Od lipca koniec.

...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 24 Strona 1 z 3
Rejestracja: 2013
  • 1842 / 177 / 0


W zeszłym roku od października do sylwestra byłem kompletnie trzeźwy. Nie wziąłem nawet ani łyka piwa. Kiedy miałem kaszel, to nie leczyłem go czterema blistrami niesmacznych tabletek. Jak sąsiad jarał trawę, to idąc po klatce nie oddychałem, żeby się przypadkiem nie zaciągnąć. Dywan odkurzałem odkurzaczem, zamiast roztrzęsionymi i spoconymi dłońmi, wyszukiwać na kolanach z lupą okruszków kryształków, itd. Aż do sylwestra, wtedy się najebałem i wziąłem kreskę, żeby sobie udowodnić, że jestem nic nie znaczącym, bezwartościowym narkomanem.

Tym razem planuję być trzeźwy co najmniej dwa razy dłużej, czyli 6 miesięcy. Liczę na to, że dostanę od was szczere opinie odnośnie mojej decyzji. Możecie mnie poklepać po ramieniu i mydlić oczy, że uda mi się wyjść na ludzi, zerwać z toksycznym środowiskiem, poukładać w głowie, znaleźć hobby, dobrą pracę, i kobietę życia, i żyć długo i szczęśliwie. Chociaż i tak wszyscy doskonale wiemy, że tak na pewno nie będzie. Dlatego też, z chęcią przyjmę od was szczere słowa w stylu "dla ciebie nie ma już ratunku, i tak wrócisz do ćpania", "zabij się w końcu, ulżyj swojej matce", "powinni osądzić tych lekarzy, co ciebie odratowali", "twoja egzystencja jest dowodem na to, że Bóg nie istnieje", itp. Za wszystkie serdecznie dziękuję.
Rejestracja: 2016
  • 413 / 66 / 0


zerwać z toksycznym środowiskiem
znaleźć hobby, dobrą pracę, i kobietę życia, i żyć długo i szczęśliwie.

To co tu kurwa jeszcze robisz, to forum najprawdopodobniej zrobiło z ciebie narkomania i dalej tu siedzisz, nie masz realnych kolegów, przebywanie tu nic dobrego nie wróży, pewnie większości i tak nie osiągniesz chodź ten detox to i tak spory wyczyn, trwaj sobie w detoxie, ale jak się nie rozwijasz i stoisz w miejscu to jest on chuj warty chyba że masz kłopoty ze zdrowiem i ćpac nie możesz, ogólnie to powodzenia w detoxie i z planami na przyszłość.

O co biega z CBD? Sklepy z leczniczą "marihuaną" rosną jak grzyby po deszczu

"Tylko na Chmielnej w Warszawie minąłem aż dwa sklepy oferujące legalny susz z konopi. Postanowiłem sprawdzić, na czym polega fenomen tajemniczej substancji. Niestety, nie było łatwo."
Rejestracja: 2018
  • 129 / 16 / 0


Powodzenia. Ja dałam radę walnąć bardzo długi detox mimo, że było to trudne. Jest to do zrobienia. Obecnie trochę lecę trochę nie, ale czuje, że niedługo chwyce ten moment kiedy będę mogła się trochę znowu wyrwać. Trzymam kciuki.
Rejestracja: 2017
  • 3088 / 1036 / 0


Wszystko leży w twoich rękach i nic i nikt Tobie tego nie odbierze chcesz walczyć walcz , zycie to pasmo porażek i sukcesów.
Czy warto ? Zawsze warto.
Oczywiście da się wszystko czesto to słyszałam od piłkarzy poprostu twoja psychika to podstawa zawsze wszystko zależy od niej.
Powodzenia w nierównej walce.
Rejestracja: 2010
  • 129 / 2 / 0


Sam twój sposób wypowiadania się bardzo mocno świadczy o tym, że należy najpierw poukładać w głowie (a żeby to zrobić trzeba oczywiście zerwać z toksycznym środowiskiem). Powodzenia.

ZX

Rejestracja: 2018
  • 331 / 115 / 0


A nie możesz być tak pół na pół. Jedna małą kreskę zrobić w sobote, w niedziele zapalić sobie zioła a przez tydzien chodzić trzeźwo? Chyba, że tego nie kontrolujesz, wtedy i tak małe masz szanse na wytrzeźwienie.
No bo plan masz hujowy, po pierwsze nie planujesz zerwać z nałogiem, tylko być trzeźwym 6 miesięcy i znowu wrócić. I po huj ci to? Musisz zacząć to kontrolować, jak jest czas na zabawe, to nieznacznie przyjebać a tak praca DOM rodzina.
Jeśli nie możesz kontrolować, to musisz się pogodzić, że dragi nie są dla ciebie i musisz postanowić o ostatecznym zakończeniu ćpania i picia.
Rejestracja: 2019
  • 17 / 10 / 0


Na początku pytanie : co Ci pomoże zdanie innych? Większość osób przesiadujących na tym forum również ma problemy, a od środowiska wszystko się zaczyna, znam to z autopsji. Może ogromnym skrótem o mnie, przez 7-8 lat wiodłem strasznie wegetacyjne życie, wszystko zaczęło się od alko i mj, na początku naprawdę w niewinnych ilościach, z biegiem czasu rozwinęło się do tego stopnia, ze paliłem codziennie, po drodze przetoczyły się inne używki : LSD, feta, mef, grzyby, koks, praktycznie tylko dawanie po żyle stanowiło dla mnie barierę nie do przejścia (na szczęście). W takim trybie żyłem przez te ładnych pare lat, 3 razy oblałem studia, bo ciężko iść do przodu, gdy zamiast na zajęciach siedzisz nad wodą paląc lolki. Bywały również maratony, kilka dni bez snu, norma. Przez praktycznie cały ten czas byłem z dziewczyna, z która jestem do dzisiaj, aczkolwiek praktycznie o niczym nie wiedziała, ponieważ mój narkomanski spryt pozwalał mi to ukrywać przed nią, rodzina i ludźmi z pracy wszelkie ekscesy. Wiele razy słyszałem, ze może coś sie dzieje, coś jest nie tak, przez pierwsze lata to bagatelizowałem. Po pewnym czasie przyszła świadomość i wraz z nią wyrzuty sumienia, ogromne. Dużo razy próbowałem coś zmienić, nadal właściwie próbuje i tu już w końcu do brzegu, dopiero zmiana myślenia pomogła mi się poniekąd uwolnić. Nie jestem do końca czysty, dla mnie największa zmora była mj i to jej chce się całkowicie wyzbyć, ponieważ byłem już w takim stadium uzależnienia, ze praktycznie w każdej chwili życia myslalem o tym, żeby iść już do domu i zapalić, nic nie przynosiło mi przyjemności. Po pewnym czasie nie miałem już z tego żadnych pozytywów, stało się to moim nawykiem. Pierwsze co należy zrobić, to poukładać sobie w głowie, usiądź i pomysl, co jest dla Ciebie ważne, ja myslalem tylko o tym zeby wymknąć się i zapalić, ale jak wyprowadziła się ode mnie na tydzień dziewczyna i moje życie wpadło w schemat : pobudka, praca, palenie, spać i tak w kółko. Po kilku dniach siedząc spizgany jak szmata pomyślałem „kurwa, co ja robie, fajnie tak dzień, dwa, ale nie chce żeby reszta mojego życia przebiegała w ten sposób”. To był pierwszy impuls, zbyt słaby, żeby jednak zerwać z nałogiem. Dziewczyna wróciła, ja wyraziłem skruchę, nie paliłem tydzień, a później znowu jazda. Moja ostateczna decyzja przyszła sama, dziewczyna zdemaskowała jedno z moich kłamstw, a ja szedłem w zaparte do końca, myśląc ze bierze mnie pod włos, znala jednak prawdę, a ja wyszedłem na obrzydliwego klamce. To była sytuacja, która ostatecznie dała mi do myślenia, spojrzałem na siebie z boku i zobaczyłem wrak człowieka, ktory stracił kilka lat na robieniu niczego. Coś nagle zmieniło się w mojej psychice i zapragnąłem zmiany, mimo ze zajebiscie dużo razy deklarowałem „rzucanie”, „przerwy”, to ten raz był... wróć, JEST inny. Zdałem sobie sprawę, ze rzucanie czegokolwiek to nie jest decyzja, to jest codzienna walka. Każdego dnia po prostu robiłem wszystko żeby nie palić, za tydzień mina mi 2 miesiące bez mj, moja wcześniejsza najdłuższa przerwa (teraz rzucam całkowicie) trwała max 4-5 dni. Okropnie się rozpisałem, przepraszam Cię za to, ale uważam ze możesz przełożyć swoje problemy analogicznie. Trzeba po prostu chcieć, drobna rada to nie ma czegoś takiego ze zaczynasz „od lipca”, jeżeli tak to traktujesz to nie jesteś gotowy, jeżeli bedziesz to powiesz sobie „jest 00:05, startuje o 00:06 i nigdy więcej tego gowna!”. Naprawdę wszystko sie da, ja wyobrażałem już sobie, ze nigdy z tego nie wyjdę, brakowało mi wiary, tym bardziej ze moje towarzystwo jest w 95% palące. Tu kolejna ważna kwestia, zrób rozeznanie kto naprawdę pragnie Twojego dobra, a czyim jesteś kolezka od buszka i kreski, te osoby są nic niewarte. Sam zerwałem kontakt z „przyjacielem”, tak go przynajmniej nazywałem, którego znalem od prawie 15 lat, okazało się ze jedyne co nas laczy to mj. Aktualnie zawęzilem grono, jest to kilka osób, ale wspierają mnie w mojej decyzji, to prawdziwi przyjaciele i wiem, ze chcą dla mnie dobrze. Mam nadzieje, a może to nawet nie nadzieja, przeświadczenie, ze to koniec z mj. Miałem już kilka razy sytuacje, ze ktoś palił przy mnie, proponował, ale nie uległem, odrzuca mnie to. Pamiętaj, ze nikt nie mówił, ze będzie łatwo. Rozpisałem się strasznie i prawdopodobnie powtórzyłem kilka razy, ale jestem po prostu mega pozytywnie nakręcony tym moim „trzeźwym” zyciem. Jedyne odstępstwo przez te 2 miechy to 1 spotkanie z koksem, ale z ogromnym umiarem, jeden wieczór. Wszystko jest dla ludzi, ale trzeba umieć z tego korzystać, taki wniosek końcowy. Nie jesteś ćpunem, nikt nie jest, jesteśmy po prostu zagubionymi ludźmi, z których można naprawdę wyprowadzić na szerokie wody, ale przede wszystkim trzeba samemu tego chcieć. Jeżeli się nie uda, nie zniechęcaj się, próbuj do skutku, ja tez próbowałem rzucić pewnie z 30 razy łącznie, grunt to się nie poddawać. Przepraszam ostatni raz (3ci?) za rozciągłość wypowiedzi, życzę Ci wszystkiego dobrego i wiary w siebie, trzymam za Ciebie kciuki, Ty trzymaj za mnie.
Rejestracja: 2014
  • 7366 / 870 / 0


26 czerwca 2019ZX pisze:
A nie możesz być tak pół na pół. Jedna małą kreskę zrobić w sobote, w niedziele zapalić sobie zioła a przez tydzien chodzić trzeźwo?...
To jest marzeniem chyba każdego, mocno wjebanego ćpuna. Praktycznie nierealne (w dłuższej perspektywie).
Rejestracja: 2010
  • 4183 / 558 / 11


Wal się na cyce borderze.
Rejestracja: 2018
  • 983 / 140 / 0


@SRTN

Jak będziesz już na odstawce to zadbaj o to żebyś się nie nudził, jakieś rozwiązywanie krzyżówek, konsola nawet, gra w coś ze znajomymi czy książki. Naprawdę wiem co mówię, udało mi się z alkoholem, marihuaniną, kryształem i wiem że te niby głody których człowiek uzależniony się boi to w pewnej części efekty ogromnej nudy które używka zajebiście szybko i łatwo eliminuje, i nie we wszystkich przypadkach efekt odstawienia to biologiczno chemiczne ssanie ciśnieniowe.
Posty: 24 Strona 1 z 3
Wróć do „Detox”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości