Najbardziej wizyjny dysocjant?

Substancje psychoaktywne, których działanie polega na osłabieniu transmisji bodźców zewnętrznych do mózgu.
Więcej informacji: Dysocjanty w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Dysocjanty

Posty: 65 Strona 6 z 7
Rejestracja: 2013
  • 221 / 13 / 0


Niby tak, ale do MXE to nie ma startu, w większych dawkach nie dzieje się nic specjalnego, także jak dla mnie raczej nie podchodzi to pod coś "najbardziej wizyjnego"
Rejestracja: 2010
  • 652 / 1 / 0


DXM i 4-MeO-PCP się nadają, MXE i 2-DCNEK/2-OXO-PCE zdecydowanie mniej

Jak to jest, gdy palisz Salvię dla dobra nauki?

Autor artykułu był jednym z 12 ochotników w pierwszym w historii badaniu nad salwinoryną A, w którym użyto obrazowania pracy mózgu metodą rezonansu magnetycznego (MRI). Przeczytajcie jak wyglądało to z jego perspektywy!

Wielka lipa zamiast medycznej marihuany

Trzynaście miesięcy po wejściu w życie nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, zezwalającej na stosowanie marihuany w celach leczniczych, podsumowano efekty jej działania. Niestety, potwierdziły się obawy wielu pacjentów i lekarzy, że przyjęte przez parlament przepisy nie rozwiążą problemów chorych, którym kannabinoidy mogłyby ulżyć w cierpieniu i złagodzić objawy choroby.
Rejestracja: 2016
  • 304 / 15 / 0


Jak już wielu wspomniało loty po DXM w całkowitej ciemności dają niesamowite efekty wizualne, ale mają one bardziej klimat dysocjacyjno-DXM'wo wizyjny niż ogółem wizyjny. Ale jest jeszcze coś innego wizyjnego w tej substancji co odkryłem. Otóż, należy przeżyć tripa obowiązkowo w całkowitej jasności (jest to kluczowe), a następnie gdy czuć że działanie DXM'u znacząco słabnie i pojawia sie afterglow, należy zmienić otoczenie na całkowitą ciemność i najlepiej się położyć (taki setting najlepiej zapewni pokój nocą z możliwością zapalenia/zgaszenia światła). Faza DXM'owa zmienia wtedy zupełnie charakter, nie ma dysocjacji ale pojawiają się wykurwiste wizje, niesamowicie kolorowe, geometryczne fraktale w całym polu widzenia, morfującę się w inne wzory, figury geometryczne zmieniające kształty oraz barwę. Ale bardzo łatwo jest spierdolić taki efekt odrobiną światła, bądź rozproszeniem uwagi. Możliwe że ma to związek z serotoninergicznym działaniem DXM'u, jak i również ogólnym zmęczeniem wzroku. W mojej opinii ten efekt jest tak zajebisty że zasługuje na oddzielne plateau. Polecam
Rejestracja: 2006
  • 2312 / 9 / 0


@japguard. Napisałeś coś co jest mi znane. Różnica taka,że miewałem często lepsze stany wizyjno-dysocjacyjne w jasne,słoneczne,letnie dni. Często pojawiało się coś w postaci jasnego,białego,materialnego światła na zamkniętych oczach. Odwrócenie postrzegania otoczenia na modłę lustrzanego odbicia-koc był po lewej a jest po prawej i z nim wszystkie inne elementy. A te kolory, geomteryczne fraktale,to IMHO średniawka. Bawiłem się w ten sposób,że zamykałem w ciemnościach oczy i świeciłem Ledem przez powieki. W ogóle DXM określiłbym jako bratający się ze słońcem i siostrzeniujący z księżycem ;-) Coś jest z tym światłem, prądem itp. Wielokrotnie będąc w lesie leżałem na kocu. Paliłem ognisko i podczas loadingu lubiłem wpatrywać w ogień. Póżniej na zamkniętych oczach wyrywało mnie z ciała gdy tylko pomyślałem, że chcę opuścić ciało. Wybierałem jakiś punkt na pobliskim drzewie, stroiłem na nim akomodację i zamykając oczy starałem się patrzeć w owy punkt z równoczesną autosugestią. Dawało radę, wywalało, że hoooohoo-czasem lepiej niż w nocy. Spotkania z obcymi również. Kiedyś np. analogicznie leżałem na skraju lasu, na słońcu w promieniach(wiem, ze to niezdrowe), patrzyłem prosto w słońce i próbowałem zrobić słońcu zdjęcie aparatem. Pojawiła się silna dysocjacja i wkręta, że nadleciał spodek,hehe. Byłem pewny, że mi pokazują/układają dla mnie wzory w chmurach-głównie twarze. Robiłem zdjęcia. Trip zniknął,wróciła świadomość, w mózgu efekt WOW. Włączam aparat, ale okazuje się, że wyświetlacz spalony/uszkodzony. Słoneczko dało po dupie, a przypiekanie słońcem daje coś na kształt delirium przy wysokiej gorączce. Oczywiście zalane Deksowym sosem.
Rejestracja: 2013
  • 221 / 13 / 0


Dla mnie dyso = noc.
Są małe wyjątki to fakt, zwłaszcza latem, ale generalnie w nocy jakoś wszystko lepiej wygląda, są lepsze wizje i bardziej klarowne, obojętne którą substancję bym tu z tej rodziny nie wymienił.
Badanie w dzień często kończyło się w moim przypadku tylko upaćkaniem i niczym więcej :(
Rejestracja: 2016
  • 304 / 15 / 0


@cosmodo Właśnie chodzi mi o wizualizacje nie w trakcie tripu, bo wtedy wiadomo, dominują właśnie efekty wizualne związane w głównej mierze z dysocjacją i ogolnym działaniem deksa (swoją drogą to tez jest ciekawy temat %-D ), ale o efekty po tripie, na afterglowie. Pewnego razu mialem tak ze zwyczajnie poszedlem sie ućpać gdzies wieczorem w plenerze, nie pamiętam dawka rzędu mocnego 2 plateau bardziej właśnie zeby sie ujebać niz tripowac. No i wszystko cacy fazka spoko dzialanie deksa juz slabło posiedziałem z ziomkiem chwile jeszcze i wróciłem na chate. Kłade sie spać (w pokoju absolutna ciemność) z minimalną pizdką ze tak to ujmę gasze swiatlo leze leze i nagle okurwa jeb kurwa cudowne fraktale (cos jak wizualizacje w winampie %-D ) z dziwnym dzwonieniem w uszach. myślę sobie ze coś jest nie tak bo przecież dex już jakby nie patrzeć przestał działać. No i sie tak lampiłem, podziwiałem to wszystko, ale szybko ten efekt zniknął. Innym razem przyjąłem na klate 450tke i spędziłem tripa na kompie w nocy z zaświeconym światłem. Faza spada - pstryk światło kładę sie w łózko i to samo. Tyle że jeszcze lepiej i dłużej. Jeszcze kilka razy miałem takie same akcje praktycznie dzieje sie to zawsze gdy po tripie w jasnym otoczeniu nagle przejde w ciemność. Nie wiem czy tylko ja tak mam ale mi się to bardzo podoba. nie wiem czy jest to jakiś uboczny efekt czy co, ale zajebiste.

Co do wizji i tripowania na deksie w dzień - również jest spoko, inaczej niż w ciemności/półciemności ew. zamkniętych oczach gdzie dysocjacyjne efekty się kumulują. Ma swój klimat. Ja po niskich dawkach poza ućpaniem rownież niewiele widze poza dobrze mi znaną rzeczywistością (jesli chodzi o sfere wzrokową bo w głowie to sie fajne dyso-myśli tworzą), ale po dawkach gdzie występuje już skurwysyńskie 3 plateau robi się ciekawie. Mianowicie widze świat totalnie psychodeliczno popierdolony, np. gdy patrze przez okno na linie horyzontu wydaje się ona nieskończenie długa, albo obserwując przedmioty zagłębiam się w nie totalnie, niby są takie same ale inne, tzn patrzę na coś i widzę w tym przedmiocie część jakiegoś innego obrazu, niejednokrotnie powodują u mnie skojarzenia z dalekiej nostalgicznej przeszłości mojego dzieciństwa, przywołują dawno zapomniane wspomnienia, przechodzę patrząc w nie fajne podróże w głąb dawnego, zapomnianego ja itp. Fascynujące w chuj. Btw. nawiązując do tych efektów to w ogole ostatnio odkryłem jaki mam zajebisty okap w kuchni :gun:
Rejestracja: 2016
Użytkownik nieaktywny
  • 108 / 6 / 0


Widzę, że strasznie ludzie skupiają się podczas fazy dysocjacyjnej na jakiś wizualach które są z dupy. Bo jeśli chodzi o to, nie lepiej wykurwić sobie jakiegoś psychodelika? Hę? Co do dysocjacji MXE bije na łeb na szyje DXM(ścierwo jak dla mnie). MXE nie dość, że posiada nie jeden potencjał to ten konkretny ujęty w wątku to po prostu kosmos. Za każdym razem nie po prochu lecz po zwykłych pigułach miałem kosmos. Dosłownie w przenośni chuj wie. Wystarczyło przez chwile się wyłączyć, a nie skupiać na bodźcach jak to widzę że niektórzy robią i oczekują Bóg wie czego. Już sam fakt rozmowy ze światłem(nie mylić z użytkownikiem [h]) myślami podczas takiej cudownej dysocjacji było czymś na prawdę mistycznym. Możliwość zobaczenia wszystkiego z góry przemyślenia tego. Nawet wkręty o ewentualnych drogach i wyborach w przyszłości. Wizje jakieś które podświadomie wykreowały takową przyszłość jaka mi się przewidziała. Po DXM oprócz strucia syfu w głowie i chwilowej dobrej zabawy nic dobrego nie uświadczyłem. Zwała po tym syfie jest też nie miła. MXE miało to do siebie, że już na schodzeniu wszystko dalej było w tych myślach i cieszyłem się tym doznaniem. Percepcja odbierana też była wyśmienita. Moment kiedy zastanawialem się kim jestem co tu robię i na jakiej plancie się znajduję... Kiedy sobie tak leżałem zacząłem obracać się we własnym ciele zniknął świat a pojawił się wszechświat, odczuwałem możliwość poruszania, mieszania, lepienia ciemnej materii wszechświata dopóki, mój towarzysz nie złapał jakiejś zwały. Dalej wpierdalajacie kaszlaki... Zresztą chuj mnie to. :old: :kotz:
Rejestracja: 2012
  • 172 / 4 / 0


Nie doceniasz DXM. To potężny dysocjant ale inny niż arylcykloheksaminy. Napiszę to co pisałem już wcześniej: rzadko zdarza mi się doświadczać wizji na dyso-bombie. Dopiero afterglow wypełnia mi świat kolorami.
Rejestracja: 2010
  • 1022 / 48 / 0


arturc1 pisze:
DXM i 4-MEO-PCP się nadają, MXE i 2-DCNEK/2-OXO-PCE zdecydowanie mniej
Całkowicie zgadzam się z kolegą - DXM i 4-MeO-PCP absolutnie rządzą, jeżeli chodzi o wizyjność. Zaznaczam, że nie próbowałem szałwii wieszczej w ilości pozwalającej na tripa, więc na razie tego nie dodaję.
Rejestracja: 2007
  • 3742 / 37 / 0


Nupidron pisze:
Widzę, że strasznie ludzie skupiają się podczas fazy dysocjacyjnej na jakiś wizualach które są z dupy. Bo jeśli chodzi o to, nie lepiej wykurwić sobie jakiegoś psychodelika? Hę? Co do dysocjacji MXE bije na łeb na szyje DXM(ścierwo jak dla mnie). Mxe nie dość, że posiada nie jeden potencjał to ten konkretny ujęty w wątku to po prostu kosmos. Za każdym razem nie po prochu lecz po zwykłych pigułach miałem kosmos. Dosłownie w przenośni chuj wie. Wystarczyło przez chwile się wyłączyć, a nie skupiać na bodźcach jak to widzę że niektórzy robią i oczekują Bóg wie czego. Już sam fakt rozmowy ze światłem(nie mylić z użytkownikiem [h]) myślami podczas takiej cudownej dysocjacji było czymś na prawdę mistycznym. Możliwość zobaczenia wszystkiego z góry przemyślenia tego. Nawet wkręty o ewentualnych drogach i wyborach w przyszłości. Wizje jakieś które podświadomie wykreowały takową przyszłość jaka mi się przewidziała. Po dxm oprócz strucia syfu w głowie i chwilowej dobrej zabawy nic dobrego nie uświadczyłem. Zwała po tym syfie jest też nie miła. MXE miało to do siebie, że już na schodzeniu wszystko dalej było w tych myślach i cieszyłem się tym doznaniem. Percepcja odbierana też była wyśmienita. Moment kiedy zastanawialem się kim jestem co tu robię i na jakiej plancie się znajduję... Kiedy sobie tak leżałem zacząłem obracać się we własnym ciele zniknął świat a pojawił się wszechświat, odczuwałem możliwość poruszania, mieszania, lepienia ciemnej materii wszechświata dopóki, mój towarzysz nie złapał jakiejś zwały. Dalej wpierdalajacie kaszlaki... Zresztą chuj mnie to. :old: :kotz:
Hej, kolego, takie stwierdzenia jak powyższe są całkowicie bez sensu przy omawianiu czegoś tak efemerycznego jak wizje. Nie możesz mówic za wszystkich, bo to kwestia osobnicza, widac albo masz złe podejście, albo nie jesteś predysponowany do bycia akodinowym szamanem. :cheesy: Metoksetamina jest absolutnie fantastyczna i nie powiem na nią złego słowa, ale temat jest o wizjach stricte, więc muszę przyznac, że w moim odczuciu wygrywa DXM, bo mimo całej zajebistości MXE jest schematyczna i choc ma wiele zalet, to nie nazwałabym jej wizyjną w moim rozumieniu. Tylko po kaszlaku doświadczyłam tak niesamowitych i skomplikowanych wizji, które są zupełnie nieporównywalne do czegokolwiek innego. Piszesz, że lepiej wykurwic psychodelik, ale przecież zmiany wizualne po nich to zupełnie inny worek cukierków.

Jedna rzecz pod tym względem przebija u mnie DXM, mianowicie Szałwia + DXM. :-D Ale to nie tyle wizja, co teleport do alternatywnej rzeczywistości, nawet bardziej realnej niż ta na codzień.
Posty: 65 Strona 6 z 7
Wróć do „Dysocjanty”
Na czacie siedzi 69 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości