Najgrubiej

Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 967 Strona 94 z 97
Rejestracja: 2018
  • 333 / 18 / 0


Najgrubiej,to bylo jak sam spalilem 1 lufke dopalacza czastka boga,faza tak mocna ze nie spodziewalem sie ,ze da sie byc,az tak nacpanym. Doslownie,bodajze przez pierwsze piec minut fazy,stracilem przytomnosc,bo nie wiedzialem co sie dzieje kompletnie.Potem 1 godzina baaardzo mocnej fazy( :zombie: ) i dalej bardzo wolne slabniecie,podczas tej godziny caly czas balem sie, ze umre,albo ze juz umarlem i jestem w piekle doslownie,nie bylem w stanie sie ruszyc i slowa wypowiedziec,kompletne zaburzenia czasu,przestrzeni,osobowosci doslownie wszystko :niewiem: .Jakas godzine,max poltorej po spaleniu tego (caly czas po spaleniu tego shitu! siedzialem na lawce nieruchomo, nie kiwnac nawet palcem nie liczac belta,jakis przechodzien zadzwonil po karetke i zawiezli do szpitala,w karetce mialem schize,ze mnie reanimuja, bo umieram :cojest: (w rzeczywistosci badali alkomatem mialem 0,00promila) i zasnolem (na jakies 3h) i obudzilem sie z 5 h od zapalenia,jak sie obudzilem,to sie zapytalem jaki jest dzien tygodnia,bo az takie zaburzenia czasu.To byl bad trip level very hard :uwaga:.
Rejestracja: 2017
  • 23 / 2 / 0


1. Jakiś syntetyk zielska dwie może trzy lufki spalone i pizda na dobre 10 godzin brak snu, rzyganie, prawie calkowite odcięcie od świata i co chwile urwana świadomość i ogarnianie sie w innych miejscach niz byłem. Dodatkowy minus od tamtego czasu (ponad półtora roku) ciągła derealizacja i depresja plus zaburzenia

2.alkohol, jakies uspokajajace szity na bazie waleriany i 300mg difenhydraminy.
Spodziewałem się tylko twardego snu a po zarzuceniu 150mg dify o 17 potem okolo 75mg o 17:30 i ostatnie 75mg rowno o 18 spalilem kiepa siedząc na biorku przy oknie i spadlem z niego od razu.
Zarzucalem kode nie jednokrotnie i bylem swiadom ze to slabe itp z tego co czytałem ale halucynacje, zerowa koordynacja ruchowa i bardzo plytki oddech to zupelnie co innego niz sie spodziewałem jako ktos kto juz wiele zmulaczy wpierdalał.
Zasnalem o 21 zgnieciony halucynacjami, nieogarem i zatopiony w pustce umyslu.Pobudka o 22:30 i znowu w kime po napiciu sie wody. Teraz sie obudzilem moze z 2 godziny temu pierwszy odruch szlug, lufa i wracam spać dalej.

Nielegalne źródło – niekaralne posiadanie

...czyli o marihuanie kupionej u dilera w celach medycznych

Gang i dopalacze na telefon, kibole Cracovii jako ochrona.

Adwokat zauważa, że oskarżeni nie wprowadzali w błąd nabywców, który wiedzieli, że kupują dopalacze. Prokuratura jest odmiennego zdania i przekonuje, że członkowie gangu mogą ponieść odpowiedzialność karną za swoją działalność.
Rejestracja: 2012
  • 620 / 47 / 0


Najgrubiej było jak wziąłem papier panoramixa w pokoju, a w drugim spali rodzice. Wkręcił się badtrip zwłaszcza na początku. Później odwróciłem sytuację, włączyłem na słuchawki ulubioną muzykę i wtedy się zaczęło z zamniętymi oczami galaktyki, statki kosmiczne, figury geometrycznę, wszystko bajecznie kolorowe, a wszystko brzmiało tak niesamowicie.
Rejestracja: 2018
  • 1 / / 0


Po DMT 20mg - nie był to jeszcze najmocniejszy stan jaki oferuje ta substancja, była to ta tzw. "poczekalnia" do tego najmocniejszego stanu. Wchodziło to bardzo mocno i szybko. Po około dwóch pierwszych sekundach trzymania pierwszego bucha w płucach już miałem na głowie taki nieogar, jakbym 10 minut wcześniej przyjął wiaderko, potem coraz mocniej. Podczas trzymania drugiego bucha w płucach całe ciało zaczęło bardzo mocno wibrować, czułem dosłownie jakby coś mi chodziło pod skórą w całym ciele, brzmi nieciekawie, ale to akurat było nawet przyjemne. Widziałem, że wszystko ma taką aurę, poświatę, wszystko zaczęło się zaokrąglać, wydawać się symetryczne, choć nie było. Na ścianach zaczęły pojawiać ruszające się wzory, fraktale, wszystko na co patrzyłem zdawało się mieć jakąś symbolikę, której nie rozumiałem. Zamknąłem oczy. To co się tam działo jest bardzo trudne do opisania, widziałem różne geometryczne kształty, wzory, wszystko to było kolorowe, po zejściu zastanawiałem się jak to jest, że ludzki mózg potrafi coś takiego wytworzyć. Niemniej jednak odczucia są chyba tutaj najtrudniejsze do opisania. Może zabrzmi to dziwnie, ale na peaku nie mogłem praktycznie myśleć o niczym, nie mogłem przywołać żadnych wspomnień, ani nie mogłem pomyśleć co sobie kupię do jedzenia gdy to się skończy. Po prostu się nie dało. Mogłem tylko to oglądać i odczuwać. Wszystko wokół zdawało się mieć przerażającą wręcz potęgę, wobec której byłem bezbronny, to właśnie napędzało strach. Nie był to jednak tylko strach, odczuwałem wtedy jednocześnie emocje, które są dla siebie przeciwieństwami, np. strach i spokój, lub radość i smutek. Chciałbym spróbować pełnej dawki i zobaczyć jak to jest za tymi "wrotami", ale to doświadczenie było tak silne, że zwyczajnie się boję, co mógłbym tam zobaczyć, czuć; czy nie poniosłoby to za sobą żadnych uszczerbków na zdrowiu psychicznym.
Rejestracja: 2018
  • 156 / 30 / 0


27 grudnia 2018ledzeppelin2 pisze:
To akurat w chuj realnie brzmiące story. Daje se chuja obciąć że tak było.
Dużo ryzykujesz ale tak to realne story, od tamtego melanżu mam jakieś obrzydzenie i blokadę do RC %-D
Rejestracja: 2016
  • 799 / 98 / 0


Wzięłam bucha "sandiala" ze stacjonarek. I to jeszcze opalanie, każdy kto pali, wie, że to często silniejsze od nabitej zwyczajnie lufy. Generalnie rzeczy do palenia nie tykałam. Pożegnałam się jeszcze z facetem i kumplem, którzy wybierali się kupić w stacjonarce "młot Thora". Zostałam ze znajomą, miała mnie pilnować bo zaczęłam odpływać. I odpłynęłam. Nie miałam kończyn, nie mogłam otworzyć oczu, leżałam na plecach. I tak się to dłużyło i dłużyło. Znajoma rozważała, czy nie iść do sklepu. Byłam przerażona, miałam tylko umysł. Co jakiś czas wpadał do pokoju znajomy, ale ze strachu jak mnie widział to uciekał. I już mi bąbelki zaczęły lecieć z buzi, bo na plecach, paraliż to śliny też nie przełknę. Plum, plum. Czasem mi się oczy udało otworzyć i zamknąć. No chuj, dobra, niech to się kończy. Uduszę się własna śliną, przynajmniej umrę, a nie będę się już męczyć w tym stanie. Plum, plum. I tutaj nagle wpada mój facet z kumplem, od razu przewraca mnie na bok, co bym się nie udusiła a znajoma "nie ruszaj jej bo jej zaszkodzisz"... No comment. :uwaga:
Spoiler:
Rejestracja: 2018
  • 7 / 1 / 0


a ja chyba najgrubiej miałem na 1 razie z MDMA pół roku temu, był to mój pierwszy raz z mocniejszym stimsem. Było w chuj mocno bo zjadłem 250mg kryształu na wagę 60kg, kompletnie nic nie ogarnialem, ale było zajebiście :D
Rejestracja: 2016
  • 432 / 40 / 0


Najgrubiej było po kwasie chyba panoramix albo baba na rowerze juz nie pamietam bo bylo to ponad dwadzieścia lat temu,dostałem bedtripa i przestalem widzieć kolory,do tego kolega mnie przestraszył też na kwasie że zrobił kupe w majtasy.Rozbierał się na dworze i kazał sprawdzac czy to prawda,oczywiscie wydawało mu się ale i tak nie uwierzył.Potem już tylko myślałem co powiem jego matce na drugi dzień jesli mu nie przejdzie a trzymalo go bardzo długo.
Kolejna gruba akcja to wstrzykiwanie sobie speedballi za każdym razem na wejsciu krótka utrata przytomnosci. Strzal z hery ,zapaść i ratownicy medyczni.I tak cztery razy.Zapalenie mieszanki niby z opio od vendora ktory wysyłał trutke na szczury,ja na skręcie od opiatów licząc na opio spalilem tego ze 2 lufki a jak kopnęło to okazało sie ze to jakieś kanna.Dwie godziny chodzenia bocznymi uliczkami miasta byle tylko przeszło.Tyle pamiętam w tej chwili ale przez ponad 20 lat uzywania dragów wiele sie wydarzyło.
Rejestracja: 2018
  • 12 / 1 / 0


Tygodniowy ciag na Tramalu i na koniec jednorazowa dawka 2gramy. Bylem na detoksie trzezwialem chyba 2dni potem tydzien depresji i brak sily zeby podniesc sie z lozka.
Rejestracja: 2014
  • 392 / 63 / 0


4 dzień festiwalu, drugi dzień tablecenia (Pierwszego podobnie ale słabiej).
Poszlo 500-600mg MDMA i dużo kety. Świat mi się do góry nogami obrócił, chodziłem po "suficie" kolysalo straszliwie, w sumie oprócz tego "sufitu" widziałem jakieś światełka i chujwieco, całkowite odcięcie od rzeczywistości. W drodze do namiotu zaslablem, usiedlismy i po 30 min niby ok, poszliśmy. Tak ze 100 metrów od namiotu mnie złapało, mocniej niż wcześniej. Położyłem się na zakręcie na zimnej, wilogtej jak kurwa grób ziemi i wysłałem dziewczynę po cukier (nie mówiłem jak grubo żeby się nie wystarczyła).
I zacząłem umierać.
Normalnie czułem jak mi nakurwia serce jak po żadnym stimie aż się bałem ruszać, chłonąłem tylko chłód grobu...
A ludzie chodzili obok mnie i się cieszyli, myśleli chyba, że dobra faza.
I obrót na klatę, co by schłodzić.
I serce przestaje bić.
To jeb na plecy.
I bije coraz słabiej i mroczki przed oczami.
Przyszła moja luba, dała mi jakieś cukrowe gówno i mnie przytulala, bo myślała że tylko cukier mi spada.
I już myślałem, że koniec kurwa imprezy ale pomacalem się po klacie i wyczułem, że serducho bije w miarę spoko więc polezelismy i zwinęliśmy się do namiotu.
Pół roku później to samo na zamkniętej imprezie odjebalem, tablety, keta i aż mnie wykrecalo i tracilem świadomość. Jednego ziomeczka co się do nas przyłączył musiałem wynieść na dwór :trucizna: :rzyg: :halu:
Posty: 967 Strona 94 z 97
Wróć do „Substancje psychoaktywne a człowiek”
Na czacie siedzi 65 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: blokowiska666, GL HF i 5 gości