LSD - Wątek Ogólny

Pochodne kwasu lizergowego, jak na przykład LSD, czy LSA.
Więcej informacji: Lizergamidy w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Psychodeliki

Posty: 5422 Strona 534 z 543
Rejestracja: 2016
  • 404 / 46 / 0


eh, chyba jednak się pospieszyłem, a prognoza już dzisiaj taka fajna nie jest jak wczoraj, bo pochmurno i mniej niż 5 stopni po południu i wiatr, czyli trochę za bardzo piździ, żeby na parę godzin znikać w krzaczorach ;)
Rejestracja: 2015
  • 733 / 47 / 0


jak będziesz tripował, po prostu opisz

Dramat w szpitalu psychiatrycznym. Pacjenci trafiają na OIOM z przedawkowania

Adam jest pacjentem szpitala psychiatrycznego w Lubiążu. – Możesz tu ćpać co chcesz. Musisz mieć tylko pieniądze – mówi.

Biorą dopalacze bo życie na trzeźwo jest nie do udźwignięcia

Rozmowa z Teresą Maksimowicz, specjalistą terapii uzależnień w Centrum Zdrowia Psychicznego w Słupsku.
Rejestracja: 2016
  • 404 / 46 / 0


ee, dzisiaj raczej taki trip bez historii - o 16 zarzuciłem 200 eth-lada i poszedłem do lasu nad jezioro, dotarłem w niecałą godzinę akurat żeby się zrelaksować z muzą i spalić fajeczkę na plaży, w tym czasie zaczęła mnie już mocno mielić mentalnie, zaszło słońce, zrobiło się wietrznie i szaro więc zarządziłem ewakuacje. W połowie drogi z powrotem do domu juz miałe dość silne wizualizacyjne tornado, czułem sie jakbym ważył z 50% tego co zwykle, wjechał lekki niepokój żeby przed ciemnością zdążyć do domu, acz nic czego bym nie dał rady kontrolować, po prostu wrzuciłem jakąś bardziej techniczną 4/4 eletronisch musik i jak jakieś widmo się snułem przez pięknie morfujące pole, wiatr smagał po pysku okrutnie, ale ta część trasy była mimo wszystko przyjemna. Po powrocie do domu, czyli ok. 18 peak rozkręcił się na dobre - wielokolorowe laserowe siatki utrudniające widoczność, zrobienie herbaty okupione nie lada wysiłkiem, przejście po schodach na piętro w pewnym momencie niemożliwe, bo falowały niemiłosiernie a ja nadal lekki jak piórko. Ostatecznie przeleżałem pół godziny na łóżku słuchając muzy i gapiąc się na grę kolorów tańczacą po suficie, później obejrzałem ładny japoński film i to w zasadzie tyle.

Ogólnie pogoda jest nawetznośna tylko trzeba się sensownie ubrać, ja dałem dupy, ze wyszedłem dopiero o 16 a nie wcześniej 14-15, jednak las w okolicach zmierzchu to trochę inne doświadczenie i nie jest tak przyjemnie złaszcza o tej porze roku
Rejestracja: 2016
  • 666 / 53 / 0


27 lutego 2019A-CoA pisze:
A do pudełeczka i strunówki wsyp jeszcze jakiś pochłaniacz wilgoci i będziesz miał prawie idealnie pudełko, w którym można wydłużyć czas życia nawet tryptamin.
rozumiem, że pochłaniaczem jest np ryż suchy nie ugotowany tak ? %-D
Rejestracja: 2012
  • 967 / 233 / 0


@eiffel65 bardziej chodziło mi o jakieś sole bezwodne, które pochłaniają wilgoć, albo woreczki które zwykle są w nowo kupionych butach, te kuleczki w środku są/zawierają substancję pochłaniającą wilgoć.
Rejestracja: 2016
  • 404 / 46 / 0


jak się ma microdosing do regularnego tripowania? w sensie załóżmy, że co 3 dni sobie wrzucam na śniadanie 5-10ug i nagle jednego dnia stwierdzam, że właśnie dzisiaj mam ochotę iśc do lasu trochę potargać ego - w takim przypadku po prostu danego dnia zamiast mikrodawki zarzucam więcej i później po 3 dniach jak gdyby nigdy nic wracam do rutynowego mikrodawkowania? czy jakoś to inaczej trzeba rozplanować?
Rejestracja: 2018
  • 982 / 138 / 0


Albert Hofmann - LSD, Moje Trudne Dziecko.pdf
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Rejestracja: 2009
  • 1904 / 127 / 0


Zjadłem LSD pierwszy raz od sierpnia, chciałem pokazać koleżance jak działają znaczki. Byliśmy na wycieczce w Nepalu, bardzo aktywnie spędsaliśmy czas i jedyną rozsądna opcją było zjedzenie podczas 8h wędrówki po dzungli. Zjedliżmy jakieś 1,5h przed wędrówką.

Pierwszy raz byłem sitterem. Kolezanka zjadła 1,5 tęczowego znaczka od polskiego vendora a ja 2,5. Moze ona 1,6 a ja 2,4 bo darłem jeden, nie miałem nożyczek. Powiedziałem jej czego się spodziewać.

Godzinę po zjedzeniu zaczęła narzekać, load był silny, mnie też zgniatał. Obiecałem jej, że load minie po godzinie. Na swoją fazę prawie wcale nie zwracałem uwagi, skupiałem się ma tym by ona miała jak najlepszą podróż, mój trip pozwalał mi zorientować się co ona może przeżywać. Komunikowałem się głównie z pierwotną naturą, troszczyłem się o kobietę, było to takie pierwotne i naturalne. Poza tym czułem, że w harmonii żegnam się z dawnymi bogami i dostaję od nich błogosławieństwo by podążać nową, buddyjską ścieżką.

2h od zjedzenia papierków już zaczęło sie koleżance coraz barfziej podobać i spytała przewodnika, czy te drzewa naprawde istnieją. Od razu ogarnąłem sytuację, powiedziałem jej żeby mnie pytała czy coś istnieje. Miała spore problemy ze zorientowaniem się co istnieje naprawdę, ale była bardzo zadowolona. Pytała, czy wiedziałwm że będzie tak wspaniale, była pewna że wiedziałem co przeżyje. Po jej przemyśleniach i ogólnym zachwycie wiedziałem, że zobaczyła to co chciałem jej pokazać. Widzielismy sporo dzikich zwierząt, nosorozce traktowała jak prawdziwe, ale w prawdziwosc krokodyla, którego dla niej wypatrzyłem już nie chciała wierzyć, przewodnik nie zwrócił na niego uwagi. Odpreżyłem się dopiero po 6h, wcześniej cały czas się troszczyłem o to by było jej dobrze w dżungli, by dała radę iść i by przeżywała cudowną podróż. Miałem sporo wątpliwości czy taka wyprawa na pierwszego tripa będzie odpowiednia. Nad dawką też sie zastanawiałem, wiedziałem że 150mcg od polskiego vendora (darknetowa tecza) spowoduje podobny load co 100mcg ale trip będzie dużo bogatszy. Podsumowując koleżanka podziekowała mi za pokazanie znaczków, nasza relacja stała się bliższa i bardziej zgodna po tym doświadczeniu. Jesteśmy nawet umówieni na kolejne podejscie w spokojniejszych warunkach, ale do tego momentu jeszcze sporo czasu, mieszkamy w innych krajach i sporo może się wydarzyć. Pierwotnie chciała bym pokazał jej MDMA, ale po znaczkach MDMA już jej nie interesuje. Dla mnie najbarfziej pocieszający jest fakt, że już nie chce próbować twardych narkotyków tylko chce poznać ze mną psychodeliki. Bałem się o nią jak wielokrotnie nówiła że chce próbować twardych dragów i nawet próbowała je ogarniać na włsną rękę. LSD jest spoko jednak ☺

W ogóle przed wycieczką byłem na pewnych zajęciach, prowadzonych przez wyjątkową kobietę. Dziwną, taką "szamankę". Bardzo mi pomogła, mam nadzieję że ja jej też. Przedstawiła mi człowieka, który przetłumaczył dzieło Hoffmana i ma rękopis samego mistrza (tak go tytuują). Powiedziała mu, że jestem z tego samego świata co oni. I mogę dostać namiary na ayahuascę jeśli się zdecyduję. Ciekawe zbiegi okoliczności.
Rejestracja: 2015
  • 733 / 47 / 0


Ciekawa historia, LSD w dżungli, mocno musiało pójść w pierwotność życia.
Rejestracja: 2013
  • 7 / / 0


W czym najlepiej rozpuścić karton do celów microdosingu? Czy sól fizjologiczna nadaje się do tego? Początkowo chciałem wykorzystać wodę destylowaną, taką do żelazka, ale przeczytałem, że często bywa ona zanieczyszczona metalami ciężkimi.
Posty: 5422 Strona 534 z 543
Wróć do „Lizergamidy”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: YoungPablo i 0 gości