Opioidy - knajpa

Luźne dyskusje na temat opioidów. Posty napisane w tym dziale nie sumują się do licznika postów.

Moderator: Opioidy

Posty: 2562 Strona 257 z 257
Rejestracja: 2011
  • 77 / / 0


Elo mordeczki.
Nie było mnie na tym forum ładnych pare lat.
Dzisiaj troche z przypadku, troche z ciekawosci , (funkcja synchronizacji przegladarki chrome przywrocila mi historie i stare zakładki) Ponownie tu zajrzałem. Przeczytałem kilka swoich starych postów i przypomniał mi sie koszmar w ktorym żyłem przez +/-5 lat w uzaleznieniu od opioidów i benzodiazepin. Wogole nie powinienem nic tutaj pisać i czytać postów by się niepotrzebnie nie nakrecać, ale zrobie to by być moze zamknąc pewien rozdział w swoim życiu i może natchnąc, zainspirować, przestrzec, dać komuś nadzieje. Ktoś pisał o ćpaniu opioidów na sportowo. Kochani TAK SIE NIE DA, Opioidy tak zrobią nam dobrze ze od pierwszego razu jesteśmy uzależnieni psychicznie. Pozniej chcemy ten stan wciąż tylko powtarzać. Na początku z przerwami większymi... celebrując i oczekujac na tę chwile np. w weekend... pozniej dojdzie jeszcze razik w tygodniu i na tym etapie juz jesteśmy dosc mocno wjebani. Oszukujemy sie ze mozemy to zakonczyc i ze mamy nad tym kontrole. to trwa zwykle od miesiaca do pol roku... po tym czasie bierzemy juz codziennie albo prawie codziennie i zdazylismy sie zorientować że po 2 dniach od wziecia ostatniej dawki narkotyku poprostu jesteśmy chorzy, zle sie czujemy, ze wszystko boli. Tak wlasnie nasze ciało daje nam znac ze domaga sie narkotyku bo jestesmy juz uzaleznieni fizycznie. Mało kto na tym etapie decyduje sie na odwyk. Przeważnie godzimy sie z sytułacją i bierzemy co drugi dzien lub codziennie. No i jesteśmy już moi drodzy w szponach tego spierdolonego nałogu, ktory bedzie nam już tylko odbierał... czastka po cząstce aż nic nie zostanie z naszego zycia .Naszą rodzine, przyjaciół, status i szacunek społeczny, dobrą prace, partnera cheć do życia... nie zostawi na nic miejsca, nie lubi sie nami dzielić. Bedzie nas trzymał na bardzo krotkiej smyczy i bedziemy juz jego niewolnikami. Dlatego ci ktorzy sa na poczatku tej przygody z tą szmata (ktorej na imie bedzie heroina) niech z nią zerwą teraz odrazu!! Lepszego momentu nie bedzie! Mnie ten nałog trzymal w szponach 5,6lat. Ci co są wjebani i chcą z tego wyjsc niech posłuchają... JEST TO KUREWSKO TRUDNE ALE DA SIĘ!!. Trzeba poprostu zapisać się na leczenie. Najlepiej odrazu na dluższy czas do osrodka. Najlepiej zróbcie to ze sporym wyprzedzeniem bo na miejsce w osrodku czeka sie kilka tygodni. Moja droga wyglądała tak że zapisałem sie na metadon. To dłuższa droga ale też czasami pomaga zacząć powrót do nazwijmy to powrotu do normalniejszego zycia. Poprostu zmienimy dilera, na takiego ktoremu juz nie trzeba bedzie placić. Zapisujemy sie, rozmawiamy z lekarzem, ustalić dawkę. Po syrop trzeba przychodzic, na poczatku prawie codziennie, pozniej co kilka dni, raz w tygodniu albo i 2. metadonem nie naćpamy się ale co najważniejsze zaspokoi nasz głód fizyczny. Moim zdaniem czasem jest to dobra opcja dla osob ktorzy potrzebują chwili oddechu. Oddechu za ciągłą pogonią za dilerami, i pieniedzmi na narkotyki. Bedzie mozna znow wrocic do zycia w społeczenstwie. Ja na metadonie byłem jakieś 18 miesięcy. Wciąż jest to smycz ale już inna. Pozbierałem sie na tyle żeby znow mieć ambicje a ta smycz choć legalna to i tak bardzo mi ciążyła. I generalnie powiem wam że skręty po heroinie to pikuś w porównianiu do skrętów po metadonie. Nie chodzi tu o ich siłe ale o długość trwania... Ciężko odstawić metadon ale znalazłem odpowiedniego lekaża ltory rozpisał mi jak to w miare bezboleśnie zrobić redukując dawki. Wraz z decyzją o odstawieniu metki podjełem decyzje o zapisaniu się do ośrodka leczenia uzależnień na terapie indywidualą. Tam trafiłem na cudowną panią psycholog, która pomogła mi powoli wszystko prostować, poukładać sprawy i poprostu zdrowieć. Przez następne 12-13 miesięcy schodziłem z dawek aż do 0. Gdy zjechalem z metadonu i byłem już czysty, mogłem zacząć uczęszczać na terapię grupową. Z czasem zaczełem też chodzić na meetengi NA. Teraz jestem czysty juz od 18 miesiecy. Moje życie znowu ma sens. Czerpie radość z zycia na trzeźwo. Nie było łatwo ale też nie było to jakieś super mega trudne. Po prostu zachciałem zmiany, poszukałem pomocy, wytrwałem przy terapi. Dalej jestem chory... jestem chory na chorobę ducha. Jestem narkomanem i będę nim do konca życia, ale dzieki terapi w osrodku i uczeszczaniu na spotkania Anonimowych Narkomanów, znów jestem sobą. Znów sie uśmiecham, mam dobra prace, kochaną dziewczyne, nowych przyjaciół. Strasznie sie rozpisałem ale mam nadzieje że ktoś to przeczyta, ze odnajdzie w tym jakiś sens. Potrzeba tylko przyznać się przed sobą do swojej bezsilności wobec nałogu. Samemu sobie nie poradzicie. Poszukajcie pomocy! BO WARTO mowie to wam ja i powie wam to każdy inny (trzeźwy)ćpun ze wspólnoty NA.
Powodzenia i Pozdro :)

https://www.anonimowinarkomani.org/
Rejestracja: 2019
  • 162 / 15 / 0


Bo od tego jest ta wspólnota żeby tak mówić

"Agresja na Polskę była dla Niemców polem doświadczalnym dla siły metamfetaminy"

Teresa Kowalik i Przemysław Słowiński, autorzy książki „Dragi i wojna – narkotyki w działaniach wojennych” w wywiadzie dla serwisu wPolityce.pl

Google Maps pomoże zwalczać uzależnienia w USA?

Wszystko to w ramach Narodowego Miesiąca Odzyskiwania (z ang. National Recovery Month), do którego Google przygotował funkcję Recovery Locator.
Posty: 2562 Strona 257 z 257
Wróć do „Opioidy - knajpa”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość