Mak Wysokomorfinowy - Rozpoznanie

Dyskusja na temat różnych odmian maku i ich działaniu psychoaktywnym.
Więcej informacji: Mak lekarski w Narkopedii [H]yperreala

Moderatorzy: Magiczny Ogród, Opioidy

Posty: 910 Strona 90 z 91
Rejestracja: 2018
  • 337 / 39 / 0


Wiesz, nie chcę Cię namawiać na radykalne terapie, bo wiem że to nic nie da (znam też już trochę magię ćpania :-) ), ale może powiem co ja bym w Twojej sytuacji zrobił, -otóż ćpał bym dalej, ale tak, by minimalizować ryzyko takich przypałów jak pielęgniarz wyłaniający się po iniekcji lub wojny z żoną. Jak ?? Przede wszystkim, zrezygnował bym z iv, brał bym tylko dogębowo, nie wiem czy jesteś w stanie, ale przeszedłbym tak tylko na morfinę- na początek większe dawki, potem stopniowo - minimalnie- coraz mniej, równolegle może jakieś mocne piwo żeby oszukać organizm. Potem , w miarę możliwości - koda. Staraj się bardziej wkręcić w pracę jaką masz - więcej aktywności, może masz też jakieś hobby? Może na siłownię byś wpadł? Może zaległe książki do przeczytania?
Rejestracja: 2012
  • 134 / 15 / 0


Ivo co do terapii co do terapii to podzielam Twoje zdanie. Nie każdemu to pomaga, albo po prostu nie trafiłem na odpowiedniego terapeutę. Byłem na dwóch ośrodkach, jeden w 2002, stare zasady monarowskie, czyli dojazd i dociążenia za wszystko, praca typu kopanie rowu i zasypywanie. To kompletnie nie dla mnie :zły: i w tamtym roku po ostrym ciągu, zrobiłem detox i pojechałem na ośrodek w Nowym Dworku. Tam zajebiście jeśli chodzi o warunki i podejście do pacjenta. Po półtora miesiąca dostałem funkcje szefa (gospodarza) no i poukładałem się, aby ułatwić sobie pobyt. Ogarnąłęm dojście do telefonu i kolega przywoził mi hel. Po trzech miesiącach zaliczyłem przypał, akurat byliśmy pod namiotami na wyjeździe integracyjnym. O 1 w nocy wyrzucili mnie w środku lasu nad jakimś jeziorem %-D
Generalnie od jakiegoś czasu daję radę i to całkiem fajnie. Poczyniłem jakieś tam kroki aby uczynić swoje życie bardziej trzeźwym, zerwałem kontakty z toksycznymi znajomymi na fb i na live, staram się spędzać czas z żoną a dużo radości daje mi przebywanie z córką (4latka), ćwiczę regularnie co świetnie rozładowuje negatywne emocje, zdrowo się odżywiam, zerwałem z hazardem. Dużo czytam i tu zauważam pewną regułę, że gdy zaczyna się głód z książek przesiadam się na hypka i wertuję wszystko od opiatów po produkcję meth :trucizna: Niby wszystko pięknie, ale demony wracają i muszę czasami się upodlić. alko nie ruszam bo nie lubię, koda mnie nie robi, mst to jednak dla mnie za duże zagrożenie. Fajnie wspominam tramal retard, kilka miesięcy temu na ciśnieniu kilka razy wziąłęm po długiej abstynencji i 3x100 robiło wybornie i żadne tam IV tylko połknięte. I jako ogromny plus tramal nie zwęża mi źrenic bo wczoraj wyglądałem tragicznie. Źrenice szpilki, wszystko swędziało a nie mogłem się podrapać bo żona :cojest: Tylko jak na złość nie mam gdzie ogarnąć trampków. Łatwiej mi zdobyć majke albo helenkę.
Mam możliwość kupienia syropu Oramorph, brał to może ktoś? To syrop 10mg majki na 5ml, butelka 100ml, myślę, że to będzie dobre na ciśnienie i IV odpada.
Ale dobra, żeby nie robić off top. Makóweczki trzymam w miejscu takim, że się suszą. Dziś na pewno nie będę pił makiwarki bo przypału bym najebał. Wczoraj zrodziła mi się myśl aby tą naleweczkę z tego zrobić na spirytusie. Jak mniemam będę mógł to sobie trzymać w ciemnej buteleczce i nie straci mocy. Ktoś robił? Jakieś uwagi? Dla mnie to lepsze rozwiązanie bo z uwagi na rodzinkę nie zawsze jest opcja aby to gotować, tudzież zalać wrzątkiem gdyż żona wyczulona jak amerykańska tarcza rakietowa na każdy mój ruch niezgodny z harmonogramem.

Zaczął się sezon na grzybki… halucynogenne. Dolny Śląsk to dla zbieraczy eldorado

Polecamy szczególnie wynurzenia "terapeuty", który nie ma zielonego pojęcia o czym mówi :)
Rejestracja: 2016
  • 499 / 53 / 0


@up jak czytam Twoje posty to jak bym czytał o sobie:) i też mam przeczuloną żonę, która gdy zapalę pare buchów helu to widzi że jestem na opio:) ja zrezygnowalem jakiś czas temu z iv bo niechciałem takich niespodzianek jak opisywałeś a też się zdarzało..pytasz o nalewkę, wystarczy odparować nadmiar wody z makiwary i zalać maź spirytusem,tak jak przy produkcji ruskiej bezkationowki,tylko tam używa się acetonu i sody. A tramal sobie odpuść bo to syf jakich mało,u mnie też nie widać po oczach że go wziąłem,i wpadłem w ciąg dwu letni,a zejść z tego ciężko.
Rejestracja: 2012
  • 134 / 15 / 0


@junkiexl Kolego właśnie robię tą nalewkę, pociachałem ponad 100 główek zielonki w ćwiarteczki, dodałem łodygi, zalałem gorącą wodą, dodałem kwasku i trzymałem to z 25 minut, mieszając i ubijając to. Makiwarkę odlałem przez filtr, płynu po wyciśnięciu wyszło około 0.5 l Wlałem to do garnuszka i gotuję na małym ogniu, powoli odparowuje. Powiedz mi a to nie starci mocy tak gotując się? I jak już zrobi się gęste to jaki alkohol najlepiej wlać? Spirytus czy może być wódeczka?
Rejestracja: 2016
  • 499 / 53 / 0


@up jeśli nie przypalisz to nic się nie stanie,jak już będzie konsystencji gęstego błotka to wlewasz spirytus,który powinien się zabarwic na żółto. Robiłem ze słomy i z PST i zawsze wychodzi kopiące. A nadmiar spirytusu mozna odparować żeby się nie upić.

lol

Rejestracja: 2006
  • 2525 / 219 / 0


@leo762
02 lipca 2019leo762 pisze:
Była awantura i groźby, że następnym razem wyrzuci mnie z domu. Szczerze to olałem to bo wiele razy już tak mówiła i zawsze ją zmanipulowałem... ale nie tym razem. Dzień przed wigilią zapaliłem sobie znowu i słowa dotrzymała. Mój ćpuński umysł oczywiście znalazł pozytywy tego, uniosłem się ''dumą'' i powiedziałem, że to ja się wyprowadzam
[..]
P.S. Żonka już pytała dlaczego tak chujowo dziś wyglądam...

Mowisz, ze słowa dotrzymała i że się wyprowadziłeś, ale z całego postu wynika, ze dalej jesteście razem?
To chyba oboje nie dotrzymaliście słowa %-D

No przy malej tolerce/po przerwie to widać od razu. W ciągu nawet zrenice się nie zmniejszają,a po przerwie baniak cały czerwony i oczy szklane. Szarawe szklane oczy z malymi zrenicami, rzuca się w oczy. Raz mialem taka sytuacje jeszcze przy kodzie, przy malej tolerce zarzuciłem z 225mg, ojciec wcześniej wrocil, zauwazyl i wprost zapytał czy coś brałem, ale jakoś tam się wymigałem.

Wspołczuję tym żonom. To już chyba podchodzi pod syndrom sztokholmski.
Dopiero co pisales, ze zarzucasz opium dozylnie, teraz znowu coś pichcisz, a jednocześnie mowisz, ze poczyniles kroki do trzezwego zycia. Widzę mechanizmy samooszukiwania dopracowane do perfekcji. Gdyby rozdawali nagrody dostałbyś ćpuńskiego złotego buta %-D
Rejestracja: 2012
  • 134 / 15 / 0


%-D @lol No kolego co tu dużo mówić, receptory opioidowe się obudziły i szaleją :) Mój plan, że wezmę tylko we wtorek a później przerwa, jakiś sport itd był kolejną iluzją, że jestem twardziel i kontroluję swój nałóg %-D Jedyne co w swoim życiu kontroluję to siła z jaką oddaję mocz :trucizna: W ten wtorek, tak się rano zbombardowałem, że wieczorem nie mogłem spać, pewnie znasz ten stan gdy jesteś uwalony, noodujesz a zasnąć nie idzie za cholerę. No to właśnie tak miałem .W środę rano oczywiście wstałem zjebany, zmęczony i bez jakiejkolwiek empatii dla świata, ale z postanowieniem, że dziś bez opio. Postanowiłem, że wezmę kreseczkę krajóweczki aby przechulać ten dzień. Z dwie godzinki było fajnie a później, niepokój, alienacja a wiadomo co w takim stanie może mnie naprawić. Decyzję oczywiście podjąłem błyskawicznie, wypiję delikatną makiwarkę aby zbić amfetaminę. Problem tylko był jak to zrobić gdyż moja najukochańsza w domku. I tak na ciśnieniu czekałem od godz 16 do 21 ponieważ wieczorem jechała odebrać dziecko z nad jeziora. Czas operacyjny miałem około pół godzinki, spokojnie starczyło, pociachałem 25 główek, zalałem gorącą wodą, trochę kwasku, pomerdałem kwadrans i wypiłem. Weszło szybciutko i pięknie, lepiej się czułem niż po tym IV z dnia poprzedniego. feta okazała się jednak silniejsza i całą noc musiałem udawać, że śpię. Dziś samopoczucie tragedia, dwie noce nie przespane więc plan był tylko jeden :mniam: Od 7:10 pichcę sobie w kuchni, makiwarka poszła z 30 główek a z reszty robię naleweczkę pyszniutką. Jestem uwalony jak :świnia: i nie wiem jak mam się doprowadzić do stanu abym chociaż wyglądał jakoś :cojest: Oczy zapadnięte, szklane, źrenic nie ma, przecież jak ona mnie zobaczy to pozostanie mi tylko się spakować. Kurwa ale nabroiłem znowu :ojeju:
Co do powrotu po naszym rozstaniu to odbyło się to tak, iż dnia 1 września ubiegłego roku zatrzymała mnie policja, ponieważ byłem poszukiwany listem gończym. Moja kochana Pani kurator odwiesiła mi 8mscy warunkowego zwolnienienia, które zabrałem w 2017 i tym oto sposobem trafiłem ośrodka odnowy biologicznej. Przez ten czas doszedłem do siebie, przemyślałem parę rzeczy no i najważniejsze odzyskałem żonę i córeczkę. W ZK można powiedzieć, że trzymałem się twardo postanowienia życia w trzeźwości przez 4 miesiące, po tym czasie zasłużyłem w swoim mniemaniu na małą nagrodę i pozwoliłem sobie zażyć jednorazowo amfetaminy a, że skład miałem doborowy pod celą (opiatowiec z Warszawy, hurtownik fety z Nowej Soli oraz degustator konopii) skończyło się 25 dniowym ciągiem na fecie i zielsku od rana do rana. Następnie tydzień przerwy i znalazła się heroina na oddziale. Niestety a może i stety finansowo mogłem sobie pozwolić tylko na dwudniowy ciąg. Po tej zabawie rozbito nam celę, gdyż niestety nie dało się ukryć, że cała cela imprezuje od miesiąca. Zmieniłem oddział, z jednej strony nawet się cieszyłem, że w końcu koniec zabawy, no bo przecież gdzie jak nie w tym miejscu, można dojść do siebie i wytrzeźwieć. Moja radość trwała dwa dni, po tych dniach radość przerodziła się w euforię gdyż celę obok siedział facet chory na raka nerek i miał dziennie 300mg Tramalu i go nie jadł. Sprawę załatwiłem od razu tak jak należy, zaklepałem sobie wszystkie tabsy na 2 miesiące do przodu. Moją kartą przetargową było w tym przypadku to, iż facet uwielbiał wpierniczać Ketrel (tabletki na spanie-przynajmniej tak mi lekarz powiedział) a ja od momentu gdy mnie zamknęli miałem przepisane 1x100 rano i 2x100 na wieczór na skręty po opiatach, tyle, że nie jadłem tego bo źle się czułem po tym. Więc zrobiliśmy biznes wymienny plus niewielka dopłata z mojej strony. I tak pewnie leciałbym aż do samego wyjścia, ale gościa zabrali na badania do Poznania na miesiąc przed moim dzwonkiem. Dla twojej wiadomości od 29 kwietnia jestem na wolności. Szczerze mówiąc wykasowałem numery do toksyków, usunąłem ich z fejsa, mimo, że kilka bloków dalej jest wszystko na wyciągnięcie ręki nie odnowiłem kontaktów. I szczerze to od tamtego dnia łupłem 1g hexenu, 3x koda po 300-450, jeden raz metkat :trucizna: 3 x na weekend po 2 piwka i dwa razy amfetamina w niedużych ilościach do noska. No i teraz ten maczek z którego zrobił się ciąg delikatny. Ja pierdole,żeby tym razem ręczny zadziałał na zakręcie.
Rejestracja: 2012
  • 134 / 15 / 0


Tak o to wygląda mój obiad, który gotowałem od rana. Żona będzie zadowolona %-D
https://zapodaj.net/6a67428f257f4.jpg.html
zrobiłem na wódeczce bo nie było spirytu
Rejestracja: 2019
  • 2 / / 0


Takie makoweczki znalazłam dzisiaj na spacerku, nadadza się na kompocik?
https://tinypic.pl/50pc2ejprf9n
https://tinypic.pl/98dxi8xr9vpp
Rejestracja: 2012
  • 134 / 15 / 0


@puchmarny Niestety to nie są te, kolego. Też znalazłem takie kilka tygodni temu, lecz mądrzejsi i bardziej doświadczeni koledzy, uświadomili mnie, że to mak wschodni. Najważniejsze, główka ma być jak O, nie jak V, nie jak U. Taka piłeczka. Druga sprawa to liście, te co znalazłeś mają włosie a te prawinne powinny być jak sałata, gładziutkie. I kapelusik przeważnie odstaje do gówy
https://zapodaj.net/fca8157641178.jpg.html
Posty: 910 Strona 90 z 91
Wróć do „Mak”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości