Odtruwanie się od opiatów by DexPL ... a także wasze doświdczenia związne z wychodzeniem z uzależnienia.

...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 542 Strona 51 z 55

Blu

Rejestracja: 2007
  • 2939 / 166 / 0


25 sierpnia 2019weedkacy pisze:
Nie wiem co na to poradzić, więc dlatego chciałabym się spytać was, jak wy walczycie z tymi myślami?
Zejdź z bupry, zrezygnuj z leków i jakichkolwiek substancji sztucznie zmieniających nastrój. Chodź regularnie na terapię.
Przeżyj tak choćby i na dupościsku minimum 2 lata w międzyczasie ogarniając sobie trzeźwe życie. Zanim napiszesz że to nierealne, to chociaż spróbuj. Pozdro.
Rejestracja: 2014
  • 1726 / 390 / 0


Mnie bupra nie służy, ale jeśli jeszcze Ci coś daje, to bądź na niej. Ja obecnie schodzę na dihydrokodeinie i pregabalinie, oprócz tego biorę benzo (klonazepam), ale to muszę, to nie w celach "przyjemnościowych". Jak jest żle - tzn. jak DHC puści, robione moją metodą, bo czasem robię kilka na nie-retardy, a ze dwa retardy zostawiam i lekko tylko gryzę - to czasem dojem alpry. Przedtem (po tym, jak zeszłam z MST200, potem z setek jak czasowo nie było turkusów) zmniejszałam dawki morfiny z ampuł, jak zmniejszyłam do takiej całkiem małej jak na mnie, to postarałam oduczyć się i.v. i leciałam i.m. z wielkim bólem serca, ale na dłużej wystarczało. Wtedy nie budziłam się mokra, a po i.v. różnie bywało. Pytałaś jednak jak walczyć z tymi myślami - cóż, ja miałam myśli na takim ekstremum, że wrzątek wtłaczałam sobie w żyły dla swojej igłomanii, ale to popierdolone, wiem. Byle się ukłuć i oszukać organizm, widząc czerwień w kontrolce. Najlepiej myśli o opio wybija sport, ale trzeba sobie naprawdę dobrze złoić dupę, może jakieś interwały - jak czujesz, że możesz wstać z łóżka, to i na krótki interwał już możesz się porwać... Jakieś tam endorfiny się wydzielą. Krótki spacer tego niestety nie da, trzeba się trochę zmęczyć. Aha, i potem ból nóg możesz przypisać i bieganiu/joggingowi/truchtaniu, i skrętowi, a mózg nie wie, jak do końca go zdefiniować. To pomaga.
Rejestracja: 2018
  • 2032 / 376 / 154


27 sierpnia 2019Blu pisze:
Przeżyj tak choćby i na dupościsku minimum 2 lata w międzyczasie ogarniając sobie trzeźwe życie. Zanim napiszesz że to nierealne, to chociaż spróbuj. Pozdro.
Jestem kolejnym dowodem na to, że się da. Półtora roku bez grzania majki, to samo z innymi opio i wszystkim podawanym i.v. Rok na dupościsku, rok codziennego odmawiania sobie kolejnej dawki, rok, w którym nieraz sama blokowałam sobie dojścia, w międzyczasie miotając się po domu, rok, w którym nieraz robiłam sobie zastrzyki placebo z soli fizjologicznej. Na początku tego nie zauważałam, ale jednak z każdym kolejnym miesiącem ciągnęło mnie coraz mniej. I obecnie ciągoty do opio są chwilowe, czasem nawet przewijają się w snach, ale doszłam z trudem do etapu, na którym nie boję się, że się złamię. Ze względu na bardzo silne postanowienie, że już NIGDY opio, bo za dużo mi w życiu zabrały. I udało się powstrzymywać tyle czasu, chociaż z trudem - cedując swoją uwagę na wszystko pozostałe i poszerzając krąg innych aspektów życia, których przed detoxem nie było zbyt wiele. Sporo też w tym zasługi terapii, także przyda się ona każdemu, bo odtrucie to dopiero pierwszy krok. @weedkacy
Rejestracja: 2010
  • 773 / 49 / 0


@Jamedris, @taurinnn, @Blu i inni, którzy odpowiedzieli, a zapomniałam nicku; Dziękuję wam bardzo za te rady!

Chciałabym jak najszybciej zejść z tej bupry i opuścić program, jako szczęśliwy, trzeźwy człowiek, ale wszyscy mi tam doradzają cierpliwość i regularne chodzenie na terapię - co też czynię. Muszę wielu rzeczy nauczyć się na nowo i zmienić mój sposób myślenia. Ale mam wielką nadzieję, że w końcu, kiedyś mi się uda.
Blu, wiem, że jesteś od dłuższego czasu trzeźwy. Jak się tam trzymasz? Pojawiają się jeszcze myśli o dragach? Pisanie na forum nie przeszkadza Ci w zachowaniu trzeźwości?
Taurinnn, w jaki sposób odwracałaś swą uwagę od opio i o jakie aspekty życia zadbałaś, jeśli mogę wiedzieć?
Jamedris, ja niestety, z powodu mojej choroby (nie uzależnienia, takiej genetycznej, nieuleczalnej), nie mogę "ciężkich" sportów uprawiać, a jedynie lżejsze, typu; spacery, rower, basen od święta. I jest mi tego bardzo szkoda, bo wiem, że mogłabym odwrócić mą uwagę właśnie sportem. A co do robienia zastrzyków na sucho, to też to robię, byleby oszukać swój mózg ;-)

A co do kogoś tam, kto się pytał o lekarza przepisującego buprę, to muszę sprostować, bo może niezrozumiale napisałam: ja jestem obecnie na programie substytucyjnym, gdzie jest lekarz (psychiatra, prowadzący), pielęgniarki i terapeuci. I właśnie ten lekarz, po wywiadzie ze mną, zalecił tą buprę, czyli nic innego jak przyjeżdżanie codziennie do okienka po odbiór swego leku (później będę mogła rzadziej przyjeżdżać). Inne osoby na programie też przychodzą po bupre lub metadon.
Natomiast mam drugiego lekarza, gdzie leczę przyczynę mojego uzależnienia - depresję/dystymię i tam z kolei wychodzę z receptami na różne leki. Na początku również, on mi przepisał buprę na recepcie (w formie plastrów), zanim poszłam się zapisać na program. Teraz pobieram tylko z programu buprę.
Rejestracja: 2017
  • 102 / 23 / 0


@weedkacy Gdybyś nie zaczęła się kłuć, tylko samo PST, to byłoby prosto. Czy choć raz majka i.v. poklepała Cię lepiej niż przykładowo Kresto V191 czy Tesco 011? Generalnie jak czytam posty niektórych tutaj na forum, to moment, kiedy zaczyna się podawać i.v. niszczy jakiekolwiek nadzieje poprawę. A opiaty można też brać tylko p.o. I też klepie. A posty wielu użytkowników opio potwierdzają, że dobre PST to szczyt fazy opiatowej. No kij z tym, to nie o tym temat, ale uważam, że przejście z p.o. na i.v. to nie tylko w dłuższej perspektywie zjebanie sobie przyjemności z brania opiatów, ale także spierdolenie sobie życia.

Polecam przestanie brania jakichkolwiek zamienników (bupry też), tylko zaczęcie prawdziwego detosku. Pozdro i powodzenia.
Rejestracja: 2018
  • 1129 / 323 / 0


Kocham ten kraj za mentalność z poprzedniego stulecia. Kit z tym że i bupra i metadon znacząco zmniejszają procent narkusów lądujących w więzieniu czy zdychających z przedawkowania, dają czas na ogarnięcie takich spraw jak znalezienie pracy, spłacenie długów, naprawa relacji z rodziną i znajomymi. To nie jest "prawdziwy detoks" bo Kaziu z Pierdziszewa Dolnego się kiedyś odtruł bez tego i on teraz 3 miesiące nic nie bierze to wie lepiej niż specjaliści z całego świata. Jezu ludzie, leczenie to nie wyścigi kto lepiej, szybciej, bardziej hardkorowo. Żyjcie i dajcie żyć innym, jak dla kogoś dana metoda działa to działa.

A dobre PST to było może 3 lata temu.
Rejestracja: 2019
  • 26 / 4 / 0


No ale przecież drogi Wraku substytucję ciężko nazwać leczeniem. To raczej po prostu redukcja szkód i przyznanie się do tego że nie ma większych szans żeby pacjent był czysty, to niech chociaż ma szanse w miarę normalnie żyć, pracować nie musieć kraść ani kurwić się. Nie krytykuje bo sam z powodu lęków które narastają aktualnie z powodu nowej pracy muszę wziąść codziennie kodeinę w niewielkiej dawce. A antydepresanty działają ale jak jestem na L4 i nie mam stresów, inaczej mój zryty mózg ze zmianami się odzywa albo moja psychika. Więc rozumiem brak nadziei no ale po co zakłamywać rzeczywistość i nazywać redukcję szkód detoxem?
Rejestracja: 2014
  • 1726 / 390 / 0


"Prawdziwy detoks" to dla mnie detoks, który kończy się (i tu już zwracam uwagę, jest przeprowadzony DO KOŃCA) zamierzonym celem, czyli eliminacją z siebie subst. i pobyciem przez wyznaczony czas na niczym, nie bezwzględnie, bo z pominięciem zaleconych przez lekarza leków, ale wiadomo, że i metadon można mieć zalecony... Nie mówię tu jednak o tym, a i całkowicie zgadzam się z tym, że to nie wyścig. Niektórzy wolą rozłożyć ból, inni wolą nie rozwlekać agonii. A i tak u każdego przebiegnie to indywidualnie i się od tego nie ucieknie.

I każdego udanego detoksu należy pogratulować, nawet jak po x latach zaliczy się poślizg. Osoba czysta nie wie, czy za x lat będzie miała poślizg.
A myśli, obsesyjne, o przyjebaniu, są normalne. Tak samo jak hyperreal to pewnego rodzaju "ćpanie na sucho".
Rejestracja: 2018
  • 1129 / 323 / 0


Może nie ma szans żeby pacjent był czysty - teraz. A może są? Nie wiem, ale wiem z doświadczenia że ciśnięcie na "jak najszybciej, jak najostrzej" kończy się zwykle spektakularną klapą i powrotem do 2x większych dawek i 2x dłuższych ciągów. Są wyjątki, to jasne, ale większość ćpunów podchodząc do jakiekolwiek leczenia jest już tak przeorana i zniechęcona do wszystkiego że zwyczajnie nie da rady tak odstawić. Nie mówię też że pacjent ma siedzieć na metadonie/buprze do końca życia, osobiście nie mam z tym problemu (bo wiem że to tylko pozornie "ćpanie na koszt państwa" i tak kolorowo nie jest), ale pisałem już kiedyś na ten temat, takich osób jest strasznie mało. Większość powinna w ciągu paru tygodni, zwykle miesięcy uczęszczania na terapię, mitingi czy co tam kto lubi dojść do stanu gdzie może sobie zredukować lek substytucyjny i żyć bez niego.
Do dziś zastanawiam się co chciała osiągnąć jedna z moich terapeutek kiedy po długiej jak na mnie przerwie od opio (i w sumie każdego ćpania bo inne grupy substancji mnie już nudzą) usłyszałem jak to wszystko zawaliłem, cofnąłem się o kilka tygodni w terapii i w ogóle jestem alkoholikiem bo wypiłem 2 piwa ze znajomym. Komu pomaga takie nastawienie? Wierzcie że osoba uzależniona i bez "pomocy" innych ma uczucie że to co robi jest bez sensu i na marne, naprawdę nie trzeba nikomu tego "uświadamiać".

Nikomu własnego zdania mieć nie zabronię, róbcie co uważacie za słuszne i co wam wychodzi na zdrowie. Powodzenia.
Rejestracja: 2017
  • 102 / 23 / 0


27 sierpnia 2019WrakCzlowieka pisze:
(...) bupra i metadon znacząco zmniejszają procent narkusów lądujących w więzieniu czy zdychających z przedawkowania, dają czas na ogarnięcie takich spraw jak znalezienie pracy, spłacenie długów, naprawa relacji z rodziną i znajomymi.
Oczywiście w takich przypadkach używanie bupry czy metadonu jest jak najbardziej wskazane. Niemniej zwróć uwagę, że w przypadku weedkacy, o której mówimy, nie mamy do czynienia z wrakiem człowieka (sic!) potrzebującym tego czasu na naprawienie swojego „zewnętrznego” życia, tylko z osobą już życiowo ogarniętą (nawet jeśli sama pisze, że to takie najzwyklejsze życie :extasy: ).

Samo wejście na buprę jest tu już chyba wystarczającym złagodzeniem odstawienia, chociaż nie wiem, nie jestem terapeutą. Pozdro!
Posty: 542 Strona 51 z 55
Wróć do „Detox”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Kanel i 2 gości