Oblicza nerwicy lękowej

Moderator: Zdrowie

Posty: 12 Strona 1 z 2
Rejestracja: 2018
  • 1368 / 188 / 154


Postanowiłam podzielić się z Wami pewną historią z dość ciężkiego okresu mojego leczenia. Byłam wtedy w 2 klasie liceum. Na nerwicę lękowo-kompulsywną z objawami somatycznymi choruję od dziecka, od 5. r.ż. W tamtym okresie byłam pod ,,opieką” kompletnie nieodpowiedzialnej psychiatry, której zdarzało się nawet nie przychodzić na umówioną wizytę, a telefonu potrafiła nie odbierać nawet przez (!) 3 tygodnie. Zaznaczam, że tekst jest długi.

Z racji przebytego epizodu psychotycznego, jak to sajko uzasadniła, zostawiła mnie na śmiesznej dawce paroksetyny (10 mg, z dnia na dzień zmniejszyła mi z 40) i zaczęła karmić olanzapiną 10 mg. Nastrój w tym okresie miałam beznadziejny, a lęki potwornie nasilone, które to informacje zostały przez nią koncertowo olane.

Pewnego dnia byłam (jak co tydzień) na rehabilitacji dziennej na ortopedii z racji przebytego wcześniej dość poważnego urazu kolana. Tamtego dnia psychicznie czułam się niezwykle źle, a myśli krążyły wokół najczarniejszych scenariuszy. Napięcie sięgał zenitu.

I w pewnym momencie poczułam, że kompletnie tracę nad sobą kontrolę. Zaczął się jeden z większych ataków paniczno-psychotycznych w moim życiu. Popadłam w totalny amok, zaczęłam słyszeć głosy, widzieć bakterie (!), piszczeć i rzucać się po podłodze. Histeria pozbawiła mnie na chwilę oddechu, więc (na szczęście) straciłam na chwilę przytomność. Potem znowu panika, krzyki, płacze, rzucanie się i lament ,,Zabierzcie mnie stąd…!”. Wydawało mi się, że jestem w piekle. Z histerii zeszczałam się pod siebie. Jedna piguła mnie trzymała i próbowała (na marne) uspokoić, a druga przyszła, żeby podać mi klona domięśniowo. Idzie 2 mg. Dzwonią po moją rodzinę.

Po kloniaku uspokoiłam się tylko trochę, nadal ryczałam i krzyczałam, ale przynajmniej był ze mną minimalny kontakt. Przyjeżdża ojciec, ładują mnie do auta. W aucie cały czas spazmuję tak, że zaczynam się krztusić. Całą drogę modlę się o śmierć, żeby tylko ta panika mnie opuściła. Nie pamiętam nawet, kiedy dotarliśmy do domu.

W domu nadal drę japę, mówię, że się boję, że ,,oni” po mnie idą, że chcą mi coś zrobić i że ,,widzę te wszystkie bakterię”. Ojciec mnie przytrzymuje, a matka każe się zamknąć, nadaremno próbuje mnie uspokoić. Ponoć byłam sina na gębie, mierzą mi tętno. 215.

Dostaję więc jeszcze 2 mg alprazolamu i 5 mg halopopierdolu. Tętno i oddech uspokajają się, zasypiam.

Następnego dnia grzałam majkę ze 3 razy, żeby tylko lęk mnie nie zabił. Jeszcze raz (ostatni, mam nadzieję, że w całym życiu) po tym wszystkim próbowałam popełnić samobójstwo.

Minęły 3 lata. Tak silnego ataku od tego czasu już nie miałam, chociaż zdarzały się mniejsze. Jednak nadal żyję w strachu, że to szaleństwo znów odbierze mi rozum. Silne ataki paniki są dla mnie czymś porównywalnym (a może nawet gorszym) od opiatowych skrętów, których także niestety dane mi było doświadczyć.

Po tym zdarzeniu - zmiana lekarza, zmiana terapeuty, zmiana leków, hospitalizacja. Za którymś razem się udało dobrać. Diagnoza - nerwica lękowo-kompulsywna, choroba afektywna jednobiegunowa, schizofrenia niezróżnicowana.

Jest to jedna z przyczyn, dla których twierdzę, że farmakoterapia często jest niezbędną pomocą w przypadku chorób i zaburzeń psychicznych.

Jeśli ma ktoś ochotę podzielić się swoją historią z podobnymi zaburzeniami (tak jak ja się dzielę teraz moim jednym z wielu epizodów), to zapraszam. Chętnie wysłucham, może nawet uda mi się jakoś pomóc.
Rejestracja: 2018
  • 177 / 16 / 0


Przeczytałem to wszystko i współczuję Ci bardzo, bo wiem jakie to jest piekło i przechodziłem przez podobne sytuacje, tym bardziej że tak samo jak Ty, miałem problemy ze zdrowiem już jako małe dziecko.

Ten epizod psychotyczny, o którym pisałaś wynikał z powodu jakichś substancji czy po prostu uaktywnił się bez żadnych katalizatorów? Generalnie to lekarka jakaś beznadziejna skoro trzymała Cie na SSRI po przebytym epizodzie psychotycznym zamiast podtrzymać leczenie na jakimś neuroleptyku w niskiej dawce, najlepiej z dodatkowym działaniem antydepresyjnym typu flupentiksol czy amisulpryd.

Ja nie wiem czym mógłbym się dzielić bo leczę się od wielu lat na wiele zaburzeń, z których epizodycznie jedno bierze górę nad wszystkimi innymi. Ostra reakcja na stres, depresja, calkowite wycofanie, problemy z zachowaniem autystycznym, gigantyczne natrectwa, bezsennosc, urojenia itd. Zalamania nerwowe to chleb powszedni, takie, w których czlowiek traci calkowita kontrole nad soba i możliwośći do zrobienia czegokolwiek. Aktualnie żyje z dnia na dzień, farmakoterapie odsunąłem pare miesiecy temu i jak coś zaczyna przyciskać to wrzuty robię na własną rękę, jednak coraz bardziej zaczynam wątpić że bez profesjonalnej pomocy i terapii wrócę do normalnego życia, a ciężko znaleźć dobrych terapeutów i umawiać wizyty, do tego ustawianie leków przez takich psychiatrów o jakich wspomniałaś itd. Szpital w obecnej sytuacji odpada również.

Ładni chłopcy, brzydkie zabawy - o kinie, które nie potrafi zerwać ze swoimi narkotykowymi nawykami

W tym tygodniu Timothée Chalamet rozsypuje krystaliczną metamfetaminę w charakterze przynęty na filmowe nagrody. W przyszłym Clint Eastwood będzie przemycał koks w ramach odważnego komentarza do bieżących problemów społecznych. Kiedy kino skończy z nadużywaniem narkotyków?

To nie proces El Chapo zakończy wojnę z narkotykami

Zeznania świadków w procesie El Chapo na pewno wzbogacą nowy sezon „Narcos”. Ale czy zmienią globalny handel narkotykami?
Rejestracja: 2018
  • 1368 / 188 / 154


[mention]04pain[/mention] Nikt tego nie zrozumie tak, jak osoba, która sama to przeszła… Również bardzo współczuję.

Epizod psychotyczny wynikał z niezdiagnozowanej wtedy jeszcze schizofrenii.

Co do leków - przerobiłam chyba większość tych dostępnych w Polsce.

Antydepresanty:
-klomipramina,
-opipramol,
-fluoksetyna,
-sertralina,
-paroksetyna,
-reboksetyna,
-ziele dziurawca,
-wenlafaksyna,
-trazodon.

Uspokajające / nasenne / przeciwlękowe:
-hydroksyzyna,
-chlordiazepoksyd,
-oksazepam,
-buspiron,
-waleriana, melisa, chmiel i inne ziółka,
-difenhydramina,
-diazepam,
-lorazepam,
-klonazepam,
-alprazolam,
-Bromazepam,
-midazolam,
-fenobarbital,
-Klorazepan.

Neuroleptyki:
-chlorpromazyna,
-perazyna,
-promazyna,
-prometazyna,
-chlorprotiksen,
-lewomepromazyna,
-haloperidol,
-olanzapina,
-kwetiapina,
-arypiprazol,
-risperidon,
-sulpiryd.

Inne:
-metylofenidat,
-piracetam,
-pregabalina.

Chyba tyle…

Obecnie jadę na 150 mg sertraliny, 4 mg risperidonu, 50 mg perazyny i 2 mg lorazepamu doraźnie. Jestem w miarę ustabilizowana, ale i tak co jakiś czas trzeba mi zmieniać leki lub dawki.

Trzymaj się tam! Ja wierzę, że zawsze jest szansa. I że kiedyś na pewno będzie lepiej.
Rejestracja: 2017
  • 1364 / 115 / 0


O kurwix,
również przeczytałem, i mnie zatkało.
A myślałem, że ja mam ciężko bo też się często lękam i wyalienowany jestem.
Smutne, to już niezły hardcor przeżyłaś.
Dokładnie, Ci którzy tego nie doświadczyli, nijak tego nie zrozumieją.

Zdrówka życzę
Rejestracja: 2018
  • 1368 / 188 / 154


[mention]OdwiertKorzenny[/mention] Dzięki. Jednak daleka jestem od twierdzenia, że ,,Patrzcie na mnie, ja mam gorzej!”. Uważam, że ogólnie lęki to jedno wielkie gówno, rozwalające człowiekowi całe życie, i serdecznie współczuję każdemu, kto się musi z nimi mierzyć.

Również zdrówka życzę! Trzymam kciuki, żeby lęk Cię nie nachodził!
Rejestracja: 2018
  • 177 / 16 / 0


Masz rację. Twoje leki wydają się być teraz w porządku, chociaż sertralina w takiej dawce wydaje mi się, że mogłaby łatwiej indukować psychozy.
Rysperydon to neuroleptyk, który wspominam akurat najgorzej, czułem się po nim dziwnie, miałem duży światłowstręt i o ile dobrze pamiętam byłem zmęczony ale ciężko było mi po nim spać. Dawka 50mg perazyny to dawka mała i jak mniemam w Twoim przypadku podtrzymująca, akurat ten neuroleptyk był całkiem spoko ze względu na jego działanie sedatywny i rzekłbym że to działanie było jednym z przyjemniejszych w kwestii neuroleptyków. lorazepam wiadomo mocna benzodiazepina, czas działania optymalny i ma działanie lekko hipnotyczne, ja kiedyś po 5mg na noc wysypiałem się wręcz idealnie, lepiej niż po zolpiklonie i innych benzo a sen wydawał się naturalny.

Myślałaś może o zmianie neuroleptyków na chociażby flupentiksol, którego nie stosowałaś jeszcze? Nie chce się bawić w lekarza bo to on zaraz po Tobie najwięcej wie o Twoich objawach, ale można by było dorzucić nawet do Twojego obecnego miksu, pierwszy miesiąc na większość ludzi działa on bardzo mocno napędzająco i przeciwdepresyjnie, oczywiście w mniejszych dawkach niż stosowany w monoterapii.

A jaką masz oficjalną diagnozę? F20.0?
Rejestracja: 2016
  • 2162 / 388 / 0


Ja po 7 hospitalizacjach, najkrótsza 2 miechy, najdłuższa rok. Moja pierwsza psychoza wiązała się z 8-dniowym brakiem snu.

Dużo by pisać, usłyszane z ust pacjentów historie, moja historia, jestem 10 lat starsza od taurinnn, a choruję na schizofrenię, remisja niepełna, gdy odstawię leki od razu mam ciężki bad trip. Prócz tego również oficjalnie zdiagnozowaną pełnoobjawową chorobę afektywną dwubiegunową, choroba sprzężona niejako z moją schizą.

Właściwie jak się choruje na schizofrenię to zna się z autopsji ogromny wachlarz przeróżnych zaburzeń. Podczas lat chorowania schizofrenik przeżywa objawy większości zaburzeń psychicznych.
Rejestracja: 2018
  • 1368 / 188 / 154


[mention]04pain[/mention] No tu jest ten mankament, dlatego pozostaję na względnie wysokiej dawce risperidonu. Wysoka dawka sertraliny jest niestety konieczna, żeby w miarę trzymać moje lęki w ryzach.

Po risperidonie akurat nie narzekam zbytnio. Mam co prawda za niskie ciśnienie, kosmicznie wysoką prolaktynę i problemy ze wstawaniem rano, ale jest to akurat jeden z lepiej tolerowanych przeze mnie neuroleptyków.

Myślałam o flupentiksolu. Wydaje mi się, że jego działanie aktywizujące dobrze by mi zrobiło. Może uda mi się wysępić od psychiatry. ;-)

Moje diagnozy psychiatryczne to: F11.2, F15.2, F20.3, F33, F48 oraz F84.5.

[mention]misspill[/mention] U mnie 3 hospitalizacje w sajkotryku. Najkrótsza - doba, najdłuższa - dwa miechy.

W pełni się zgadzam z ostatnim akapitem - Chorując na schizofrenię, tak naprawdę chorujemy praktycznie na wszystkie możliwe choroby psychiczne. Niestety…
Rejestracja: 2016
  • 2162 / 388 / 0


Flupentiksolowa stymulacja często zamienia się w akatyzję.

Zdążyli Ci nastawiać tyle diagnoz? Ja mam tylko F20.4, w sumie.
Rejestracja: 2018
  • 1368 / 188 / 154


[mention]misspill[/mention] Akatyzję z neuroleptyków miałam po arypiprazolu.

No i F31 też chyba masz, nie?

Przed pierwszym epizodem psychotycznym diagnozowali mi od cholery zaburzeń nerwicowych. Aż w końcu ich oświeciło, że to F48. Diagnozowali też parę razy depresję, ale skoro wracała, to F33. Po hospitalizacji przyczyną psychozy okazała się F20.3. F84.5 - To było widać od dzieciaka. Żaden z 5 (!) psychiatrów nie miał wątpliwości. No i F11.2 i F15.2, uzależnienia - to, niestety, wiadomo, wystarczy spojrzeć na moje posty na [h]…
Posty: 12 Strona 1 z 2
Wróć do „Opisz swój przypadek”
Na czacie siedzi 86 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości