[HFA] Moje życie jako "High functioning drug addict"

Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 76 Strona 2 z 8
Rejestracja: 2017
  • 1894 / 313 / 2


[mention]Seken[/mention]

Piszesz o statystyce, iż przeważają w niej zamężne/żonaci, ok ale to jest jednak troszkę obszerniejszy temat, tym bardziej że nie każde małżeństwo, jeśli już się uprzeć na tych w oficjalnych związkach, ma dzieci. Naprawdę, nie wiem czy serio większość z nich jest tak mocno uwiązana, żeby nie spróbować zmienić coś w życiu i zmienić pracę. Do czego nas to doprowadzi? Przecież sam rozpocząłeś temat, sugerując, że w Polsce osobom z dziećmi ciężko zmienić status w życiu, ja nie widzę przeszkód żeby kontynuować dyskusję, gdyż nie uważam żeby to było totalnie niemożliwe.

Co do benzo, akurat je kojarzę z takich "dragów" wśród korposzczurów, nie wiem czemu napisałeś, iż są wyjątkowe? O alprze słyszałem, iż to benzo "ludzi sukcesu", może to nie wzięło się znikąd. Profil mocno pasuje jakby nie patrzeć dla pracoholików, którzy są ciągle w stresie. Link o orgiach spoko :)

Rozwiń też proszę temat nieudolnej tautologii, co tam jest niejasne? Nie odpowiada Ci forma w jakiej to napisałem, chcesz żeby coś wyjaśnić bardziej?
Rejestracja: 2012
Użytkownik nieaktywny
  • 477 / 70 / 0


Na stwierdzenie ile osób żyje w małżeństwie, które w praktyce już nie istnieje mogę odpowiedzieć tylko, że zapewne tyle samo co żyje w związku bez jego formalnego udokumentowania.
Oczywiście nie mówię, że zmiana pracy czy otoczenia jest awykonalna. Chciałbym po prostu, aby ludzie próbowali się postawić w takiej sytuacji zanim będą mówić o zmianie pracy w wieku np 50 lat kiedy już prawie nikt Cię nie przyjmie jeżeli nie jesteś super w swojej niszy.

O benzo i koks chodziło mi, że śmiesznie to napisałeś, że ludzie nie słyszałeś żeby ludzie z wyższych sfer cpali, a jak już to benzo albo koke.

Zrozumiałem co chciałeś przekazać, po prostu logicznie nie miało to żadnego sensu zaczynając od pisania, że istnieje stereotyp , który jest nieprawdziwy (oczywiste z definicji), a potem pisanie w stylu jeżeli a=/=b, b=/=c to a musi =/=c. To że ludzie cpajacy kojarzą się z nędza nawet w założeniu nie odnosi się do truizmow jakie piszesz w stylu człowiek niecpajacy nie oznacza człowieka sukcesu %-D

Antynarkotykowe reality show

Festyny, kolonie i pogadanki – tak wygląda w Polsce profilaktyka antynarkotykowa. Jerzy Afanasjew rozmawia z dr. Agnieszką Pisarską z Zakładu Zdrowia Publicznego Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.

Okazał policjantom prawo jazdy, którym przed chwilą porcjował dragi

Okazało się, że chwilę wcześniej zażywał narkotyki, które porcjował plastikowym dokumentem.
Rejestracja: 2017
  • 1894 / 313 / 2


Raczej miałem na myśli młodszych ludzi (temat zmiany pracy), 50 latkowi faktycznie jest dużo ciężej, dlatego trzeba za młodu myśleć o przyszłości. U mnie też pracuje starszy Pan, przeklina robotę ale mało kto by go gdzieś indziej przyjął... a dorobić do emerytury trzeba, jak jest słaba.

Co do ludzi z wyższych sfer, jakoś kojarzą mi się bardziej po prostu z alkoholem jeśli już - a nie ćpaniem, szczerze nie wiedziałem że ćpanie to jest popularne zjawisko wśród nich :)

Niech ćpanie będzie dodatkiem do życia a nie jego sensem, taką myślą zakończę moje wywody. Pozdrawiam
Rejestracja: 2015
  • 989 / 40 / 0


06 sierpnia 2018CieplaPoduszka pisze:
Wedlug mnie te zasady to sa dobre dla niewolnika/chlopa panszczyznianego a nie swiadomego czlowieka XXI wieku ale co kto lubi . Widac , ze mnostwo rzeczy robisz na pokaz , na sile zeby dobrze wypasc przed innymi . No i mam tez odwrotna klasyfikacje - cpun to ktos kto lubi cos zarzucic , natomiast narkoman to juz chory , ktory musi brac .
A np. ja w pełni utożsamiam się z tymi zasadami, fakt faktem, dopiero od jakiegoś czasu, bo pamiętam, że 2 lata temu byłem wspomniamym w pierwotnym poście "typowym ćpunem" z psychologią życiową "nietrzeźwo, albo wcale, high albo śmierć". Ale kurwa miałem wtedy 19 lat i nie spodziewałem się wtedy, że w ogóle dożyję 21lat a co dopiero zacznę myśleć przyszłościowo i kierować się tego typu zasadami, bo szczerze mówiąc dopiero miesiąc temu postawiłem sobie inne wartości w życiu i większość pieniędzy, które zarabiam przeznaczam na spłacanie długów rodzinnych, które i tak rodzina mi odpuściła, ale odzyskałem sumienie, czy też sprawianie im doraźnych przyjemności jak np. podarowanie siostrze nowego iphone'a zamiast kupna dragów za kilka tysięcy. Mega konkretny wątek i myślę, że będzie przydatny dla osób zaczynających swoją "przygodę", czy może lepiej nazwać to męką, z narkotykami, gdzie jak sam autor innymi słowami wspomina w pierwszym poście, że weryfikacja wcześniej czy później nastąpi, w którą stronę pójdziesz, ale taki spis dość sensowwnych zasad może pomóc świeżym w uzależnieniu do uzyskania jakiegoś olśnienia w głowie i zaczęciu ponownie ZABAWY z dragami, zamiast traktowania ich jak sposób życia. Ja tak zrobiłem i teraz mam na koncie kokosy, jak mam urlop to chodzę naćpany bardziej niż kiedykolwiek, a jak pracuję to najwięcej na co sobie pozwalam to energetyk. Jest wreszcie tak jak powinno być. Stałem się narkomanem z ćpuna. Ewoluowałem jak pierdolony pikachu. Mega szanuję autora wątku.
Rejestracja: 2010
  • 3381 / 339 / 0


To też zależy od podejścia do życia.
Niektórzy myślą że " im się należy" i przez to nigdy nie zmienia swojego położenia.
Bo wina jest " państwa" "systemu" . Nie widzą problemu w sobie. Nie potrafia sie zaadoptowac do panujacych norm.
Zwłaszcza tzn.lewactwo ma takie podejscie.
Rejestracja: 2014
  • 1621 / 325 / 0


Miewacie taki problem, że rozpoznają was ludzie ze slangu (szeroko rozumianego, ale kręcącego się wokoło dragów ), mimo iż nie dajecie żadnych sygnałów takich skłonności i jesteście trzeźwi? Normalsi tego nie wychwytują.

Czy to jakiś stygmat, czy człowiek już rodzi się z negatywnymi wibracjami? %-D
Rejestracja: 2010
  • 3381 / 339 / 0


Tak. Raz jakis typek na mnie spojrzal i pomyslal " ten koles musial kiedys jesc kwasa". Potem rozmawialismy i oczywiscie kolezka w temacie ( MDMA, mj, kwas). Akurat wtedy bylem na baklo ale w umiarkowanej ilosci :D
To chyba jest wyryte na twarzy , albo ludzie zwiazani z dragami maja wieksze zdolnosci czytania ludzi ( co jest mozliwe, bo sam czytam jak ksiazki)

Wyglad mam calkowicie normalny. Ktos nie w temacie, "nigdy" by nie powiedzial ze cos bralem.
Rejestracja: 2018
  • 149 / 54 / 0


07 sierpnia 2018NegatywneWibracje pisze:
Miewacie taki problem, że rozpoznają was ludzie ze slangu (szeroko rozumianego, ale kręcącego się wokoło dragów ), mimo iż nie dajecie żadnych sygnałów takich skłonności i jesteście trzeźwi? Normalsi tego nie wychwytują.

Czy to jakiś stygmat, czy człowiek już rodzi się z negatywnymi wibracjami? %-D
Oczywiście że tak. Studia - nie te pierwsze, które zjebałem i przećpałem. Te drugie, na których chyba pierwszy raz w życiu zadbałem o dobry odbiór mojej osoby i o wizerunek - w planach był to wizerunek osoby ogarniętej, ale lubującej się we wszelakich imprezach (ofc żadnych dragów).

Przyszedł moment, w którym dołączyły do nas 2 studentki z jednego z najbardziej patologicznych miast w Polsce (mowa o Katowicach - "Kato-pato"). Od razu wyczaiłem slang monarowski oraz fakt, że są to zresocjalizowane ćpunki (co idealnie pasuje do resocjalizacyjnego kierunku studiów na które się udały ;) )

Oczywiście też zostałem rozpoznany. Na te kilkadziesiąt wyjść na szluga w przerwach między zajęciami musiało się zdarzyć coś, przez co wpadłem. Nie pomagał również przedmiot "Profilaktyka i leczenie uzależnień", na którym byłem dosyć aktywny. Podczas tych zajęć mimowolnie posługiwałem się slangiem narkusów, z tym że dla mnie to normalne powiedzieć na heroinę "hel", na podanie dożylne "iv", czy też na kreskę "szczur".

Całe szczęście, że odbierają mnie na studiach jako zresocjalizowanego narkomana... Jednak te złowrogie spojrzenia skierowane na moje źrenice bywają niepokojące... I te sugestywne pytania w stylu "dlaczego jesteś taki pobudzony/zamulony?" lub "dlaczego masz takie małe/duże oczy?"
Rejestracja: 2010
  • 3381 / 339 / 0


O kurna stary. Dzieki za pomysl . Zapisze sie na resocjalizacje :-) Moze jeszcze zdaze zlozyc papiery.
Sorki za OT

Ciekawe kiedy na tych studiach w koncu przestaniecie ydawac jacy to grzeczni jestescie. Nacpajcie sie jak trzeba :D
Rejestracja: 2015
  • 359 / 28 / 0


zgadzam się z autorem w 100%, chociaż jeśli chodzi o używki to mi wystarcza tylko jedno motto "używki dla mnie, nie ja dla używek". jeśli dzięki temu mogę trochę mniej spać, mieć lepszy "flow", humor i gadkę, co pomaga mi rozwijać swój biznes, mam na siebie jakiś pomysł w tej kwestii i odpowiednio dawkowane określone substancje w generalnym rozliczeniu dają więcej plusów to czemu miałbym z tego rezygnować. przy czym mam już swój wiek, pewnie trochę za bardzo gloryfikuję giebla i baklofen, ale nikt z mojego otoczenia nie powiedziałby, że coś biorę, a poza tymi dwiema substancjami nie ma opcji żebym cokolwiek tknął.
Posty: 76 Strona 2 z 8
Wróć do „Substancje psychoaktywne a człowiek”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości