Najciekawsze wkręty

Dekstrometorfan - nazwy generyczne: Acodin, Tussidex.
Więcej informacji: Dekstrometorfan w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Dysocjanty

Posty: 151 Strona 12 z 16
Rejestracja: 2006
Użytkownik nieaktywny
  • 353 / 6 / 0


Poczytałem trochę postów z tego wątku i tak się podjarałem, że muszę sobie to w najbliższym czasie znowu zarzucić.. Zawsze miałem zrąbane s&s i jedynie raz ładnie poleciałem, że myślałem, że nie jestem w swoim pokoju no i raz odwrotnie leżąc w rzeczywistości gdzieś na łące o 22:00 :)

Uho

Rejestracja: 2016
  • 121 / 5 / 0


Ja zawsze dbam o s&s. Kiedy coś mi nie odpowiada - np. ktoś jest w domu, mam coś do zrobienia, boli mnie głowa czy nawet najbardziej błahy powód, który w negatywny sposób mógłby wpłynąć na trip, to nie ćpam po prostu - tak samo jest z Akodinem.

Najciekawsza wkręta? O ile mogę wybrać coś z tych (dosłownie) kilku tripów po tym specyfiku, to idealnie uczucie podróżowania (oczywiście przy zupełnie innym odczuwaniu ciała) w górę, w bezkres. Słuchałem wtedy bardzo spokojnych utworów i z każdym kolejnym, podróż nabierała innego wymiaru. Mniej więcej w połowie odczułem ładowanie energii, jedno z najbardziej przyjemnych odczuć w moim życiu. Po wszystkim zacząłem powracać "na ziemię". W pełni szczęśliwy..

"Niektórzy twierdzą, że MDMA uratowało im życie". Żyjemy w epoce renesansu psychodelików

Rozmowa z Maciejem Lorencem, autorem książki "Czy psychodeliki uratują świat?", który na potrzeby swojej publikacji przeprowadził szereg rozmów z neuronaukowcami, zajmującymi się tą grupą substancji w swojej pracy.
Rejestracja: 2012
  • 40 / 2 / 0


Najlepsze tripy były w podróży, na spacerach i na rowerze z towarzyszem, działanie DXMu (który zazwyczaj jest dla mnie miażdżący) było wtedy lajtowe, przyjemne, klarowne.

Najmocniejsze to wtedy kiedy leże, jest półmrok. Ostatnio moj pokój się rozpadał, wydawało mi się, że widzę "siatkę wymiaru" czy coś takiego. Zamykając oczy - dalej wszystko doskonale "widziałam". W pewnym momencie kiedy zamykałam oczy i wszystko było na pozór jednakowe, co przy otwartych oczach, zobaczyłam kątem oka postać. Kiedy otwierałam oczy - znikała. Nie bałam się jej. Byłam całkowicie obojętna i niewzruszona. Wydawało mi się, że czas się strasznie dłuży. W pewnym momencie czarna twarz ukryta pod kapturem tej postaci zbilżała się do mojej (znikała kiedy otwierałam oczy). Zamknełam oczy i twarz tej postaci była tak blisko, że zobaczyłam w niej nieskończoność siatek, plazm, odcieni czerni i czarnych mas (wyglądały jak gęsta maź), różnych szumów i zakłóceń. Potem pyk i tylko podziwiałam pokój w zakłóceniach i miałam pokręcone myśli jak to bywa po DXM.

Wszystkie wydarzenia w towarzystwie DXM uważam za ciekawe, więc opisałam ostatni "wkręt".
Rejestracja: 2015
  • 4 / / 0


Podczas ostatniego zarzucenia DXM w cevach przewinął mi się Danny DeVito. Więc wpadłem na genialny pomysł, aby obejrzeć na youtube jakiś wywiad z nim. I jakież było moje zaskoczenie, kiedy "uświadomiłem" sobie, że jest on krasnoludkiem!
Fakt - facet jest niski (152 cm wzrostu). Jednak podczas deksowej fazy zdawało mi się, że jest miniaturowy. I byłem święcie przekonany, że jest krasnoludkiem. Tak to sobie wtedy tłumaczyłem. Co więcej dziwiłem się, że wcześniej tego nie zauważyłem i czułem się okłamany przez cały świat, bo oni wszyscy wiedzieli, że DeVito to krasnolud, a ja cały życie myślałem, że krasnoludki to mit. :nuts:
Nadal jak sobie przypomnę ten wkręt to uśmiecham się sam do siebie. dex jest wspaniały nie ma co :-D %-D
Rejestracja: 2015
  • 53 / 2 / 0


Swoją najciekawszą wkrętkę zawdzięczam temu, iż podczas pierwszego spotkania z DXM, zaglądając do przestrzeni jeszcze mi nie znanej, wyjątkowo geometrycznej i całkiem bezbrzeżnej zasłoniłam oczy dłońmi i natchniona jakąś przedziwną, zewnętrzną mocą wypowiedziałam magiczne słowa: "Stefan, gdzie jesteś?", a to zaklęcie wywołało owego Stefana z odmętów podświadomości jak dżina z lampy. Trip ruszył w swoim kierunku, a Stefan w swoim i na dobre już zamieszkał w przestrzeni mojego umysłu, tyle, że za drzwiami, które zamiast na "Sezamie, otwórz się" reagują jedynie na małe, okrągłe tabletki na kaszel w ilościach >15. Podczas jednej z ostatnich przygód z DXM, gdy wzrok zaczął mi się już rozjeżdżać, a koordynacja ruchowa pozostawiała wiele do życzenia, poprosiłam swojego trzeźwego towarzysza, by umieścił mnie bezpiecznie przy oknie, gdzie usiłowałam skręcić sobie fajkę. Siedząc już na krześle, usiłując rozkminić działanie prostej maszynki do skręcania papierosów, próbowałam coś powiedzieć, ale zapomniałam słowa (zdarza mi się to nader często) i nagle przede mną (w przestrzeni pomiędzy głową a rzeczywistością) zmaterializował się Stefan, dziadek w szelkach, trzymający kartkę z odpowiednim słowem jak jakiś polityczny transparent. Stefan jest bowiem słownikiem języka polskiego i chodzącą encyklopedią, która używa słów sztywnych i przestarzałych, co utrudnia mi komunikację. Oczywiście, od razu zaczęłam z nim rozmawiać, gdyż zaczął zrzędzić i przeszkadzać mi w myśleniu. :old:
Generalnie cały wieczór ja i mój towarzysz (który ani razu nie zakwestionował istnienia mojego przyjaciela i zwracał się do niego bezpośrednio) próbowaliśmy namówić dziadka Stefana, żeby się wyluzował, a ja co chwilę wtrącałam: "STEFAN, to nie to słowo" albo "bo Stefan jest taki katolicki :-D ". Skończyło się na tym, że Stefan polubił mojego tripsittera i zgodził się wypić z nim piwo, po czym zaliczył bardzo wesołą banię i stwierdził, że sobie idzie.

k3o

Rejestracja: 2015
  • 187 / 3 / 0


To może i ja wspomnę kilka moich rozkmin, póki jeszcze pamiętam. Na wstępie dodam, że są one jeszcze z początku mojej zabawy z deksem, więc są to te najmniej racjonalne, chociaż w każdą z nich jak najbardziej przez jakiś czas wierzyłem. Jeszcze zanim wziąłem DXM do ust powtarzałem sobie, aby nie wierzyć we wszystko co ma mi do powiedzenia, co wyszło jak najbardziej na dobre.

1. Pierwszy udany, wizyjny trip, jakieś 750mg. Wraz z muzyką zaczęły się ciekawe geometryczne cevy, układające się w rytm muzyki itp. Ciekawym momentem było jakby dodatkowe "wessanie", przejście na drugi poziom, doświadczyłem tripa w tripie, taka deksowa incepcja:) Udało mi się tak przejść przez jakieś 3 poziomy, każdy coraz mroczniejszy i coraz bardziej odcinający od świata. Kręciło mną dosyć solidnie, straciłem rachubę czasu, nie wiedziałem, ile czasu leżę przy zamkniętych oczach. W pewnym momencie wszedłem na kolejny poziom. Moim oczom ujawił się jakby wielki plac, oglądałem go jakby przelotem, powoli. Był cały rozżarzony, w odcieniach koloru czerwonego, w czarną grubą kratę. Chwilę się mu przyglądałem i chwilę później się obudziłem, jednak nie w takim samym stanie jak zamykałem oczy :) To było jedno z najciekawszych doświadczeń w życiu: otwieram oczy, widzę siebie w jakimś pokoju, jednak nie wiem kim jestem, gdzie, jak się tu znalazłem, kiedy, dlaczego itp. Czy to można podciągnąć pod k-hole?
A teraz wniosek - chwilę później, jak również na zjeździe, wkręciłem sobie, że przez chwilę oglądałem bezpośrednio swój "umysł" albo miałem jakiś podgląd na swoją podświadomość. W trakcie tego doświadczenia czułem, że ktoś mi jakby towarzyszył, czułem czyjąś obecność. Później dorobiłem sobie wyjaśnienie, że spotkałem się z "panem umysłu", czyli po prostu z wewnętrznym sobą, ale z poziomu obserwatora. Jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało, wierzyłem w to przez parę dni, teraz pozostaje mi to w świadomości jako coś warte zapamiętania.

2. Teraz coś może bardziej klasycznego. Wtedy jeszcze o tym nie wiedziałem, ale teraz wiem, że podobne wkręty miały inne osoby. Chodzi mianowicie o wszelkie teorie spiskowe, szczególnie o rodzinie. Po jednym z odbytych tripów wiele rozmyślałem o "prawdziwości" mojej rodziny. Już w młodości miałem podobne rozkminy, oczywiście bez żadnych dragów, typu że np. mój ojciec tak naprawdę nie jest moim ojcem, przecież to ktoś obcy, wcześniej nie znał mojej mamy itp., albo coś mnie czasem gryzło, że być może moja mama nie jest moją mamą, nie wiem dlaczego, ale to nieważne. Wszelkie podejrzenia zaniknęły z dorośnięciem. Mogły mieć jednak związek z tym co później rozkminiałem, tj. na deksie. Najciekawszym motywem było to, że tak naprawdę cała moja rodzina od lat bierze DXM, właściwie od kiedy się da, od lat 60'. No ograniczało się to jednak to tych właśnie młodszych członków rodziny, rodziców, tych dziwnych wujków o których tak mało wiemy. Byłem przez chwilę nawet skory o tym pogadać z rodzicami żeby mi wyjaśnili, dlaczego mi nie powiedzieli itp. Na szczęście w to najszybciej przestałem wierzyć :)

3. Jeszcze trochę o rodzinie. Po jednym z tripów odniosłem wrażenie, że cofnąłem się na chwilę w czasie... Jednak tak daleko, że dalej się nie da. Poczułem się, jakbym jakiś czas znowu spędził w brzuchu matki. Czułem się niesamowicie przyjemnie, czułem jej bliskość i miłość, trochę jakby zrozumiałem wagę uczuć matki do dziecka. O wpływie deksa na wspomnienia, wyciąganie młodości na wierzch trochę już było pisane, więc tego typu rozkminy mogą być w jakimś stopniu znaczące. Chociaż w tak dalekie wspomnienia niezbyt jestem w stanie uwierzyć, to od siebie dodam, że pamiętam kilka momentów z bardzo wczesnego dzieciństwa, więc coś może być na rzeczy.

4. Pewnego razu, wkręciłem sobie, że na 100% mam w sobie "coś" z rośliny (po deksie każdy jest trochę warzywem:)), ale w trakcie fazy wierzyłem w to tak bardzo, że miałem zamiar następnego dnia o tym czytać na necie. Już sobie wyobrażałem jakieś artykuły o mnie. W jakim sensie miałbym być rośliną, tego do dzisiaj nie wiem. Miewałem wtedy iście "biologiczne" cevy, oglądałem jakby przepływ krwi, jakieś działania o reakcje we wnętrzu człowieka albo roślin. Chyba najgłupsza rozkmina, ale wspomniałem ze względu na to, ile czasu poświęciłem podczas tripa żeby dokładnie to przeanalizować ;)

5. Jak pewnie wielu tripującym przy muzyce przytrafiło się zauważyć w niej coś ciekawego. Zależnie od piosenki, trip układał się w jakby jej kształt, tworzył harmoniczne kształty. To oczywiście nic nowego, ale ja byłem wtedy święcie przekonany, że niektóre kawałki z mojej playlisty są tworzone przez ludzi którzy biorą deksa i dla takich ludzi je tworzą. I w to dosyć długo wierzyłem, nawet udało mi się przeszukać trochę internetu na ten temat. Wierzyłem, że istnieje tajemna sekta ćpająca DXM (nadal trochę wierzę:)) i trochę jej muzyki się mi udało zdobyć. Co taka sekta miałaby robić i dlaczego miałaby się ukrywać, tego nie wiem. Oczywiście miałbym zostać wybrańcem, który wszystko posiądzie od samego ćpania DXM itp itd., zaraz członkowie sekty się do mnie zgłoszą albo napiszą do mnie na tym forum jeśli tylko o czymś takim wspomnę. No, teraz już pewnie nie napiszą, bo uznają że jestem sceptykiem. Nie jestem! :)

Coś jeszcze by się znalazło, jak coś ciekawego się przypomni albo coś nowego stworzy to może się podzielę, chociaż ostatnio się dobrze bawię przy bardziej euforycznych tripach.
Rejestracja: 2014
  • 75 / 10 / 0


Jak pierwszy raz wziełem więcej niż 7.5mg/kg to wkręciłem sobie że na fazie zatrzymałem czas na całym świecie i żeby go przywrócić to musze znaleźć jakąś kopułe :-D
Jak już ją znalazłem to próbowałem zadzwonić do matki i przeprosić ją że ta noc tak długo trwała %-D
Dobrze że nie byłem w stanie odblokować telefonu.
Rejestracja: 2012
  • 438 / 10 / 0


Mi się jeszcze tak przypomniała jedna sytuacja. Dawka oczywiście duża, oglądałem akurat telewizję (tzn oglądaniem tego nie nazwę, po prostu siedziałem w pokoju, a telewizor był włączony) i leciał jakiś film wojenny. No i nagle poczułem, że przeniosłem się na wojnę i wszedłem do telewizora. Przestraszyłem się i bałem straszliwie. Akurat leciała scena jak żołnierze jedli coś na stołówce, a ja byłem tam z nimi i zastanawiałem się jak teraz będzie wyglądało moje życie. Słyszałem jak mówili do mnie "jedz szybciej śmieciu" "do ćwiczeń, nie ma lekko!", byłem przerażony i prawie się rozpłakałem. Nie wiedziałem jak ja sobie teraz poradzę skoro nigdy nie byłem choćby w wojsku. Od razu zaczęła się rozkmina jak to się stało, że się tam przeniosłem. Nie umiałem znaleźć rozwiązania ale wiedziałem, że to się stało. Tak jakby zaczęło mi się wydawać, że nieraz tak się dzieje tylko zachodziłem w głowę czemu akurat mi się to przytrafiło. Straszne przeżycie :P

Nie pamiętam już jak to się skończyło ale później już chyba opuściłem te wojsko :P

k3o

Rejestracja: 2015
  • 187 / 3 / 0


Trzeba było iść gdzieś poszukać telewizora, w którym leciał ten film wojenny i go wyłączyć:) chyba że faktycznie oglądałeś film i nie miałeś wpływu na akcję to kiepsko:)
Rejestracja: 2012
  • 438 / 10 / 0


Obsługi pilota to ja wtedy nie ogarniałem :P Musiałem słuchać tego co leci hehe
Posty: 151 Strona 12 z 16
Wróć do „DXM”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości