Ludzie ktorych straciliscie przez dragi

Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 134 Strona 10 z 14
Rejestracja: 2015
  • 8 / / 0


LadyPink pisze:
A moze chodzi o ludzi, ktorzy odwrocili sie od niego, przez jego cpanie?
Tak, generalnie o to chodziło. Jeśli jakoś 'niewyraźnie' to napisałem, to zwalam na nietrzeźwość. %-D
Rejestracja: 2016
  • 6 / / 9


Pierwszą i najważniejszą osobą, jaką straciłem przez specyfiki... jestem ja sam, moje ja, moje życie. :-/

Na początku przy 18-19tce wcinałem stymulanty do imprez rekreacyjnie i było fajnie. Ekipa się z czasem rozpadła, wiadomo jak to jest. Jarałem też od wtedy aż do niedawna. W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że takim jaki jestem nie osiagnę upragnionych celów, bo brakuje mi pewnych cech, toteż dzięki specyfikom chciałem stanowić lepszą wersję samego siebie, więc wcinałem. Głównie opioidy. Na początku działało - była motywacja do parcia do przodu, łatwość w stosunkach interpersonalnych, uwypuklała się jeszcze bardziej elokwencja, niemal jak z bajki. Zbyt łatwo mi jednak wszystko przychodziło. Później zaczęło się wcinanie dla rekreacji i zabójcze podejście typu "dzisiaj poczilluję, a jutro się wezmę za to i za to". I tak zatoczyło się błędne koło. Z czasem kultywowanie pasji przestało sprawiać przyjemność, przyszło zobojętnienie i brak motywacji. Doszedł do tego nacisk ze strony znajomych, otoczenia i słuchaczy, że "rób to, nie opierdalaj się, czekamy chłopie, kiedy w końcu to ruszy" itp. Problem w tym, że od zawsze wątpiłem w swoje możliwości, a tym bardziej robiąc coś nowego w sposób, jaki nikt inny tego nie robił, a inaczej nie umiem. Z czasem właśnie zaczęły brać górę myśli, że to co robię nie jest fajne, że nowym tworem nie dobiję takich samych kilkudziesięciu tysięcy wyświetleń i propsów jak poprzednim... I tak dalej. Skończyło się na tym, że nie robię praktycznie nic już w kierunku rozwoju, prokrastynacja mnie zeżarła, a popiła mnie niechęć do czegokolwiek i brak motywki. Jestem cieniem samego siebie, i choć zdaję sobie z tego sprawę to jednak nie umiem się zmotywować i zrobić czegoś z tym. Mam wszakże jakiś tam talent i skille wypracowywane latami nadal, bo to nie umiera, ale co tylko się zmuszę to i tak po kilku minutach załącza się paranoja w stylu "to jednak będzie gorsze od tego, co było wcześniej" i dupa, nie robię nic. Swoją rolę odegrały też opinie, wedle których najlepsze rzeczy kleiłem na początku, a późniejsze były gorsze. Analizą swego portretu psychologicznego doszedłem do tego, że duża rola w tym wycofaniu przypadła perfekcjonizmowi i nieumiejętności przegrywania, co cechowało mnie od zawsze. Lęk przed porażką zabił we mnie pasję. Nie muszę chyba wspominać, że ludzie "sukcesu", czyli Ci szanowani i podziwiani są otaczani rzeszami innych, a gdy sukces się kończy to ludzi też zaczyna brakować. Straciłem więc też wszystkich, którzy mnie otaczali, ale w sumie byli tylko dlatego, że odnosiłem jakieś tam sukcesy, więc nie boli mnie to zbytnio, choć przyznam, że tęsknię za tą mnogością kontaktów i byciem "adorowanym". Ot, taka moja smutna historia.

Najgorzej właśnie chyba stracić samego siebie, bo brak danej osoby da się jakoś przełknąć.

No cóż... mimo tej całej depresyjnej melancholii w życiorysie to jednak ciężko jest się czymkolwiek martwić i przejmować na opioidach. %-D Dlatego jebać tam, co bedzie to bedzie.

Ładni chłopcy, brzydkie zabawy - o kinie, które nie potrafi zerwać ze swoimi narkotykowymi nawykami

W tym tygodniu Timothée Chalamet rozsypuje krystaliczną metamfetaminę w charakterze przynęty na filmowe nagrody. W przyszłym Clint Eastwood będzie przemycał koks w ramach odważnego komentarza do bieżących problemów społecznych. Kiedy kino skończy z nadużywaniem narkotyków?

Dziecko połknęło narkotyki znalezione w zabawce. Zapadł wyrok

Rok w więzieniu spędzi ojciec dziewczynki, która połknęła narkotyk znaleziony w zabawce. W piątek przed sądem w Szczecinku zapadł wyrok w tej bulwersującej sprawie.
Rejestracja: 2016
Użytkownik nieaktywny
  • 1159 / 135 / 0


Nostramadus pisze:

No cóż... mimo tej całej depresyjnej melancholii w życiorysie to jednak ciężko jest się czymkolwiek martwić i przejmować na opioidach. %-D Dlatego jebać tam, co bedzie to bedzie.
Dlatego właśnie nie zamierzam próbować nigdy opio. Choćbym dostał kurwicy to NIE CHCĘ tego ukojenia. Benzodiazepiny mi je w pewnym sensie dają, ale z nimi też muszę uważać - odpowiedzialność nie jest moją mocną stroną i dziwię się sobie, że jeszcze nie jestem wjebany.
Swoją drogą z tym traceniem siebie to ciekawa sprawa. Czy to jest tak jak z uzależnieniem? Że uświadamiasz sobie swoje wjebanie już sporo czasu po fakcie? - Analogicznie, uświadamiasz sobie, że straciłeś siebie samego już sporo czasu po fakcie? Czy to postępujący proces i tracimy siebie każdego dnia? Ehh nie powinienem już więcej udzielać się w tym temacie na forum. Każdy jebany post wprawia mnie w tak cholernie smutny klimat, że nie da się tego ująć w słowa :P
KONIEC :)
Rejestracja: 2010
Użytkownik nieaktywny
  • 229 / 37 / 0


Właśnie tak to jest z traceniem samego siebie i uzależnieniem - to idzie w parze, budzisz się z ręką w nocniku gdy już jest za późno.
Rejestracja: 2016
  • 66 / 19 / 0


Jak do tej pory mnie udało się nikogo nie stracić...no może faktycznie oprócz samego siebie. Znajomych raczej częściej przez alkohol traciłem. Topili się po pijaku albo wpadali pod auta czy spadali z balkonów. Ale przez dragi nikogo. Może dlatego, że przeważnie brali ze mną, a ja zawsze staram się to robić odpowiedzialnie bo wiem już z doświadczenia, iż z używkami nie ma żartów. Załuje tylko troche tego jak wpłyneły one na mnie na przestrzeni czasu, zwłaszcza mj. Z zabawnego, błyskotliwego gościa, będącego zawsze duszą towarzystwa, człowiek cięta riposta, zrobiło ze mnie zamkniętego w sobie socjopate, który najchętniej zjarałby ile wlezie by zamulić banie i siedzieć przy kompie oglądając filmy i miażdżąc przeciwników w grach online jakby to było wygranie świętej wojny. Zaczęło się niewiennie od palenia by troche „osłabić” mózg. Zgadza się osłabić. Do tego czasu człowiek pisał wiersze, jakieś opowiadania i dzienniki, w chuj zainteresowań, oczytany i postrzegający świat z prędkością światłowodu. Czasem było to męczące tym bardziej, że sporo osób z ówczesnego otoczenia to były debile. I zaczeło się przymulanie, które potem ze sporadycznego rytuału zamieniło się w naglącą potrzebe. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że człowiek ma dostęp do wszystkich łakoci. Jakby jeszcze trudno było to załatwić to może jakoś inaczej by wszystko wyszło. Dlatego dragi jak na razie zatraciły tylko mnie, chociaż już odzyskałem kontrolę i wszystko jest w normie to straconego czasu nikt mi nie odda.
Rejestracja: 2014
  • 2672 / 200 / 0


Jesli chodzi o smierc, to nikt z moich kumpli nie umarl od cpania. 8lat za nami , ekipa sie rozpadla, kazdy gdzies ma swoje zycie ( prawie kazdy cpa dalej) , jednak nadal mam kilku ziomkow z ktorymi cos razem zamotamy czasami. Jeden dalszy znajomy z ktorym cpalem ze 3 razy w zyciu, podobno umiera w szpitalu i jest przyslowiowym warzywem, z opowiesci wiem ze wszystkie organy mu padaja i ze jest juz po chlopie,
Rejestracja: 2015
  • 596 / 99 / 0


Nostramadus pisze:
...
Zgaduję, że zajmowałeś się muzyką. Podzielisz się czymś z "czasów świetności"? Może być na privie.
Rejestracja: 2013
  • 94 / 1 / 0


Dzisiaj mijają dwa miesiące od mojego "owdowienia".
Teraz bardziej mnie już boli, że straciłam przez ćpanie samą siebie, bo jemu już wszystko jedno.

Innych osób, które się poodwracały nie żałuję już wcale. A kiedyś głupia się roztkliwiałam nad każdą taką opcją.
Rejestracja: 2012
Użytkownik nieaktywny
  • 477 / 70 / 0


Kapczak pisze:
Właśnie tak to jest z traceniem samego siebie i uzależnieniem - to idzie w parze, budzisz się z ręką w nocniku gdy już jest za późno.
Polemizowałbym, wiele tutaj zależy od indywidualnych predyspozycji niektórych osób. Mi np. pierwszy skręt, po ciągu na "konkretniejszym" opio otworzył oczy i stwierdził, że jeżeli teraz nie dam rady to później już tym bardziej.

Co do stracenia ludzi, to z mojego towarzystwa nikt nie wie o niczym mocniejszym niż weed i "paru" akcjach z kodą, uważam że społeczeństwo jest zbyt niedoinformowane, żeby rozmawiać otwarcie o takich rzeczach.
Rejestracja: 2016
  • 6 / / 9


DorianGray pisze:
Zgaduję, że zajmowałeś się muzyką. Podzielisz się czymś z "czasów świetności"? Może być na privie.
Dokładnie, zajmowałem się pizganiem rapów/rocka, głównie po angielsku. Ale nie znalazłbyś za dużo w necie, wszystko wyebałem łącznie z fanpage'm. %-D Odezwij się na priv to Ci podeślę coś.

Naprawiłem cytat. | Marlboro
Posty: 134 Strona 10 z 14
Wróć do „Substancje psychoaktywne a człowiek”
Na czacie siedzi 86 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: WrednyLobuz i 4 gości