LSD - Pierwszy raz

Pochodne kwasu lizergowego, jak na przykład LSD, czy LSA.
Więcej informacji: Lizergamidy w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Psychodeliki

Posty: 2443 Strona 228 z 245
Rejestracja: 2014
  • 26 / 6 / 0


26 czerwca 2018gazyfikacja plazmy pisze:
26 czerwca 2018yoyoyo321 pisze:
Pytanie czy wszystko dobrze zrobilem ?
Darknet najpewniejszy. Łatwo powiedzieć, zanim nauczyłem się jak z niego korzystać trochę minęło a darknetowe LSD i tak mam od typka z reala (też na DM działa).
A wcale nie taki pewny, kilka miesięcy temu zamawiałem u vendora z tysiącami pozytywnych opinii, dostałem 25B-NBOMe.

Zawsze testujcie co kupujecie, to nie zdarzy się wam przykra niespodzianka.
Rejestracja: 2014
  • 2 / / 0


Cześć wszystkim!

W najbliższym czasie planuję wyruszyć z kolegami w podróż. Do naszej dyspozycji jest las, opcja wejścia na szlak w górkach i kartony z dark netu, zawartość substancji podobno 220. Koledzy kilka podróży wcześniej w życiu już odbyli. Konkretne kartoniki testowali wrzucając po 2 na głowę i twierdzą że było super, zero utraty kontroli czy tam przytłoczenia ciężarem fazy.

W swojej przeszłości eksperymentowałem kilka lat temu z DXMem (max. 40 tabsów Aco, nie za często, przygoda trwała około roku). Wspominam przygody z tamtego okresu bardzo miło. Raz miałem przyjemność spróbować LSD, ale ciężko mi teraz stwierdzić jaka była moc kartonu oraz czy było to faktycznie LSD. Podróż bardzo przyjemna, ale też delikatna i dość krótka (około 5h). Ładne wizuale, wszystko bardzo żywe, dużo uśmiechu na twarzach, trochę porycia (że co to niby się dzieje dziwnego? :) ) ale ogarniałem wszystko w miarę dobrze. Niestety nie przeżyłem podróży trochę bardziej w głąb, przy wielu tripach po Aco było tych głębokich myśli dużo, dryfowanie w dziwnych zakamarkach intensywniejsze, a nawet pojawiały się momenty olśnienia (oczywiście wiadomo, inna substancja, inne warunki, inne ilości, itd.). Fazę podsumowałbym jako lekką, ale przyjemną. Wnioskuję że karton nie był za mocny. Raz wrzuciłem pixę mającą w sobie coś z psycho. Było dziwnie, bo nie spodziewałem się że tak zadziała (oczekiwałem bardziej fazki jak po MDMA), nie był to bad trip (chyba, bo w sumie się nie znam :D ), ale czułem dziwną pustkę i wycofanie.

Zastanawiam się, czy dwa kartony w moim przypadku to nie będzie zbyt dużo. Nie chciałbym też z drugiej strony wziąć za mało. Nie wiem czy moje poprzednie doświadczenia psychodeliczne grają tutaj rolę. Zawsze lubiłem ten stan dziwności i nieogarniania tego co się dzieje, natomiast w granicach rozsądku. Nie chciałbym całkowicie stracić kontroli. Dużo czytałem, przygotowany jestem chyba dobrze, zdaje mi się że będę w razie czego potrafił pozwolić każdej myśli (nawet nieprzyjemnej) przeze mnie przepłynąć i wcielę się w rolę obserwatora. Stres oczywiście jest, respekt przed substancją również. Z natury jestem wrażliwy, czasem się smucę, ale staram się wszystko akceptować i być mocno świadomy samego siebie. Dużo rozkminiam, czasem nawet trochę się zadręczam (w przeszłości znacznie mocniej), czasem jakieś nerwicowe epizody wkręcania sobie chorób, lekkie stany depresyjne, ale generalnie to kocham świat, lubię kontakt z ludźmi bardzo, wiedzie mi się też dobrze prywatnie i zawodowo, więc chyba powinno być dobrze :P

Kusi żeby zarzucić dwa (gdyby faktycznie te kartony miały po 220 jeden, to taka ilość wydaje się mi przerażająca, ale skoro chłopaki sprawdzili i było super, to pewnie są słabsze). Z drugiej strony ludzie się różnią, ich doświadczenia z psycho są bardziej aktualne od moich, warunki będą inne, a poza tym cała masa innych czynników :P.

Bardzo proszę o poradę i serdecznie Was pozdrawiam!

Władze USA publikują adresy BTC przestępców

Grupa jest oskarżana dokładnie o „produkuje i sprzedaż śmiertelnie groźnych narkotyków”.
Rejestracja: 2018
  • 203 / 9 / 0


05 września 2018MatKenzo pisze:
Cześć wszystkim!

W najbliższym czasie planuję wyruszyć z kolegami w podróż. Do naszej dyspozycji jest las, opcja wejścia na szlak w górkach i kartony z dark netu, zawartość substancji podobno 220. Koledzy kilka podróży wcześniej w życiu już odbyli. Konkretne kartoniki testowali wrzucając po 2 na głowę i twierdzą że było super, zero utraty kontroli czy tam przytłoczenia ciężarem fazy.

(...)

Kusi żeby zarzucić dwa (gdyby faktycznie te kartony miały po 220 jeden, to taka ilość wydaje się mi przerażająca, ale skoro chłopaki sprawdzili i było super, to pewnie są słabsze). Z drugiej strony ludzie się różnią, ich doświadczenia z psycho są bardziej aktualne od moich, warunki będą inne, a poza tym cała masa innych czynników :P.

Bardzo proszę o poradę i serdecznie Was pozdrawiam!
440 to już bardzo dużo (ale karton 220 to raczej rzadkość, więc ciekawe czy rzeczywiście tyle mają). taka ilość wymaga obycia z substancją. co do testowania kolegów, to też zależy ile wcześniej coś brali, bo jeśli są bardziej doświadczeni i często tripują, to mogło na nich zadziałać słabiej. w każdym razie przy 220 powinieneś już mieć świetną zabawę. powiem ci też, że najwięcej podróżowałem przy 300 i ok, dało się wszystko kontrolować, ale miałem bezpieczne warunki (ogrodzony DOM ;]) i właściwie to nie wyobrażam sobie przy takiej ilości iść w las. generalnie raczej powinno się stopniowo, co kilka miesięcy, zwiększać dawki, a nie od razu rzucać na głęboką wodę.
Rejestracja: 2009
  • 1910 / 131 / 0


[mention]MatKenzo[/mention]
440 na pierwszy raz (czy drugi) byłoby ok w domu. To już spora dawka, przed wyjściem dobrze się zorientować jak działa w dobrze znanym, niezmieniającym się otoczeniu. Poza tym na wejściu bodyload nieco przygnoecie. Jeśli ktoś wie czego się spodziewać to po prostu to przyjmie, inaczej można się skoncentrować na tym, że ciało nie ma sił itd., chociaż to nieprawda, wrażenie tylko takie jest. No i człowiek się gubi po takiej dawce, ale jak kest jeszcze ktoś to gitara. 220 pokaże skwaszenie i to barfzo wyraźnie. Podróż wgłąb tak sobie, tu prędzej 440 polecam. 2 papierki mogą być ciekawe jak nie będziesz się skupiał na fizycznych niedogodnościach. W lesie obserwuj przyrodę, jak wszyatko żyje, piczuj jedność ze światem i ze swoją pierwotną (leśną, ja tak to czułem) naturą. Z czym tylko chchcesz, z całym światem. Tracisz poczucie indywidualności, ego się rozpuszcza i trwasz w jedności. Po 220 uczucie jedności prawdopodobnie nie pojawi się samo z siebie ale 440 już wystarczy.

W dobrym otoczeniu nie ma co bać się bad tripa. Uttaty kontroli nad zachowaniem nie ma, nie wpadniesz w szał czy coś. Jak weźmiesz tylko LSD. 440 nie jest na tyle dużą dawką, żeby doświadczenie tak w xhuj przemieliło, wymęczyło. Zależy co masz w głowie, czasem może męczyć i wtedy chcesz wracać, ale jak zdecydowałeś się na papierki musisz wyttwać do końca. Tak jest często przy wyższych dawkach. Jak pojawią się nieprzyjemne i przytłaczające myśli stataj się do nich nie przywiązywać. Możesz komuś opowiedzieć, ale nie na siłę, nie jak to będzie bardzo trudne. Staraj się nie skupiać ma tym a myśli odejdą i w ich miejsce przyjdą nowe, inne. Wszystko się zmienia, cały czas. Na tripie fajnie to widać.

Aha, z ludźmi doświadczenie jest płytsze ale bardziej wesołe i przyjemniejsze. Wzrasta też bezpieczeństwo jak ludzie są ogarnięci. Najdalsza pidróżnwgłąb tylko w samotności.

Aha, napiszesz jakie to papierki i popytasz znajomych, czy potrafią rozpoznać LSD? Bo rozumiem, że nie testowali odczynnikiem. I czy potrafią ocenić faktyczną dawkę.
Rejestracja: 2014
  • 2 / / 0


Cześć! Na wstępię bardzo dziękuję Wam za odzew! Bardzo cenne dla mnie informacje!

Z tego co wiem, to kartoniki są z serii Alicja w krainie czarów, czy coś takiego. Nie widziałem ich, ale podobno jest na nich jakaś postać (opisywana jako czarodziej-diabeł, a może to po prostu kapelusznik?). Sprzedawca z DN też sprawdzony, posiada dobre opinie. Faktycznie koledzy nie sprawdzali ich odczynnikiem, ale myślę że potrafią ocenić jakość i, według nich, były to bardzo dobre kartony.

Uczucie jedności z leśnym światem jawi mi się jako piękna i bardzo kusząca wizja, ale zależy mi też bardzo na jak najmniejszej ilości obaw przed wejściem substancji. Okazji do podróżowania będzie jeszcze z pewnością w życiu sporo, a skoro mówicie że 220 to dawka, która pozwoli mi już na poważnie zapoznać się z działaniem kwasu, to zdecyduję się po prostu na nią. Na pewno da mi to dobrą podstawę do przyszłych podróży i pozwoli zobaczyć jaki w aktualnym momencie życia wpływ ma na mnie ta substancja! :)

Chciałbym jeszcze odnieść tę ilość do samych kartoników. Zakładając że były dobrze nasączone i faktycznie były to okolice 220 (co chyba jest możliwe, biorąc pod uwagę opinię kolegów oraz oceny sprzedawcy), mimo wszystko kupione były jakiś czas temu i swoje odleżały, co wpłynęło pewnie na zawartość substancji. Od tego samego sprzedawcy posiadamy również nowy rzut kartoników, jeszcze nie testowanych, ale również o deklarowanej zawartości 220.

I tutaj pojawia się dylemat, czy lepiej skorzystać ze starszego kartoniku w ilości w okolicach 1 + 1/4 lub 1.5, czy lepiej zjeść ten nowszy?

Ehh :P tyle dylematów, ale to wszystko w dobrej wierze i w pragnieniu przeżycia pięknej, bezpiecznej przygody!

Dziękuje Wam raz jeszcze bardzo i serdecznie pozdrawiam!
Rejestracja: 2009
  • 1910 / 131 / 0


To zależy ile odleżały. Ja bym nie zostawiał kawałka, jak chxesz jeść stary to też 1. Jeśli odleżały kilka miesięcy to będzie ok.

Z dorzucaniem jest tak, że 200ug wolno się rozkręca, trzeba poczekać prawie 2h i skwaszenie będzie barfzo wyraźne. No do sklepu bym nie poszedł na pewno. Jak po niecałych 2h będzie jednak słabo (za długo leżały) niby można dojeść i coś uratować. Na pewno nie dojadałbym mniej niż za pietwszym razem. Ale jak możesz odczekać minimum 3 tyg. i spróbować więcej, nie masz ciśnienia, to śmiało szam jednego.

Aha, po 200ug jest na tyle mocno, że można odnieść wrażenie, że więcej będzie za dużo. Bo po 3 jest 3x mocniej niż po jednym, tak mniej więcej. Nie mniej jesnak warto kiedyś połknąć więcej, ze 3-4 te po 220ug. Z kolei jak się zje na pierwszy raz dużo to potem człowiek myśli, że mniej będzie za mało i nie warto, ale to też nieprawda. Takie to pokręcone, jak psychodeliki i całe życie.
Rejestracja: 2018
  • 52 / 5 / 0


W mojej opinii 220 na pierwszy raz (a tym bardziej 440) to za dużo, ale to już kwestia człowieka oraz odpowiedniego podejścia.

Wg. mnie pierwsza dawka powinna być na poziomie 150ug, aby obyć się z kwasem i zobaczyć jak to wszystko wygląda - nie należy się bać, że będzie "za słabo" bo nie będzie.

Takie dawkowanie na oko i tak nie ma większego sensu, bo ważna jest tak naprawdę dawka na kilogram masy ciała.
Ktoś kto waży 50 kg odczuje 150ug dużo mocniej niż ktoś kto waży 120 kg.

Osobiście zaczynałem od 75ug, dojadając drugie 75ug (po godzinie) i nie żałuje, było to moje pierwsze doświadczenie i oceniam je mega pozytywnie.

Potem (po 3 tyg) zwiększyłem dawkę do 200ug, był to najlepszy mój trip dotychczas, ale tylko dlatego, że wiedziałem już czego się spodziewać przez co czułem się pewnie oraz bezpiecznie.

Natomiast ostatnio zjadłem 250ug i strasznie wymientoliło mnie psychicznie, ale to było spowodowane "niedopiętym" set&setting i tym, że poczułem się "zbyt pewny siebie" i kwas pokazał mi, że to on rządzi.

Przy dawce 200 - 250 możesz zaczynać już tak jakby lekko tracić kontrolę nad swoimi myślami, co może być przerażające i jak nie jesteś na to gotowy to bad trip gwarantowany.

Radziłbym i tak testować blottery odczynnikami i nie sugerować się kolegami oraz komentarzami na DW, miałem sytuację, że koleś z ponad 3000 pozytywnymi opiniami wysłał mi NBOMe albo coś innego - koniec końców oddał hajs, ale to taka przestroga.

Ludzie w większości nie testują, żrą wszystko co dostają, a jak jest "fazka" to leci pozytywna opinia.
Rejestracja: 2018
Użytkownik zbanowany
  • 178 / 18 / 0


Mój pierwszy raz odbył się tego lata, z dobrymi znajomymi przy rewelacyjnych s&s (lasy, ogromne przestrzenie, łąki, plaża, beachbary).
Poczęstunek pojawił się niespodziewanie i z przezorności zażyłem pół kartona.
Nie czułem mocnej bomby nic z tych rzeczy.
Było subtelnie, kolega i koleżanka po calakach byli wyraźnie mocniej skwaszeni.
Następnym razem, o ile będę miał okazję, poleci pełny karton.

Doświadczenie wspominam bardzo pozytywnie, fajnie się gadało, kolory wyostrzone, bardzo delikatne powidoki.
Rejestracja: 2010
  • 472 / 9 / 0


hehe orange sunshine kosa jak chuj xD 200ug na blottcie i loty w kosmos 14h xD
Rejestracja: 2018
  • 1 / / 0


W poniedziałek zaaplikowałem pierwszy raz LSD, na poczatku pół kartonika, a potem ćwiartke jeszcze. Po pół godzinie nie wiedziałem co sie dzieję na początku śmialiśmy się cały czas. Po dwudziestu minutach przestałem ogarniać rzeczywistość, podobno z pięć razy chodziłem spać i wstawałem co moment, wydawalo mi sie ze minelo sporo czasu, a sie okazywalo ze ledwo pare minut, nie potrafilem skrecic jointa, bo jak tylko wzialem bletke w rece to zapomnialem, ze mam go skrecic. Gdy kolezanka prosila mnie bym napisal do znajomego na fb to mialem podobnie, nie potrafilem tego zrobic, gdyz zapomnialem od razu, mialem swoj swiat.Miałem pustke w głowie, dotykałem ludzi czy są prawdziwi, bo nie wierzyłem, ogólnie otumaniło mnie ostro, przez 16h nie ogarniałem nic. Do tej pory czuje takie jakby ciarki na głowie i, że jestem trochę głupszy, najprostsze czynności, które wykonywałem wcześniej sprawiają mi problem, nie myślę logicznie tak jak przedtem, spotkał się ktos z takim czymś kiedyś?
Posty: 2443 Strona 228 z 245
Wróć do „Lizergamidy”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości