Opis przypadku zmian psychicznych po kwasie

Pochodne kwasu lizergowego, jak na przykład LSD, czy LSA.
Więcej informacji: Lizergamidy w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Psychodeliki

Posty: 449 Strona 43 z 45
Rejestracja: 2011
  • 801 / 2 / 0


kosmonautka pisze:
Na Woodstocku dostałam wreszcie dobrego kwasa. Był bardzo mocny, jednak nie znam jego dawki. Miałam strasznego bad tripa. Ogólnie wizja mnie naćpanej i umarłam, przyjeżdżały karetki i mówili 'to jakiś ćpun, ona nie żyje'. Byłam zamknięta w jakiejś czasoprzestrzeni i karana strasznymi wizjami za moje przewinienie. Rano doszłam do siebie tzn. nie miałam halucynacji tylko trochę coś wirowało. Ogólnie myślałam że wszyscy jesteśmy w tym miejscu dla skazanych, ale się dowiedziałam że to tylko LSD. Od tej pory miałam realistyczne sny często źle się kończące albo przypominały mi się nagle moje wizje. Miałam tak przez ok. 2 tyg a teraz jak sobie przypomnę to już nie mam ochoty na kwasa.
I dla tego właśnie na normalnych - zachodnich festiwalach są też ludzie zajmujący się przedawkowaniami. W ciemnogrodzie, niestety, musimy pamiętać zawsze o trzeźwym opiekunie, a przede wszystkim przemyśleć warunki, w których chcemy się bawić. Tłum pijanych ludzi... hmm.. ja odpadam...
Rejestracja: 2010
  • 110 / 1 / 0


Te punkciki i rozbłyski są naturalne. 1. mogą to być fosfeny lub inne podobne zjawiska. 2. Możecie po prostu widzieć krew która przelatuje przez naczynka w waszych oczach. Na co dzień tego większość ludzi tego nie dostrzega bo mózg się przyzwyczaja i to odfiltrowuje ale jak sobie pomyślicie to działa znowu :)

@Gluciorro
Mając porównanie kwasa i 25i myślę, że raczej nie dostała 25i bo ono działa krócej od LSD a efekty potripowe widać dużo krócej niż w przypadku kwasa. Dodatkowo moim i znajomych zdaniem 25i jest bardzo niebadtripogenny chociaż wiadomo, że to psychodelik a one działają jednostkowo.

Przez cztery lata gotowałem DMT w mojej kuchni

Piąty raz z rzędu potrząsnął, po kolei, 32 słoikami, z których każdy wypełniony był skrystalizowanym DMT, wodą i eterem naftowym. Metr obok na kuchence skwierczało pojedyncze jajko. Kiedy obiema rękami mieszał zawartość jednego ze szklanych słojów, opary gazu uciekły spod pokrywy. Willem zamierzał zrobić 25 gramów DMT o wartości 2250 EUR w trakcie jednej sesji...

Elon Musk straci dostęp do poufnych informacji przez palenie marihuany?

We wrześniu 2018 roku Musk był gościem podcastu komika Joe Rogana, gdzie podczas wywiadu zapalił wraz z prowadzącym jointa. Okazuje się, że Musk może stracić przez to dostęp do poufnych informacji.
Rejestracja: 2011
  • 32 / / 0


zna ktoś z pierwszego źródła przypadek osoby, która miała schizofrenię i brała LSD? Słyszałem nieraz, że nie jest to dobre połączenie, ale jestem ciekaw, na ile jest to niebezpieczne.
Rejestracja: 2006
  • 3255 / 55 / 8


Tak, stwierdzona schizofrenia paranoidalna + LSD to zazwyczaj chujowe połączenie. Na ile niebezpieczne - to już zależy od samego zainteresowanego, ale nawet osoby "zdrowe" psychicznie po psychodelikach wyskakiwały przez okna, więc sam sobie odpowiedz.

ein

Rejestracja: 2012
  • 56 / 1 / 0


Być może myśleli że są gołębiami...
Rejestracja: 2012
  • 57 / 1 / 0


Szkoda że zapomniany temat.
Ja po mojej ostatniej podróży zacząłem żyć 100% lepiej, o ile nie chodzi mi o standardy życiowe to moje podejście do wszystkiego stało się dużo bardziej pozytywne. Czuję prawdziwą radość z życia, jakkolwiek się nie toczy mam świadomość że jestem wolny wyborów i podejmowania decyzji, ten fakt sam w sobie powoduje u mnie euforie.
Wcześniej byłem na ogół osobą widzącą we wszystkim negatywy i łatwo "dołującą się", winę wszystkiego zwalałem na otoczenie.
Rejestracja: 2013
  • 581 / 76 / 6


U mnie po 25B ogarnąłem się, odstawiłem fluorocanna i staram się być bardziej obowiązkowy. I gwóźdź programu: czerpię z tego jakąś przyjemność.
Rejestracja: 2012
Użytkownik nieaktywny
  • 181 / 4 / 0


https://www.youtube.com/watch?v=3g53pSV25Q8 seksowna kobieta zażywa LSD w latach 50'... warto obejrzeć choćby dla jej uroku :)
Rejestracja: 2015
  • 44 / 4 / 0


Skoro odkopano...

Obce miasto w pewnym francuskojęzycznym kraju. Od niedzieli wprowadzam się do nowego mieszkania, w sobotę wieczór pojawia się wybór: jeszcze jedna noc w hotelu czy lokalne sajtransy? Do miejsca pracy na uczelni mogę iść o dowolnej porze, finansowo wejście + jakaś substancja wychodzi porównywalnie co hotel, wybór robi się oczywisty. A ponieważ szybko po wejściu pojawia się opcja na kwasik, no to będzie kwaśno. W środku jest niesamowicie gorąco i nie ma chillroomu.

Po jakimś czasie siedzę na zewnątrz, nie odczuwam zimna i mimo uporczywych wysiłków nie udaje mi się skręcić papierosa. Ludzie dookoła rozmawiają, i nie umiem powiedzieć w jakim języku: tak jakby francuski przechodził w polski, albo jakbym był w stanie rozumieć jeden jako drugi. Albo jakby oni mieli glosolalię. Nie znam francuskiego. Po jakichś 10 minutach udaje mi się zrozumieć że 3 osoby obok rozmawiały po polsku, kolejne gdzieś dalej po francusku; ale wciąż zdania po francusku jakby powoli przechodziły, choć nie do końca, w zdania po polsku. Wciąż nie udaje mi się skręcić papierosa.

Z powrotem w środku: parkiet jest jak wybieg na którym tłoczą się ludzie i polują na siebie nawzajem. Wydaje mi się to zimne i mechaniczne, i wychodzę.

Powrót to moment w którym mój mózg postanawia że to najlepszy moment żebym zdał sobie sprawę że cierpię na tzw. syndrom oszusta. Nie wiem kim jestem, czuję się jakbym był w powieści Dicka: uciekam przed kimś, ukradłem coś, rodzina/znajomi/osoby z uczelni szukają mnie i są mną rozczarowane, mam trupa w walizce; klucz w kieszeni - wydaje mi się że jest do biura, ale po chwili myślę że jest do czyjegoś mieszkania, albo do hotelu, a jeszcze po kolejnej że nie jest dokądkolwiek; że chociaż wydaje mi się że dojdę do bezpiecznego punktu, to tylko iluzja która zaraz zniknie. Zastanawiam się kim jestem, i kolejne rzeczy na których mógłbym się oprzeć przez chwilę są trwałe, a potem jakby wywracały się na drugą stronę i znikały w tęczowej siatce, która jak źródło hologramu rzutuje projekcję otoczenia dookoła mnie.

W tym mieście w wielu miejscach chodniki są z cementu zmieszanego z małymi kawałkami szkła, które odbijają światło latarni. Jestem tym zachwycony bardziej niż zwykle, i spędzam trochę czasu robiąc krok do przodu, krok do tyłu, i patrząc na chodnik. Dopóki ktoś na mnie nie wpada, jestem przekonany że ludzie dookoła omijają mnie z daleka i z odrazą.

Spędzam trochę czasu oglądając Powaqqatsi, a potem The Forbidden Planet. Żal mi Altairy, która w toku wydarzeń zostaje wciągnięta w opresywną monogamiczną ziemską kulturę. Przychodzi do pracy A - A ma małe dziecko, więc pojawia się o dziwnych porach, i chyba jest trochę zdziwiony że widzi mnie o 7 rano w niedzielę. Ja też jestem zdziwiony.

Potem w łazience długo patrzę w swoje pulsujące źrenice.
Rejestracja: 2007
  • 1232 / 150 / 0


W tym wątku - nie na temat. Za to do neurogroove byłoby idealne!
Posty: 449 Strona 43 z 45
Wróć do „Lizergamidy”
Na czacie siedzi 49 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości