Najgorsze miejsce aby brać psychodeliki

Organiczne substancje psychoaktywne, oddziałujące na receptory serotoninowe w mózgu.
Więcej informacji: Tryptaminy w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Psychodeliki

Posty: 97 Strona 6 z 10

Najgorsze miejsce na trip'a:

11%
W ciemnym lesie w nocy
39
1%
W pociągu
5
6%
W klubie na drugim końcu miasta
21
12%
W ciemnym zaułku niebezpiecznej dzielnicy
44
3%
W pustym mieszkaniu nocą
9
21%
W szkole/pracy
75
30%
Wśród rodziny na przyjęciu
107
13%
Na domówce u nieznajomych ludzi
45
3%
Inne (wymień...)
11

Liczba głosów: 356

eso

Rejestracja: 2009
  • 3957 / 150 / 0


no mysle, ze wyladowac na dolku chwile po spozyciu ale tuz przed peakiem. to by byl konkretny badtrip.
Rejestracja: 2011
  • 676 / / 0


Puste mieszkanie nocą jako złe miejsce? To jest akurat moje ulubione, generalnie psychodelikami raczę się w pojedynkę i nie ma w tym nic strasznego.

Po pierwsze nie szkodzić? Nie, po pierwsze zarobić

Jan Smoleński rozmawia z osobami dotkniętymi kryzysem opioidowym w Wirginii Zachodniej.

Zarabiają na marihuanie miliardy i śmieją się Polakom w twarz. Dlaczego politycy wspierają obcy kap

Według firmy New Frontier Data światowy rynek konsumencki konopi indyjskich wart jest 344 miliardy dolarów. Ale Polacy na ten tort mogą patrzeć tylko zza szyby.
Rejestracja: 2009
  • 488 / 4 / 0


Kiedyś znałem typa co zrobił sobie ostrego miksa, baka i trypaminy i poszedł na wykład na aulę. W pewnym momencie pyta co to za psychodela leci na rzutniku. Ludzie obok uświadomili go, że rzutnik jest wyłączony. Gdy weszło z pełną pizdą to chował się pod fotele "bo ten facet tak strasznie mówi".
Rejestracja: 2011
  • 1259 / 98 / 0


DivideaD pisze:
Puste mieszkanie nocą jako złe miejsce? To jest akurat moje ulubione, generalnie psychodelikami raczę się w pojedynkę i nie ma w tym nic strasznego.
Dokładnie tak, uwielbiam wrzucać kwasa nocą w domu. Najczęściej się kładę i puszczam muzykę, czasem też zobaczę jakiś film. Szczerze mówiąc, nie lubię wrzucać psychodelików w towarzystwie, a szczególnie kiedy towarzystwo jest trzeźwe. Kilka razy spróbowałem - więcej nie chce, zawsze kończyło się bad tripem.
Reasumując dom nocą to według mnie najlepsze miejsce. No bo gdzie mam wrzucać w zimę? W lato jeszcze ujdzie, wystarczą okulary przeciwsłoneczne, jakiś towarzysz podróży i można śmigać, ale reszta pór roku to padaka. No, może jeszcze wiosna.
Rejestracja: 2012
Użytkownik nieaktywny
  • 510 / 2 / 0


W ankiecie jest opcja "w pociągu". A co sądzicie o wzięciu nie w zwykłym pociągu, ale w takim na Woodstock, będąc tam z kilkoma znajomymi? Bo planuje w tym roku wziąć właśnie tam solidną dawkę 4-AcO-DMT lub 4-HO-meta. Oczywiście pytam ludzi, którzy jechali i wiedzą, że taki pociąg nawet na trzeźwo (choć trudno tam być trzeźwym) nie ma to nic wspólnego z klimatem zwykłego pociągu.
Rejestracja: 2007
  • 2744 / 23 / 0


za dużo ludzi, przewaga obcych, tłok, ścisk, niewygoda . Mimo pozytywnych mentalności większości woodowiczów raczej był spasował.
Rejestracja: 2011
  • 158 / / 0


W domu nocą to chyba najbardziej lajtowa opcja.
W pociągu mi się zdarzyło na wooda w tamtym roku jakiegoś dysocjanta walnąc donosowo (3-MeO-PCP bodajże). Mam na wooda tak z 17 godzin jazdy pociągiem, a tym razem mi zleciało jak 2-3 godziny. Zabawnie było iść do kibla po ścianie albo zastygnąć na parę godzin w jakiejś wykręconej aczkolwiek najwygodniejszej w świecie pozycji. Na szczęście udało nam się mieć ten cudowny przedział tylko dla siebie, także skonstruowaliśmy sobie jeszcze wiadro do maczany, AM. Wiadro było z dwóch butelek, 0,5 i 1,5 litra i było wsadzone do buta kolegi, żeby się nie wywaliło jak stało na środku na torbach. A chyba nie muszę mówić co maczi robi z głową jak się jeszcze ją domiksuje.

Najgorzej by było byc napsychodeliczonym na rodzinnej imprezce ale do tego nigdy nie dopuszczę więc i co bać się ni ma. Albo samotnie, nocą w lesie po 100 grzybach.
Rejestracja: 2012
  • 892 / 48 / 0


Najgorzej to wśród takich rasowych idiotów. Można być miłym, humanitarnym itp. ale nie oszukujmy się, niektórzy ludzie to debile i skurwysyny, lubujące się wyłącznie w alkoholu(nie mam nic do alkoholowych jeżeli nie są debilami), traktujących kobiety jak szmaty do ruchania, a chłopów jak ludzi od wsadzania. Mogę też podjeść bardziej tolerancyjnie, po prostu to taki typ ludzi, ludzi prostych choć nie do końca, bo człowiek prawdziwie prosty, prostoduszny się tak nie zachowuje. Ma te podstawowe uczucia jak empatia. Oni nie mają i wśród takich ludzi psychodelik wyostrza ich mordy. Wtedy nie wiesz czy widzisz człowieka czy świnię(nie obrażając świń). To jest, uwierzcie mi na słowo, na prawdę chujowe towarzystwo do psychodeli. Można z nimi wychlać, jebnąć kogoś w mordę albo dostać, wyruchać kogoś w kiblu, ale jak ktoś tam będzie szukał zrozumienia, miłości, współczucia to się nadzieje ładnie.

Dlatego nie można czuć się komfortowo, bo trzeba udawać głupszego niż się jest na prawdę, a jak się długo udaje to staje się to już naturalne.

Miejsce: inne. A jakie, np remiza strażacka albo świetlica wioskowa.
Ostatnio zmieniony 23 lutego 2013 przez Błazen, łącznie zmieniany 2 razy.
Rejestracja: 2012
  • 36 / / 0


Zdecydowanie wśród ludzi którzy nie powinny wiedzieć, że się jest naćpanym, czyli na rodzinnej imprezie.

Z własnych doświadczeń. Na rc-flippie, gdy bania zaczęła się uspokajać i przechodzić w typową empatię postanowiliśmy przejść się do klubu. Po wejściu zaatakowała nas taka lawina bodźców że nie wiedzieliśmy za bardzo co się dzieje. Nie rozumiałem co mówią ludzie, tak jakby mówili w jakimś obcym języku. Nie było tam żadnej harmonii tylko jeden wielki burdel. Oj szybko stamtąd spierdoliliśmy.
Rejestracja: 2013
  • 29 / / 0


qarhodron pisze:
W ankiecie jest opcja "w pociągu". A co sądzicie o wzięciu nie w zwykłym pociągu, ale w takim na Woodstock, będąc tam z kilkoma znajomymi? Bo planuje w tym roku wziąć właśnie tam solidną dawkę 4-ACO-DMT lub 4-HO-METa. Oczywiście pytam ludzi, którzy jechali i wiedzą, że taki pociąg nawet na trzeźwo (choć trudno tam być trzeźwym) nie ma to nic wspólnego z klimatem zwykłego pociągu.
Za duży tłok i co chwilę ktoś cię zaciąga na kielicha. Widok latającej sałaty byłby zapewne fajnym przeżyciem po homecie, ale ciągłe powtarzanie "nie mogę, bo ćpałem/nie mam wątroby/boli mnie ślepa kiszka" mogło by wkurwić po godzinie.

Z mojego doświadczenia najgorsze było miasto %-D
Posty: 97 Strona 6 z 10
Wróć do „Tryptaminy”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość