Narkomańskie anegdoty z życia wzięte

Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 2327 Strona 229 z 233
Rejestracja: 2014
  • 1430 / 106 / 1


ja pierdole człowieku, nudzisz się i piszesz od rzeczy? %-D
Rejestracja: 2018
  • 142 / 48 / 0


klonowa bomba, przepraszam

Tak właśnie najebałem spam na poprzednim koncie...

Przez cztery lata gotowałem DMT w mojej kuchni

Piąty raz z rzędu potrząsnął, po kolei, 32 słoikami, z których każdy wypełniony był skrystalizowanym DMT, wodą i eterem naftowym. Metr obok na kuchence skwierczało pojedyncze jajko. Kiedy obiema rękami mieszał zawartość jednego ze szklanych słojów, opary gazu uciekły spod pokrywy. Willem zamierzał zrobić 25 gramów DMT o wartości 2250 EUR w trakcie jednej sesji...

Proces za handel dopalaczami w tajnym sklepiku w Łodzi. Sąd wyrzucił publiczność

Na procesie oskarżonych o sprzedaż dopalaczy w tajnym sklepiku przy ul. Próchnika w centrum miasta w piątek w Sądzie Okręgowym w Łodzi zeznawali dwaj świadkowie: 46-letni policjant Paweł Ch. i 18-letni Marcin Z.
Rejestracja: 2012
Użytkownik zbanowany
  • 721 / 93 / 0


Wysepić pakę klonów- fascynujące osiągnięcie warte nasrania tekstu na 4strony :nuts:
Jest się czym jarać %-D Niskie standardy masz static.
Rejestracja: 2018
  • 142 / 48 / 0


Gdy 6mg wejdzie to już tego nie zatrzymasz, musisz o tym pierdolić...
Rejestracja: 2012
Użytkownik nieaktywny
  • 477 / 70 / 0


Cóz za pseudointeligentna anegdotka.

Po pierwsze to nie wiem kto jest głupszy: Lekarze, którzy piszą wam te benzosy jak cukierki czy wy narkusy, którzy naprawdę myślicie, że zakładając koszulę, używając perfum nagle stajecie się topką społeczeństwa i nikt nie skojarzy was z narkomanami %-D.

Po drugie królu złoty jak już chcesz się wymądrzać to chociaż zapoznaj się z tematem.
Zarówno sama rtęć jak i jej opary są toksyczne.

Po trzecie i ostatnie: Te teksty jakbyś był jakimś mr robotem, który to niesamowicie zna się na swojej przychodni wie gdzie co jest i potrafili "manipulować" swoimi lekarzami, nawet trochę się uśmiałem.

Jest takie fajne powiedzenie dotyczące tych wszystkich ludzi, którzy myślą że są lepsi od wszystkich lekarzy.
Łatwiej oszukać człowieka niż wytłumaczyć mu, że został oszukany.
Rejestracja: 2018
  • 142 / 48 / 0


Nie był to górnolotny tekst w moim wykonaniu, ale nie będę go usuwał.

"Kto naćpany nie napisał tutaj nic nie wnoszącego posta niech pierwszy rzuci kamieniem"

Chęć napisania ściany tego tekstu, była zapewne podświadomym mechanizmem mającym na celu zaspokojenie jakiejś niezaspokojonej dotychczas potrzeby.

Może chciałem się pochwalić, że ogarniam sobie klony za 3.20? Jakby było czym? ;)
Może chciałem osiągnąc coś innego? Może po prostu się nudziłem, siedziałem rozkurwiony i chciałem pisać, pisać, pisać...

Patrzcie na moje poprzednie konto. Mam tam najebane tyle spamu że to się w pale nie mieści. I tak kurwa, przez klony. Przez jebane klony.

Zawsze tak to działa. Naćpam się klonami, wchodzę tu i pierdolę.

IM SORRY, możecie to scrollnąć i tego nie czytać.


@seken

Nierozpuszczalny siarczek rtęci, mówi ci to coś? edit: aha, nie skumałem o czym piszesz ;) Rtęć najbardziej szkodliwa jest w formie lotnej - stąd mój tekst o oparach. Sama w sobie też jest szkodliwa, jednak mniej... Łapiesz mnie za słowka.
Rejestracja: 2016
  • 266 / 24 / 0


Niezła historyjka, pośmiałem się trochę przynajmniej :-D To może ja coś naskrobie bo paluszki świerzbią i jest mi dzisiaj wyjątkowo... galaktycznie :rolleyes: Po ostatnim występku ograniczyłem hel i chyba mogę to zaliczyć do jakiegoś małego swojego sukcesu. Chuj że i tak ćpam co innego, ale.... %-D
Do sedna. W towarzystwie z moim dobrym ziomkiem stąd siedzimy, pukamy, raczymy się relaksować dobrocią pięknych klonów za oknami, pukamy i w sumie sam nie wiem kiedy budzę się cały kurwa mokry.
ja - co Ty odpierdalasz?! zjebałeś mi loty i jeszcze jestem cały mokry! Ty chujuuu i jeszcze łóżko jest mokree ble śpie na podłodze
on - czego sie drzesz narkusie! zapadke mi tu zacząłeś zaliczać!
ja - ta jasne
on - wylałem na Ciebie 10 kubków z lodowatą wodą, dostałeś ode mnie kilka ostrych liściów i dalej nic, tylko cały blady i siny sie zacząłeś robić i dziwnie harczałeś dopiero po 11 kubku się ocknąłeś
ja - jak ja pamiętam jak szedłeś sie odlać i mówiłeś żebym sie nie kładł i coś do Ciebie gadałem
on - no i to był Twój ostatni bełkot, że niby dobrze się czujesz
ja - bo dobrze się czuję %-D
on - spierdalaj zawału prawie dostałem
ja - dobra stary wyluzuj, jest git, dzięki za uratowanie marnego życia
on - spoko też byś tak zrobił
Dalej słuchaliśmy sobie muzy, gadamy, po chwili kumpel wraca do tematu i mówi: Ty ale serio nie wiem co bym zrobił pewnie bym zadzwonił na pogotowie i sam reszte wyćpał :cheesy:

Pamiętajta! Nawet w takich sytuacjach towar nie może się zmarnować, no kurwa, ziomek wam schodzi? a co tam doćpam i poczekam na chillku na karetke i nalokson :-D
Rejestracja: 2010
  • 3740 / 390 / 9


Takie anegdoty to ja lubię.
Rejestracja: 2010
  • 3740 / 390 / 9


Pozna godzina, noc na jednym z szarych blokowisk jakich wiele w Polsce.
Piliśmy gdzieś na melinie, kociliśmy. Ja, Sztiger, M i Doktorek oczywiście.
Gdy już się nawalił to całkowicie tracił możliwość chodzenia. Manganizm zrobił swoje, a kolejne porcje środków odurzających utrudniały mu funkcje motoryczne.. Postanowiliśmy go zaprowadzić do domu. Nie było daleko. Kilka bloków dalej.
My równie nawaleni, złapaliśmy Dr, i w czterech razem szliśmy. ramię w ramię, niczym w szyku liniowym. Potykając się o śmietniki i żywopłoty zbliżamy się do bloku. Mija nas jakaś para, słyszałem coś w stylu : "patrz, prawdziwi kumple". Doszliśmy w końcu do klatki. Sztiger i M odeszli do swoich domów, rodzin i problemów. Ja stoję z Dr opartym o klatkę i palę szlugę. Wiem, że nie da rady. To trzecie piętro. Pytam go - "zaprowadzić cię do domu ?"
Odpowiedział z trudem : "jaaaa aa ak ch cccee sz ". Domofon odebrał jego ojciec. Wkurwiony powiedział że Dr. ma spać na klatce, do domu go nie wpuści.
Wiele nocy tak przespał. Nie mogłem na to pozwolić, dawaj, idziemy.
Wychudzony ćpun nie waży dużo, ale nawalony ćpun waży jakby więcej. Pomagam mu iść. Zarzucam na plecy i prawie go niosę. Obijamy się o ściany. Już pierwsze piętro. Damy radę. Bełkoczę coś do mnie, ale idę. Wyobrażam sobie, że niosę rannego kumpla z pola bitwy. Wśród dymu i bitewnej pożogi wynoszę go z pobojowiska. Schody wydają się nie mieć końca. Odpoczęliśmy chwilę, i ruszyliśmy dalej. To jak wspinaczka na Gerlach. Cały czas idziemy w górę. Drugie piętro. Już nie daleko, jesteśmy coraz bliżej celu. Jeszcze kilka kroków.
Jesteśmy pod jego drzwiami. Zmęczeni, zaćpani, zsapani. Dr kluczem otwiera drzwi, pomagam mu wejść do pokoju.
Z daleka dobiega wrzask jego starego :"mogłeś go na klatce zostawić".
Jego mama mi podziękowała, mówiła że szkoda przypału sąsiadom robić, i nie każdy by mu pomógł wejść do domu.
Dr walnął się na materac, zanim się pożegnaliśmy, nabił fajkę trawskiem i powiedział że teraz muszę z nim zapalić.
Rejestracja: 2017
  • 200 / 95 / 0


Nacpalem sie i rozjebalem auto

Ps. Nie cpajcie
Posty: 2327 Strona 229 z 233
Wróć do „Substancje psychoaktywne a człowiek”
Na czacie siedzi 86 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: malachite i 4 gości