[HFA] Moje życie jako "High functioning drug addict"

Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 73 Strona 5 z 8
Rejestracja: 2009
  • 1752 / 214 / 0


Bardzo ciekawy post i w wielu aspektach masz racje [mention]statyczny[/mention] - z pewnością mam jakąś atencyjną potrzebe :) Jak każdy z resztą, w mniejszym lub większym stopniu.Sam zresztą umieściłeś tam swoje zdjęcie - tylko Ty na serwerach hyperreala, a ja na imgur i je usuwam zwykle po jakimś czasie, aby nie było śladu ;)

Również daje plusika, bo wiesz że Cie kocham, GG Juniorze :P

Ps. dzięki Tobie poznałem nowe słowo "galanty" - musiałem je sprawdzić :) hehe wstyd się przyznać do własnej niewiedzy trochę hehe
Rejestracja: 2018
  • 143 / 51 / 0


Zwarszawiałeś do reszty, że nie znasz wiejskiej gwary ;) ?

Moja naćpana fota nadal tam jest? Serio ;d?

Poza tym ja nigdy nie działałem według jakichś swoich udostępnionych szerszej publiczności zasad, bo znając swoją narkomańską naturę - złamałbym je.

Zabawnie się patrzy na Twoją hyperrealową historię.

2009 - 2017 -> ćpanie w najlepsze, wchodzenie po tych schodkach do góry, do góry, aż jak najwyżej się da...
2017 -> CZAS NA DETOX
Jebutny plan, przez wielu propsowany, przez wielu wyśmiany, wielkie plany na wielką przyszłość...

2018 -> No kurwa nie wyszło, to napiszę o HFA! HA!

Można? Jeszcze jak!

Australia: Pytamy dilerów, jak wpłynęły na nich związane z narkotykami zgony na festiwalach

"Zdecydowanie widzę większą ostrożność i słyszę więcej pytań. Kupujący chcą teraz zobaczyć produkt przed jego zakupem i wiedzieć, jak zareagowali inni."

Samolot pełen kokainy roztrzaskał się o ziemię. Wartość? Nawet 500 milionów złotych

Historia jak z serialu "Narcos", a jednak prawdziwa. W głębokiej meksykańskiej dżungli rozbił się prywatny samolot. Na jego pokładzie było 1,3 tony kokainy, czyli równowartość nawet 500 milionów złotych.
Rejestracja: 2009
  • 1752 / 214 / 0


[mention]statyczny[/mention]
adapt.jpeg
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Rejestracja: 2012
Użytkownik nieaktywny
  • 477 / 70 / 0


Jeżeli chodzi o łamanie tego co pisze to też kiedyś w knajpie kodeinowej czy czymś podobnym wytknałem mu hipokryzje. Po przemyśleniu tego stwierdziłem, że było to bezsensowne.
Nie ma w tym nic dziwnego, ćpun czy "HFA" to nadal osoba, która mniej lub bardziej oszukuje samą siebie.
Co sprawia, że wytykanie błędów i próba zmieszania z błotem całego tego opisu jest idiotyczna sama w sobie.
Ludziom na wózku też mówicie, że nie potrafią chodzić?
Rejestracja: 2009
  • 1752 / 214 / 0


No niezapomnijcie przeto co napisałem w pierwszym akapicie
Pozornie jest to osoba ogarnięta, lecz ciągle uzależnioną. Często osoby HFA mają znacznie większy problem z uświadomieniem sobie problemu swojego uzależnienia, aniżeli reszta osób uzależnionych (LFA/Low functioning addict/normalny narkoman). "Nie jestem uzależniony, przecież jestem ogarnięty - wszystko w moim życiu jest okej". Dodatkowym problemem w trakcie walki z uzależnieniem czy też w trakcie terapii uzależnień jest problem w dostrzeżeniu strat/negatywów swojego uzależnienia, gdyż pozornie taka osoba świetnie sobie radzi. Dodatkowo bym powiedział, że HFA to osoby najbardziej zakłamane, gdyż najwięcej kłamią o sobie starając się utrzymać obraz osoby normalnej i niećpającej.
Itp. Jeśli przeczytacie cały tekst to zrozumiecie, że również poruszyłem kwestie przez Was "wytykane", które to wynikają raczej z niepełnego zrozumienia przekazu bądź też wyrywkowego przeczytania tego tekstu.

Tak po za tym to ja całkowicie nie zrezygnowałem z leczenia, uzupełniam apteczkę aby się wyzerować - brakuje mi trochę rzeczy, ale to kwestia czasu; obecnie zamierzam się leczyć substytucyjnie + psychiatrycznie (to już robie) + chodzić na mityngi NA (to też już robie) + robie inne rzeczy w tym celu. Jak dla mnie to proces. Upadne raz, powstane, upadne drugi, powstane, upadne i setny raz, powstane i za którymś tam razem, w końcu się uda. Nie od razu Rzym zbudowano.
Rejestracja: 2012
Użytkownik nieaktywny
  • 477 / 70 / 0


Z jednej strony masz rację, a z drugiej twoje ćpanie to taka sinusoida, w pewnym momencie upierdalasz się przeciętną ilością kodeiny po to żeby za chwilę wpierdalać fentanyl i/lub heroinę co znacząco utrudnia wyjście z tego narkotykowego syfu.
Brzmi to trochę jakbyś chciał być czysty od opio, ale z drugiej strony nie chcesz rezygnować z tego uczucia opiatów płynących w krwioobiegu tzn miłego ujebania.
Albo rybki, albo akwarium.
Ja mimo, że nie nazywam sie HFA to podobnie jak Ty nie mam żadnych negatywnych skutków związanych z ćpaniem, poza stratą gotówki i okłamywania bliskich (najbardziej boli mnie fakt, że dziewczyna nic nie wie - jednocześnie jest to motywacja, żeby w końcu się ogarnąć).
Ćpam teraz bardzo dziwnie, robię kilkudniowy ciąg (dosłownie 3-4 dni), żeby być czystym 2-3 dni i znowu wrócić do tego samego. Fajnie by było wytrzymać chociaż 2 tygodnie na trzeźwo, żeby po następnym miniciągu nie kończyć od razu na skręcie i przy okazji obniżyć tolerancję, no ale wiecie jak to jest %-D.
Plus tego masochistycznego stylu życia jest taki, że mimo iż przeplatam bycie na haju z "niepotrzebnym skrętem" (bo już lepiej przecież jechać w ciągu i nie męczyć się) to przynajmniej skręt jest na tyle lekki, że mogę normalnie chodzić na studia, grać w piłkę i ogarniać podczas niego życie. Ano i tolerancja stoi mniej więcej w miejscu.
Minus jest taki, że to nadal skręt i podczas niego jestem jednocześnie zmęczony, ale nie mogę spać i parę innych objawów.

btw. Wciąż pamietam Twój chyba sprzed roczny plan zerwania z nałogiem, miałeś wszystko perfekcyjnie, wręcz idealnie rozpisane - od odtrucia po planowanie każdego dnia, żeby się nie nudzić i nie mieć czasu na myślenie o ćpaniu. Kurcze szkoda, że nie wyszło, bo w teorii wyglądało naprawdę nieźle.
Rejestracja: 2009
  • 1752 / 214 / 0


No masz dużo racji w tym co napisałeś [mention]Seken[/mention], przy czym bież również pod uwage charakter uzależnienia jakim jest Opioid use disorder. Obecnie to mam tak, że nawet jak się ućpie to ledwo cokolwiek odczuwam i wtedy trapią mnie wyrzuty sumienia, no chyba że trafi się taka mocna heroina jak ostatnio to wtedy w końcu mam czyste ućpania bez żadnych myśli spoza narkotycznego haju i pełny pakiet eskapizmu.

To co wspomniałeś jest właśnie również chore, bo wpierdalam jakieś kosmiczne ilości kodeiny np. 1500 mg - chociaż wiem, że na mnie to prawie w ogóle nie podziała - a jednak odczuwam jakiś spokój/zaspokojenie iż w moim krwiobiegu są opiaty.

A co do tej rozpiski to fakt, plan się rypnął. Dlatego teraz podjąłem się innych kroków, bo tylko głupiec robi ciągle to samo oczekując innych rezultatów. Tak jak wspomniałem wyżej, z leczenia nie zrezygnowałem.

I o dziwo terapia psychiatryczna mi w tym pomaga, po moklobemidzie w miksie z pregabalina jakoś naturalnie, bez planowania czy coś, mniej chce się ćpać lub po prostu się nie ćpa, do tego zniknęły mi myśli samobójcze - które były głównym motorem napędowym do zażywania oraz eskapizmu którego szukałem w dragach. Kto wie, może po wyleczeniu przyczyny która mnie ściąga w stronę ćpania, wyleczę bądź też ułatwię sobie wyleczenie z tego piekła uzależnienia. Nie wiem, to tylko gdybanie. Jak będzie, pokaże czas.

/z resztą w sumie nie o tym jest ten wątek także kończe na tym mój offtopic.
Rejestracja: 2010
  • 411 / 7 / 0


Przeczytałem wątek i jestem niestety totalnym przeciwieństwem tego HFA. I też naszła mnie refleksja, że jeśli jestem ćpunem, to powinienem być do odstrzału. Takiego społecznego. A tu jest tak, że gdzie się pojawiam tam wcale nie wzbudzam jakichś bardzo negatywnych reakcji. I nawet stwierdzę, że chyba jestem lubiany, co nie zgadza się z moim wewnętrznnym przekonaniem, że mnie się nie powinno lubić..ale ad rem. Jest jedna a raczej dwie rzeczy, których zazdroszczę Autorowi wątku. Samodyscypliny i ekstrawertyczności. Bo chyba jesteś, Autorze wątku, ekstrawertykiem? Jeśli się mylę to sorki. Bo ja jako zalękniony introwertyk o niektórych punktach tej listy mogę jedynie pomarzyć...
Rejestracja: 2012
  • 1714 / 127 / 0


Dlatego najlepiej ćpać na sportowo, raz na jakiś czas przypierdolić grubo, przeboleć zwałę, zregenerować się i jechać na czysto i znowu przypierdolić. Raz na jakiś czas. Nie wpadać w jakieś ciągi. Ćpanie jako celebracja życia, a nie cel sam w sobie.
Rejestracja: 2009
  • 1752 / 214 / 0


Posty: 73 Strona 5 z 8
Wróć do „Substancje psychoaktywne a człowiek”
Na czacie siedzi 53 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość