Odtruwanie się od opiatów by DexPL

...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 207 Strona 16 z 21
Rejestracja: 2019
  • 5 / / 0


Hej, u mnie już 10 dzień bez tramadolu po dość ciężkim domowym detoksie.
Na początku brałam sobie codziennie poltram czyli ok 35mg trsmslu i to już mi dawało siły do aktywności itd rok temu zaczęłam brać tramal retard Max 400mg dobę. To wszystko trwało łącznie 4 lata.
Nie czuje chęci powrotu do tego ponieważ nie mam żadnych znajomych którzy by to brali, a sama chciałabym jak najszybciej wrócić do życia, pracy, założyć rodzinę etc ale niestety póki co depresja mnie męczy...
Rano budzę się zestresowana kolejnym dniem, jestem na l4 więc siedzę w domu i oglądam tv. Wieczorami np siedząc z chłopakiem zapominam o wszystkim i czuje się jak kiedyś więc to chyba kwestia zajęcia myśli i czekania aż samo minie
Psychiatra zapisałam mi mianserynę na sen 10mg i stwierdziła że póki co nie będzie dawać ssri bo zanim zacznie działać depresja po okolicach może sama minąć.
Czy taki stan długo będzie się utrzymywał? Czy przynajmniej będzie z każdym dniem trochę lepiej?
Dzięki
Rejestracja: 2018
Użytkownik zbanowany
  • 547 / 116 / 0


Może być lepiej, może być gorzej, na stałą i stopniową poprawę się nie nastawiaj, to raczej jak sinusoida. Niestety skręty po tramadolu i ten etap po samym skręcie fizycznym to coś bardzo nietypowego, tak jak i sam ten lek i jego działanie. Dla mnie osobiście musiało minąć coś koło miesiąca żeby wrócić z samopoczuciem do względnej normy, a nie brałem wtedy trampka długo, dawki podobne do twoich i czasem koda do tego.

Australia: Pytamy dilerów, jak wpłynęły na nich związane z narkotykami zgony na festiwalach

"Zdecydowanie widzę większą ostrożność i słyszę więcej pytań. Kupujący chcą teraz zobaczyć produkt przed jego zakupem i wiedzieć, jak zareagowali inni."

Leszno wie, jak pokonać dopalacze

Miasto w woj. wielkopolskim opracowało projekt zmian, wymierzony w nowe narkotyki. Teraz ruch po stronie posłów ;)
Rejestracja: 2019
  • 5 / / 0


Dzięki za odpowiedź.
Staram się zmuszać by wyjść z domu, zrobić zakupy, są już momenty że zapominam i śmieje się jak przedtem, ale najgorzej jest w ciągu dnia, gdy w sumie żadne zajęcie nie przynosi radości i nie wiadomo co ze sobą zrobic. A już najbardziej dobija myśl że tak już zostanie:/ mam nadzieję że to się da wytrzymać i po tych kilku tygodniach będzie już dobrze
Rejestracja: 2018
  • 94 / 13 / 0


u mnie to trwało 3 miesiące, ale żarłem tramal kilka lat
cierpliwości, przejdzie
Rejestracja: 2018
Użytkownik zbanowany
  • 547 / 116 / 0


Zainteresuj się nootropami/suplementami pomagającymi zregenerować dopaminę i serotoninę. Mamy cały temat o tym gdzie osoby bardziej kompetentne ode mnie doradzą. Dobrze dobrane na pewno przyspieszą regenerację, poza tym ludzie z gorszego gówna wracali do siebie.

--------------------------------------------

PAWS jest dla mnie kurwa najgorszy. Nie ma to jak obudzić się zlany potem, z bólem pleców i głowy, w melancholijno-depresyjnym nastroju rozpamiętując jakieś gówna sprzed lat. A było tak fajnie i nawet znośnie ostatnio. Napięcie wzrasta a spada opór. Na szczęście znalazłem jeszcze pudełko kwetiapiny to przynajmniej z bezsennością która trochę się zmniejszyła (śpię 4-5 h a nie 3 jak wcześniej) coś zrobię.

Scalono. taurinnn
Rejestracja: 2019
  • 5 / / 0


U mnie o dziwo problemy ze snem były najgorsze przez pierwszy tydzień. Teraz, mimo że potrafię się obudzić czasem o 6 już i nie być w stanie zasnąć ponownie, to ogólnie śpię mocno ok 7h/dobę bez leków.
Za to depresja nie odpuszcza, wciąż każdy dzień jest walką, żeby się nie poddać, czymś zająć, zmusić się do wyrzucenia śmieci chociażby.
Czy ktoś z was również męczył się z bólem dróg oddechowych po odstawieniu opioidow? Na początku wiązało się się to z kołataniem serca i bólem przy oddychaniu, teraz czuje jakby mnie parzyło od płuc po gardło i zastanawiam się czy to jest powiązane
Rejestracja: 2018
Użytkownik zbanowany
  • 547 / 116 / 0


A co brałeś? U mnie po ciągach na Thio się tak zdarzało, do tego płuca bolały, kaszel mocny i jeszcze rozwalony żołądek i same mi rzygi podchodziły w losowych momentach dnia, nawet długo po odstawce. Tylko że wtedy latały dawki po 300 rano, 900 wieczorem, teraz mniej i mniej te efekty odczułem.
Ja póki co praktykuję sobie taką metodę że na każde idealizowanie brania i wspomnienia fajnych hajów przypominam sobie jakąś zjebaną sytuację w którą mnie to wpakowało. Coś tam pomaga, chociaż w moim przypadku to średnio bo na przykład kradzieże na swój sposób mnie jarały i robią to nadal, ale może dla kogoś normalnego to zadziała. Do tej depresji to chyba się przyzwyczaiłem bo nie pamiętam żeby w jakimś nasileniu albo formie mi nie towarzyszyła od lat. Z organizacją czasu na szczęście problemu nie mam, przez popularną metodę "teraz się naćpam, a resztę pozałatwiam później" doszedłem do okresu w którym muszę nadrobić zaległe sprawy sprzed tygodni albo nawet miesięcy w ciągu kilkunastu dni.
Rejestracja: 2014
  • 5394 / 532 / 0


28 stycznia 2019WrakCzlowieka pisze:
... Ja póki co praktykuję sobie taką metodę że na każde idealizowanie brania i wspomnienia fajnych hajów przypominam sobie jakąś zjebaną sytuację w którą mnie to wpakowało. Coś tam pomaga, chociaż w moim przypadku to średnio bo na przykład kradzieże na swój sposób mnie jarały i robią to nadal, ale może dla kogoś normalnego to zadziała ...
Do mnie te "zjebane akcje" docierały dopiero, jak zapaliłem trawy. Też przez pewien czas obrabiałem hipermarkety z drogich alkoholi - nawet "dobry" w tym byłem (szczególnie po benzodiazepinach - zero hamulców, zero nerwów). Dziennie potrafiłem "zarobić" nawet 150 zł - za niecałą godzinę chodzenia. Ochrona to jakiś żart... Ćpając 10 paczek Thio dziennie potrafiłem odłożyć z tego procederu jakieś 2 k w dość krótkim czasie.

Jak był ciąg, to sumienie inaczej funkcjonowało... dopiero po latach dotarło do mnie, co wyprawiałem.
Rejestracja: 2016
  • 775 / 95 / 0


Dla mnie na zejściu od zawsze najgorsza bezsenność.
Nie ma nic gorszego imo jak człowiek nie śpi, męczy się całą noc, przewraca obolały, spocony [...wstaw całą resztę...]rozdrażniony z boku na bok. Brak ani jednej chwili wytchnienia dla mózgu.
@jezus_chytrus, dlatego też narkomanowi ciężko potem iść do normalnej pracy jak się wkręci w jumy. To szybki i właściwie pewny zarobek jak jest się w tym dobrym. Kiedyś to był mój sposób na życie i nie okłamując się teraz, mówię wprost: często mi tego brakuje. Lubiłam to. Heh.
Nie brzmi to dobrze, nie świadczy o mnie też niczego dobrego, ale zdaje sobie sprawę z mojego podejścia do sprawy. Już tego nie robię.
Rejestracja: 2014
  • 5394 / 532 / 0


Ten "dreszczyk emocji" faktycznie przyciągał. Kiedyś niećpający opio kumpel (współlokator) przyznał mi się, że lubi czasem zajumać coś z marketu - jakiś drobiazg typu dobre oliwki. Wtedy wywołało to u mnie prawie zniesmaczenie...

Pierwszy raz wyniosłem coś z marketu nie z potrzeby "zarobku" na ćpanie, ale po alprazolamie. W plecaku 2 x Jack Daniels 0.7 L, w spodniach wódka Belvedere i ... zestaw 3 ostrzy do Gillete. O ile zdjąłem te plastikowe naklejki "antykradzieżowe" (których odklejenie zajmuje pół sekundy) z alkoholi, o tyle nawet nie pomyślałem o ostrzach. No i zapiszczało przy bramce... Zapytali, czy coś mam - od razu wyjąłem ostrza. Drugie pytanie - czy chcę zapłacić - naturalnie. Na koniec kazali mi jeszcze raz przejść przez bramkę, która oczywiście już nie zapiszczała. Tak zaczęła się "przygoda" z niemal hurtowym wynoszeniem alko. Szacuję, że mógłbym spokojnie zaopatrzyć w samą wódkę (dobrą - poniżej Absoluta nie schodziłem) 2 wesela, i 20 koneserów w lepsze alkohole.
Opracowałem taki mały system, dzięki któremu parałem się tym procederem bez wpadki miesiącami. Wystarczyło obserwować zachowanie ochrony i rezygnować z próby, jeśli coś zapowiadało wpadkę. Raz miałem akcję w Tesco, kiedy byłem na alkoholowym i zgasło światło w całym budynku na jakieś 5 minut. Przez ten czas, w całkowitych niemal ciemnościach wyniosłem towaru, który potem spieniężyłem za 4 stówy.
Innym razem wybiegł za mną ochroniarz z Biedronki. Złapał mnie za fraki, ale dostał z całej siły kolanem w krocze i musiał odpuścić - więcej się tam oczywiście nie pokazałem.
Nie mam specjalnie wyrzutów sumienia - hipermarkety kantują na każdym kroku, a straty mają wkalkulowane.

Teraz nie miałbym nerwów, żeby wynieść gumę do żucia. Skręt to jednak mega motywacja...
Posty: 207 Strona 16 z 21
Wróć do „Detox”
Na czacie siedzi 29 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości