Najpiękniejsze halucynacje.

Dział dotyczący grzybów i roślin wykazujących działanie halucynogenne, psychodeliczne, lub dysocjacyjne.

Moderatorzy: Magiczny Ogród, Psychodeliki

Posty: 27 Strona 2 z 3
Rejestracja: 2011
  • 181 / / 0


Najpiękniejszymi bym ich nie określił, ale jednak, najmocniejsze i póki co najciekawsze OEV'y wytworzyła w moim przypadku benzydamina (2,5-3,5g)
Np. wskakujący na kolana kot (z uczuciem futra pod palcami kiedy go głaskałem), kot wskakujący na łóżko (tu z poczuciem wagi), węże/pająki/myszy/jeże wszędzie na mieście, ludzie których nie ma, żaby.
Ciekawe co by wyszło ze zmixowania z grzybami, myślę że potencjał halucynogenny mógłby być zaskakujący.
Rejestracja: 2015
Użytkownik nieaktywny
  • 79 / 5 / 0


FidelGastro pisze:
[...] skrzyżowanie skorpiona z pająkiem [...]
To była arachnura - mógłbym przysiąc, że nigdy w życiu o tym wcześniej nie słyszałem, aż nie zobaczyłem.

Zastosowanie substancji psychoaktywnych w medycynie

Czasami działanie psychoaktywne jest skutkiem ubocznym substancji, a czasami właśnie ten wpływ jest pożądanym działaniem sprawiającym, że dana substancja jest lekiem.

Wjeżdżał w radiowozy, o mało nie potrącił policjanta, a przez okno samochodu wyrzucał marihuanę

Na ulicach Krakowa rozegrały się sceny niczym z filmowego pościgu. Wszystko za sprawą 31-letniego kierującego samochodem marki Seat Ibiza, którego lista przewinień jest wyjątkowo długa.
Rejestracja: 2015
  • 32 / 2 / 0


Najpiękniejsze OEVy póki co miałem na 300mcg 1p LSD - wszystko falowało i mieniło się tęczowymi kolorami, najpiękniej chyba wyglądały drzewa - przypominały wijące się pawie ogony, niebo uslane było fioletowo-różowo-zielonymi fraktalami, drzewa wokół tańczyly mieniąc się "pawimi" kolorami, wszystko było takie odrealnione i bajkowe a jednocześnie do ogarnięcia i zidentyfikowania - cos pięknego :)

Jeżeli chodzi o CEVy (jeżeli chodzi o najmocniejsze wizje to głównie 25B-NBOMe+THC, DMT, Szałwia wieszcza, szałwia + AB PINACA, DXM+THC) to wrażenia absolutnie nie do opisania - nie tylko wizualne ale również dotykowe, zapachowe, słuchowe, wszystko ciągnące się w mega-abstrakcyjne historie, poziom odrealnienia nie pozwala tego ubrać w jakiekolwiek słowa - ale doświadczenia zarówno mistyczne jak i czysto hedonistyczne ;)
Rejestracja: 2016
  • 35 / 1 / 0


Najpiękniej mi było po 25C-NBOMe gdy wieczorową porą zobaczyłem księżyc w pełni (z uśmiechem kota z Alicji :3) do tego wpisany w srebrny diament. Coś nie do opisania. Parę razy miałem myśl w stylu "to by był super motyw na okładkę płyty!". Ciekawe, czy ktoś też miał taki pomysł :D Najbardziej lubię, gdy wejdzie na 25c motyw z lat 80., gdzie nagle mam przed oczami mnóstwo kolorów cyan/magenta i wszystko wygląda jak żywcem wyjęte z kasety VHS :D
Rejestracja: 2018
  • 2 / / 0


Opiszę jedną z najpiękniejszych halucynacji jakie miałem. Sytuacja odbywała się w nocy. Przed wyjściem wciągnęliśmy nieokreśloną ilość 2C-P. Nie pamiętam ile. Bo wysypaliśmy resztę proszku jaki pozostał w saszetce. A trochę tego było. Postanowiliśmy przeczekać w akademiku do czasu, gdy substancja się rozkręci. Nic szczególnego.

Gdy działanie rozkręciło się, to poszedłem z moim współtowarzyszem do jednego z największych parków w Warszawie. Zeszliśmy z ścieżki rowerowej i weszliśmy między drzewa. Pierwsze co poczułem, że drzewa mają świadomość. Że są i że patrzą na nas. Nie oczami. Ale całym sobą. Korą. Gałęziami. Liśćmi. Czują nasze kroki korzeniami. Patrzą i pytają. Jaki sens jest waszego życia. "Dlaczego przyszliście do natury, którą dawno odrzuciliście". Wtedy powiedziałem, że nigdy nie odrzuciłem natury. Że natura jest dla mnie ważna i że nie mam wyjścia. Muszę żyć w betonowej dżungli, gdzie człowiek człowiekowi wilkiem.

Mój przyjaciel objął drzewo i zaczął płakać. A ja... Odwróciłem się. I zobaczyłem wielkiego enta nad moją głową. Takiego samego jak we Władcy Pierścieni. Ten miał głęboko osadzone oczy. Niby puste. Czarne. Jak na horrorach. Ale... W oczach tych były zielone ogniki. Nie takie chemiczne ale naturalne zielone płomyki. Szukałem w internecie i znalazłem coś podobnego.
https://www.youtube.com/watch?v=aPNnAVy1MNQ
Różnicą było to, że zielone płomyki nie miały na górze koloru żółtego. Całe były zielone. Jedyne co, to czułem współczucie od tej istoty. Współczucie dla mnie.

Nie pamiętam, co było dalej, bo z wrażenia upadłem na trawę i leżałem przez pewien czas. Czułem Ziemię. Nie jako glebę, ale jako całą planetę. Jak po paru minutach ogarnąłem się, to enta już nie było. A przyjaciel płakał pod drzewem.

Nie pytałem go dlaczego płacze. Wiedziałem dlaczego.

Później już nie doświadczyliśmy na tym samym tripie niczego związanego z halucynacjami. Dziwna halucynacja. Od tamtej pory inaczej patrzę na rośliny...
Rejestracja: 2006
  • 892 / 17 / 0


W konkurencji na najlepszy OEV nie wezmę udziału. Ale kilka CEVów mógłbym zgłosić:

- (6-APB + metoksfenidyna, na wyjściu z m-hole): wirujący, płonący ogień, który zgłasza, że nie ma złej natury i zachęca, żeby się w nim zanurzyć.
- (LSD + DXM): ogromna czarna przestrzeń, przez którą z ogromnymi prędkościami pędzą rzeki zielonych ("matriksowych") symboli.
- (DXM + salvia + THC + N2O): połacie śniegu, fosforyzującego przez delikatne przesunięcie czerwonego względem zielonego (jak krawędzie na kwasie), na które wdzierają się cienkie strumyki salviowych wzorków, które stają się coraz szersze aż pochłaniają cały biały podkład. salvia była podjęzykowo i dlatego wchodziła przez parę minut.
- (DXM + MXE + haszysz): to były halucyjnacje bardziej niż CEVy - całe mnóstwo zestawień absolutnych przeciwieństw: obrzygane święte symbole religijne, zakonnice kopulujące na ołtarzach, niemowlęta strzelające z karabinów, dzieci-kwiaty i obozy koncentracyjne. Nieszczególnie piękne, ale mocne.
- (difenidyna + LSD + THC + do tego, na zejściu, N2O): Przepiękny blask między oczami a czołem, na tle pustej przestrzeni pozbawionej zupełnie myśli, do tego bezwględny spokój, jak po długiej medytacji. Czułem się, jakby co najmniej anioł jakiś mnie astralnie dotknął. Pierwszy i jedyny raz, kiedy czułem fizyczną przyjemność, do etapu ciar i mrowienia, dzięki N2O.
Rejestracja: 2016
  • 2574 / 376 / 3


LSD i patrzenie na siebie w lustrze w toalecie.
Stałem i czułem jak lustro mnie "pochłania" i to jak otulają mnie wizuale, które wręcz przybrały fizyczną postać. Byłem tylko ja i paleta barw wokół mnie, w którą powoli wtapiała się moja twarz.
Widziałem falującego siebie przybierającego rozmaite formy, od animowanej postaci po gada ubranego w łuski.
Na koniec zobaczyłem siebie z trzeciej osoby a całości towarzyszyło uczucie całkowitego otulenia przez wcześniej wspomniane fizyczne wizuale.

Po chwili odskoczyłem od lustra i wszystko podkreśliłem głośnym "o kurwa".
Rejestracja: 2018
  • 139 / 25 / 0


600ug LSD, jestem w ciemnym pokoju i patrze na firanki. Pojawiła się w nich wielka i strasznie wściekła dynia, tak wciekła ze dymiła i płonęła z wściekłości a ja miałem w tym czasie z niej ogromny i niekontrolowany śmiech. Im bardziej była wściekła to mi było z tego powodu weselej i czułem w tym oświecenie. Koło dyni pojawiały i się i znikały wielkie kwiaty lotosu o kolorze białym i różowym. Ten kwiat był wielkim pnączem i błogosławił prawdą - nazwałem to milczącą wiedzą bo choć była w nich każda odpowiedz na zadane pytanie to ja nie pytałem o nic, bo w tym czasie wściekła dynia dawała mi największe oczyszczenie się z toksyn przez wielki prawdziwy śmiech.
Rejestracja: 2014
Użytkownik nieaktywny
  • 2778 / 215 / 0


4HO-MET i cudowne CEVy w których odbyłem podróż międzygalaktyczna fraktalnym tunelem budującym się z ciepłych barw, intensywne tempo pojawiania się obiektów i lot który zapamiętam na zawsze choć wszystko co widziałem szybko przemijało i znikało , pozostawało w tyle za mną, zapomniane natychmiast , w tamtej chwili liczyła się teraźniejszość i zachwyt nad tym co nowego pojawi się przed oczyma a wszystko działo się tak szybko i wyłaniało się z czarnej otchłani wszechświata, uczucie euforii i spełnienia towarzyszyło przez cały trip oraz afterglow. Po tripie mogłem odtworzyć wszystko i przypomnieć sobie przebieg oraz prawie każdy szczegół, niesamowite , amazing :) To były moje początki, mój 3 psychodeliczny trip, 3 z mahometem prorokiem na sporej dawce 35mg, prorok wprowadził mnie w magiczny świat.Później nie dowierzałem że przeciętny Kowalski nie wie nawet że takie narzędzia istnieją na ziemi. Było mi smutno.

Dziś czuję ogromny respekt do tych substancji, nigdy nie miałem BT jednak otarłem się o śmierć przedawkowując 25c nBOME i sniffując około 6mg. Uważajcie na siebie i biorąc duże dawki miejcie zaufaną osobę obok tripsittera bo może zdarzyć się dosłownie wszystko.

Sajko to nie narkotyki, sajko to narzędzia pokazujące wszystkie wymiary których na codzień nie widać.

Peace.
Trip trwał jakieś 2h, leżałem z uśmiechem na twarzy i nie dowierzałem że to się dzieję , od tamtej pory uznałem na 4HO-MET zawsze na tripie interesowały mnie CEVy jednak nigdy już nie miałem podobnego lotu.

Dawka 35mg oral na pusty żołądek.
Rejestracja: 2011
  • 7241 / 726 / 0


Po 2 dniowym ciagu na DXM.Jak otworzylem oczy lezac na lozku caly pokoj sie krecil jak bym byl na karuzeli.

[mention]UJebany[/mention], napisz coś więcej ! ;-) /black goku
Posty: 27 Strona 2 z 3
Wróć do „Psychodeliki”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość