Opowieści a działanie benzydaminy

Deliriant. Nazwy generyczne: Tantum Rosa, Tantum Verde, Difflam
Więcej informacji: Benzydamina w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Dysocjanty

Posty: 80 Strona 5 z 8

Czy przed pierwszym razem z benzydaminą czytałeś, słuchałeś o niej, i jak to się przełożyło na trip.

35%
Czytałem o efektach i trip był taki jak w opisach.
104
40%
Czytałem o efektach, ale trip był inny niż w opisach.
119
11%
Nie czytałem o efektach, ale trip był taki jak w opisach [węże, myszy...]
32
13%
Nie czytałem o efektach i trip był inny niż w opisach [brak wężów, myszy...]
39

Liczba głosów: 294

Rejestracja: 2011
  • 53 / 1 / 0


W opisach i takowych trip raportach nie ma tyle o euforii którą ja przeżyłem bardzo znacząco.A takie myszki,pajączki itp widziałem normalnie, ale sporadycznie.No i miałem o wiele dłuższą banie niż ludzie opisują.
Rejestracja: 2012
Użytkownik nieaktywny
  • 2 / / 0


Ktos zwrocil uwage na przyspieszanie nuzyki - mam to samo. Znane kawalki brzmia wrecz smiesznie ale jak sie skupie to potrafie przywrocic je do normalnego tempa :) Faktycznie najbardziej by sie tu nadala nieznana muza tak, zeby nie odciagala uwagi od reszty przedstawienia :)

Dlaczego poszukiwanie przyjemności staje się pułapką? Mózg uzależniony [REPORTAŻ]

Uzależnienie przechwytuje szlaki neuronowe mózgu. Naukowcy podważyli pogląd, że uzależnienia są skutkiem wad charakteru. Szukają metod leczenia dających nadzieję na wyrwanie się ze spirali cierpienia, w której tkwi dziesiątki milionów ludzi.

Maciejewski: Hippisi w białych kołnierzykach

Sąd ukarał koncern Johnson & Johnson karą 572 mln dolarów za „ocieplanie wizerunku" leków przeciwbólowych. To odpowiedź na szalejącą w Ameryce epidemię.
Rejestracja: 2008
  • 48 / / 0


AcodinMasters pisze:
W opisach i takowych trip raportach nie ma tyle o euforii którą ja przeżyłem bardzo znacząco.A takie myszki,pajączki itp widziałem normalnie, ale sporadycznie.No i miałem o wiele dłuższą banie niż ludzie opisują.
wzięłeś za mało i chyba w dzień - ja siedziałem na mrowisku, i czułem się jak w tym lesie z harrego pojeba gdzie pająki są,
Rejestracja: 2011
  • 301 / 56 / 0


Wzięłam coś między 2 a 3 saszetkami i nie czułam strachu :-) mimo że chodziłam w nocy... Trip na benzydaminie wspominam jako chyba najlepszy w życiu, było cudownie :heart:
-drzewa jako wielkie pomniki siedzących kotów
-zachód słońca, oślepiająca pomarańczowa jasność i zboża poruszane przez wiatr w których czaiły się dzikie afrykańskie zwierzęta (było jak safari)
-groby na cmentarzu były pochylonymi ludźmi a 2 żółte znicze bucikami dziecka
-słyszenie nieistniejącej muzyki
-i wiele innych ;-)

Pająki też mnie odwiedziły a także kostucha utworzona z chmur i słabe nitkowate szkielety ale nie bałam się ich, miałam zbyt zajebisty nastrój na strach :-D
Rejestracja: 2011
  • 25 / / 0


Ja brałem benze kilka razy i już koniec. Na dłuższą metę powtarzające się akcje i ta monotonia po porsut mnie znudziła. Za podobną cenę mozna kupić LSA, więc teraz za to się biorę.
Pierwsze dwa razy były bez ekstrakcji (znaczy z, ale za mała szklanka i poziom wody pod moją nieobecność dosięgnął benzy i się wszystko rozpuściło znowu) to był koszmar. Przy rozpedzianiu substancji najpierw ziolono-czerone iskierki koło lampy, potem samo rozmycie lampy, zostawienie samej żarówki, rozmycie jej i stworzeniu robota. Wszystko robiło się samo.
Ciągłe uczucie strachu, ale nie wiedziałem przed czym. Muzyka przyspieszała. później powidoki, a białe tło tapety na komórce stało się morsko-zielone.
Abstrakcyjno-kreskówkowe animacje na plakatach, po skoncentrowaniu wzroku. złożona z wcześniej wymienionych iskierek długa ręka z przerwy w tapecie.
Ogólnie zauważyłem pewne mechanizmy, którymi kieruje się ta substancja:
- W pełnym świetle nic się nie rusza
- Najwięcej się rusza na krawędziach wzroku
- Po ruszeniu oczami haluny natychmiast znikają
- Aby się pojawiły trzeba nieco skupić wzrok
- Największa intensywność halunów na nieregularnościach lub rzeczach które przypominają coś innego
- Najczęściej haluny powstałe na podstawie tego, czego się widzi, po dłuższym wpatrywaniu zaczyna się prawdziwa abstrakcja
- Najczęśniej haluny są nieme
- Stałe obiekty w pokoju z tripu na trip mają zapisane animacje i poruszają się w podobny sposób.
Bez ekstrakcji kilka kolejnych dni dosłownie zdychania w łóżku z objawami grypy żołądkowej - cały czas haftujesz, potem żółcią, samopoczucie do bani, nie jesteś w stanie nic zrobić poza leżeniem.
Kolejny raz z prawidłową ekstrakcją to zero strachu, na drugi dzień rano mimo braku snu czuje się normalnie, po wpatrywaniu kilkusekundowe, rozsypujące się ślady animacji. Róbcie ekstrakcje!
Rejestracja: 2012
Użytkownik nieaktywny
  • 2 / / 0


To i ja ładnie opiszę.

Jest piątek godzina 17 (przychodzę do kumpla bo zdałem egzamin na czeladnika i wcześniej obiecałem sobie, że jak będzie zaliczony to walę jakąś fazę).
W drodze zaszedłem do 3 aptek w jednej po jednym produkcie kupiłem co następuje:
Acodin
Claritin Activ
2 saszetki T- Rosa

Woda sie chłodzi już w zamrażarce ...
35minut i wszystko gotowe:
- metylokatynon
- Acodin
- Jednokrotnie przefiltrowane PRZEZ STRZYKAWKĘ (z husteczką - skrawkiem na dole, jak w metylokatynon'ie.

Miałem brać z kolegą ale w ostatniej chwili dziewczyna go odciągneła od tego (ma problem z amfą ogólnie...)
Tak na początek poszła (chyba bo nie jestem pewien) 10tabletek Aco, zapita wódką bądź metylokatynon mniejsza z tym (obydwie substancje weszły niemal jednocześnie (z przewagą metylokatynon na początku - połowa dawki bo drugą oddałem koledze).
Po chyba 20-30 minutach poszła pierwsza bombka benzydaminy (około wartości jednej saszetki)
Świetny stan, taki lajtowaty bez konkretnego rozpierdzielu w bani, na psychice ogarek, ciało troche gorzej ale brak za to jakich kolwiek trudności z mówieniem, pamięcią, chodzeniem i poruszaniem się (jedyne co mnie wnerwiało to to iż miałem lekko spóźnione reakcje - z lekkim opóźnieniem wszystko do mnie dochodziło (przed wyjściem na koncerty jeszcze z 5 łyków wódki i około 250 ml winiacza.
Ponownie w drodze na koncerty zarzucona z kumplem bombka po połówce (około 125mg na łeb)

Godzina 19.30
Jesteśmy na koncertach, piękna wesoła faza, nadmiar energi i chęć tanca/ruchu, chodz jak dosiadłem sie do rodziców koleżanki to z jej ojcem rozmawiałem z 10-15 minut co ciekawsze kazde jego słowo było przeze mnie rozumiane w pełni słowa znaczeniu, każdy wyraz był dokładnie analizowany.

Godzina około 23.30
Dołożone 20 min wcześniej 10 acodinków, kolega włączył Bita i zaczeliśmy się bawić jasność i przejrzystość słów jakie znam po prostu, no dokładnie wiedziałem jest jaki rym do jakiego słowa i jeszcze kilka miałem już wcześniej przygotwanych. Coś jak ktoś by mi normalnie po każdym słowie pokazywał karteczkę z rymami do tego wyrazu.
W międzyczasie 4 łyczki wódeczki.

Godzina 00.00 + -
Jakoś porozdzielaliśmy sie ze znajomymi (poznikali mi, nawet nie pamiętam za bardzo kiedy i gdzie szli), dosiadłem się do jakiejś ekipy pod sceną. A zaczelismy sobie z gościem rozmawiać, no to jakoś tak sie zgraliśmy i idziemy gdzies tam...
Patrze sobie w lasek, mimo że było już dosyć ciemno to ja nadal widziałem świetliki które latały (a właściwie to mkneły z prędkością fotonów) w strone światła (takie maluśieńkie)...
I jakoś podstawili mi Jointa pod usta, wziołem chyba 2 albo 3 buhy takie zdrowe postaliśmy troche i idziemy gdzieś na stację (bo się każdy głodny zrobił, a mnie po prostu naszła ochota aby zjeść jakiegoś snikersa).

I tutaj akcja która mnie przestraszyła delikatnie, ale później jak szedłem to miałem co do myślenia.
Gościu chciał ode mnie zapalniczke (ten co byłem z nim zapalić), patrzę na niego, szukam zapalniczki odwracam się do przodu bo myslałem, że ktoś mnie woła, ale znów odwracam się do niego znów a tu JEB (kiedy mrugnąłem oczami) zrobiło się nagle wyraźnie ciemniej.
Widzę gościa (rozmazany, bo mam troche słabszy już wzrok a do tego jeszcze aco) i mówie "masz ogień".
Facet się pyta "Jaki ogień" okazało się, że to całkiem inna osoba była a kiedy mnie wymineła i poszła za drzewa to z za drzew już nie wyszła (a jak szedł chodnikiem to MUSIAŁ by przejść w polu mojego widzenia.
Ogarnąłem kierunek chata kumpla, drzwi na dole otwierane na kod, jak zawsze go pamiętam wtedy tylko wiem które 4 cyfry pierwsze 1-2 później 7-8 pfff nie działa, różne kombinacje przez 30 minut.
Aż w końcu odszedłem, spaliłem sobie papieroska podszedłem do drzwi; złapałem za gałkę i na ślepo (PO PROSTU AUTOMAT) wpisałem kod za pierwszym razem.
Wszedłem do domu, kumpel z dziewczyną leżeli sobie a ja siedziałem na ich łóżku mówili, że czasami po prostu włączałem jakis artykuł o benzydaminie i patrzałem na jeden zrzut przez 10-20 minut i jechałem dalej (czytając jak by nigdy nic) najgorsze jest to, że nic z takich zawieszeń nie pamietam.
Czas od tej 3giej w nocy do godziny 7 minoł dosłownie w mgnieniu oka, przejechałem może z 60 stron jak by wszystko podsumował ( cały czas mnie to interesowało).

O około 7 godzinie brak jakich kolwiek wpływów aco/benzydaminy (o metylokatynon'ie nawet nie wspominam bo on puścił dawno (około 3,5h po wejściu)
O 8 wyszedłem "na chwilę" wracam z 3saszetkami T-rosa o godzinie 10.30 ;D
Wszystko przefiltrowane 2x przez strzykaweczkę, zostawiłem w strzykawce na słoneczku aby sobie wyschneło.

Godzina 16.30+-
(noc nie przespana, jest sobota, w piatek wstałem o 6 do pracy na 8) biorę jedna bombkę i kumpel rezygunuje z bombki (psychodeliki nie, tylko stymulanty).

Tak więc idą 2 bombki w każdej po około 650 (100 może się tam gdzieś przemyciła na bombce). Lekki problem z przełknięciem (ale daje rade), mija 10 minut i czuję lekkie pobudzenie (?) kiedy rozmawiam z kumplem.
Zostaje sam w pokoju i coś przeglądam na kompie, nie pamiętam co.
Widzę, że wchodzi jedna dziewczyna (którą dzień wcześniej widziałem bo kolega przywiózł ją i jej koleżanke),
dalej i ta co weszła (cały czas wpatrzony w temat na PC) siadła na prawo ode mnie, weszła następna i poszła na balkon.
Odrzuciłem wzrok od komputera patrze w prawo a tam zamiast dziewczyny leży sterta ciuchów (WTF!) ale to akurat lekko zlałem ide do tej na balkonie patrze a jej tam nie ma zaliczyłem takie zdezo, że nie rozumiałem co się stało, jak to się wgl. stało!
ale dobra, podobna sytuacja w salono->kuchni, ja siede na kanapie one wchodza i idą za róg do kuchni (ja wpatrzony w PC więc widze tylko, że idą dwie dziewczyny które poznaję ogólnie bo, no po prostu wiedziałem, to one) i aby było smieszniej coś tam z za rogu słysze, mówie wode gotujecie to wstawcie wiecej, ale jak na chwile wszystko ucichlo to poszedlem sprawdzić a ich wg nie ma tam! xD
Raz jak myslałem, że siedzą za fotelami to chciałem je papierosem poczęstowac, zapytałem sie czy chcą ale usłyszałem tylko krótki smiech, kumpela weszła akurat do salonu to nieźle miała zryty beret siedzi gościu i gada do siebie czy chcesz fajkę?

Jak było zajebiście to kiedy siedziałem u kumpla w pokoju to zobaczyłem pajaka, dużego no coś jak jakieś ptaszniki albo coś tylko bardziej takie fioletowato czarne (i wszedzie widziałem takie jak by fioletowo czarne pajęczynki mieniące się w każdą stronę) 3 kolejki wódki, chodzę z pokoju do pokoju (pająków było może z 5 w tych samych miejscach, ale szły w moim kierunku. Dostałem chwilowego ataku paniki (ale nikomu z obecnych ludzi nie dałem tego do poznania) wypiłem kieliczki i zaczołem sobie mówkić, że bedzie zajebista bania szczęśliwa dla mnie i będę się z niej ogólnie cieszyć. Zacząłem przypominać sobie jakieś fajne sprawyi nagle znów zobaczyłem pajęczynki i pająka. Jeb wychodzę z domu, nie ma bata.
Idę z kumplem do sklepu patrzę w niebo. PAJĘCZYNKA! Mówie sobie, no ch*j nawet nie patrzę w górę bo sie okaże że tam będzie taki ogromny pająk który niebo przysłoni.
Później już na dworze do 11 (musiałem kolege ogarnąc bo łyknoł 60 acodinów, no coś strasznego co się z nim działo ...
Będzie miał nauczkę.
I żadnych przypałów z insektami czy tego typu, sprawami.
Jest godzina 7.00 rano (niedziela)
Od 73h nie spię, brak widocznych oznak zmeczenia, wracam do domu zaraz a właściwie już sie powoli na busy spóźniam ale skończę pisać.
Teraz, mam omamy wzrokowe w postaci takich bezbarwnych barw w sumie wszedzie (nie wiem jak to opisać) bo prostu czuje nadal jakiś wpływ t-Rosy, a w mroku/łazienka bez zapalonego światełka, nadal jakieś wyimaginowania i lęki o te pajaki (chodź juz około tego czasu jakjużwyszedłem z domu, chopdziłem wcześnie na pewnika z myslą to jest mój umysł i moja zajebista bania ma byc i szedłem na pewniaka (mimo iż nadal miałem lęki przed tymi pajaki, że wyjdą za chwilę z ciul wie kąd)

Dobra jade do domu, ogólnie podobało mi się bylo naprawdę przezaje**ście.

EDIT: Przepraszam za literówki, nie mm pojęcia skąd się tam wzieły.
Ostatnio zmieniony 01 lipca 2012 przez LucretiaMyReflection, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Sklejenie postów. Zmiana w poście na prośbę użytkownika.

Re:

Rejestracja: 2010
  • 8 / / 0


forest pisze:
Ktos pisal na forum, ze pojawia sie to, czego sie boimy.

Wiekszosc z nas boi sie myszy i pajakow, stad te gowna przed oczami.
haha ja tam słodkich kotków i batmana się nie boję XD
Rejestracja: 2012
  • 23 / / 0


A właśnie... też macie takie nieprzyjemne uczucie prądu przepływającego przez kończyny ? Taki prąd i zaraz zryw.
Rejestracja: 2011
  • 4 / / 0


A ja tez strasznie sie brzydze i boje pajaków.1 raz zarzuciem 3 sasztki i powtarzalem zeby sie kurwa te pajaki pojawiły ciekawe czy prezwycieze strach i co .nie pojawiły sei zadne robactwa pomimio ze sie ich brzydze,,,,,
Rejestracja: 2009
  • 291 / / 0


benzę próbowałem 2 razy. Wcześniej chyba czytałem TR, chociaż już nie jestem pewny (dawno to było). Pająków, robaczków itp nie widziałem, tylko czułem je na ciele i czasami się z nich otrzepywałem. Widziałem za to jakiegoś psa. W benzie podobało mi się to, że kiedy widziałem halucynację (nie wiedziałem, że nią jest) i wpatrywałem się w nią dłużej to widziałem coraz więcej szczegółów. Coraz dokładniejszy obraz. Dopiero przy próbie dotyku obiekt znikał. Ogólnie to benza śmierdzi kozłem i jak bym wtedy wiedział to co teraz wiem to na pewno bym po to nie sięgnął.
Posty: 80 Strona 5 z 8
Wróć do „Benzydamina”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości