanurzony w kontekście życia. Wtedy odchodzi falami - po 1 tripie znika, potem może nawrócić, bo zostało przywołane w innym kontekście, po kolejnych tripach sytuacja się powtarza, ale nawrót jest coraz mniejszy. Więc co do pytania, jaki czas, by zaszły zauważalne i STAŁE zmiany - różnie: od "natychmiast" do roku i więcej :-D

Ważne jest mieć wzorzec przed oczami lub w głowie tego, co byś chciał opanować. I trzeba wiedzieć, co jest osiągalne. Na przykład co do postawy ciała (nie pozycji, ale jakby bazowa geometria ciała utrzymywana mięśniami), już wcześniej wpadłem (chyba na MJ), że to nie jest tak zależne od "genów", a w dużym stopniu od nerwów, więc teoretycznie to można zmienić. Tyle że na ziole słabo się robi takie zmiany, ono raczej skleja psychikę. Na trzeźwo zresztą też nie bardzo. Za to tryptamina akurat rozwala układankę puzzle na drobne kawałeczki i gdy zacznie się z powrotem samoistnie składać, można jej pomóc złożyć się w odpowiedni dla nas sposób. Oraz oczywiście pomóc rozwalić te konstrukty, na których nam zależy. Ja to wyobrażam na dwa sposoby, albo pajęczynkę, którą dotykam palcem i znika (pajęczynka to konstrukt, nici to więzi/zależności). Albo zogniskowany obraz (np. jak przez lornetkę), który wyobrażam że się rozstraja i rozpływa. Najważniejszy okres wrażliwości myślę - od afterglow do kilka dni po tripie.
Rejestracja: 2011
Użytkownik nieaktywny
  • 370 / 8 / 0


nautic pisze:
@Machine205 a może wreszcie dorosłeś?
Jeśli masz na myśli fizycznie, to ma 30 lat i raczej nie rosnę ;-)
Posty: 17 Strona 2 z 2
Wróć do „Tryptaminy”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości