4-HO-MiPT; Miprocyna

Organiczne substancje psychoaktywne, oddziałujące na receptory serotoninowe w mózgu.
Więcej informacji: Tryptaminy w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Psychodeliki

Posty: 2456 Strona 240 z 246
Rejestracja: 2016
  • 600 / 59 / 0


Ale ja właśnie o tym mówię, zwłaszcza ty @serotoninowy niedoczytałeś posta. Powiedziałem że tryptaminy to wizualna miazga. Najpotężniejszego tripa miałem po 4-HO-DMT gdy zważyłem suszone grzyby na wagę świeżych. Jednak jeśli chodzi o pomysłowość kreatywność, emocje to po tryptaminowym przekręceniu jakoś mogę leżeć i oglądać ściany. Do samorozwoju lepsze są „trzeźwe” i dłużej działające psychodeliki. Ewentualnie mniejsze dawki tryptamin jednak 40 minut peaku w takiej sytuacji często niepozwala się zabrać nawet za wybraną czynność.
@pokolenie Ł.K.
.. a jak z lizergamidami? Osobiście czuje tak wielka przewagę LSD nad mentalna swerą tryptamin że nie sądziłem iż ktoś to podważy.
Rejestracja: 2007
  • 3935 / 210 / 869


27 września 2018endother pisze:
@pokolenie Ł.K.
.. a jak z lizergamidami? Osobiście czuje tak wielka przewagę LSD nad mentalna swerą tryptamin że nie sądziłem iż ktoś to podważy.
Szczerze powiem, że na LSD nie miałem nigdy jakichś bardzo głębokich przeżyć, no ale to może kwestia umiarkowanych dawek. Wizuale, abstrakcyjność myśli, w głowie ogromna psychodeliczna przestrzeń - owszem, ale nie nazwałbym tego doświadczeniami transformującymi. Za to LSA (konkretnie - Powój hawajski) - uuu, to było coś. Podobnie głębokie jak grzyby, które zawsze działały na mnie z tego towarzystwa najmocniej.

Ogólnie u mnie szłoby to chyba jakoś tak:

grzyby > LSA > LSD = syntetyczne tryptaminy > syntetyczne fenyloetyloaminy

Ładni chłopcy, brzydkie zabawy - o kinie, które nie potrafi zerwać ze swoimi narkotykowymi nawykami

W tym tygodniu Timothée Chalamet rozsypuje krystaliczną metamfetaminę w charakterze przynęty na filmowe nagrody. W przyszłym Clint Eastwood będzie przemycał koks w ramach odważnego komentarza do bieżących problemów społecznych. Kiedy kino skończy z nadużywaniem narkotyków?

Medyczna marihuana: Pacjenci muszą uważać, bo w aptekach są spore rozbieżności w cenach

Nawet ponad 200 zł może wynieść różnica w cenie za 10 gramów suszu w aptekach. To niewątpliwie sporo przy stawkach rozpoczynających się od 600 zł. Jedyny dystrybutor na naszym rynku zapewnia, że każdemu odbiorcy proponuje takie same warunki sprzedaży. Jednak placówki same mogą ustalać marżę, bo nic ich nie ogranicza.
Rejestracja: 2009
  • 410 / 5 / 0


Podsumuję: 4HOMIPT ma u mnie totalną masakryczną bodyloadową, dyskomfortową jazdę głównie fizyczną. Np. 2C-P lata temu dało mi jedyne w życiu jebane wizuale, kiedy nawet twarze ludzi były zbudowane z wielgaśnych kolorowych łusek. Nawet homet, ani 4acodmt nie dało mi takich wizualnych efektów i generalnie chyba wszystkie psychodeliki męczą mnie głównie bodyloadem przy jedynie wymęczeniu psychicznym pochodzenia fizycznego, nawet pomimo destrukcji ego i kontrolowania sytuacji. Fizyka psuła wszystko. Jedyna wizualność, jaką pamiętam to właśnie 2C-P, ale i równie ciężki bodyload.
Rejestracja: 2010
  • 520 / 29 / 9


Ja nie miałem żadnego bodyloadu, a zażyłem 75 mg - bardzo gładko mi weszła mipro, może dlatego, że rano zapodałem 150 mg kodeiny (mipro wziąłem o 17-tej). I to było bardzo mocne, duchowe przeżycie - oglądałem film o buddyzmie i sam doznałem nirwany na jakiś czas. :-D Miałem wrażenie, że otworzyła mi się cała głowa, czakram serca i niższe czakramy. Ego oczywiście poszło się je.ać. :cheesy: Mocne, mocne to było. Mam duże doświadczenie z psychodelikami i uważam, że to był jeden z ciekawszych tripów w moim życiu - może jedynie 150 łysic go przebija. Fazy "oświeceniowej" nie łapałem po prawdziwym LSD, ani tym podobnych (1P-LSD, czy ALD-52 jak też nasiona powoju). Jedynie po 1 gramie deksa miałem podobne doświadczenia. Mam dość silne związki z buddyzmem tybetańskim i robiłem sporo praktyk, dlatego mnie nosi w stronę "nirwaniczną".
Rejestracja: 2010
  • 520 / 29 / 9


Sorki za post po poście. Teraz wrzuciłem też 75 mg i słabo poczułem - trochę mnie zimno wytelepało, wzrok się skepścił i ledwo co psychodelicznie się poczułem. Czyli trzeba zachować spory odstęp - nie walić dzień po dniu - tak jak z grzybami, czy deksem. Jeśli było już o tym w tym wątku, to przepraszam, nie przeczytałem całego. Kapryśne niczym łysice są te ciemnozielone pigułki, ale to nie marychułana (nie lubię), którą palić można dzień w dzień. No i miprocyna to w końcu kuzynka psylocybiny i psylocyny, więc nic dziwnego, że kaprysi.
Ostatnio zmieniony 06 października 2018 przez global108, łącznie zmieniany 1 raz.
Rejestracja: 2017
  • 838 / 66 / 0


Masz OGROMNĄ tolerkę, albo chujowy sort. Mnie 10mg dobrego sortu robi już wyraźnie, ale nie jakoś mocno. Oczywiście w prochu.
Rejestracja: 2010
  • 520 / 29 / 9


Kupiłem od B. <BiiiiiP>, który figuruje w dziale Sprzedawcy. Pierwszy raz brałem mipro i tolerki nie mam. Grzyby jadłem w zeszłym roku. Inne psychodele (w tym gałkę, 7 orzechów - oj, to było też głębokie doświadczenie z CEV-ami typu "mandala najgłębszy odcień granatu") parę miesięcy temu. Miałem więc spory odstęp.
Rejestracja: 2017
  • 838 / 66 / 0


Chociaż jak tak czytam 2 raz to wcale słabo nie było, ale nadal uważam, że te piguły bankowo są żenione.
Ostatnio zmieniony 06 października 2018 przez ControlPoliToxy, łącznie zmieniany 1 raz.
Rejestracja: 2010
  • 520 / 29 / 9


Ale 3 za pierwszym razem porobiły mnie grubo. Porównałbym do 80 - 100 łysic. Raczej spoko towar.
Rejestracja: 2018
  • 76 / 2 / 0


jeśli brałeś dzień po dniu, to nic dziwnego, że drugiego efekt rozczarowujący. może gdybyś wziął x2 tyle, co pierwszego, to wtedy znowu trip byłby piękny. ale po co ryzykować, lepiej odczekać chociaż te dwa tygodnie między sesjami i cieszyć się pełnią doznań.

ps
skoro vendor na B z tutejszego działu S+, to na pewno miprocyna pierwsza klasa. ale potwierdzam, że kapryśna ; ]
Posty: 2456 Strona 240 z 246
Wróć do „Tryptaminy”
Na czacie siedzi 86 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość