Opiody, a wysiłek fizyczny

Organiczne substancje psychoaktywne oddziałujące na receptory opioidowe.
Więcej informacji: Opioidy w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Opioidy

Posty: 8 Strona 1 z 1
Rejestracja: 2015
  • 911 / 59 / 19


Witam. Chciałam poruszyć bardzo ciekawą kwestię, a na całym hyperrealu nikt się nad tym jeszcze nie zastanawiał.
Otóż - biegam i ćwiczę silowo od wielu lat. Po każdym treningu (jak jeszcze nic nie brałam) mój mózg był zalewany endorfinami i dopaminą. Po każdym godzinnym biegu nie było mowy, żeby mieć JAKIKOLWIEK problem - jeśli przed treningiem był jakiś problem, to po się z niego śmiałam, miałam mega powera, żeby coś robić, rozkręcać melanż, iść do ludzi; do tego dochodził wewnętrzny luz, totalna redukcja stresu, maksymalna pewność siebie i dystans do wszystkiego. A, z każdym dniem trening "działał" na mnie ZDECYDOWANIE mocniej.

Po pierwsze - odkąd brałam kodeinę, to efekty biegu i treningu diametralnie się zmniejszyły. Nie dość, że uciekła motywacja, to jeszcze po treningu nie było prawie żadnych efektów w postaci kopa, wzrostu pewności siebie i chęci wyjścia do ludzi.

Teraz schodzę z bupry, jestem na dawce 0.2mg rano i 0.2mg wieczorem - codziennie ciężko trenuję, jak kiedyś, ale efektów w postaci zwiększonej ilości neuroprzekaźników praktycznie brak. Dodam, że jest wyraźnie zauważalne zmniejszanie KAŻDEJ dawki, każde 0.1mg mniej to większa pewność siebie po treningu i power, mniejszy stres itd.

Pytania:
1. Jakie zmiany zauważyliście u siebie w zachowaniu, czuciu, postrzeganiu świata - czyli w gospodarce neuroprzekaźnikami - przed i po zaczęciu ćpania?
2. Jak niska musi być dawka buprenorfiny, żeby chociaż trochę odblokować receptowy opiodowe i czuć endorfiny po biegu? Czy każda dawka jakiegokolwiek opio hamuje endogenne endorfiny?
3. Jak długo, po zaprzestaniu zażywania opioidów, receptory endorfinowe zaczynają reagować, jak przed ćpaniem?

Pozdrawiam i zachęcam do wypowiadania się każdego, kto miał jakąkolwiek styczność z opioidami.
Rejestracja: 2014
  • 62 / 5 / 0


Przy braniu opio leżałbym pod kołderką najchętniej przytulony do jakiejś miłej dziewczyny. W moim przypadku po opio nawet najmniejszy wysiłek kończył się kołataniem serca i zimnym potem zalewającym całe ciało a bieg czy jazda na rowerze wymiotami. Opio to nie grupa substancji dla sportowców.

>Jakie zmiany zauważyliście u siebie w zachowaniu, czuciu, postrzeganiu świata - czyli w gospodarce neuroprzekaźnikami - przed i po zaczęciu ćpania?
Myślę, że po prostu opio w połączeniu z benzo wyprały mnie z uczyć. Nie jestem szczęśliwy, ale nie jestem też smutny. Nie ma dla mnie zwycięstwa, jest tylko brak porażki, nie czuję praktycznie nic.

Europejski Raport Narkotykowy 2019 – najważniejsze wnioski

Europejskie Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii wypuściło coroczny raport na temat trendów narkotykowych w krajach Unii Europejskiej, Norwegii i Turcji. Oto najważniejsze wnioski.

Raport GIS: Nowe narkotyki wciąż niebezpiecznie, szczególnie wśród 30-latków

Według najnowszego raportu Głównego Inspektoratu Sanitarnego „Nowe narkotyki w Polsce 2017 – 2018”, aż 162 osoby w 2018 r. zażyły substancję psychoaktywną, bądź środek zastępczy ze skutkiem śmiertelnym.
Rejestracja: 2013
  • 713 / 2 / 0


Ja lubie po ostrym wysilku fizycznym i psychicznym rozplynac sie pod kalderka z browarkiem w rece.Ostatnio tak zanoddowalem ze obudzilem sie z rozlanym piwem po calym pokoju :)

bux

Rejestracja: 2013
  • 91 / 3 / 0


W moim przypadku przez opio zacząłem zaniedbywać własne hobby, które przed ciągiem było dla mnie tak ważne, że poświęcałem się temu w 100%, dzieliłem się doświadczeniem w hodowli z innymi terrarystami, kupowałem coraz to rzadsze osobniki a także odnosiłem sukcesy w rozmnażaniu rzadkich gatunków, przyczyniałem się do rozwoju terrarystyki w Polsce. Teraz hodowla się nie rozwija, nie podejmuję się rozmnażania a nawet bardzo często zaniedbuję podstawowe potrzeby swoich zwierząt, przykładowo przez wiele dni z rzędu nie dostają nic do jedzenia. Gady i pajęczaki mogą bez problemu przeżyć taki okres bez posiłków ale jednak ich metabolizm oraz aktywność spadają. Wkurwiam się wręcz na siebie kiedy od dwóch tygodni obiecuję sobie ,,że jutro na pewno jeśli nie wszystkim to zdecydowanej większości dam żreć" i co? 0 motywacji do zajmowania się hodowlą, w którą włożyłem naprawdę spory wysiłek, hodowlą, która była dla mnie prawdziwą pasją, w którą także sporo zainwestowałem. Opio są bardzo przyjemne, ale pod wpływem najlepiej jest sobie leżeć przed telewizorkiem i pod kocem/kołderką. Branie opio w ciągach strasznie demotywuje do jakiejkolwiek aktywności, czy to fizycznej, czy psychicznej. Mówi się, że ciąg na opio potrafi wyprać z uczuć (Nawet Belian użył tych słów), nie do końca się zgadzam z tym stwierdzeniem, nadal kocham, śmieję się, cieszę się ze zwycięstw (odwrotnie jak Belian, który widzi jedynie brak porażki), ale jednak czuć, że życie ucieka nam między palcami i to bardzo szybko, brak nam chęci do ponadprogramowej aktywności (cierpią na tym np. nasze pasje, które według mnie określają nasze prawdziwe ja). Ba, nawet chęci na jakiś wyjazd wakacyjny często nie ma - przecież z opio jest równie dobrze w domu. I ja również jak OP zrezygnowałem całkiem z uprawiania sportu, również sporo biegałem i jeździłem na rowerze. Teraz jak mam ochotę na przejażdżkę rowerem to za każdym razem wraca do mnie uczucie, które towarzyszyło mi przed ciągiem, po zrobieniu 80+ km trasy, ale jednak nie jest aż tak silne i nie jest tak, że nie mogę się doczekać kolejnego wypadu i ledwo po powrocie do domu już zaczynam planować kolejną trasę, a zamiast tego upierdalał się jak Gagarin.
PS. Zaraz zacznę przygotowywać PST :gun: Czeka mnie ciepła noc :blush:
Rejestracja: 2014
  • 292 / 28 / 18


Również nic nie czuję po wysiłku fizycznym, żadnego przypływu energii, radości czy zadowolenia. Czasami po treningu słyszę pytania typu "i jak, czujesz się lepiej, co?" Niestety wcale lepiej się nie czuję. Nie czuję również zmęczenia, choćbym nie wiem co robiła - zmęczona nie jestem ani razu.
Po mniej więcej 1,5 miesiącu przerwy od Tramalu - zaczęło się to zmieniać, pojawiały się uczucia, których nie było gdy brałam, również dobre samopoczucie po treningu. Aktualnie znowu jednak biorę, m in kodę, i znowu nie czuję nic, prócz może smutku, a wszelkie uczucia poniekąd zaliczają się jedynie do dwóch stanów - gdy jest się naćpanym i jest pięknie, i gdy człowiek trzeźwieje i wszystko wydaje się być szare i bez sensu (w sumie, może i nie wszystko, ale przynajmniej moje życie).
Rejestracja: 2016
  • 57 / 4 / 0


Spotkałam się ze stwierdzeniem, iż wysiłek fizyczny po opioidach może poskutkować utratą przytomności, a nawet padaczką, dlatego pytania do znawców: ile mniej więcej czasu po zażyciu warto odczekać przed podjęciem jakiejkolwiek aktywności fizycznej? Jak bardzo intensywny musiałby być taki wysiłek, żeby organizm w ten sposób zareagował? Czy u osób uzależnionych fizycznie ryzyko takiej reakcji wzrasta, czy może wręcz przeciwnie? Wraz z upływem czasu z jednej strony buduje się w pewien sposób odporność na substancję (przykład: wymioty i nudności na początku opio-przygody, które później już raczej nie występują), ale z drugiej strony organizm jest ogólnie coraz słabszy.
Zastanawiam się także jak to wygląda w przypadku osób, których organizm poznał już opioidy bardzo dobrze, ale które jednak ciągów unikają, bo jeżeli już jakiś opiatowiec miałby uprawiać sport, a co za tym idzie mieć na to w ogóle ochotę i do tego motywację, to chyba byłby właśnie ktoś taki?

Zapewne osoby aktywne fizycznie to wśród opiatowców zdecydowana mniejszość, a Ci, którzy mimo wszystko starają się jeszcze jakoś dbać o kondycję, nawet jeśli tylko od czasu do czasu, podejmują się tego wysiłku przed grzaniem, ale jestem po prostu ciekawa tej kwestii.
Rejestracja: 2015
  • 911 / 59 / 19


Arszenikova, właśnie ja, nawet jak sportowo zaczęłam jeść kodeinę, to już straciłam duuuużo przyjemności i pozytywnych efektów ćwiczeń.
Rejestracja: 2018
  • 25 / 15 / 1


Kluczem do sukcesu, czyli sport + opio jest branie opio na sportowo. Niewielu potrafi, ja nie potrafię. W ubiegłym roku zaczałem biegać, nigdy wcześniej nie biegałem. Jakoś tak się wplotło to bieganie w proces schodzenia z alkoholu. I tak mi się udało zejść, że miesięcznie zamiast 200 browarów robiłem 200km. W kilka miesięcy doszedłem do całkiem fajnych wyników, maratony, etc... W międzyczasie przypomiałem sobie o kodzie, którą testowałem przed wieloma laty, ale wtedy mi nie podszła. Tym razem było inaczej. Oczywiście uzbroiłem się w niezbędną wiedzę i kluczowe założenia typu: nie robić ciągów, nie zwiekszać dawek, takie tam pierdoły. Niezmiernie bawił mnie tytuł pewnego wątku "Ja się nie wjebię". Bawi mnie zresztą do tej pory. A jak to w rzeczywistości jest z kodą to wszyscy wiemy. Klasyk. Szybko i sprawnie doszedłem do codziennej porcji przyjemności, a przerwa w bieganiu to już 2 miesiące. No kurwa, szkoda. Na początku dało się to jeszcze jakoś łączyć, tak do siebie gadałem: dobra, chcesz tej kody to sobie po nią pobiegnij. I ten sposób robiłem chociaż te 10, czy 14 km. Albo na 4 km trasy wbiegałem do apteki, przez kolejne 3 gryzłem tabletki biegnąc przez miasto, faza zaczęła się wkręcać kiedy byłem już blisko domu. No kurwa, brawo. Świetny pomysł wuju.
A tak bardzo bym chciał mieć ciastko i zjeść je.
Posty: 8 Strona 1 z 1
Wróć do „Opioidy”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: jeaoh i 1 gość